Dodaj do ulubionych

bezsilność

27.07.06, 10:01
Wykryto u mnie guza jajnika. Drugiego sierpnia czeka mnie operacja, a po niej
chemioterapia. Boję się i tak naprawdę czuję się bardzo samotna. Już kiedyś
przez to przechodziłam, ale byłam dużo młodsza i miałam więcej sił. Teraz
marzę tylko o spokoju. O tym, by ktoś w końcu normalnie ze mną porozmawiał.
Posłuchał co czuję, a nie tylko krzyczał "nie ma czasu, trzeba działać", a
może ja nie chcę działać. Może ważniejsze jest dla mnie zdrowie mojego dziecka
i jego problemy.
Chcę pracować, a nie wiem czy dam radę...
Nawet nie mogę dźwigać mojej małej córeczki...
Nie mam czasu na wizytę ze starszą u lekarza...
Musze kupić sobie chustę na głowę...
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: bezsilność 27.07.06, 10:03
      Czy ktoś Ci pomaga w opiece nad dziećmi?
      • katemar Re: bezsilność 27.07.06, 12:00
        Tak, pomaga mi moja ukochana babcia (80 letnia). Mąż zarabia na wizyty
        lekarskie, badania, opiekę lekarską w szpitalu).
        • b_a_l_b_i_n_k_a Re: bezsilność 27.07.06, 12:42
          Nie jestes sama :-)A walcząc nie robisz tego tylko dla siebie, ale też dla
          Twoich bliskich. Warto podjąć ten wysiłek.

          Piszesz, że juz kiedyś chorowałaś. To był nowotwór?
          • katemar Re: bezsilność 27.07.06, 14:03
            Tak, miałam guza płuca prawego. A że choruję na astmę raz w roku robiłam
            prześwietlenie płuc i miałam szczęście, bo trafiłam na jednego z lepszych
            lekarzy - skierował mnie do kliniki w Berlinie do swojego przyjaciela. Tam
            zastosowano radioterapię i 3 razy rzut chemii. Przebywałam tam prawie tylko
            miesiące, ale miałam tylko 23 lata... Teraz mam 29 i po cytologii IV i badaniu
            histopatologicznym postawiono diagnozę - rak jajnika. To dziwne, bo nie spotkano
            się jeszcze z tego typu przerzutem, więc lekarze są zdania, że to po porstu nowa
            choroba, a nie przerzut. To podobno wczesny stopień i wystarczy tylko usunięcie
            chorego jajnika. Ja natomiast sama nie wiem czemu chemia - węzły chłonne czyste,
            szyjka również, więc nie potrafię tego zrozumieć.
            • b_a_l_b_i_n_k_a Re: bezsilność 27.07.06, 14:31
              Na forum jest kilka osób, które maja doswiadczenie z rakiem jajnika, napewno Ci
              odpowiedzą. Nie wiem niestety jakie są standardy postepowania w takich
              przypadkach. Ale wczesne stadium daje bardzo duze szanse na wyleczenie:-)
              Trzymaj się dzielnie :-)
            • jedruch Re: bezsilność 27.07.06, 16:00
              Polskie standardy ginekologii onkologicznej znajdziesz na stronie
              www.puo.pl/pdf/ginekologia.pdf - jest tam rozdział o raku jajnika.
              • katemar Re: bezsilność 28.07.06, 13:26
                Dziękuję, to będzie długie, ale mam nadzieję owocne czytanie :)
    • tolka3 Re: bezsilność 27.07.06, 10:39
      Katemar proszę walcz. Wszyscy, którzy krzyczą, że trzeba działać, chcą przecież
      dobrze. Choć potrafię sobie wyobrazić, że ma się dość, że pragnie się spokoju,
      że jest się tym wszystkim zmęczonym... Małą córeczkę będziesz nosić na rękach
      później, jak wyzdrowiejesz, praca też nie ucieknie. Kurcze wyobrażam sobie jak
      Ci trudno, strasznie mi przykro... Mam nadzieję, że nie jesteś w tym wszystkim
      sama.
    • jedruch Re: bezsilność 27.07.06, 13:52
      Diagnoza nowotworu, guza, jest zawsze trudna do przyjęcia.
      Pomyśl, że jeżeli nie chcesz działać, to za jakiś czas kto inny będzie się
      zajmował zdrowiem i problemami twojego dziecka...
      Masz po co żyć, odnalezienie motywacji nie powinno być kłopotem.
      Trzymaj się. Pozdrawiam.
    • winner2006 Re: bezsilność 27.07.06, 18:49
      Tak, trzymaj się! Z początku nic nie jest łatwe, ale wiesz "zdrowieje się
      głową, umysłem" - jeśli to wczesne stadium choroby, to Twoje szanse na pełne
      wyleczenie są z pewnością bardzo duże. Grunt to się nie załamywać, bo wtedy
      wszystko legnie w gruzach ......
      I pamiętaj, ze w złych chwilach, w momentach zwątpienia - na tym forum jest
      mnóstwo osób, które Cię wysłychaja i wesprą. Nie jesteś sama!!!!!!!!!
      • katemar Re: bezsilność 28.07.06, 13:24
        Czasami jednak myslę, że jestem sama. Kiedy po raz kolejny lekarz patrzy na mnie
        tymi "takimi" oczami, gdy kłócę się z mężem, bo ciągle tylko brakuje
        pieniędzy... Wiem, że to minie, że tak czy inaczej się skończy i nie zastanawiam
        się "dlaczego ja", "czemu"... Tylko myslę sobie, że to ważna sytuacja w moim
        życiu - taki sprawdzian dla mnie, dla mojej rodziny i przyjaciół. Już wiele osób
        mnie opuściło... Nie którzy odeszli sami, innych sprowokowałam.
        Ludzie, których to nie dotknęło, nie rozumieją co dzieje się w mojej głowie. A
        ja po prostu jestem już zmęczona. Różnymi diagnozami (na pocżatku była mowa o
        guzie na szyjce macicy, potem okazało się, że to mięśniak), strachem o przyszłe
        dni. Czy ciągle mam się bać?
    • badowimo Re: bezsilność 28.07.06, 15:06
      Witam! Wiem, ze to nie jest zadne pocieszenie, ale mysle ze kazde dobre slowo w
      tym miejscu to kolejna dawka fluidow. ktore do Ciebie przesylamy. Moge sie
      tylko domyslic co czujesz, moj tata choruje na nowotwor zlosliwy. Jestem bardzo
      daleko od niego. Mieszkamy w usa i tutaj powoli zaczynamy ukladac sobie zycie,
      niesety nie mamy "papierow" dlatego nie bardzo mozemy sie stad ruszyc. Jestem z
      tata w kontakcie codziennym i daje mu tyle ile moge najwiecej. Mam podobnie jak
      Ty male dziecko, ktore dalo mi ogrom sily wtedy jak dowiedzielismy sie o
      chorobie taty i chyba dzieki niej zarowno tata jak i my mamy sile do walki.
      Caly czas wszyscy myslimy, ze bedzie dobrze bo inaczej nie mozna myslec. Zycze
      Ci duzo samozaparcia, zdrowia i bardzo duzo sil do walki. Jestesmy z Toba.
      Pozdrawiam goraco.
      • liina Do katemar 29.07.06, 22:59
        Hej,

        czy na USG masz napisane, ze masz sladowe ilosc wolnego plynu?
        Jestes juz po operacji? Jak duzy jest guz? Tylko na jednym jajniku czy na dwóch?
        • katemar Rozpoznanie 30.07.06, 11:38
          Cześć
          Operację mam 3 sierpnia.
          Rozp. hist. brzmiało ca.ovar.IA,G1
          Guz znajduje się na lewym jajniku i ma wielkość 54 mm
          W pierwszym usg nie stwierdzono wolnego płynu, w drugim ( w odstępstwie 1
          miesiąca) niewielkie ilości.
          Acha, jama brzuszna i węzły chłonne czyste (chyba już o tym pisałam)
          Poinformowano mnie, że usunięty zostanie lewy jajnik wraz z jajowodem.
          Tak naprawdę nie wiem co to oznacza i wcale nie chodzi tu o możliwość kolejnej
          ciąży tylko np o to, czy będę musiła brać hormony...
          Pozdrawiam gorąco.
          • liina Re: Rozpoznanie 30.07.06, 12:14
            Jesli drugi jajnik zostawia, to hormonow brac nie bedziesz musiala.
            Dlaczego masz dwa USG w odstepie jednego miesiaca? Czemu nie skierowano Cie na
            operacje juz po tym pierwszym USG?
            • katemar Re: Rozpoznanie 30.07.06, 12:34
              Nie wiem. Nie chcę tu nikogo oskarżać, ale zmieniłam lekarza i ten właśnie
              skierował mnie na operację (na co przyznam się nie byłam gotowa). Zdaniem
              pierwszego lekarza należało jeszcze zrobić inne badania (np oznaczyć marker CA
              125) i poczekać. Na co nie wiem.
              p.s. a tych markerów to do dzisiaj nie miałam oznaczanych.
              • liina Re: Rozpoznanie 30.07.06, 12:42
                Idz szybko te markery zrob!!! Koniecznie, zanim ci wytna tego guza!
                Nie panikuj jesli bedzie podwyzszony, bo on idzie w gore tez przy zwyklych
                torbielach, ale jesli wynik badania histopatalogicznego potem by wykazal raka i
                bys musiala isc na chemie, to ten marker bedzie na wage zlota potem. Bedziesz
                widziala czy chemia daje rezultaty czy nie.
                Koniecznie go zrob prywatnie nawet, kosztuje 30 zł. Ten marker moze miec
                kluczowe znaczenie potem w obserwacji tego czy leczenie daje jakies rezultaty.
                3 sierpnia jest dopiero w czwartek, wiec do czwartku dasz rade poszukac
                labolatorum jakiegos prywatnie i go zrobic.
                Zrób to koniecznie!
                • katemar Re: Rozpoznanie 30.07.06, 12:47
                  Jejkuś nie wiedziałam, że to takie ważne. Pewnie że zrobię. Bardzo blisko mojego
                  domku jest laboratorium i ceny też mają przystępne :), ale czy tylko ten CA 125
                  czy jakieś inne też?
                  Naprawde dziękuję za pomoc...
                  • liina Re: Rozpoznanie 30.07.06, 12:53
                    Najwzniejszy CA 125, choc mozna jeszcze dodatkowo zrobic inne, ktore moga isc w
                    gore przy raku jajnika ,ale zrob w tej chwili tylko ten CA 125, koniecznie!
                    Zapytaj sie w labolatorium ktory ewentualnie mozna by bylo jeszcze zrobic, teraz
                    nie pamietam jakie jeszcze mozna robic dodatkowo ,ale ten CA 125 jest najwazniejszy.
                  • jedruch Badania 30.07.06, 14:03
                    W diagnostyce raka jajnika powinno się zrobić: zwykłe badanie lekarskie, badanie
                    ginekologiczne przez pochwę i odbytnicę, usg brzucha i usg przezpochwowe, CA 125
                    (inne niepotrzebne), morfologię, biochemię krwi, ewentualnie usg piersi.
                    Leczenie w takim stadium zaawansowania (tzn. IA) przy stopniu złośliwości to
                    operacyjne usunięcie jajnika i jajowodu + pobranie wycinków z drugiego. Chemii
                    się nie podaje, tylko obserwacja.
                    • liina Re: Badania 30.07.06, 15:58
                      Tak naprawde dopiero jak otworza i zobacza na wlasne oczy co jest w srodku , to
                      bedzie cos pewnego.
                      Badz dobrej mysli, oby tej wody za duzo nie bylo.
                    • katemar Re: Badania 30.07.06, 19:40
                      Wszystkie badania wymionione przez Ciebie miałam, oprócz oznaczenia markeru,
                      więc chyba dobrze mnie prowadzą :)
                      Usg piersi nie wykazało żadnych zmian.
          • emgoro Re: Rozpoznanie 30.07.06, 15:42
            Witaj
            Jeśli rozpoznanie się w całości potwierdzi w trakcie operacji to w tym
            nieszczęściu masz duzo szczęscia, bo statystycznie to naprawdę dobrze rokuje i
            faktycznie po zabiegu operacyjnym i zastosowaniu leczenia chirurgicznego nie
            wymaga leczenia uzupełniającego takiego jak chemioterapia. Napewno warto zrobic
            badanie markera CA125 przed zabiegiem. Bądź dobrej myśli jest duża szansa, że
            wszystko dobrze się skończy i ten koszmar będzie krótki. Ważne Abyś po zabiegu
            była pod kontrolą ginekologa i przechodziła cykliczne badania kontrolne pod
            kątem rozpoznanej choroby. Tak na marginesie, to gdzie się leczysz?
            pozdrawiam serdecznie
            Robert
            • katemar Re: Rozpoznanie 30.07.06, 19:34
              Od poczatku leczę się w Warszawie (od roku 1999). Z Wawelskiej trafiłam na
              Roentgena do dr Krzysztofa Gawrychowskiego (super), operować mnie będzie jednak
              dr z Łodzi.
              Cieszę się, że widzicie jeszcze w tym wszystkim tyle pozytywów,
              Stokrotnie dzieki Balbince za założenie forum.
              Wielka buźka :)
              • katemar Lekarz ginekolog 30.07.06, 20:28
                Zapomniłam napisać o Kimś ważnym. To dr ginekolog, od której wszystko się
                zaczęło. Wspaniały specjalista i dobry człowiek. Co prawda wizyty w Jej
                gabinecie są b.drogie, ale b.b.dokładne.
                To p. dr Marzenna Padzik Moczydłowska
    • gazunia Re: do katemar 29.07.06, 23:44
      Napisz do mnie na pocztę, może będę mogła ci pomóc jeżeli chodzi o dzieci, pod
      warunkiem (niestety) że mieszkasz w Warszawie lub okolicach
    • gontcha Re: bezsilność 30.07.06, 22:44
      Katemar,

      Trzymaj się dzielnie dziewczyno, masz dla kogo żyć i o co walczyć !!!
      Dwa dni przed porodem wykryto u mnie czerniaka - zamiast cieszyć się
      wyczekiwanym pierowrodnym spędziłam 2 miesiące w szpitalu. Ale jest
      oki...miałam dla kogo żyć i sią 'pozbierać' dośc szybko..Nie wazne że nie
      mogłam brać Misia na ręce, ważne że byłam przy nim i jestem do tej pory..
      Bedzie oki, zycze tego mocno i pozdrawiam,
      Anka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka