Dodaj do ulubionych

rak trzustki

30.11.10, 19:49
U mojego taty zdiagnozowano trzy tygodnie temu raka trzustki:
----------------------------------
badanie tk uwidocznilo obecnosc masy guzowatej trzonu i ogona trzustki o wym. ok. 3.5x4x5 cm z nacieczeniem t.sledzionowej i sciany tylnej dna/trzonu zoladka. Liczne, rozsiane ogniska mts od 0.5-3.5 cm srednicy glownie w lewym placie watroby.
------------------------------
Stan fizyczny jest raczej dobry, psychiczny zly (fizycznie: sporadyczne, srednio dokuczliwe bole, ketonal w razie czego) . Jeden onkolog sugeruje zrobienie "obejscia", drugi chirurg-onkolog odradza, tlumaczac, ze dwa tygodnie bedzie trwala rekonwalescencja po operacji...
Czy mozna jakos oszacowac ile ten zabieg "obejscia" dalby nam dodatkowo czasu gdyby moj tato sie zdecydowal?
Dziekuje.
Obserwuj wątek
    • 1_zly_pies Re: rak trzustki 01.12.10, 20:25
      witaj,
      chyba nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Na pewno zdajesz sobie sprawę, że jest to operacja paliatywna. Jeśli tato jest w dobrym stanie fizycznym 2 tygodniowa rekonwalescencja nie powinna stanowić problemu. Ale czy operacja da wam dodatkowy czas czy wręcz przeciwnie zabierze z tego co zostało - kto to wie? ps. statystyki mówią o ok. 6 dodatkowych miesiącach ale jak wiadomo - są trzy rodzaje kłamstw kłamstwa, wielkie kłamstwa i statystyka...
      • anna.000 Re: rak trzustki 02.12.10, 14:11
        > to to wie? ps. statystyki mówią o ok. 6 dodatkowych miesiącach
        Mozesz podac zrodlo?
        Z termedii wynika, ze mniej...
        www.termedia.pl/Czasopismo/Wspolczesna_Onkologia-3/Streszczenie-661
        • aaneta Re: rak trzustki 02.12.10, 15:41
          Nie piszesz, ile tata ma lat, od tego zależy ewentualna terapia i rokowania.

          Moja mama miała 83 lata, kiedy zdiagnozowano u niej raka trzustki, więc nie było mowy o żadnym leczeniu, tylko odbarczono endoskopowo drogi żółciowe. Przeżyła prawie 13 miesięcy od diagnozy, przy czym przez 10 miesięcy całkiem dobrze się czuła, nic się nie działo. Lekarze nie mogli w to uwierzyć.
          • anna.000 Re: rak trzustki 02.12.10, 16:20
            >tata ma lat, od tego zależy ewentualna terapia i rokowania.
            75 lat. To dobrze, czy nie za dobrze? Slyszalam, ze w starszym wieku choroba nowotworowa sie wolniej rozwija. (Tato raczej dba o siebie, do tej pory na nic nie chorowal, ani jednego epizodu kardio)
            > Moja mama miała 83 lata, kiedy zdiagnozowano u niej raka trzustki, więc nie był
            > o mowy o żadnym leczeniu, tylko odbarczono endoskopowo drogi żółciowe. Przeżyła
            > prawie 13 miesięcy od diagnozy, przy czym przez 10 miesięcy całkiem dobrze się
            > czuła, nic się nie działo. Lekarze nie mogli w to uwierzyć.
            No to faktycznie wynik (biorac pod uwage publikacje) raczej spektakularny.
            A czy w momencie diagnozy byly jakies przerzuty?
            • aaneta Re: rak trzustki 02.12.10, 16:40
              Były przerzuty do wątroby.

              Wiek powyżej 70 lat jest czynnikiem ryzyka powikłań pooperacyjnych. Czytałam o tym w odniesieniu do operacji związanych z resekcją guza, nie wiem, czy dotyczy to też zespolenia omijającego, jeśli to masz na myśli, mówiąc o obejściu.
              • anna.000 Re: rak trzustki 02.12.10, 16:47
                Ok, dzieki Aneta..
                > to też zespolenia omijającego, jeśli to masz na myśli, mówiąc o obejściu.
                Tak, dokladnie (z ang. bypass surgeon)
                • aaneta Re: rak trzustki 02.12.10, 16:59
                  www.echirurgia.pl/trzustka/chirurgiczne_leczenie_paliatywne_raka_trzustki.htm
                  Może czytałaś, ale znalazłam akurat, więc podsyłam.
                  • anna.000 Re: rak trzustki 02.12.10, 17:34
                    Dzieki. Naprawde sie przydal..
        • 1_zly_pies Re: rak trzustki 02.12.10, 19:47
          anno, pytasz o źródło...ale w tej chorobie źródła nie mają nic do rzeczy. co do tych 6mcy - tak twierdzą specjaliści, z którymi rozmawiałem. Ale czy to prawda? Ja przerabiam chorobę u bardzo bliskiej mi osoby - rak nie operacyjny, od początku (diagnozy) z przerzutami do wątroby. Trwa to już 10 miesięcy, w między czasie gemzar i udrażnianie przewodów żólciowych. Jak będzie dalej nie wiem. I jak to porównywać do statystyk? Na wielu forach znajdziesz opisy chorych, który odchodzili po operacjach radykalnych w ciągu 2-3 miesięcy. Jak to się ma do statystyk? Ogólnie to bardzo inwazyjny rak, niewiele się da zrobić. Twój tato ma 75 lat, to sporo i faktycznie ryzyko takiej operacji (dość poważnej) jest tu spore. Ale nikt z anonimowych ludzi na forum nie powinien Ci nic sugerować, zdaj się na lekarzy, skonsultuj ten przypadek. Ale z decyzją i tak pozostaniecie sami...
          • anna.000 Re: rak trzustki 02.12.10, 20:04
            Masz racje ze statystykami..
            Tak szczerze, to zalezy mi na tym zeby nie cierpial (max. koncentracja na jakosci zycia), dlugosc wydaje mi sie mniej wazna.
            Trzymaj sie.
            • julia84ss Re: rak trzustki 03.12.10, 09:07
              Witaj.!
              Moja ma ma 51 lat i ma raka trzustki.
              Napisze Ci tylko po krótce jak to u nas wyglądało i wygląda.
              Bóle zaczęły się pod koniec stycznie. Diagnoza w kwietniu i w kwietniu też mama zdecydowała się na operację. Z tym że u nas miała to byc operacja usunięca guza ( w momencie diagnozy dziad miał juz 5,5 na 3,5 cm). ALe niestety podczas operacji okazało się że guza nie da się usunąć. Zrobiono mamie obejście żołądkowo jelitowe. Lekarz stwierdził, że jesli tego by nie było, to po pewnym czasie mam miałby problemy z jedzeniem. Podobno trochę czasu się zyskuję dzięki takiej operacji. Ale szczerze powiem, nie wiem czy mama decydowała by się na nią świadomie, tutaj wyszło przypadkiem.
              od kwietnia mineło już sporo czasu. Moja mama nie miewa się dobrze juz, ale zyję,. Z tym, że tyle ile przez ten czas przeszła cierpienia, nikomu nie zycze. jest to bardzo trudna decyzja, czy przedłużać życie razem z całym cierpieniem. Piszesz że Twój tata odczuwa tylko lekki ból. Moja mam niestety od samego początku miała straszne bóle. Polecam neurolize. Mam podczas tej wcześniejszej operacji ją miała.
              Jeśli będziesz miała jakies pytania - pisz
              • anna.000 Re: rak trzustki 25.12.10, 18:44
                Dzieki Julia za wpis. Trymajcie sie. Pzdr.
            • 1_zly_pies Re: rak trzustki 25.12.10, 11:37
              u mnie już koniec, po wszystkim, 21 grudnia był ostatnim dniem walki. Z tym jeszcze nikt nie wygrał i długo jeszcze nie wygra. Jedyna dobra rzecz to przez cały okres choroby żadnym bólów, morfin, plastrów co jest praktycznie niespotykane w tym raku, marna pociecha ale to dobrze, że kochana osoba umarła bez dodatkowego cierpienia, zasnęła w wieczności. Ciężko bardzo choć wiadomo był jaki będzie finał już od samego początku.... A co anno u Ciebie?
              • anna.000 Re: rak trzustki 25.12.10, 18:42
                Przykro mi bardzo. Trzy lata temu stracilam mame, tez rak, wiec doskonale wiem przez co przechodzisz. Trzymaj sie.
                U nas nie jest dobrze, tate boli (plastry) i niestety slabnie...
                Pzdr.
                • ada0406 Re: rak trzustki 23.01.11, 03:56
                  Kiedys opisywalam raka mojego taty , (ktory mial 60 lat) na tym forum.... nie cierpial... tyle ze to trwalo trzy tygodnie od pojscia do szpitali ( byl w dwoch)... Okolo 1,5 tyg. przed smiercia go zdiagnozowali. Nie dalam go pociac choc mialam rozne obiekcje (mamusia i siostry tez). Dzis jestem szczesliwa, ze ominelo go to cierpienie i ze juz go nic nie boli.... Nawet po 1,5 roku wystawilam tatusia zdjecie (szybciej nie moglam) do rodzinnych pamiatek. Ciezko mi bylo (nie widzialam go rok i nie zdazylam sie z nim pozegnac,(mieszkam w Stanach i zabraklo mi 3 dni do przylotu) , urodzilam dziecko, ktore nie nadawalo sie jeszcze do lotu ( mialo 7 tyg.).............. ale tatus jest naszym aniolem strozem......

                  Nie walcz z tym rakiem, bo nie wygrasz.... to nie ten rak.... zadbaj o najszczesliwszy koniec dla tej osoby....
                  • ada0406 Re: rak trzustki 23.01.11, 04:04
                    Chyba przesadzialm, ale to bylo pod wplywem wspomien...
                  • anna.000 Re: rak trzustki 23.01.11, 12:05
                    Ada, ja nie walcze. U nas od samego poczatku byly przerzuty, nawet lekarz nie zaproponowal chemioterapii (a jakby zaproponowal, to tez bym pewnie tacie odradzala, bo wg statystyk sa to dodatkowe jakies 2 tygodnie zycia, ale statystyki cierpienia i dodatkowego bolu nie uwzgledniaja).
                    Obecnie (po niecalych 3 miesiacach) jest wodobrzusze, obrzeki juz nie do opanowania, codzienne iniekcje z clexane, od wczoraj splatanie, ale dziekuje najwyzszemu, ze bol jest do opanowania i nie ma wymiotow.
                    >............. ale tatus jest naszym aniolem strozem.....
                    Z cala pewnoscia tak jest.
                    Pzdr.
                    • ada0406 Re: rak trzustki 30.01.11, 02:13
                      trzymam kciuki.... musicie byc dzielni....
                      • anna.000 Re: rak trzustki 30.01.11, 19:06
                        Dzieki, Ada.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka