Dodaj do ulubionych

zaczynamy, rak płuca.

23.01.12, 22:02
Wcale nie jest mi na rękę witać się na tym forum ale nie mam wyjścia więc WITAM.

Tata. Lat 62.
Poszedł do lekarza po skierowana na badania przed planowaną operacją nogi. Nie czuł się tego dnia dobrze (płytki oddech). Ktg, rtg płuc. Natychmiast wskazanie do rezonansu magnetycznego. W ramach ubezpieczenia za 6mcy, za 400zł na jutro.
Namówiłam rodziców na skierowanie sie izbe przyjęć. Akcja rozegrała się w nocy, po przejściach skutecznie przyjęty na pulmunologię. Wiele badań, wśród nich rezonans magnetyczny.
W piątek omówiona diagnoza.
Rak płuca (12x8x6) z przerzutem na wątrobę (tata ma tez WZWC) i węzły chłonne.
Nie operacyjny. Jutro ma bronchoskopię.
Tata nie wie.

My w szoku.
Od piątku czytam czytam czytam i mam nadzieję, że rokowania sa jednak większe...
Tata nie pali od 16lat.
Dopiero zaczęli żyć dla siebie.

Czuję się teraz bardzo dobrze. Mam nadzieje, ze weźmie na klatę tę wiadomość dzielnie i będzie chciał walczyć.

Czekamy na badanie, wyniki, szukamy lekarzy, diety i właściwiej drogi.

Każde wskazówki i dobre myśli mile widziane.
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 24.01.12, 09:33
      witaj,chociaż byłoby fajniej w innych warunkach
      po pierwsze-to jest stwierdzony przerzut czy stwierdzona zmiana na wątrobie.wzw tez może coś pozmieniac.
      teraz ma broncho z pobraniem wycinka?czyli na razie stwierdzili bez biopsji?
      w jakim ośrodku się leczy?
      a jak mama?daje radę?
      pozdrawiam
      • 25augustyna Re: zaczynamy, rak płuca. 25.01.12, 08:50
        witaj Oliwio

        ja ten etap niedowierzania niepogodzenia się z tym co zdiagnozowano mam już poza sobą. Był to dla nie najgorszy etap. Teraz jest już lepiej. Walczymy do końca. Wy też dacie radę ~! Trzymaj się.Pozdrawiam ceplutko
        • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 28.01.12, 10:38
          nie jest dobrze
          tata osłabiony znów w szpitalu
          mama w totalnej rozsypce. totalnej.

          rozpiszę więcej jutro, dziś z doskoku przy dostępie do Internetu.
          • estelka1 Re: zaczynamy, rak płuca. 29.01.12, 19:22
            Oliwio, nie wiem co Ci powiedzieć. Nie będzie łatwo, bo choroba taty jest dość zaawansowana. Trzymam kciuki i bardzo dużo siły życzę. Zadbaj też o mamę. Jej świat się zawalił, a prawdopodobnie tata w niej będzie szukał oparcia. Pozdrawiam ciepło. I pisz jak najwięcej, co się dzieje. Tutaj nie będziesz sama. Będziesz mogła się wygadać, wypłakać, ale też uzyskasz informacje, co robić i gdzie szukać pomocy dla taty. Pozdrawiam ciepło
            • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 01.02.12, 12:52
              mamy wyniki, nie znam szczegółów

              dr powiedziała mamie, ze nie jest dobrze i że taka nie kwalifikuje się do chemii.
              pozostaje opieka paliatywna?

              Moja mama ma dziś 60urodziny.
              • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 01.02.12, 16:54
                opieka paliatywna nie jest zła,czasem przedłuża życie bardziej niz chemia...
                ale to zależy głównie od stanu chorego
                i duży plus-najczęściej obejmuje całą rodziną,bo są tam obecni psychologowie.macie gdzieś w pobliżu?
              • estelka1 Re: zaczynamy, rak płuca. 01.02.12, 20:31
                Trudne to wszystko. Nawet nie umiem Ci powiedzieć nic pocieszającego, choć bardzo bym chciała. Skonsultuj wyniki taty z innym onkologiem, może będzie miał jakiś pomysł na leczenie. Ale przy chorej wątrobie chemia może tylko pogorszyć stan taty. Co do leczenia paliatywnego, to w pełni podzielam opinię mamy róży
                • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 02.02.12, 11:22
                  Wczoraj odbyła się pierwsza konsultacja z onkologiem.
                  Tata wczoraj też usłyszał wprost: nowotwór.
                  Zbladł ale zniósł to bardzo dzielnie. Widać miał wiele nadziei, ze to jednak nie to.

                  Lekarz biorąc pod uwagę stan ogólny taty nie zawahał się z rozpoczęciem chemii. Zaczyna za 3 tygodnie. W międzyczasie skonsultujemy się z innymi.
                  To dało nam wiele nadziei. Jednak chcą leczyć.
                  • estelka1 Re: zaczynamy, rak płuca. 02.02.12, 18:36
                    To dobrze, że chcą leczyć tatę. A nie da się przyśpieszyć terminu chemii? Kurczę, 3 tygodnie to dużo. Już jeden cykl tata by miał za sobą. Pamiętam jak moja mama, po postawieniu diagnozy praktycznie na drugi dzień miała chemię. Fakt, że trafiła z podejrzeniem raka płuc do szpitala specjalizującego się w chorobach płuc, w którym był między innymi oddział chemioterapii. Niezależnie od wszystkiego skonsultuj tatę jeszcze z jakimś onkologiem, tak jak planujesz. A jeśli mogę spytać, skąd jesteś?
                    • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 02.02.12, 21:52
                      super,że jednak leczenie
                      a teraz jest na jakiś lekach?
                      • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 03.02.12, 09:34
                        teraz jest na sterydzie bo ciężko miewa z oddychaniem

                        jesteśmy z warszawy. diagnozowany był na oddziale pulmunologii na banacha
                        wyniki biopsji poznał będąc w MSWiA. i tam jest od 22 lutego umówiony na chemie.

                        mamy jeszcze konsultację w otwocku i na ursynowie
                        • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 03.02.12, 09:50
                          to ja polecam ursynów-zresztą kilka osób z nas tam się leczyło
                          i tam właśnie chemia jest szybko
                          sterydy-bardzo dobrze
                          • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 09.02.12, 13:44
                            mamy konsultację na Ursynowie 21wszego lutego.
                            mam nadzieje, ze opisane na forum opinie ad. tego ursynowa się nie potwierdza.

                            wiem, ze taty stan jest bardzo poważny
                            ale nie chciałabym aby ktoś jednym zdaniem odebrał nadzieję, która jest taka ważna.
                            nie chciałabym aby ze znieczulicą przyszło się im spotkać.
                            • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 09.02.12, 16:00
                              tam się długo czeka w kolejkach,fakt.jesteście tam juz zarejestrowani czy pójdziecie pierwszy raz?bo wtedy trzeba do innego okienka,a na to nie wszyscy wpadają od razu.
                              poczekalnia nieprzytulna,ścisk,tłok,masa ludzi.wszyscy patrzą na siebie jak na wrogów.czekałam w płucnej,byłam przywieziona karetką z innego szpitala,a czekający w kolejce gdyby mogli,to by mnie pożarli żywcem.
                              dużo mozna pisac na temat CO.ale-mnie tam uratowali.polecam jechac przynajmniej w dwie,trzy osoby,żeby jedna siedziała w kolejce(nie pamiętam,czy tam wywołują po nazwisku,czy godzinowo,czy jak kto pierwszy).reszta do kawiarni,na relaks.tej dużej.
                              miejcie przy sobie aktualne dane,dowód osobisty,dowód ubezpieczenia,skierowanie,wyniki badań.
                              jak coś jeszcze mi się przypomni,dopiszę.
                              • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 09.02.12, 16:33
                                skierowanie? od kogo?
                                wiem, ze mam się stawić do rejestracji pacjenta co jest po raz pierwszy i mieć przy sobie wszystkie badania.
                                chyba rzeczywiście pojade z rodzicami i będę siedzieć w korytarzy a oni niech spacerują
                                i tak są wystarczająco przerażeni.
                                • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 09.02.12, 18:16
                                  z tym skierowaniem mogłam pochrzanic,ja byłam tam skierowana z innego szpitala,to dlatego.
                                  pochodź sobie po ich stronie,
                                  www.coi.pl/
                                  ja na to wcześniej nie wpadłam a widzę,że kilka rzeczy wyjaśniają.co prawda to taki moloch,że i tak pierwsze kilka razy to koszmar,ale przynajmniej będziesz już coś wiedziała.a to im doda otuchy.w ogóle trochę udawaj,że panujesz nad sytuacją.chociaż tak nie będzie,może nawet do końca.
                                  wejście E,którym musicie wejśc,jest za apteką,tak trochę z boku.tam jest główna rejestracja,pierwszorazowi są tym wejściem i pierwsze drzwi na prawo.
                                  w razie czego czasem błąkają się tam wolontariusze w charakterystycznych żółtych koszulkach.
                                  wejdź sobie na ich stronie na informacje o telefonicznej rejestracji,może pojedź tam wcześniej na rozeznanie terenu.wiem,brzmi to jak wiadomości z pola walki,ale mam nadzieję,że ta walka was czeka.tak po prostu.że się da coś zrobic.sama pamiętam,jak walczyłam.i jak mój mąż był strasznie zagubiony i nie dawał sobie rady z przestrzenią tego szpitala.i to wcale nie było podnoszące na duchu.
                                  jakby co,pisz.możesz tez na maila gazetowego,jakby coś było specjalnego.
                                  głowa do góry.zbieraj siły.
                                  • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 10.02.12, 10:02
                                    bardzo dziękuje za te informację bardzo!

                                    jestem strasznie teraz rozchwiana, jest mi tak smutno i czuję taki żal.

                                    ----
                                    Martynka 01.08.2004 i Gabrysia 27.02.2006
                                    • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 10.02.12, 13:35
                                      to oczywiste,w końcu chodzi o ludzi Tobie bliskich.ale-dla nich ważne jest teraz to,żeby ktoś był od nich silniejszy,to da im poczucie bezpieczeństwa.
                                      pisz tutaj,krzycz,przeklinaj,co chcesz.Tobie pomoże-gdzieś to wszystko musi znaleźc ujście.a dla nich-spokój i opanowanie.niekoniecznie zapewnienia,że będzie dobrze,że mają się nie martwic,że super i tak dalej.sytuacja jest poważna.ale nie przegrana-nigdy taka nie jest.po prostu-robisz wszystko,co można.
                                      i jeszcze mi się przypomniało-w tej poczekali płucnej jest niemożliwie duszno,zostawcie okrycia w szatni,od razu przy głównej rejestracji.ew.jakiś szal do okrycia,bo od tego wejścia może zawiac.ale tam można zwariowac z gorąca o każdej porze roku:)stary budynek i lekko nie funkcjonalny.
                                      z tego,co czytałam na ich stronie,system trochę się poprawił.daj znac,czy tak jest faktycznie;)
                                      • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 10.02.12, 14:05
                                        napisałam już im instrukcje, to co napisałaś potwierdziłam w rejestracji :-)
                                        badania skserowane gotowe w koszulce.
                                        pozostaje tylko iść :-)
                                        • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 12.02.12, 13:58
                                          powodzenia
                                          jak trzeba będzie jeszcze czegoś,daj znac
                                          • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 24.02.12, 22:57
                                            na ursynowie nie było źle. rodzice spotkali znajome twarze...
                                            tata po pierwszej chemii. na razie czuje się ok.
                                            rokowania lekarzy przykre. sugerują nam spędzać razem więcej czasu.

                                            nie wiem co mam napisać. dlaczego?
                                            wierzę, tak naprawdę wierzę, że będzie jakiś czas dobrze
                                            boję się jak będzie się po tej chemii czuł
                                            • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 25.02.12, 15:48
                                              tu nie ma poprawnych odpowiedzi,po prostu.są rzeczy,które nas przerastają...
                                              znajome twarze,dziwne takie spotkania,prawda?
                                              jak sie będzie czuł?jeśłi dostał sterydy,może nawet bardzo dobrze.zalezy od psychiki-czy to go podniesie,czy jednak dobije.skutki uboczne chemii pewnie znacie,teraz zależy,jak do tego podejdzie,nie katujcie go żadną dietą,niech je,na co ma ochotę.nawet,jak to będzie kisiel trzeci dzień z rzędu;)
                                              powodzenia,pisz
                                              • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 12.03.12, 20:31
                                                tata po 2giej chemii
                                                rzuca nim, wymiotuje i jest bardzo osłabiony
                                                to znów dla nas cios. ale wiemy, że tak ma być.
                                                ma w czwartek wizytę u psychoonkologa, mam nadzieję, ze pomoże mu się dźwignąć psychicznie.
                                                • aron68 Re: zaczynamy, rak płuca. 13.03.12, 09:06
                                                  Każdy organizm inaczej reaguję na chemię, ważne jak będzie się czuł po niej. Pisałaś o przerzutach na wątrobę, to już jest potwierdzone? Jak po chemii nie będzie miał apetytu (co zdarza się często) niech pije nutridrniki najlepiej o smaku czekoladowym, wystarczą 3-4 dziennie by zastąpiły jedzenie. Tato zna rokowania, teraz będzie potrzebował od Was bardzo dużo wsparcia, a Twoja mama zapewne od Ciebie. W walce z tym bydlakiem najważniejsze jest dbanie o jakość "chorowania". I nie myśl co będzie tam kiedyś, ważny jest każdy dzień i następny i tak każdego dnia. Jak masz pytania pisz, pisz o wszystkim co czujesz, co myślisz. Znajdziesz tutaj wiele osób, którzy znają ten świat, w którym Tobie teraz dane jest przebywać.
                                                  Trzymaj się.
                                                • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 13.03.12, 09:07
                                                  ja miałam taki kryzys organizmu mniej więcej w połowie chemii,za duzo tego było.niec dużo pije,przynajmniej będzie miał czym wymiotowac.
                                                  dajcie mu sie czuc jak chce,nawet jakby Was wyrzucał.musi sobie poradzic z dużym ciężarem...
                                                  trzymajcie się dzielnie
                                                  • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 13.03.12, 16:37
                                                    Ech… właśnie ciężko mi z tym, że tak mało wspiera mamę w swojej chorobie. Wszystko jest na jej głowie, wszystko! Sądzę, że nie powinno się już go pilnować w zakresie przyjmowania leku (sterydu jak kaszle) czy kontaktu z lekarzem jak nie jest pewien czy nie dzieje się za wiele. Na to uważam ma siłę.
                                                    Nie dogadują się, spinają na każdym kroku. Uważam, ze to nie czas i miejsce ! Ona też potrzebuje jego wsparcia, dobrego słowa aby miała siłę zdobywać wiedzę i energię dla tej sytuacji.

                                                    ostatnio mielismy rodzinne spotkanie i powiedział, ze to dla niego szok. ALE dla nas TEŻ!
                                                  • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 13.03.12, 20:37
                                                    wiesz co,jak jest się chorym,człowiek się skupia na sobie.przynajmniej większośc tak ma.faceci tym bardziej,bo jakoś zawsze ich to bardziej godzi,że są od innych zależni,że mogą umrzec,że coś w ogóle się dzieje z nimi.
                                                    a na nowotwór choruje cała rodzina,wszystkich to jakoś dotyka.może same poszukacie jakiejś grupy wsparcia?albo życzliwej osoby,która się skupi tylko na Was?tego tez Wam potrzeba...
                                                  • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 13.03.12, 21:16
                                                    za 2 dni mają psychoonkologa.
                                                    wczoraj też gdzieś byli i mama mówi, ze tata już lepiej - całe szczęście bo się udusić od atmosfery można było.
                                                    na weekend mają się jakoś ze sobą rozstać aby odetchnąć.
                                                    uważam, ze nie tak to powinno wyglądać. ale cieszę się, ze odetchną :-)
                                                  • aron68 Re: zaczynamy, rak płuca. 13.03.12, 23:40
                                                    Oliwia, nie bierz wszystkiego na siebie, mówię tutaj o ich wzajemnych relacjach i formach w jakich im przyszło żyć. To jest ich czas. Lepiej się skupic na opiece "medycznej" tzn. wiedzieć co i jak dalej robić. Opieka paliatywna dieta leki itd. Jak jak pisała mama.rozy rak dotyka całej rodziny. To też życie inne ale życie z innymi planami i problemami. I tutaj nie ma mocarzy, nie pozwól by ten rak zaczął trawić i Ciebie choć w innej formie. Teraz ważne jest to, że nie ma niewydolności odechowej i krążeniowej, że nie cierpi z powodu bólu.
                                                  • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 14.03.12, 09:29
                                                    oliwia,napiszę Ci,jak to u nas wyglądało.jak zachorowałam,to nie wierzyłam w diagnozę(miałam miec raka płuc z stanie terminalnym).taki fajny szpital mnie diagnozował,ale już im odpuściłam...za to dobrych kilka lat przepracowałam w hospicjum i coś jednak o nowotworach wiedziałam.po porstu czekałam na konsultację w CO.za to mój mąz się załamał.co prawda załatwiał lekarzy,znajomych,dopilnowywał dzieci,ale jak był sam,to wariował.gryzł palce.a ja to widziałam i było mi podwójnie ciężko.egoistyczne na pewno.ale jak widziałam jego przerażenie,to coraz bardziej byłam na niego wściekła.bo ja się nie chciałam dzielic uczuciami,strachem.ja tego nie chciałam czuc.a on swoim zachowaniem tylko utwierdzał mnie w przekonaniu,że nic gorszego nie mogło się stac.
                                                    uratowały mnie moje dzieci,najmłodsza miała 8mc.dla nich co rano się mobilizowałam,wstawałam i żyłam.na początku przychodziła pani do pomocy,ale szybko ją wyrzuciłam,bo kazał mi leżec;)a mnie sterydy rozwalały;)a ona przychodziła do nas i zaczynała pąłkac,że nas takie nieszczęście spotkało...cholery można było dostac;)
                                                    ja chciałam życ.najzwyczajniej w świecie.a wszyscy wkoło mi przypominali,że jestem ciężko chora i nie wolno mi się cieszyc wiosną,dziecmi.a mi się właśnie wtedy zachciało cieszyc.
                                                    w sumie dopiero wtedy zrozumiałam hasło-hospicjum to tez życie.nawet jak tam pracowałam,to nie czułam tego tak prawdziwie.
                                                    teraz,po leczeniu,wiele rzeczy bym zmieniła w swoim zachowaniu.ale wtedy nieustannie walczyłam-z chorobą,z innymi.na szczęście miałam to forum i nielicznych przyjaciół,którzy ustawiali mnie do pionu:)
                                                    długie i zagmatwane,przepraszam.ale może pozwoli Ci trochę inaczej spojrzec na chorobę.
                                                    jak pisze aron-zostaw ich trochę samych,dla nich to tez koniec pewnego świata.a w nowym będą musieli się odnaleźc.
                                                  • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 16.03.12, 22:25
                                                    tata wczoraj poczuł się b. źle. przestraszyli się nie na żarty, mama jest mądra babka więc w oczekiwaniu na pogotowie udzieliła skutecznej pomocy.

                                                    zadzwonili do lekarza ze szpitala w którym tata dostaję chemie, pani powiedziała, ze jest na konferencji nic nie pomoże. dodam, ze kilka tygodni temu powiedziała siostrze, ze to co możemy zrobić to spędzać z tatą więcej czasu.
                                                    ale NIC nic o tym czym możemy wspomagać leczenie.

                                                    pani dr z pogotowia przyjeżdżała się lekom, które dostaje i się za głowę złapała. w czasie kiedy tata był diagnozowany miał podane rożne leki w tym na odprowadzanie wody z organizmu. tyle , ze to było 2 mce temu... nikt mu leków nie zmienił, a w obecnym stanie lek mu nie służy. tata nie ma parcia na picie i jest zwyczajnie odwodniony.
                                                    szukamy lekarza (namierzyłam właściwie), który nie będzie kazał spędzać każdej chwili razem tylko będzie instruował jak postępować.

                                                    dziękuje Ci mamo rozy za Twój wpis.
                                                    masz rację muszą się nauczyć ze sobą żyć.
                                                    dziś spędziłam dzień z mamą. widzę, ze sie docierają :-)

                                                    my we trzy naprawdę mamy wiarę i nie załamujemy rąk. choć w chwilach takich jak wczoraj zwyczajnie się boimy.
                                                  • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 17.03.12, 07:57
                                                    czyli-szczęście w nieszczęściu
                                                    usciski i powodzenia
                                                    u mnie też -na początku-padali takie leki,że mogłam się przekręcic.sama je odstawiłam;)jak przeczytałam ulotki i wyszło,że działają jeden przeciw drugiemu...a potem był dobra diagnoza i żyję do dzisiaj;)
                                                  • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 09.04.12, 20:15
                                                    tata po trzeciej chemii. jest mega dzielny.
                                                    bardzo już schudł. ale miał nadwagę więc obecnie wygląda super. wczoraj miał 62 urodziny. myślę, że ma dużą wolę walki.
                                                  • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 10.04.12, 09:07
                                                    powodzenia:)
                                                    a schudł bo nie dostaje sterydów czy nie je?jeśli nie ma apetytu,zgłoście to lekarzowi,żeby za bardzo nie spadł z wagi
                                                  • aron68 Re: zaczynamy, rak płuca. 18.04.12, 08:24
                                                    Witaj, próbowałaś dołączyć do diety nutridrinki? Najlepsze są czekoladowe, zastępują całodzienne wyżywienie.
                                                  • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 09.06.12, 21:41
                                                    tata to pierwszym kontrolnym TK
                                                    nie znamy wyników TK głowy, oby było czysto
                                                    ALE guz płuc zmniejszył się ze 120mm do 9mm!
                                                    lekarka w szoku! my też :-)
                                                    tata ma chemię paliatywną
                                                    w przyszłym tygodniu idą na szczegółowe omówienie wyników z lekarzem.
                                                    oby tylko potwierdził te dobre wieści.
                                                  • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 10.06.12, 08:22
                                                    zmniejszenie guza to już coś:)
                                                    trzymam kciuki i dawaj znac:)
                                                  • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 14.06.12, 10:54
                                                    brak przerzutu do mózgu
                                                    guz w klatce zmniejszony o 45%
                                                  • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 14.06.12, 11:48
                                                    :)
    • bazyliszek-online Re: zaczynamy, rak płuca. 14.06.12, 19:24
      U mojej mamy 61 lat też w styczniu tego roku wykryto nowotwór płuca lewego nieoperacyjny. Zastanawialiście się nad szczepionką ? my niestety się nie kwalifikujemy.Jak Ty sobie radzisz z tą diagnozą bo ja nie mogę przestac o tym myśleć i jestem załamana. Duzo zdrowia dla taty gdzie tata się leczy?
      • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 14.06.12, 22:23
        o jakiej szczepionce piszesz???

        tata też zdiagnozowany jako nieoperacyjny, zakwalifikowany do chemii paliatywnej
        leczy się na Wołoskiej. leczenie zaplanował jednak prof specjalizujący się w płucu z Ursynowa.

        znosimy jakoś. ale jest to ... cóż mam napisać, szok. wiele się zmieniło.
        • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 15.06.12, 09:30
          jaka szczepionką?
          • bazyliszek-online Re: zaczynamy, rak płuca. 15.06.12, 13:13
            zdrowie.dziennik.pl/nowotwory/artykuly/361781,za-rok-byc-moze-nowa-skuteczniejsza-terapia-raka-pluca.html
            • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 15.06.12, 14:07
              zobaczymy,czy coś z tego wyjdzie...
              • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 23.09.12, 21:40
                tata ma sepsę
                trafił do szpitala tydzien temu z powodu obrzęku nogi...
                masakra.


                ps. po kilku miesiącach wreszcie ktoś zdiagnozował jego wysypki - miał świerzb!
                • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 24.09.12, 12:34
                  nóż w kieszeni,prawda?
                  a jak w ogóle sobie radzicie?
                  • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 14.12.12, 17:37
                    o 20.00 tata zostanie przetransportowany ze szpitala do domu.
                    jego stan jest krytyczny. odchodzi.
                    • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 14.12.12, 17:53
                      trzymaj się kochana
                      uprzedzili was o wszystkim,co się moze dziac?będzie ktoś z personelu,czy tylko wy sami?
                    • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 14.12.12, 17:57
                      trzymaj się kochana
                      • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 14.12.12, 19:17
                        wiemy, ze musi dostawać kroplówki
                        mamy zorganizowaną pielęgniarkę do domu
                        nie wiele mowili.
                        tylko tyle, ze leki wypiszą w małych ilościach bo nie wiadomo ile tata pożyje.

                        on chce do domu.
                        • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 14.12.12, 19:24
                          ok,chodziło mi o to,że umieranie może potrwac.że to nie musi byc szybko
                          dobrze,że w domu
                          ja tylko napiszę kilka rzeczy,o które zapytaj pielęgniarkę
                          jest przytomny?p.bólowe dostaje?będziecie umieli mu podac w razie bólu(jak nie,niech ta pielęgniarka was nauczy).pamiętajcie o pampersach(leżący?).i co macie zrobic jak umrze(techniczne sprawy,ale moze byc tak,że tylko Ty będziesz w stanie coś zrobic).łagodne leki uspokajające dla was(takie ziołowe).
                          co macie zrobic,jak zacznie mu się zmieniac oddech,po czym macie poznac,że umiera.bo to wbrew pozorom nie takie proste.a lepiej wiedziec...
                          pamiętajcie o delikatnej zmianie pozycji,już nie trzeba tak często.wyżej ułożyc,zeby się lepiej oddychało.jak jest przytomny,zapytajcie,czy chce miec radio,tv.co by chciał jeszcze.kogo zobaczyc.
                          trzymajcie się.uściski.
                          • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 15.12.12, 10:46
                            pierwszy wieczór za nami
                            wydarzyło sie tak wiele, ze naprawdę muszę miec czas aby to opisać
                            primo! szpital odesłał tate w nie właściwe miejsce! nagiego praktycznie przewozem! umówiony był odbiór o 20tej, miałyśmy go ubrać itd. wyobraźcie sobie co przeżyłam widząc o 19.50 puste łóżko
                            to co się wczoraj wydarzyło to granda!

                            początek w domu był bardzo bardzo trudny.
                            chyba nie zdawałam sobie, ze jest tak bardzo źle. on 1 tyg temu jeszcze sam przechodził do toalety a teraz jest totalnie bezwładny.

                            oczywiście mamy pampersy, plastry p/b,koncentrator tlenu, materac odleżynowy, no i leży wysoko bo na płasko natychmiast robi się siny.

                            bardzo się boję a jednocześnie przeszywa mnie jakaś niezwykła siła skierowania na działanie.
                            • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 15.12.12, 10:48
                              a sprawy techniczne ad. tego co ostateczne mamy krok po kroku spisane w zeszycie.
                              i zeszyt głęboko schowany.
                              • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 15.12.12, 11:44
                                dobrze,trzymajcie się dzielnie
                                pisz,kiedy tylko będziesz mogła/chciała
                                a tym przewozem zróbcie raban,tak nie moze byc
                                • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 16.12.12, 18:03
                                  tata odszedł wczoraj w południe. w domu wśród bliskich
                                  • mama.rozy Re: zaczynamy, rak płuca. 16.12.12, 18:32
                                    jesteście bardzo dobrymi ludźmi,twój tata miał wspaniałą rodzinę
                                    zdążył,wy zdążyliście.
                                    daliście mu bezcenną rzecz,swoją obecnośc.
                                    pisz,jak będzie trzeba
                                  • monika7123 Re: zaczynamy, rak płuca. 16.12.12, 18:50
                                    tatuś zmarł 8 marca, zamknął się jakiś rozdział ....a ja codziennie zaglądam tu,czytam historie tak podobne,wiele razy łza się kręci i teraz też ,dobrze wiem co przeżywasz...bardzo bardzo współczuję, jedyna pociecha w tym że twój Tatuś już nie cierpi.
                                    • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 16.12.12, 21:22
                                      to prawda, nie cierpi. a cierpiał bardzo. wiem, ze tak jest dla Niego lepiej.
                                      i niewiarygodna jest siła jaką zyskał chcąc znaleźć sie w domu.
                                      godzinę przez błąd lekarzy jeździł półnagi na płasko (co bardzo utrudniało mu oddychanie) bez tlenu w transporcie.
                                      a jednak dotrwał. przespał spokojnie noc w domu.
                                      i odszedł wśród bliskich.
                                  • estelka1 Re: zaczynamy, rak płuca. 17.12.12, 20:49
                                    W piątą rocznicę śmierci mojej ukochanej mamy. Też rak płuc... Jak ten czas zasuwa nieubłagalnie. Dużo siły życzę Oliwio.
                                    • becik-pl Re: zaczynamy, rak płuca. 17.12.12, 22:03
                                      Współczuję. Trzymajcie się jakoś.
                                      • estelka1 Re: zaczynamy, rak płuca. 17.12.12, 22:33
                                        Becik, wbrew wszystkiemu to się da przeżyć. Im jesteś bliżej z umierającym rodzicem, tym bardziej Cię boli, ale też spokojniej godzisz się z tym, co nieuchronne i nieodwracalne. Śmierć mojej mamy była dla mnie najcięższym przeżyciem, ale też równie pięknym jak narodziny mojej córki. I choć mamy fizycznie nie ma już 5 lat, długo czułam jej obecność. Dziś czuję, jak szybuje szczęśliwa gdzieś tam, ze swoją mamą, bratem i bliskimi sobie ludźmi, ale wiem, że mogę na nią liczyć i wiem, że czeka na mnie za jakiś czas. A na razie zajmować muszę się tym, co ziemskie i co wymaga mojej uwagi na codzień.
                                        • ania_marta76 Re: zaczynamy, rak płuca. 17.12.12, 23:01
                                          "Śmierć mojej mamy była dla mnie najcięższym przeżyciem, ale też równie pięknym jak narodziny mojej córki.....ale wiem, że czeka na mnie za jakiś czas. A na razie zajmować muszę się tym, co ziemskie i co wymaga mojej uwagi na codzień".

                                          Tez tak czuje. I podpisuje sie pod tym.

                                          Łączę się z Wami. Mojej mamy nie ma już 3 miesiące, a jutro 1-sza rocznica odejscia mojego taty. Obojgu bardzo mi brakuje.

                                          (*)(*)


                                  • ania_marta76 Re: zaczynamy, rak płuca. 17.12.12, 23:03
                                    (*)
                                    Dla Twojego taty.
                                    Ściskam mocno
                                    • oliwia244 Re: zaczynamy, rak płuca. 21.12.12, 21:37
                                      i po pogrzebie.
                                      bardzo to trudny dzień.
                                      ciągle o nim myślę. o całej chorobie, o tym jak się tata oddalał.
                                      za wcześnie, naprawdę był zbyt młody.
                                      • becik-pl Re: zaczynamy, rak płuca. 05.01.13, 23:29
                                        Oliwia, trzymaj się. Wiem, to trudne żegnać kogoś bliskiego. W Wigilię pochowaliśmy brata mojej mamy (dla mnie też był jak brat), 39 lat...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka