Dodaj do ulubionych

Siedzimy na bombie

21.07.06, 14:47
Pielęgniarka z hospicjum domowego była przed chwilą u Taty i powiedziała, że
to kwestia kilku/-nastu godzin do dwóch dni, jak Tato odejdzie. Że gdy to się
stanie, to mamy wyłączyć materac odleżynowy, przykryć Go prześcieradłem,
zamknąć Mu oczy, zamknąć okno i włączyć wiatrak...
Boże, nie wierzę, że to o chodzi o mojego kochanego Tatusia!
Wiemy, że to może nastąpić w każdej chwili i niby jesteśmy przygotowani, ale
jak ona jeszcze to powiedziała, to się kompletnie rozkleiłam.
Nie wytrzymam tego oczekiwania!!!
Obserwuj wątek
    • tolka3 Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 14:53
      Aniu, strasznie mi przykro, dasz radę, to wiem, ale potrzeba dużo sił...
      Trzymaj się, będę o Was myślała, to wszystko, co mogę zrobić... Najważniejsze,
      że jesteście przy Tacie.
      • ania_bania76 Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 14:58
        Tolka, dziękuję, że odpisałaś. Właśnie Ty... Wiem, że rozumiesz.
        • tolka3 Re: Siedzimy na bombie 22.07.06, 20:12
          Aniu, rozumiem doskonale... Nie tylko ja... Odezwij się jak będziesz miała
          chwilkę i ochotę, pisz do nas, będzie Ci lżej. Trzymaj się dzielnie.
      • rima Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 14:58
        Aniu, ogromnie mi przykro... Na pewno daci wszyscy rade, najwaniejsze zebyscie
        sie teraz tez razem trzymali mocno, wspierali bo to wazne w tych ciezkich
        chwilach. Badzcie przy tacie... do konca, trzymaajcie go za reke. Badz dzielna -
        jestem myslami z wami, tez to przechodzilam. Ty jestes bardziej swiadoma, ja
        stalam przy mamie, tulilam sie do niej, trzymalam za reke i czekalam na cud,
        ale cud nie nastapil....
        Iza
        • koofel Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 20:25
          Tak bardzo mi przykro.Czytam i płaczę.
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 14:58
      Aniu! Badź dzielna, jestem z Tobą myślami...
      • gontcha Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 15:03
        Aniu - siły, dzielności i spokoju w tak trudnym czasie...
    • ania_bania76 Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 15:03
      rima, balbinka - dzięki!
      • liina Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 18:47
        Trzymaj sie, nam nikt tego nie mowil, nie byslimy w ogole przygotowani, po nocy
        w necie szukalam zakladu pogrzebowego..., bo nie chcielismy wczesniej tego
        robic, wiadomo czemu...
        • shadowland1 Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 21:00
          moge sobie tylko wyobrazic co przezywasz:( jestem z Toba myslami
    • ulaw2 Re: Siedzimy na bombie 21.07.06, 21:46
      Aniu, tak bardzo mi przykro.Łączę sie z Tobą w tym bólu.
    • szymonstanczyk powiec mu wszystko 22.07.06, 12:34
      co masz do powiedzenia , ja nigdy w zyciu nie powiedziałem mu że go kocham i nie zdążyłem bo zawsze przekładałem to na następny dzień , a ten "dzień" przyszedł jak złodziej w nocy.
    • ania_bania76 Tato odszedł... 31.07.06, 10:33
      w sobotę 22 lipca o 6.56 rano, na naszych oczach, trzymaliśmy Go za rękę, gdy
      umierał. W czwartek był pogrzeb.
      Tatku, zawsze będziesz w moim sercu!!! KOCHAM CIĘ!!!

      W rej chwili nie jestem w stanie nic więcej napisać.
      Wam wszystkim dziękuję za słowa otuchy.
      • tolka3 Re: Tato odszedł... 31.07.06, 10:57
        Aniu... kilka dni temu miałam tu napisać, zapytać, co u Was... Tak mi przykro.
        Jedynym pocieszeniem jest to, że Tato już nie cierpi. Ściskam Cię.
      • ulaw2 Re: Tato odszedł... 31.07.06, 11:41
        Aniu tak bardzo mi przykro i tak bardzo żal.
        Ściskam Cię mocno.
        • kol32 Re: Tato odszedł... 31.07.06, 15:05
          Aniu, kilka razy w ciągu ostatnich dni zbierałam się, zeby zapytać, co u ciebie
          ale nie miałam odwagi przerwać tej ciszy.

          Tak bardzo mi przykro.

          Kasia
      • gontcha Re: Tato odszedł... 31.07.06, 17:05
        Wyrazy wspólczucia Aniu.
    • agies2000 Re: Siedzimy na bombie 31.07.06, 18:22
      Aniu!Bardzo mi przykro i smutno....Z calego serca Ci wspolczuje,wiem co czujesz
      teraz ,jaki masz ciezar na sercu,bo ja przezywam to samo.15 lipca zmarla moja
      kochana Mama.Jestem myslami i calym sercem z Toba.........Agata.
    • liina Re: Siedzimy na bombie 31.07.06, 20:27
      Bardzo wspolczuje.Ja nie moge sie wciaz pozbierac.Bardzo mi mamy brakuje. Jakos
      to mogloby byc mniej bolesnie urządzone.Strasznie meczace jest zycie, jeszcze
      bardziej meczace jest umieranie i tak to sie konczy...
      • kwiecinska Re: Siedzimy na bombie 31.07.06, 23:09
        Kochani,

        bardzo Wam wspolczuje. Nie moge uwierzyc, ze my wszyscy stracilismy rodzica.
        Strasznie nas duzo..:-(((

        Niech pocieszeniem bedzie dla Was FAKT, ze nasi ukochani rodzice są teraz
        naszymi aniolami, chronią nas i wspierają. Żyją i życ beda w innym swiecie.
        Beda na nas czekac.

        Przytocze Wam prawdziwa historie, ktora wydarzyla sie kilka dni temu. Dala mi
        wiele otuchy i wiary.
        Moja bliska kolezanka/sąsiadka od dziecka (Mama ja bardzo dobrze znala, nie
        chcialaby zeby cos zlego sie jej stalo) miala kilka dni temu bardzo powazny
        wypadek. Byla pasazerem, kierowca bardzo polamany, poturbowany, samochod w
        tragicznym stanie.. W momencie kiedy samochod odbijajcy sie z ogromna
        predkoscia od autobusu wpadl na nich - zobaczyla tęczę, poczula cieplo, i
        zobaczyla ze siedzi w samochodzie otoczona kulą, ktora chroni ją przed
        tragicznymi skutkami wypadku. Na przeciwko niej stala moja Mama....
        KOlezance nic sie nie stalo, malo tego - nie wiedziala nawet jak powazny byl
        wypadek, dopoki nie wysiadla z samochodu. Swiadkowie nie mogli sie nadziwic ze
        nic jej nie jest..

        Niektorzy nazwą to szczesciem. Ja wiem, ze Moja Mama zyje w Niebie i stamtad
        bedzie pomagac ludziom.
        jest mi lzej z tą myslą..

        Mam takie jedno marzenie. Chialabym aby w przyszlosci moje dziecko namalowalo
        obrazek, na ktorym bedzie ono i dwie panie. Jedną z nich bylabym ja. Drugą Moja
        Mama. Kiedy zapytam dziecko dlaczego namalowalo babcie, ktorej nigdy nie pozna,
        odpowie mi : Mamusiu, przeciez Babcia przychodzi do mnie czesto i bawimy sie
        razem...

        Pozdrawiam Cie Aniu bardzo mocno. Wiedz, ze wielokrotnie bedziesz czuc obecnosc
        Taty. On nigdy Cie nie opusci.
        • tolka3 Re: Siedzimy na bombie 01.08.06, 09:45
          To piękne, co napisałaś. Niesamowite przeżycie. Boże jak ja bym chciała
          zobaczyć moją mamę...
        • ania_bania76 Re: Siedzimy na bombie 01.08.06, 20:16
          kwiecinska, też myślę, że życie mojego Taty nie skończyło się wraz z Jego
          przejściem na TAMTą stronę. I COŚ w tym musi być, tylko nikt nie wie co, bo
          nasza wiedza i wyobrażenia na temat życia po śmierci ograniczają się do tego, co
          sami wiemy, widzieliśmy, usłyszeliśmy, przeczytaliśmy. Tak na dobrą sprawę to
          nic nie wiemy.
          Może uznacie, że to głupie i naiwne, co teraz napiszę, ale dzień po śmierci
          Taty, brat odebrał telefon, był tylko jeden sygnał, w słuchawce usłyszał
          automatyczną sekretarkę i słowa: "abonent poza zasięgiem". Mama się trochę
          wystraszyła, a my z bratem od razu pomyśleliśmy, że to Tato dzwonił. Bo jak poza
          zasięgiem może być ktoś, kto wybiera numer, dzwoni i uzyskuje połączenie? Raczej
          niedostępna może być ta osoba, do której się dzwoni, a nie ta, która sama
          dzwoni. Pomyśleliśmy wtedy, że Tato dał nam znać, że dotarł na miejsce i jest
          szczęśliwy.
          Mój Tato był bardzo dobrym człowiekiem, a przy tym skromnym i nie lubił sobą
          absorbować innych. Miał w sobie coś takiego, że np. zupełnie obce osoby, całkiem
          nieproszone, zaczynały Mu się zwierzać, opowiadać o nawet b. osobistych
          sprawach, co dziwiło zawsze samego Tatę. Zwierzęta Go uwielbiały, choćby w
          pokoju siedziało kilkanaście osób, pies zawsze poszedł do Taty, siadał Mu na
          kolanach i lizał po twarzy.
          Nie wiem, może z nami jest coś nie tak, ale nie histeryzujemy i nie rozpaczamy
          po Jego śmierci tak, jak myślałam. Może to też jest spowodowane tym, że Jego
          długotrwała choroba i pogarszający się z dnia na dzień stan, w pewnym sensie nas
          na to przygotowały (o ile w ogóle można być na to przygotowanym...).
          Jeździmy na cmentarz, opowiadamy Mu, co się wydarzyło danego dnia i cały czas
          czujemy, jakby nadal z nami był (bo na pewno JEST!!!).
          Tak, jak piszesz kwiecinska, mamy o jednego Anioła więcej, mamy swojego
          człowieka w Niebie!
          I wiem, że jak przyjdzie mój czas, to Go znów zobaczę!!!
          • tolka3 Re: Siedzimy na bombie 01.08.06, 20:39
            Aniu, tak, myślę, że choroba przygotowuje na ten dzień... na odejście. Niby nie
            dopuszcze się tej myśli, nie chce się tego najbardziej na świecie, jednak wie
            się, że to nie uniknione. My też nie hosteryzujemy, nie rozpaczamy tak, jak mi
            się wydawało, że będziemy. I też ostatnio sobie myślałam, czy z nami może jest
            coś nie tak. Ale wiesz, myślę, że dużo dało to, że byliśmy przy nich. Ja przy
            mamie, Ty przy swoim tacie, gdy odchodzili, trzymaliśmy za rękę, pomogliśmy
            przejśc na tamtą stronę. To bardzo dużo. Jestem wdzięczna losowi, że pozwolił
            mi zdążyć, dzieliło mnie od mamy ponad 400 km, po moim przyjeździe żyła jeszcze
            tylko kilka godzin. Wiesz Aniu, ja też mam takie naiwne myśli. Gdy odchodzi
            ktoś z forum wyobrażam sobie, że idzie TAM, spotyka się z tymi, którzy już tam
            są, patrzą na nas, uśmiechają się, moja mama mówi "to moja córka", Twój tato z
            kolei pokazuje mojej mamie Ciebie :) Muszę wierzyć, że tam jest życie, że Oni
            są, że są czasem nawet blisko. Tylko niestety ta tęsknota jest przeogromna, z
            biegiem czasu coraz większa... Ja dziś znalazłam króciutki liścik od mamy,
            który przysłała mi wraz z jakimś zaświadczeniem, którego potrzebowałam, gdy
            mieszkałam w akademiku. Ten list zaczynający się od słów "Kochana Moja" pisany
            jej ręką wyzwolił znów ogrom tęsknoty. Siedzę i płaczę. I zaglądam tutaj, do
            Was na forum, bo tu mi lepiej jakoś. POzdrawiam Was. I przesyłam uśmiechy w
            stronę Nieba :)
            • ulaw2 Re: Siedzimy na bombie 01.08.06, 21:06
              Czytam i płaczę.
              Odejście kogoś bliskiego jest dla mnie czymś niewyobrażalnym i strasznym
              zarazem ale jakże piękne jest to co piszecie. Czytając wasze zwierzenia
              człowiek uzmysławia sobie także inny wymiar tego odchodzenia.Wierzę że Wasi
              bliscy na pewno są w niebie, bo tak pięknie pisać o odchodzeniu mogą
              tylko "dzieci aniołów".
              Ściskam Was mocno.Ula.
          • amikeo Re: Siedzimy na bombie 01.08.06, 20:44
            U nas też po śmierci Taty były głuch telefony. A jeszcze ciekawsze było to, że
            w wieczór przed pogrzebem otworzyły się na oścież obie furtki. Tak jakby Tata
            sobie poszedł, nie odgradzając się od nas. Obie z siostra słyszałysmy też jak
            żegnał się ze swoim domem, hałasy w garażu, kroki w Jego pokoju. I nikt mi nie
            powie, że to wyobraźnia jakaś przewrażliwiona.
    • ja-ninka Dziewczyny 02.08.06, 00:13
      Przeczytałam Wasze refleksje i przypomniała mi się książka "Balsam dla duszy w
      żałobie" (Jack Mark Victor Canfield Hansen),jeśli będziecie miały taką
      możliwość to zachęcam Was do poczytania jej (to są opowiadania oparte na
      autentycznych zdarzeniach).
    • oliwka_06 Re: Siedzimy na bombie 02.08.06, 18:38
      Aniu...coż moge powiedzieć...współczuję Ci bardzo. Przechodziłam przez to samo
      prawie dwa lata temu. I jedno co doskonale pamiętam do dziś to straszne uczucie
      bezradności. Tata nas zawsze uczył, że z każdej sytuacji są przynajmniej dwa
      wyjścia a czasem nawet trzy, a tymczasem w jego przypadku choroba była tak
      szczególna, że nie było na całym świecie lekarstwa i ratunku.
      Byliśmy z nim do końca i wspieraliśmy się nawzajem i to jest najważniejsze.
      Trzymaj sie mocno i bądź dzielna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka