ewulineksad
29.04.08, 21:52
Kochani, może zabrzmi to niedorzecznie ale trzeba wierzyć!!! Mojemu
Tatuśkowi postawili diagnozę "guz brodawki Vatera", czytałam mnóstwo
artykułów, siedziałam non stop w necie, prognozy nie były dobre, ale
udało się!!!!!!!!!!!!! Mimo cięzkiej operacji, 7 zespoleń, usunięto
część żołądka, część trzustki, dwunastnicę, ale lekarz zdziałał
cuda... Jestem szczęśliwa, moja rodzina również, wszystko jest w
porządku, Tata nie ma przerzutów, jest cudownie :-)Moje życie w tym
czasie to praca, szpital, dom, wychodziłam rano wracałam późnym
wieczorem i tak przez kilka tygodni, ale warto było... zawaliłam
kilka spraw ale najważniejsze, że mój Tato wrócił do zdrowia.
Rodzina okazała sie silna, okazało się też, ze mam rzeczywiście
wspaniałych przyjaciół wokół siebie, to właśnie przed nimi mogłam
się wypłakac kiedy wracałam ze szpitala, bo przy Tacie byłam silna,
właściwie udawałam, że jestem silna:-) wspierałam Go jak mogłam,
cała energię jaką otrzymałam od przyjaciół, przekazywałam Tacie:-)
Nigdy w zyciu nie zapomnę dnia operacji i byłam przy Tacie kiedy się
budził i uśmiechałam się do Niego wtedy bo wiem, że mimo narkozy był
szczęsliwy, że mnie zobaczył po przebudzeniu :-)Kochani warto
walczyć i mieć nadzieję, wspierać się i rozmawiać! Trzymam kciuki i
wierzę, że Wam również uda się pokonać tę chorobę. Pozdrawiam