mario431
19.11.07, 10:24
Cześć
Robert mam nadzieję, że u Was w miarę normalnie? Kurcze, bo u mnie
jest co raz gorzej. Naprawdę nie bardzo wiem co jeszcze można
zrobić. W mailu dotyczącym termoablacji z 31-10-2007 pisałem do
Ciebie o moich wielu wątpliwościach, może jak znajdziesz chwilkę
zerknąłbyś tam i napisał mi co o tym sądzisz.
Tato niestety czuje się gorzej. Pojawiły się bóle w nodze w miejscu
nie wiem jak to nazwać na pośladku. Gdyby to nie była choroba
nowotworowa, stwierdziłbym zapewne, że to rwa kulszowa. A tak, to
mam w głowie tylko jedno - przerzuty. Wiem, że aby to stwierdzić
należałoby przeprowadzić kolejne badania, scyntygrafię chyba, może
jakieś inne, ale tato, ani ja chyba też nie mamy już sił. Tak o
wszystko trzeba walczyć, zresztą sam wiesz.
22-11-07 jedziemy do BCO, mam nadzieję, że tatę zakwalifikują na ten
II rzut chemii i coś to pomoże. Ma to być prawdopodobnie Gemzar,
może z jakimiś związkami platyny. Acha, tato od 01-11-07 bierze
selol. Chyba jednak niewiele pomaga. Łudzę się, że to być może za
krótko, że na efekty trzeba jeszcze poczekać, ale jednak coraz
bardziej tracę nadzieję. I w tym miejscu mam pytanie odnośnie selolu
i chemii. Jak to jest u Was, jak to godzicie? Poza tym Robert ja nie
bardzo już wiem jak z tatą rozmawiać. Widzę jak bardzo on wierzy we
mnie, że uda się, że będzie dobrze. A tu niestety jest jak jest.
Okropnie się z tym czuję. Sprawiam mu olbrzymi zawód. Strasznie to
wszystko przeżywam.
No to się nawyżalałem, ale tak trudno to wszystko gnieść w sobie.
Człowiek czasami musi to z siebie wyrzucić, po prostu musi!
Trzmajcie się ciepło, dla Gośki szczególne pozdrowienia i spora
dawka pozytywnych fluidów :-).
Mariusz