Dodaj do ulubionych

Nowotwór tarczycy

09.04.09, 17:23
U mam wykryto guzy na tarczycy. Usg pokazało jeden okolo 2cm
litopłynowy i jeszcze dwa mniejsze o zmiennej echogenności. Co mogą
oznaczac te sformułowania. Czekamy na biopsję bardzo sie boję, dodam
że jesteśmy z mamą obciążone getetycznie chorobami tarczycy ( mamay
uszkodzony gen CHEK 2)
Obserwuj wątek
    • turpin Strachy na Lachy 09.04.09, 19:08
      Czyżby ofiary Prof. Lubińskiego?

      Ówże nader medialny Profesor, po zapowiedziach jak na Nobla,
      opublikował całkiem przyzwoity acz drugoligowy artykuł:

      www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?tool=pubmed&pubmedid=15492928

      (a właściwie trzy artykuły na nieomal ten sam temat, co samo w sobie
      jest sztuką).

      Wraz z zespołem wykrył on trzy warianty genu hCHK2 (inaczej CHEK2),
      występujące w sumie u ok. 5% polskiej populacji. Wykazał też, że
      istnieje związek między zaposiadaniem któregoś z tych wariantów a
      większą zapadalnością na pewne nowotwory, w tym i na raka
      tarczycy. 'Odds ratio' czyli względne wzrosty ryzyka raka był co
      najwyżej kilkakrotne wyższe od populacyjnych. Proszę zwrócić uwagę,
      że cztery razy wyższe ryzyko zachorowania na skądinąd rzadkie raki
      tarczycy (a tu 'odds ratio' było najwyższe), oznacza w dalszym ciągu
      bardzo niskie ryzyko.

      W świetle tych niskich wzrostów ryzyka i dużej częstości owych
      wariantów, należałoby je raczej określić mianem 'polimorfizmów', a
      nie patogennych mutacji.

      Istnieją, owszem, niezwykle rzadkie i 'porządne' mutacje hCHK2,
      opisane bodajże w 2 czy 3 rodzinach z Finlanii, które skutkują
      zespołem Li-Fraumeni (mnogość raków i mięsaków nieomal wszelkich
      rodzajów, mało kto przeżywa do pięćdziesiątki). Gdybyście mieli Li
      Fraumeni, to byście o tym już wiedzieli.

      Osobiście działalność Prof. Lubińskiego et consortes uważam za
      kontrowersyjną w wymiarze społecznym, bo trzaskając te swoje badania
      na prawo i lewo, wydaje, jaw widać, pacjentom wyniki bez należytego
      wsparcia informacyjnego. Zatem macie 'uszkodzony' gen,
      jesteście 'obciążeni', prawda, to Wam powiedziano, czy przynajmniej
      tak żeście czyjeś wywody zrozumieli?

      A co do USG: mnogie guzki i to jeszcze z płynem mają najpewniej
      charakter nienowotworowy. Oczywiście, że można zrobić biopsję.
      • rybakq Re: Strachy na Lachy 10.04.09, 21:46
        Masz rację turpin, badania genetyczne prof. Lubińskiego to wielkie co najmniej
        nieporozumienie delikatnie rzecz ujmując.
        Tak naprawdę to nie wiem co oni w tym laboratorium badają i jak wykrywają geny
        odpowiedzialne za rozwoj choroby nowotworowej.
        Przychodzi pacjent na badania i otrzymuje kartę z informacją, że może zachorować
        na prawie wszystkie rodzaje nowotworów i powinien się zgłosić na badania
        kontrolne za pół roku.
        Po dwóch tygodniach okazuje się,że ów pacjent jest chory na raka zlośliwego w
        III stopniu zaawansowania i może te pół roku nie przeżyć.
        Dla mnie te badania genetyczne to wyciąganie pieniędzy od pacjentów i od NFZ.
        • estelka1 Re: Strachy na Lachy 10.04.09, 23:35
          Nie wiem, na ile wiarygodne są badania prof. Lubińskiego. W mojej
          rodzinie wykrył on genetyczne obciążenie rakiem jelita grubego. Dość
          uzasadnione nawiasem mówiąc. Ale, że w rodzinie mamy były jeszcze
          przypadki raka płuc i piersi, zalecone mamy badania w tym kierunku.
          Sama poradnia genetyczn profesora aktualnie zaprasza do siebie na
          usg jamy brzusznej i dopochwowe (wcześniej była też proponowana
          kolonoskopia), nie mniej sugestie, żeby robić usg piersi (na
          przemian z mammografią), markery "jajnikowe", usg jamy brzusznej,
          usg dopochwowe i kolonoskopię oraz oczywiście RTG klatki piersiowej
          raz w roku... Może i fakt, że te badania są zalecane w ogóle w
          ramach profilaktyki, ale taki wypis z poradni genetycznej mobilizuje
          mnie bardziej niż wyłącznie zdrowy rozsądek. Pozdrawiam serdecznie i
          życzę zdrowia
          • turpin cierpliwe i obszerne wyjaśnienie dla Ludności 11.04.09, 12:31
            Ależ ja nie twierdzę, że te badania są 'niewiarygodne'. Technicznie to one są
            pewnie jak najbardziej OK, a grupa szczecińska może być nawet najlepszym
            ośrodkiem badań genetycznych w Polsce. Czytaj ze zrozumieniem.

            Twierdzę natomiast, że pacjenci (?pacjenci) otrzymują wyniki, a nie otrzymują
            rzetelnej informacji, co te wyniki tak na prawdę oznaczają. Tak traktowane
            badania genetyczne moga przynieść więcej szkody, niż pożytku.

            Tymczasem np posiadanie jakiegoś tam wariantu genetycznego związanego (w jednym
            badaniu!) z czterokrotnym wzrostem ryzyka zachorowania na raka tarczycy nie
            oznacza zbyt wiele, bo 'populacyjne' ryzyko zachorowania na tę grupę nowotworów
            w ciągu całego życia jest rzędu 1:1000. W zasadzie nie powinno się w ogóle
            takich informacji rozpowszechniać, bo ich jedynym realnym skutkiem jest
            nieproporcjonalny niepokój, wykonywanie jakichś niepotrzebnych dalszych badań i
            nieszczęścia z tego płynące (to temat na osobną gawędę).

            Albo na odwrót - nieuzasadnione uspokojenie
            • estelka1 Re: cierpliwe i obszerne wyjaśnienie dla Ludności 11.04.09, 15:10
              Z całym szacunkiem dla Twojej wiedzy, ale gdyby przeciętnemu
              człowiekowi, nie mającego bladego pojęcia o medycynie lekarz
              zaserwował taki wykład o mutacjach genowych,jak Ty powyżej, to
              obawiam się, że kompletnie nic by nie osiągnął. No może pacjent
              uznałby, że lekarz się mądrzy. Dla mnie szczecińskie badania są nie
              dość, że wiarygodne (chociaż szkoda że dotyczą w zasadzie
              genetycznych uwarunkowań raka piersi i jelita grubego), ale także
              wyniki SĄ omawiane z pacjentem i to językiem "dla ludzi" nie dla
              fachowców. Nie mniej osobiście jestem Ci wdzięczna, za te fachowe
              informacje, bo ja akurat do pełni szczęścia zawsze potrzebuję
              naukowego wyjaśnienia tematu. Pozdrawiam i spokojnych świąt życzę
              • turpin #&*%^*""><}\*#!!!!! 11.04.09, 17:55
                Jezusie Brodaty, a w którym to konkretnie miejscu się 'mądrzę'. Że przed
                nazwami genów nie daję nieśmiertelnego przedrostka 'tzw'???

                I w kółko macieju ta 'wiarygodność'. Toż nie wiarygodność kwestionuję, tylko
                medyczny sens tych badań, a zwłaszcza ich wymierną wartość w profilaktyce
                nowotworów.

                To, że ryzyko cztery razy większe od 1:1000, to jest 1:250 (jeden do dwustu
                pięćdziesięciu), czyli gówno z wielkanocnym chrzanem, a nie przyzwoite ryzyko,
                które uzasadniałoby jakikolwiek niepokój i jakiekolwiek działania????

                W biednej polskiej służbie zdrowia na prawdę można mądrzej wydać pieniądze.

                Dałem mój poprzedni post do przeczytania mojemu 11-letniemu synkowi, osobnikowi
                bynajmniej nie genialnemu, interesującemu się głównie piłką nożną. Chłopaczyna
                przeczytał uważnie dwa razy, podumał chwilę i był w stanie oddać właściwy sens
                własnymi słowy, choć nazwy genów mu się popyrtały.

                wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • butterffly Re: cierpliwe i obszerne wyjaśnienie dla Ludności 13.04.09, 12:57
                estelka1 napisała:

                > Z całym szacunkiem dla Twojej wiedzy, ale gdyby przeciętnemu
                > człowiekowi, nie mającego bladego pojęcia o medycynie lekarz
                > zaserwował taki wykład o mutacjach genowych,jak Ty powyżej, to
                > obawiam się, że kompletnie nic by nie osiągnął.

                Myślę że przecietny polski pacjent zrozumie to bez problemu. Wiwat takim
                specjalistom jak Turpin ( hematolog), że bezinteresownie pomagają ludziom
                zrozumieć pewne kwestie.
      • rysinska.k Re: Strachy na Lachy 11.04.09, 17:16
        Przyzam szczerze że natknęłm sie w necie na kilka informacji
        dotyczących ów prof. Wiele z nich jest godna pochwały np to że
        podawanie w chemioterapii leku cis-platyny to przełom w leczeniu
        raka piersi u kobiet z uszkodzonym genem BRCA1, podawanie tej chemii
        prowadzi do prawie lub kompletnej remisji.
        Przynam że o genie CHEK 2 miała jakieś informacje, wpadł mi kidyś w
        ręce podręcznik Genetyka molekularna
        Redaktor naukowy Piotr Węgleński i tam trochę czytała na temat DNA.
        A także e necia chociażby na gazeta .pl
        serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2412524.html
        Jestem pacjentką ŚCO i przypadkiem przeczytałam ogłoszenie o
        bezpłatnych badaniach genetycznych dla kobiet po 50 r.ż Zapislam
        mamę i po czterech m-cach przyszedł wynik. Powidziano nam że nusze
        koniecznie jako córka zrobić sobie takie badanie i że wynik ten
        świadczy o tym że mama ma dwa razy większą szansę na zachorowanie na
        raka: tarczycy, piersi żełądka i nerki.
        Na wspomnianym wcześniej usg widnieje napis że : węzły chłonne nie
        powiększone - czy to ma jakikolwiek związek czy w raku tarczycy na
        ogól węzły są ok?
        • rybakq Re: Strachy na Lachy 11.04.09, 20:50
          Moja żona byla na badaniach genetycznych w styczniu 2006 roku , nie stwierdzono
          żadnego zagrożenia chorobą nowotworową. Wynik brzmiał, jest pani zagrożona
          chorobą nowotworową jajnika, jelita grubego, piersi,proszę się zgłosić na
          badania genetyczne za pół roku.
          Moja żona poszła na bad. genetyczne ponieważ czuła, że z jej organizmem dzieje
          się coś niedobrego - podejrzewała chorobę nowotworową.Po dwóch tygodniach
          wykonano biopsję również nie wykazała raka złośliwego.
          Ponieważ lekarz ginekolog nie bardzo wierzył wynikom skierował żonę do szpitala
          na operację.
          Po zbadaniu usuniętych guzów wynik brzmiał: RAK złośliwy jajnika G2 stopień
          zaawansowania III.
          Ponawiam pytanie co tak własciwie badają na tych badaniach i jak stwierdzają
          zagrożenia u pacjentów z zaawansowanym stadium choroby nowotworowej.
          • rysinska.k Re: Strachy na Lachy 13.04.09, 09:53
            Tylko pd pięciu do dziesięciu proc. nowotworów złośliwych ma silne
            uwarunkowania dziedziczne. W pozostałych 90 – 95 proc. przypadków
            rak jest wypadkową czynników genetycznych i środowiskowych.
            Nowotwory złośliwe o silnym podłożu genetycznym występują niezwykle
            rzadko, tak więc testy genetyczne, które mają oceniać dziedziczne
            ryzyko nowotworu, powinny być zarezerwowane dla tych osób, u których
            prawdopodobieństwo wykrycia mutacji jest wysokie.
            Wykrycie mutacji nie musi być jednoznaczne z wysokim ryzykiem
            zachorowania na nowotwór, a z kolei wynik ujemny testu może być
            źródłem fałszywego poczucia bezpieczeństwa dla pacjenta, który nie
            zdaje sobie sprawy, że w postawieniu diagnozy nowotworu rolę nie
            tylko czynniki genetyczne i środowiskowe
            Jesli chodzi o przypadek żony to jej nowotówr mógł być " nie
            genetyczny" i badania DNA wyszły OK, a choroba rozwineła sie z
            innych powodów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka