praca nad slownictwem

26.03.06, 10:18
Jakie macie sposoby na utrwalanie slownictwa? Risando mowil o ksiazkach z
obrazkami w tekscie, ktore dziecko ma czytac. Ja dorzucam zabawe w memory,
kiedy to mamy okazje powtarzac w nieskonczonosc nazwy rzeczy. Dzis rano
bawilam sie z mlodszym synem (trzy lata i pol) i mowilam na rozne sposoby
np "tu jest truskawka", "ciekawe gdzie jest druga truskawka", "musze znalezc
truskawke"itp. Na koniec powtorzylismy po polsku wszystkie nazwy po polsku z
bardzo dobrym efektem. Zaraz potem synek chcial truskawke do jedzeniawink))

Jakie inne gry uzywacie do zabawy po polsku?
pozdrawiam
Kalina
    • risando Re: praca nad slownictwem 26.03.06, 11:08
      Witam,

      dobre sa ksiazki, ktore stanowia "obrazkowy slownik tematyczny" dla dzieci. Na jednej stronie przedstawiona jest pewna sytuacja, np. "w kuchni", "na placu zabaw", "u lekarza", a wszystkie pokazane przedmioty sa oznaczone.

      Jesli chodzi o zabawach, to ulubiona gra naszej corki to w tej chwili "Ich sehe was, was Du nicht siehst". Mama/tata rozglada sie w pokoju i wybiera jakis przedmiot, nie mowiac dziecku, jaki to przemiot jest (np. czarny telewizor). Wymienia tylko kolor tego przedmiotu (po niemiecku jest taka formulka: "Widze cos, czego nie Ty nie widisz - koloru ... (tutaj wymieniasz kolor danego przedmiotu)".
      Teraz dziecko "szuka" tego przedmiotu rozgladajac sie w pokoju i pyta: "Masz na mysli telewizor?" Mama/tata potwierdza albo mowi "nie". Dziecko szuka dalej. Pod wzgledem slownictwa zabawa jest ciekawa, poniewaz mozna troche oszukac. Jesli dziecko wskazuje np. od razu na telewizor, mozna odpowiadac "nie". Dziecko szuka dalaj i wymienia po kolej kilka czarnych przedmiotow w pokoju. Poniewaz zabawa dotyczy tylko widocznych przedmiotow, dziecko nie musi znac nazw wszystkich rzeczy. Moze tez pokazac, jesli nie wie, jak dany przedmiot sie nazywa, i mama/tata pomaga. Powtarzajac zabawe regularnie w tym samym pokoju, dziecko na pewno dobrze zapamieta nazwy wszystkich rzeczy. Przy okazji zalatwia sie tez temat "kolory". Mozna tez grac na spacerach i - szczegolnie dobrze - w supermarkecie, gdzie kolorow i przedmiotow jest bardzo duzosmile

      Pozdrawiamsmile
      • nionczka Re: praca nad slownictwem 28.03.06, 11:12
        Risando tez mamy te zabawe po hiszpansku "Veo, veo. ¿Qué ves?" My gramy w to w
        samochodzie, chociaz nie mamy jeszcze dzieci smile
        • jan.kran Re: praca nad slownictwem 16.05.06, 08:07
          Myślę że bardzo ważne jest czytać dzieciom ksiązki, nawet trochę trudniejsze.
          Można wybrać takie które dzieci już znają w danym języku. Moje dzieci poznały
          " Muminki" po niemiecku ale bardzo chętnie słuchały polskiej wersji.
          Dość dobrym sposoben jest śpiewanie . Niektóre piosenki zawierają a naprawdę
          trudne i ciekawe słownictwo.
          Ja starałam sie zawsze zauważać z jakimi słowami dzieci maja problemy i
          wplatałam je w rozmowę. Ważne żeby nie wprowadzać dużo nowych słów na raz, dwa ,
          trzy wystarczą ale konsekwentnie.
          Kran
    • pati.zop78 Re: praca nad slownictwem 26.03.06, 21:28
      dla starszych dzieci dobre jest chyba scrable. zgaduje tylko, bo moj maluch
      jeszcze dobrze mowic nie potrafi. przy scrable utrwala sie slowka a takze
      pisownie i odmiane wyrazow.
    • aniaiewa Re: praca nad slownictwem 26.03.06, 23:20
      Ja z Ewa troche "niechcacy" wpadlysmy na taka oto zabawe Ogladalysmy
      ksiazeczke, i Ewa miala opowiadac mi co widzi na obrazkach Luzne zdanka,
      skojarzenia Gdy widzialam ze ma problem ruszyc dalej z opowiadaniem, pomagalam
      jej takimi ogolnymi pytaniami "Co to jest?" "gdzie jest szczotka?" itd I wtedy
      stwierdzilam, ze mimo wylacznie polskiego uzywanego w domu pierwsze slowo,
      ktore kojarzyla corcia bylo po niemiecku Polskimi odpowiednikami poslugiwala
      sie tylko, gdy nie znala/zabraklo jej slowka niemieckiego No to urozmaicilam
      zabawewink
      Najpierw byla zagadka: "Mowimy po polsku czy po niemiecku?" Ewa bardzo lubi
      wszelkiego rodzaju teleturnieje, zagadki, zawody, rywalizacje, wiec bardzo sie
      do tego zapalilasmile Natychmiast wybrala jezyk (ufff, jednak czesto byl to jednak
      polskiwink ) i teraz musiala nazwac w tym jezyku wskazany przeze mnie na obrazku
      przedmiot Ale zaraz podawala tez odpowiednik w drugim jezyku (oczywiscie jezeli
      go znala) Tak jej sie spodobalo, ze dzis przyszla do mnie wieczorem z ksiazka
      pod pacha i powiedzial: "Bawimy sie w po polsku czy po niemiecku?"smile
      A opisze Wam tez "skutek uboczny" naszej zabawy Ewa mowila dzis cos przy stole
      Po polsku A za chwile powiedziala "Ja potrafie powiedziec to tez po niemiecku
      To jest..." Czyzby obudzila sie w niej swiadomosc dwujezykowa?
      A na koniec podaje link do zabaw z jezykiem Co prawda dotyczyl calkiem innego
      tematu - nauki czytania, ale mysle ze dla naszych dzieci wiele z tych zabaw
      bedzie rowniez przydatnych:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=576&w=22125757&a=22529827
      Pozdrawiam
      Ania
      • jofin Re: praca nad slownictwem 26.03.06, 23:44
        Kiedys moje dzieci przyniosly z przedszkola zabawe, ktora ja z powodzeniem
        przelozylam na jezyk polski. Zaczynalo sie to od slow. Kiedy poszlam do sklepu,
        kupilam np. jablka. Druga osoba mowi - Kiedy poszlam do sklepu, kupilam jablka
        i maslo.
        nastepna - Kiedy poszlam do sklepu kupilam jablka, maslo i parasol.

        Kazda nastepna osoba musi zapamietac wszystkie pop´rzednie przedmioty i dodac
        nowy. Swietna zabawa, cwiczaca i pamiec i slownictwa. I praktycznie mozna sie w
        nia bawic wszedzie.

        MOzna rowniez zmieniac jej wersje bardzo dowolnie np. Kiedy poszlam do lasku,
        przynioslam z lasu szyszki, igly, drewno, grzyby....

        Rowniez mozna cwiczyc nazwy czynnosci

        Kiedy bylam w domu, czytalam ksiazke, sprzatalam, scieralam kurze....itp, itd.

        Wszsytko zalezy od naszej pomyslowosci.


        2.
        Inna smieszna zabawa, ktorej celem jest raczej cwiczenie spostrzegawczosci
        polega na tym, ze najpierw dziecko rozglada sie po pokoju, a potem gdy stoi
        odwrocone plecami do sciany, musi wymienic jak najwiecej przedmiotow, ktore
        znajduja sie za jego plecami.

        3. Przy zabawie w lotoo zmoimi dziecmi, czesto bawilam sie wten sposob, ze
        kazde z dzieci, gdy wycigalo obrazek, ktorego odpowiednik musialy inne dzieci
        znalezc na swojej planszy, to zanim kazde z dzieci, zamiasta pokazywac ten
        wyciagniety obrazek, musialo najpierw ten obrazek opowiedziec, co na nim sie
        znajduje. I inne dzieci na podstawie tego opisu musialy odgadnac, czy maja go
        na swojej planszy, czy tez nie.

        4. Goraco polecam polska gre planszowa. pt. Zagadki Smoka Obiboka.




    • bachula_gr Re: praca nad slownictwem 02.06.06, 22:00
      kalina29 napisała:

      > Jakie macie sposoby na utrwalanie slownictwa? Risando mowil o ksiazkach z
      > obrazkami w tekscie, ktore dziecko ma czytac.

      Wlasnie wpadlam na cos takiego:
      poczytajmi.blox.pl/2006/05/Niesforny-alfabet.html
      W ogole caly blog tej dziewczyny jest super. Pelen wartosciowych ksiazek dla
      najmlodszych, mysle, ze moze sie przydac. Pozdrawiam malych i duzych
      bibliofilow wink
    • hanula Re: praca nad slownictwem 08.07.06, 20:00
      Myśmy z Sarą (3,5) też przypadkiem odkryły zabawę lingwistyczną. Codziennie wieczorem czytamy książeczki, przeważnie w kółko te same. Jak już dobrze książeczkę zna, zaczytam ją czytać "z błędami": zamiast "króliczek" czytam "myszka", zamiast "powiedział" czytam "zaśpiewał", a ona mnie poprawia, powtarzając całe zdanie poprawnie (no, w miarę poprawnie smile). Dla niej jest to szansa poćwiczenia słownictwa, dla mnie okazja sprawdzenia, które słówka przypomina sobie z łatwością, a które sprawiają jej trudność.

      Najgorsze, że teraz wszystkie książeczki muszę "czytać śmiesznie", a to wymaga dużo więcej wysiłku od normalnego czytania. smile
    • jagaga Re: praca nad slownictwem 11.07.06, 11:15
      A co powiecie na taka zabawe "rozmowa"? Pewnie powiecie, ze nie liczy sie, bo
      przeciez kazdy rozmawia z dzieckiem. Czy naprawde rozmawiamy z dziecmi czy
      moze raczej mowimy do nich, pouczamy, rozkazujemy (wydajemy polecenia i
      prosby)? Obawiam sie, ze wiekszosc czasu, szczegolnie z tymi malymi dziecmi,
      ktore jeszcze nie buduja pelnych zdan, to nasze monologi.

      Taka rozmowa z dwulatkiem wcale nie jest latwa. Sama nie jestem w tym
      najlepsza. Najczesciej pytam co robiles dzisiaj w zlobku i moge
      uslyszec "rowerze" (jezdzilem na rowerze), ale troche brakuje mi tematow albo
      inwencji.

      I jeszcze nie zgadzam sie do konca z tym powtarzaniem slowek (to troche takie
      wkuwanie) - dzieci maja fantastyczna pamiec. Dwulatkowi wystarczy cos
      powiedziec raz i bedzie pamietal.

      Ogranieczanie ilosci nowych slow, to tez brzmi troche jak nauka jezyka obcego -
      nasze dzieci ucza sie przez asymilacje, prawda?

      Moj synek slucha bardzo wielu piosenek. Najczesciej chce przez pare dni
      sluchac (w aucie) tych samych plyt. Powoli zaczyna spiewac, najpierw wlaczal
      sie na ostatnie sylaby, teraz spiewa coraz wiecej, fragmenty. Mysle, ze
      jednego dnia opanuje na raz wszsytkie te piosenki a jest ich kilkadziesiat
      (polskie i japonskie). On nie uczy sie tych piosenek po kolei, tak jak ja
      uczylam sie w przedszkolu, powtarzalismy slowa i caly proces nie byl zbyt
      zabawny. On przyswaja sobie teksty przez czeste sluchanie i spiewanie, za
      kazdym razem go to bawi i ma frajde. Mysle, ze tak samo uczy sie jezykow.

      pozdrawiam wszystkich serdecznie
      • judytak Re: praca nad slownictwem 13.07.06, 20:39
        jagaga napisała:

        > A co powiecie na taka zabawe "rozmowa"?

        że jest najlepsza z możliwych :o)
        też jestem przeciwnikiem wszelkiej "systematycznej nauki" z małymi dziećmi
        a rozmowy z najmłodszymi powinny być zawsze bardzo aktualne, związane z
        sytuacją, w jakiej się znajdujemy, co widzimy - na ulicy, w parku, w
        samochodzie, w kuchni, w czasie kąpieli itp. itd. - potem można te tematy
        rozwijać
        albo związane z książeczkami, książeczki z codziennymi historyjkami o takich
        dzieciach, jak nasze, albo o zwierzętach, występujących w roli dzieci, takich,
        jak nasze...

        > zabawny. On przyswaja sobie teksty przez czeste sluchanie i spiewanie, za
        > kazdym razem go to bawi i ma frajde. Mysle, ze tak samo uczy sie jezykow.

        dokładnie
        dziecko (dorosły też...) zapamięta wyraz, jaki samodzielnie użył chociaz raz
        niektóre dzieci robią to niemal w świadomy sposób: jak usłyszy i zrozumie coś
        nowego, zaraz w następnym zdaniu stara się to nowe słowo używać :o)

        pozdrawiam
        Judyta
        • jagaga Re: praca nad slownictwem 17.07.06, 22:25
          Rzeczywiscie, ktoregos dnia moj maly wyraznie cwiczyl sobie slowo "brakuje", bo
          co chwile powtarzal, ze czegos brakuje...
Pełna wersja