24.05.08, 14:28
WITAM! MÓJ TATA MA RAKA PŁUC Z PRZEŻUTAMI NA WĄTROBĘ . NIE MA SZANS
NA CHEMIOTERAPIĘ ANI RADIOTERAPIĘ. JEST PODŁĄCZONY DO TLENU BO BEZ
NIEGO NIE UMIE ODDYCHAĆ.A I NAWET WTEDY SIĘ DUSI.JESTEM ZŁA NA
SIEBIE BO NIEWIEM JAK MAM MU POMUC.LEKARZE MÓWIĄ ŻE NIE MA SZANS NA
PRZEŻYCIE. TATA O TYM NIE WIE... MA WCĄŻ NADZIEJĘ.A MOŻĘ POWINNAM
PRÓBOWAĆ U INNYCH ONKOLOGÓW ? DODAM JESZCZE ŻE MA SPUCHNIĘTE STOPY,
ŁYDKI I JEDNĄ RĘKĘ.MÓWI CICHO I TRUDNO JEST GO ZROZUMIEĆ.DORADŻCIE.
Obserwuj wątek
    • juzziss Re: rak płuc 24.05.08, 18:20
      Witam Cię serdecznie i z całego serca współczuje.Mój tesć tez walczy
      z nowotworem płuc z przerzutami na watrobę ,wezły chłonne i
      kosci.Nie piszesz z jakiego jestes regionu kraju oraz czy
      konsultowałas tatę u wiecej niz jednego onkologa.Czasmi jest tak,że
      należy spróbowac szukać pomocy w innym miejscu skoro lekarz u
      którego byliście z tatą stwierdził,ze na leczenie jest za póżno.A co
      w takim przypadku zaproponował tacie?czy jestescie zapisani do
      hospicjum domowego?Piszesz,ze tata ma spuchniete nogi i
      rękę,najprawdopodobniej sa to problemy krązeniowe...czy dostaje
      jakies leki na to?
      Moim zdaniem powinnaś wykorzystać wszystkie mozliwości zeby pomóc
      tacie,aby sobie nic nie zarzucić a przede wszystkim żeby nie pominać
      niczego co mogłoby tacie pomóc.Nie wiem jak długo tata walczy z tą
      choroba czy jest to faza termalna?Wtedy to naprawdę chodzi przede
      wszystkim o to zeby być z chorym,towarzyszyć mu w chorobie i robic
      wszystko żeby go nie bolało.Życze Ci wytrwałości i siły.
      • karmiaca777 Re: rak płuc 25.05.08, 12:01
        WITAM !JESTEM Z OKOLIC TARNOESKICH GÓR.TAM TEŻ LEŻY TATA.ONKOLOG Z
        TARNOWSKICH GÓR POWIEDZIAŁ ŻE JEST ZA PÓZNO NA CHEMIĘ I RADIO.CHCEMY
        JESZCZE SPRÓBOWAĆ W GLIWICACH ,ALE TAM NAJBLIŻSZY TERMIN DO
        REJESTRACJI TO 10 CZERWIEC.JEST TO WOGOLE NORMALNE ŻE TRZEBA TAK
        DŁUGO CZEKAĆ?TATA DOSTAJE ZASTRZYKI I TABLETKI NA DUSZNOŚCI I
        BOLE.JEŻELI CHODZI O NOGI TO NIE LECZĄ.KAZAŁ LEKARZ KUPIĆ TYLKO
        SKARPETY I TO WSZYSTKO.A ZACZEŁO SIĘ TO ŻE TATA MIAŁ SILNE BÓLE
        GŁOWY PRZEZ KILKA MIESIĘCY.NALEGALIŚMY ŻEBY SZEDŁ DO LEKARZA ,ALE ON
        SIE UPARŁ I NIE POSZEDŁ.CHYBA SIE BAŁ.POTEM BÓLE USTĄPIŁY.ZACZĘŁA
        SIĘ POJAWIAĆ CHRYPKA , CZĘSTO KASZLAŁ, ŻLE SIĘ CZUŁ.MYŚLELIŚMY ŻE TO
        GRYPA.OCZYWIŚCE O LEKARZU NIE MGOGŁOBYĆ MOWY.DOPIERO PO MIESIĄCU
        KIEDY ZEMDLAŁ POSZEDŁ DO LEKARZA.POTEM MUSIAŁ CZEKAĆ MIESIĄC NA
        ŁÓŻKO W SZPITALU.ACHA I TATA MA CHORE SERCE.A JAK TO BYŁO Z TEŚCIEM?
        • ajkaa2 Re: rak płuc 25.05.08, 14:52
          Jeżeli Twój tata ma chore serce to dlatego chemia jest
          wykluczona.Serce może chemii nie wytrzymac .Mój tato miał zawał
          podczas chemii, chociaz w cześniej się na serce nie leczył.Potem juz
          było tylko leczenie serca.Od diagnozy rak płuc z przerzutami do
          wątroby ...potem kości zył 3,5 miesiaca. Chemia jest nadzieją dla
          chorego ale i czasami tak jak w naszym przypadku szybszym zabójcą.
          Znajde swój wątek miałam podobną sytuację moze
          skorzystasz.Pozdrawiam.
          • ajkaa2 Re: rak płuc 25.05.08, 15:03
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=66368694&v=2&s=0
    • juzziss Re: rak płuc 25.05.08, 17:19
      Z moim teściem było podobnie jeżeli chodzi o pójście do lekarza,nie
      chciał wogóle o tym słyszec.U niego choroba zaczęła się
      objawiac:kaszlem, chudnięciem,zmaną apetytu,szybkim meczeniem
      sie.Pózniej doszedł ból kregosłupa w okolicy lędzwiowej,kładł to na
      karb zapalenia korzonków.Prawie siłą zaciagnelismy go do lekarza
      rodzinnego-było to pod koniec stycznia,pózniej juz wszystko
      potoczyło się bardzo szybko,prześwietlenie płuc,tomografia
      komp.bronchoskopia i diagnoza:taka jak napisałam,wtedy jeszcze nie
      miał zdiagnozowanych przerzutów do kosci.Dopiero po pierwszej
      chemii,gdy w wyniku gwałtownego spadku krwii zemdlał w domu i
      połamał sobie biodro i ramię,po prześwietleniu stwierdzono przerzuty
      do kości również.Teraz jest po wszczepieniu endoprotez w miejsca
      tych złamań,które to miał wykonane w Piekarach Śląskich,prawie
      normalnie chodzi i dosć dobrze włada ta chorą ręka.Mój tesć w chwili
      obecnej jest po trzech chemiach,znowu mu spadły płytki krwii,dostaje
      neupogen na poprawę parametrów.W ubiegłym tygodniu miał badania
      kontrolne po tych trzech chemiach,aby stwierdzic czy daje ta chemia
      jakieś efekty,p. onkolog zakwalifikowała teścia do trzech nastepnych
      chemii pod warunkiem,że dobrze będzie je znosił aby nie przyniosły
      więcej szkody niz pozytku.Na razie stwierdzono niewielka regresję
      raka zobaczymy co bedzie dalej.Jestem z tego regionu co Ty to wiem
      ile się czeka na konsultację w Gliwicach,ale miejmy nadzieję że do
      tego terminu szybko wam minie czas i lekarze z instytutu podejmą
      jakies kroki,czego z całego serca Wam zyczę.
    • akado Re: rak płuc 26.05.08, 15:00
      Co do chemii przy chorym sercu, to owszem jest ryzyko, ale mojej mamie podali 3 razy chemię pomimo choroby wieńcowej (więcej nie mogła wziąć bo serce zaczęło nawalać) i rak płuc się ładnie cofnął wtedy. Niestety teraz są przerzuty w mózgu i koniec z leczeniem....Tylko paliatywnie.
      Skontaktuj się koniecznie z innym onkologiem - takim który pracuje w Gliwicach ale idź do niego jak najszybciej PRYWATNIE DO GABINETU a nie w Centrum Onkologii. Przedstaw sytuację, niech zdecyduje czy podejmie leczenie, czy wogóle się da podjąć leczenie. Nie wiem jak tam w okolicach Tarnowskich Gór ale wiem że w Sosnowcu przyjmuje dr Wydmański który pracuje w Gliwicach ma tam swój gabinet.
      • akado Re: rak płuc 26.05.08, 15:01
        c.d. tak będzie o wiele szybciej niż czekając na konsultację w Gliwicach.
        • karmiaca777 Re: rak płuc 26.05.08, 18:53
          CHCIAŁAM WAM WSZYSTKIM PODZIĘKOWAĆ ZA RADY ! NA PEWNO SKORZYSTAM !
          WCZORAJ KIEDY BYŁAM U TATY MIAŁ DOBRY HUMOR , NAWET
          ŻARTOWAŁ.DZISIAJ , ZLE SIĘ CZUŁ.BYLO MU DUSZNO.W CIĄGU OSTATNICH DNI
          TATA CHOCIAŻ JEST PODŁĄCZONY DO TLENU TO SIĘ DUSI.NO ALE MIEJMY
          NADZIEJĘ ŻE BĘDZIE LEPIEJ.POZDRAWIAM WAS CIEPLUTKO I ŻYCZE DUŻO
          ZDROWIA WAM I WASZYM RODZINOM.
    • karmiaca777 Re: rak płuc 27.05.08, 17:46
      DZISIAJ TATA BYŁ BARDZO SŁABY , NIE PAMIĘTAŁ NAWET CZY SPAŁ , MÓWIŁ
      ŻE SIĘ TAK DZIWNIE CZUJE.NAWET POZWOLIŁ MAMIE ŻEBY GO UMYŁA I UBRAŁA
      MU SKARPETKI.DLA NAS TO JEST DZIWNE , BO TATA SIĘ ZAWSZE ZŁOŚCIŁ
      KIEDY PRÓBOWALIŚMY COKOLWIEK ROBIĆ KOŁO NIEGO.TATA BYŁ ZAWSZE UPARTY
      I SILNY ,A TERAZ JEST JAK ROŚLINKA.....BOJĘ SIĘ , ŻE TO JUŻ
      KONIEC.LEKARZ POWIEDZIAŁ " PROSZE PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA ŚMIERĆ " -
      ALE JAK MOŻNA SIĘ NA TO PRZYGOTOWAĆ......?!!!!!!!!!
      • magdalena_maria_s Re: rak płuc 27.05.08, 20:15
        ...wspolczuje serdecznie i zycze duzo sily...

        -M-.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka