Dodaj do ulubionych

nowotwór...

12.03.09, 08:49
Nowotwór złośliwy może ale nie musi powodować przerzuty na inne organy lub tez
powodować wznowy na organie na którym się umiejscowił, a jak jest w przypadku
nowotworów niezłośliwych stopnia I czy II?
Czy mogą się wznawiać po usunięciu całkowitym guza lub też przy usunięciu
częściowo ale po przebytej kuracji chemioterapii?
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: nowotwór... 12.03.09, 10:13
      Jesli nowotwor byl leczony chemioterapia to znaczy, ze byl zlosliwy,
      czyli ze istnieje ryzyko ze mogl stworzyc przerzuty.
      Nawet te w stopniu I czy II zlosliwosci moga dawac przerzuty, choc
      prawdopodobienstwo jest mniejsze.

      A dlaczego pytasz? Napisz wiecej szczegolow, to moze wiecej osob
      bedzie moglo pomoc.
    • marzenia3101 Re: nowotwór... 12.03.09, 12:36
      Ależ nie zgodzę się z Panią!
      Mój syn ma nowotwór niezłośliwy ( I stopień), ale że w takim miejscu że można
      było pobrać tylko niewielki wycinek do biopsji, dlatego jest poddawany
      chemioterapii!
      O tym że guzy niezłośliwe mogą się przerzucać słyszę pierwszy raz i powiem
      szczerze, nie wiem co o tym myśleć!? Czy ma Pani taką pewność?
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: nowotwór... 12.03.09, 21:35
        Jakie rozpoznanie ma Pani syn? Co to za nowotwor?
        • marzenia3101 Re: nowotwór... 12.03.09, 21:48
          astrocytoma pilocyticum
          • jedruch Re: nowotwór... 12.03.09, 22:55
            Astrocytoma pilocyticum to nowotwór złośliwy. Chemioterapia nie jest
            rekomendowana, za to radioterapia jak najbardziej. Jeśli położenie guza jest
            francowate, to można go napromienić stereotaktycznie.
            Te guzy praktycznie nie dają przerzutów.
            • jedruch PS 12.03.09, 22:59
              1) Nowotwory mózgu mają różny stopień złośliwości, wiadomo, że WHO I i II mogą
              rosnąć latami nie powodując specjalnie dolegliwości i nie wymagając leczenia,
              jednak pewne typy wiodą do fatalnego zakończenia.

              2) Chemioterapeutyki mogą być stosowane nie tylko w nowotworach (np. cisplatyna
              w zespole Goodpasteure'a, fluorouracyl w rogowaceniu starczym lub brodakach
              wirusowych itp.).
            • sylwi-a1999 Operacja a cykl miesiaczkowy??? 18.04.09, 20:22
              Czy to prawda że Pan jest lekarzem?
              Mam pytanie trochę z innej beczki niż aktualny tu wątek, ale potrzebuje pomocy.
              Moja mama ma raka piersi, operacja ma być w czwartek. Słyszałam, że jesli jest
              przeprowadzana w drugiej połowie cyklu miesiaczkowego pacjentki to daje wieksze
              szanse na wyleczenie. Czy to prawda???
              • elsy Re: Operacja a cykl miesiaczkowy??? 18.04.09, 21:33
                radziłabym Ci zadać to pytanie w nowym wątku,będzie się bardziej rzucać w
                oczy,Jedruch Ci szybciej odpowie
                pozdrawiam
          • gabrielle76 Re: nowotwór... 12.03.09, 22:59
            nowotwory łagodne nie dają przerzutów, ale łagodny może się uzłośliwic jesli nie
            zostanie cały usunięty lub odrośnie. Z diagnozy widze ze pani syn ma glejaka,
            najłagodniejszy pod względem histopatologicznym ale to nowotwór i to w mógu więc
            ja bym sie bała. Zdrowia dla syna!!!
            • marzenia3101 Re: nowotwór... 13.03.09, 08:42
              nie jest w mózgu! nic takiego nie napisałam!
              jest w odc.szyjnym.
              Boję się jeszcze bardziej po przeczytaniu Waszych opini, lekarze mnie nic nie
              uświadamiali, w zasadzie mało co powiedzieli...
              Tyle co sama poczytałam w internecie...
              Syn czuje i wygląda świetnie, niedługo kończymy leczenie i wtedy będę się bała
              jeszcze bardziej gdy będzie bez zabezpieczenia ( bez chemii)
              (guz stoi w miejscu od kilku miesięcy, nie jest duży)
              • elsy Re: nowotwór... 13.03.09, 13:01
                jedruch jest doświadczonym lekarzem,wie co mówi,a raczej pisze,więc można mu
                zaufać,nie wiem dlaczego lekarze Państwa nie doinformowali,ale jak wiadomo są
                przecież różni lekarze,tak jak różnie są ludzie,tak czy siak dobrze jest samemu
                się dowiadywać,oraz nie bazować na opinii jednego specjalisty
                w końcu to nasze życie,pierwsze i ostatnie!
                • marzenia3101 Re: nowotwór... 13.03.09, 15:29
                  Mozecie napisac mi cos wiecej o astrocytoma pilocyticum oraz o astrocytoma
                  protoplasmaticum, tego drugiego ma mój kuzyn.
                  jejku jakie to straszne!
              • b_a_l_b_i_n_k_a Re: nowotwór... 13.03.09, 15:40
                Prosze na spokojnie porozmawiac z lekarzem i zadac wszystkie te
                pytania. Lekarz, ktory zna Pani syna i historie jego choroby odpowie
                najbardziej wyczerpujaco.
                A ile on ma lat?
                • marzenia3101 Re: nowotwór... 13.03.09, 18:41
                  ma 2 latka, malutki ślicziutki bardzo radosny i pogodny chłopiec, absolutnie nie
                  wyglądający żeby dolegało my cokolwiek, a już na pewno nie to świństwo o którym
                  mowa... A jednak...!
                  Przez rok czasu myślałam że to z czym się zmagamy to niezłośliwy, mało groźny
                  nowotwór, dobrze rokujący na przyszłość, oczywiście po operacji, bo przed nie
                  było za ciekawie, na szczęście nie uszkodzono nerwów.
                  • b_a_l_b_i_n_k_a Re: nowotwór... 14.03.09, 09:43
                    Zagladalam na kilka zagranicznych stron i rzeczywiscie to jest
                    nowotwor, ktory jest dosyc czesty u dzieci i dobrze rokuje :-)
                    Dlaczego mimo wszystko nie porozmawia Pani z lekarzem. Jesli, ten
                    ktory prowadzi leczenie Pani synka nie jest za bardzo kontaktowy,
                    mozna zawsze skonsultowac sie z innym onkologiem dzieciecym.

