Dodaj do ulubionych

po czerniaku

07.02.07, 18:07
W sierpniu 2004r. u mojego męża rozpoznano czerniaka złośliwego Superficial sppriding melanoma , który został usunięty w granicach nie zmienionej skóry.
Na rozpoznaniu było napisane mel.mal. cutis dorsi. St. post. excisionem. Później miał kolejną operację poszerzenie marginesu .Po babdaniu histopatologicznym stwierdzono że granice cięcia bez zmian złosliwych , dno rany bez zmian złosliwych, okolica blizny bez zmian złosliwych. I na tym Wrocław stwierdził,że wystarczy takie leczenie tylko należy sie kontrolować . Nie wiem dlaczego nie określono żadnej skali nacieku ani głębokości. Cały czs tłumacze sobie że może w takim stadium a jest to czerniak szerzący sie powierzchownie może nie było z czego określać stopni. Wiem teraz że powinnam od razu o to zapytac ale człowiek gdy dostaje taką wiadomość zapomina o wszystkim. Ja i mój mąż mamy po 40 lat dwóch super chłpców jeden ma 7 lat drugi 10 lat. Więc wetedy myślałam że świat mi się zawalił. Po dwoch tygodniach nie daliśmy za wygraną i w Wilekopolskim centrum Onkologii zrobiono mężowi badanie węzła wartownika ,badanie okazało się w porządku tzn. węzły chłonne bez zmian nowotworowych. Wynik badania to zmian nowotworowych nie stwierdzono. Wtedy też nie określono żadnej ze skal. Mąż chodzi na badania kontrolne robi prześwietlenie płuc , usg jamy brzusznej i węzłów. Lekarza prowadzący powiedział mu że przy jego stadium już wszystko powinno być ok bo naważniejsze sa pierwsze dwa lata. Nie wiem co o tym myślec ciągle się boję i denerwuję się dlaczego nie okreslono mu zadnej sakli wszyscy o których tutaj czytam mają taka określoną skalę. Tzn, że u męża nie było z czego określać takich skal nie wiem moze ktoś spotkał się z takim przypadkiem. prosze o odpowiedż. Nie ukrywam że często czytam wypowiedzi wasze o czerniaku i psychicznie mi one pomagają żyć mąz o tym nie wie on denerwuje się gdy widzi jak coś czytam on chce zapomnieć . Prosze mi podpowiedzieć jakie badania jeszcze kontrolne mąż powinien zrobić czy usg węzłów wystarczy i jamy brzusznej i RTG płuc. Dziękuję wam wszystkim "poczerniakowcom" za wsparcie jestem zawsze myślami z wami na dobre i na złe oby tylko na to dobre.
Obserwuj wątek
    • braat1 Re: po czerniaku 08.02.07, 14:09
      Nie wiem dlaczego nie podano Wam jak zaawansowany byl ten przypadek. Ale
      powiedz mi co ci to potrzebne? Wazne ze lekarz wiedzial i zrobil to co uwazal
      za sluszne, co zreszta okazalo sie sluszne (czysty wezel wartownik i okresowe
      badania wykazujace brak przerzutow). Czy myslisz ze jak by ci powiedzial ze to
      Clark V i breslow 4 mm, a pomimo tego wszystko by bylo tak jak jest teraz to
      bylabys szczesliwsza?

      Wazne jest ze Twoj maz jest zdrowy i badania kontrolne sa w porzadku, wedlug
      mnie nic wiecej nie powinno Cie interesowac, bo tylko niepotrzebny stres, ktory
      tylko przeszkadza w leczeniu.
      • tomslu1 Re: po czerniaku 08.02.07, 14:34
        Szczerze mowiąc to nie bardzo rozumiem Twoj post biorąc pod uwage to ze ponizej
        jest założony przez Ciebie watek który wskazuje , że starasz sie dowiedzieć jak
        najwiecej na tema własnej choroby i tego co dalej robic ? Czemy w konteksie
        tego doradzasz komus innemu " nie interesuj sie , lekarze wiedzą lepiej " ??
        • braat1 Re: po czerniaku 08.02.07, 14:57
          Wiesz ja jestem przed podjeciem decyzji o leczeniu. A tutaj kolezanka jest 2
          lata po usunieciu i zbadaniu, wszystko jest ok. Z jej slow wynika, ze zrobila
          wszystko co bylo mozliwe do zrobienia, caly czas cala sprawa jest pod kontrola.
          To jakie znaczenie ma czy dwa lata temu tem guz mial takie czy inne stadium??
          W skrocie chodzi mi o to, ze ja podzielam stanowisko jej meza: guz usuniety,
          kontole mowia ze wszystko jest ok - znaczy ze jest zdrowy i nie ma sie co
          zamartwiac na zapas bo to tylko szkodzi.

          Co do sprawy "lekarze wiedza lepiej", to takie jest moje zdanie. Lekarz leczyl
          setki podobnych przypadkow i wedlug mnie wie lepiej jak postepowac.

          Jesli moja wypowiedz kogos urazila, to przepraszam, nie mialem takiego zamiaru.
          • tomslu1 Re: po czerniaku 08.02.07, 17:29
            Faktycznie nie zwrocilem uwagi na to ze sa dwa lat po , po prostu pierwsze co
            mi sie rzucilo w oczy to to ze doradzasz , żeby sie sprawą nie interesować
            mimo , że sam sie swoja interesujesz ( co zreszta uważam za bardzo sluszne bo
            ja robiłem tak samo i uważam , że powinno byc sie pacjentem "swiadomym" ).
            Co do sprawy "lekarze wiedza lepiej " to znowu widze sprzeczność w tym co
            piszesz bo o ile sie zorientowałem to głownie w swoim pytaniu na forum chodziło
            Ci o to , że dwaj lekarze mowia co innego , więc teraz pytanie , skoro lekarze
            wiedzą lepiej to ktory z wymienionych przec Ciebie lekarzy wie " gorzej " ??
            Nestety to za poważna sprawa żeby polegac tylko na jednej opini ( sam
            skonsultowałes juz u dwoch ) i dobrze ze oni interesują się swoja choroba
            chociaż faktycznie masz racje ze teraz po dwoch latach to juz nie ma znaczenia
            bo w takim wypadku pozostaje juz tylko obserwacja i przekonanie , że lekarze
            podejując taka decyzje wiedzieli , że to było bardzo wstepne stadium czerniaka
            i podjeli sluszna decyzje . A swoja droga umowiłeś sie juz do Doc Ruki ??
            • braat1 Re: po czerniaku 08.02.07, 18:09
              Konsultowalem swoj przypadek u dwoch lekarzy bo mialem nadzieje, ze uda mi sie
              jakos przyspieszyc moje przyjecie do szpitala. Bylem mocno zszokowany, ze
              doktor Luboinski z takim lekcewazeniem wypowiada sie o oznaczeniu wezla
              wartownika.

              A do dokotra Ruki umowilem sie na poniedzialek. Ciekawe co on powie. Jak
              wymysli jakas trzecia metode to sie mocno zdziwie :)
              • tomslu1 Re: po czerniaku 08.02.07, 21:42
                wiec sam widzisz ze nie ma jednej prostej recepty :) Co do twojej konsultacji u
                docenta to raczej nie zaleci Ci zadnej trzeciej metody , albo " robisz " węzła
                wartownika albo nie . Ja posluchałbym opinii docenta dlatego , że ma w tym
                najwieksze doswiadczenie a to niestety taka choroba o ktorej najwiecej wie sie
                z poprzednich przypadkow , normalna statystyka . Daj znac co Ci zalecil bo sam
                jestem bardzo ciekawy. Trzymaj sie dzielnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka