marzwit6
28.02.09, 02:40
W poniedzialek odeszla na zawsze moja najukochansza mama.bolu i tesknoty nie sie opisac.nie moge juz plakac.nie mam na to sily.bol nosze w sercu.u mamy ponad 4 lata temu pojawil sie powierzchniowy nowotwor pecherza.mama przeszla wiele zabiegow hirurgicznych,podawano jej szczepionke przeciwgrozlicza a nastepnie chemie w postaci wlewek do pecherza.rak jednak powrocil i rok temu usunieto mamie pecherz.4 tygodnie temu wykryto liczne zmiany nowotworowe na watrobie tzw meta co oznaczalo przerzut.trzy tygodnie mama zyla ze swiadomoscia ze nie ma juz dla niej ratunku.
czekala na smierc jak na wyrok i to boli mnie najbardziej.modlilismy sie za nia aby Pan Bog dal jej sile by to wszystko przetrwac i aby nie zaznala bolu.