                    PS. Z calego serca zycze Wam samych dobrych wiesci. Ja mam
                    poltorarocznego synka i to cudowny wiek, w ktorym nie powinno byc
                    miejsca na smutki :-)))
                • marzenia3101 Re: nowotwór... 13.03.09, 18:42
                  acha i jeszcze jedno, problem w tym że z lekarzem prowadzącym nie da się
                  porozmiawiać tak jak bym chciała... to dziwny człowiek... ale nie będę tu o nim
                  pisała...
                  • marzenia3101 Re: nowotwór... 14.03.09, 10:02
                    Konsultujemy wazniejsze wyniki badan i przebieg choroby z innym onkologiem, i
                    tez rokuje dobrze, ale sama Pani rozumie, szukam na własną rękę jeszcze jakiś
                    informacji na ten temat.
                    Niedługo kończymy leczenie, to powód do ogromnej radości, ja jednak się boje ,
                    zeby nic się nie działo jak synek bedzie bez zabezpieczenia, bez chemii.
                    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: nowotwór... 14.03.09, 17:51
                      Tak, tak rozumiem Pania,chodzilo mi tylko o to, ze nikt, kto nie
                      jest lekarzem, a nawet lekarz, ktory nie zna historii choroby Pani
                      synka, nie bedzie mogl odpowiedziec wyczerpujaca na Pani pytania.
                      Pytala Pani na poczatku o przerzuty. Tak jak napisal Jedruch, ktory
                      jest onkologiem, to jest typ nowotworu ktory praktycznie nie daje
                      przerzutow. Czy ta chemioterapia to bylo wylaczne leczenie, czy
                      synek mial operacje albo naswietlania?
                      • marzenia3101 Re: nowotwór... 14.03.09, 18:10
                        Synek miał operacje, tak jak powiedziałam pobrano tylko niewielki wycinek zeby
                        zbadac co to wogóle jest, Wyszło że gwiaździak astrocytoma pilocyticum.
                        I dlatego podano chemie bo nie udało się usunąć całości.Obecnie jest poddawany
                        chemii podtrzymującej, radioterapia odpadła bo synek za mały.

                        Nie wiedziałam że Jedruch jest lekarzem, jestem tu nowa, ale to co napisał mną
                        lekko wstrząsnęło, nie wiedziałam że ten guz należy do złośliwych jak
                        napisał........

                        Generalnie chodziło mi o to zakładając ten wątek, aby dowiedzieć się czy
                        istnieje taka możliwość że guz po jakimś czasie może odrastać???
                        Bo że nie będzie robił przerzutów to mi mówiono.
                        Okropnie się boję!!!!!!!
      • andysuper astrocytoma 15.03.09, 12:42
        ja tez mam astrocytome (nerwy wzrokowe) i zaden lekarz nie okreslił
        ze jest to zmiana złośliwa. Miałam operacje odbarczenia nerwu
        wzrokowego i pobranie wycinka na histo...
        • marzenia3101 Re: astrocytoma 15.03.09, 16:59
          No to mój kuzyn miał włąsnie na nerwach wzrokowych, wycięto guza ale ciut
          zostało, przeszedł tylko przez radioterapie, chemii wogóle nie dawano. Minęło 6
          lat, dziś chłopak szczęśliwy zdrowy!
          • andysuper Re: astrocytoma 15.03.09, 17:37
            dobrze ze Cie tutaj spotkałam :) powiedz mi jak wygladałą u niego ta
            radio? własnie rozwazam czy podjac naswietlania bo chyba bedzie taka
            koniecznosc... jak tou niego wygladało (jak to znosiła w trakcie
            zabiegów... chodzi i zwłaszcza o powikłania po naswietlaniach
            (chorobe popromienną). dziekuje za kazda potrzebna informacje
            • marzenia3101 Re: astrocytoma 15.03.09, 19:09
              to było naprawdę dawno, kuzyn zachorował w wieku 19 lat, teraz prawie 26 lat.
              Znosił radioterapie dobrze. A juz wiesz jakiego masz astrocytoma?
              • andysuper Re: astrocytoma 16.03.09, 09:37
                astrocytoma pilocyticum czyli ten sam co Twoj kuzyn.ja obawiam sie
                naswietlan bo wiem czym one grożą. Ale najprawdopodobniej nie unikne
                tego.
                • marzenia3101 Re: astrocytoma 16.03.09, 10:14
                  kuzyn miał protoplasmaticum
                  mój syn ma policyticum

                  dodam że kuzynowi całości nie wycięli, z z kawałkiem tego świństwa żyje przeszło
                  6 lat i w niczym mu to nie przeszkadza, zdrów jak ryba!

                  Co lekarze mówili tobie o pilocyticum??
                  • andysuper Re: astrocytoma 16.03.09, 16:54
                    1. u mnie tez usunieto czesci guza tzn torebke wkół guza- odbarczono
                    nerw wzrokowy. Pobrano wycinek na histo.
                    Wtedy lekarz mówił mi że jest to guz pierwszego stopnia i "z dwojga
                    zlego lepiej to niz inny glejak".

                    2.wtedy lekarze stwierdzili ze z racji na umiejscowienie i mozliwosc
                    wiekszych strat niz zysków nie wykona sie naswietlan (5 lekarzy bylo
                    przeciw jeden za)

                    3.generalnie nie mowili nic o astrocytomie a ja nie pytalam sie
                    (choc domyslam sie ze i ten guz moze sie uzłosliwic ale tego nie
                    jestem pewna)

                    4. mam pytanie czy u Was wystepuje choroba Recklinghausena poniewaz
                    u mnie ta zmiana ma najprwdopodobniej zwiazek z ta choroba (głowny
                    objaw to plamy na ciele typu "kawa z mlekiem"). ja te chorobe mam
                    zdiagnozowana

                    5. czy masz numer gg. Jezeli masz ochote to mozemy porozmawiac na
                    ten temat bezposrednio...
                    • marzenia3101 Re: astrocytoma 16.03.09, 19:09
                      oczywiście mam nr gg.
                      twój przypadek jest podobny jak u mojego kuzyna lata temu.
                      mi nigdy nie mówiono bardzo negatywnych opini na temat policyticum a juz napewno
                      ze jest złośliwy, tu jednak jedruch ktory ponoć jest lekarzem sadzi ze jest to
                      guz złośliwy...???
                      A chemii w ogole nie dostaniesz?


                      • andysuper Re: astrocytoma 16.03.09, 21:07
                        ja tez jestem zaskoczona ta złosliwoscia astrocytomy pilocit.

                        mnie tłumaczono ze w przypadku glejakow chemia jest nieskuteczna
                        poniewaz bariera "krew-mozg" uniemozliwia (utrudnia) działanie leków.

                        rozpytywałam sie czy mozna zastosowac TEMODAL ale primo jest
                        refundowana w przypadku glejakow 3 i 4 stopnia (a koszt takiego
                        leczenia to kilkaset tysiecy złotych). secondo nie zawsze działa
                        • andysuper Re: astrocytoma 16.03.09, 21:09
                          MOJE GG 4279767. Moze tutaj bedzie nam łatwiej i wygodniej
                          rozmawiac. Jak masz ochote napisz :). Pozdrawiam Cie serdecznie
                          • andysuper Re: astrocytoma 02.04.09, 21:34
                            no i chyba radio mnie nie uminie
                      • osmanthus Re: astrocytoma 03.04.09, 15:02

                        artykuly w j. angielskim na temat Juvenile Pliocytic Astrocytoma

                        emedicine.medscape.com/article/341293-overview
                        www.cumc.columbia.edu/dept/nsg/ct/jpa.html
                        • marzenia3101 Re: astrocytoma 14.04.09, 22:21
                          Czy ktoś byłby tak dobry i przetłumaczył linki zamieszczone w ostatnim wpisie?
                          • scept89 Re: komputerowe tlumaczenie artykulow 15.04.09, 12:11
                            Sprobuj:
                            translate.google.pl/
                            Tlumaczysz z English na Polish. Tekst po tlumaczeniu pierwszego linku czyta sie
                            w sposob w miare zrozumialy choc terminologia medyczna brzmi obco dla laika w
                            kazdym jezyku.

                            Pozdr.

    • marzenia3101 do scept89 15.04.09, 15:30
      Ogromne dzięki, pomogłeś mi bardzo!!!
      Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka