Dodaj do ulubionych

Sluszna decyzja prof.Religii

16.06.07, 22:54

Uwazam, ze prof.Religa podjął bardzo słuszną decyzję nie poddawania się
chemoterapii. Piszę tak, ponieważ siostra moja zmarła nie z powodu
posiadania raka płuc ale z powodu nie tolerowania przez Jej organizm
chemoterapii i innych leków farmakologicznych najnowszej generacji.
Do końca swojego zycia nie miała przerzutów i jak nie faszerowano Jej
lekami to czuła się nieżle a po każdym zabiegu na nowo opadała z sił
i traciła apetyt.Zyczę Panu Profesorowi jeszcze wielu lat życia.
Obserwuj wątek
    • attenna11 Re: Sluszna decyzja prof.Religii 17.06.07, 21:04
      Każdy podejmuje taka decyzję , jaka uważa za sluszna....nigdy nie wiadomo jaki
      bedzie efekt końcowy. Życze wszystkim oby był pozytywny. Moja mama dzieki
      zabiegom paliatywnym (chemia, radioterapia)-zyje i jest nadal z nami. Raz jest
      lepiej raz gorzej ale nasza Mamusia jest i to jest najważniejsze. Ona poddala
      się chemii, Religa nie -to jego wybór.
      Nie masz chyba prawa twierdzić, że chemia jest zła bo z Twoja siostra tak sie
      stało...z tego powodu serdecznie Ci współczuję.
      Jeszcze niedawno rozpoczęłas dyskusje na temat hospicjów ...teraz to...rozumiem
      Twój ból i rozgoryczenie ale krytykowanie (metaforyczne) leczenia chemioterapia
      uważam bynajmniej w naszym przypadku za niestosowne. A na tym forum jest wiele
      osób którym chemia przedłuzyła i uratowała życie.
      Zyczę zdrowia i pozdrawiam.
      • binucha Re: Sluszna decyzja prof.Religii 17.06.07, 22:12
        Witam,

        szczerze mówiąc jestem nieco zaskoczona tą sytuacją, gdyż znam wielu ludzi
        chorych na raka, niestety tak los mnie pokierował, ze sie w tym środowisku
        obracam i nie słyszałam jeszcze o tym aby komuś choremu na raka płuc chemii nie
        podano, nie mówiąc już o tym, żeby kogoś informowano o tym, w ilu procentach ta
        chemia może pomoc. Generalnie to sie w ogóle pacjenta nie informuje o tym jakie
        są efekty uboczne chemii i w ilu procentach ona pomaga.
        Doszłam do wniosku, ze gdyby tak pacjenci wiedzieli, ze dana chemia w konkretnym
        przypadku może pomóc tylko w 5 % ( tak powiedział prof. Religa), to wielu ludzi
        by sie na chemie nie zdecydowało. 5% to bardzo mało, a spustoszenie organizmu i
        osłabienie ogromne. Fakt, ze chyba nie warto ryzykowac, zwłaszcza jeśli zmiana
        była we wczesnym stadium, ale szkoda, ze sie nie informuje o tym pacjentów,
        tylko sie im podaje ta chemie bez bliższych wyjaśnień w tej sprawie. Myślę, ze
        po tym przypadku ludzie zaczną sie nieco więcej interesować tym na ile chemia
        może pomóc, a na ile zaszkodzić, bo do tej pory kompletnie sie nie mówiło o tym,
        ze może ona w pewnych przypadkach bardziej zaszkodzic niż pomóc, a jednak tak
        może być, czego żywym przykładem jest właśnie prof. Religa.Oczywiście nie można
        uogólniać, bo w innych przypadku szanse na wyleczenie za pomocą chemii mogą
        wynosić już 30%.
        Zaskoczona jestem.
        Pozdrawiam.
        • jedruch Re: Sluszna decyzja prof.Religii 17.06.07, 23:27
          Takie tam bajdurzenie profesora Religi... Zna się na kardiologii, ale na
          onkologii to na pewno nie.
          Najpierw palnął, że ma 95% szans na wyleczenie przy tym stadium zaawansowania, a
          jeśli się spojrzy na statystyki wyleczeń raka płuc, to w klinicznej "jedynce" są
          one rzędu maksimum 70%.
          A teraz odnośnie Twojego postu - nie jest tak, że lekarze nie informują pacjenta
          o skutkach ubocznych: pacjent zawsze w procedurach onkologicznych wyraża zgodę
          na formularzu, gdzie te skutki są wymienione. Ja sam często stykam się z taką
          sytuacją, że to pacjent nie czyta formularza, tylko podpisuje, bo "po co mam to
          czytać, czy ja mam jakieś wyjście?"
          Można powiedzieć, o ile % STATYSTYCZNIE chemia poprawia odsetki wyleczeń, w
          odniesieniu do innych metod leczenia stosowanych w tej samej sekwencji, tylko
          bez jej udziału.
          Nie ma co kwestionować decyzji Ministra, można go traktować jako partnera w
          dyskusji o sposobie leczenia, bo przynajmniej wie, na czym polega leczenie i
          sama choroba. Z całym szacunkiem do pacjentów i ich rodzin, ale ze zdecydowaną
          większością nie podjąłbym się współpracy partnerskiej, muszę działać
          arbitralnie, bo nie są w stanie w ciągu 1,5 godziny rozmowy pojąć onkologii.
          Poza tym, 5% w innych dziedzinach medycyny to niewiele, ale w onkologii to lata
          świetlne - my od Europy odstajemy w wyleczalności nowotworów o 5-10%.
          Skąd zatem narzekania na poziom naszej onkologii???
          • winner2006 Re: Sluszna decyzja prof.Religii 18.06.07, 11:10
            Jendruchu - niestety chyba jednak nei wszystkei szpitale dają pacjentowi
            formularz z informacją o skutkach chemioterapii.
            Ja się leczę w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu i podpisywałam
            jedenie pisemko, że wyrażam zgodę na proponowane leczenie.
            Spytałam o skutki uboczne i usłyszałam TYLKO, że wypadna mi włosy.
            CAŁĄ RESZTĘ doczytałam na własną rękę w internecie.

            Co do sensu chemioterapii - w raku piersi chemioterapia przedoperacyjna
            zmniejsza rozmiar guza. Znam nawet jedna babeczke, ktorej guz po chemii
            przedoperacyjnej znikl kompletnie. Mimo to lekarze obstawali za operacja - dali
            jej do wyboru - oszczedzajaca lub calkowita amputacja piersi. Wybrala
            amputacje, aby zmniejszyc ryzyko, ze w jej organizmie zostana komorki
            nowotworowe. Wynik histopatologiczny wykazal, ze w piersi nie bylo juz
            kompletnie zadnych komorek rakowych. Innymi slowy - wycieto jej zdrowa juz
            piers, a wiec chemia w jej przypadkui spowodowala calkowite wyleczenie ......
            • jedruch Re: Sluszna decyzja prof.Religii 18.06.07, 11:41
              Współczesna medycyna nie jest w stanie wykryć pojedynczych komórek nowotworowych.
              Jeśli myślisz, że patolog jest w stanie pokroić w mikronowej grubości plasterki
              całą pierś i obejrzeć to wszystko, to trochę się mylisz. Ale nie to jest ważne.
              Nieraz spotykałem się z sytuacją, że w piersi po chemioterapii znajdowano tylko
              pola martwicy po zniszczonej tkance nowotworowej, ale za to w węzłach znajdowano
              gniazda komórek nowotworowych.
              To, że po chemii przeprowadza się operację jest związane z tym, co napisałem w
              pierwszym zdaniu tego postu. Każda pozostawiona po leczeniu komórka nowotworu,
              to potencjalna możliwość wznowy lub rozsiewu.
              A propozycja leczenia oszczędzającego po chemii? Jeszcze nie spotkałem się z
              czymś takim...
              • winner2006 Re: Sluszna decyzja prof.Religii 18.06.07, 12:14
                Jedruchu - mnei nie chodziło o to, że niepotrzebnie wycięli jej pierś, ponieważ
                gdyby sytuacja powtórzyłaby sie z druga piersią, to ona podjęłaby dokładnie
                taką samą decyzję - amputować w całości.
                CHodziło mi tylko o pokazanie jak skuteczna może byc chemia.

                Swoją drogą - jej węzły były czyste.

                Piszesz, że nie spotkałes się z operacją oszczędzającą po chemii, a jednak jej
                taką zaproponowano.
    • mazunia1 Re: Sluszna decyzja prof.Religii 18.06.07, 09:25
      i ja się przyłączę do tej decyzji. Mojej mamie chemia napewno przedłużyła życie
      i poprawiła komfort. W styczniu, po wykryciu choroby miała zespół żyły głównej,
      dusiła się. Już po pierwszej chemii było lepiej. Teraz funkcjonuje normalnie,
      choć owszem nie jest to już ta sama kobieta. Mama nie została poinformowana o
      skutkach ubocznych, tego wszytskiego dowiedzieliśmy się z internetu i w trakcie
      leczenia, w rozmowach z lekarzami. Nie można uogólniać, czy ten rodzaj leczenia
      jest dobry, czy zły, bo to zależy od indywidualnej sytuacji, od stopnia
      zaawansowania choroby, od rodzaju nowotworu. Dobrze by jednak było, gdyby
      lekarze mówili o skutkach ubocznych, albo gdyby były ogólnodostepne ulotki na
      ten temat. Wtedy można by się lepiej przygotować, a tak człowiek uczy się na
      własnych błędach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka