Dodaj do ulubionych

Nacieki zawsze oznaczają nowotwór?

01.07.09, 14:08
U mojej mamy zdiagnozowano guz 23x30mm na granicy głowy i trzonu
trzustki o charakterze nlp. Zmiana nacieka końcowe odcinki żyły
krezkowej i śledzionowej oraz początek żyły wrotnej, obejmuje
również okolicę podziału trzewnego. Dodatkowo torbielowate ognisko
śr. 15mm na przednim zarysie głowy trzustki. Proszę o Wasze
wypowiedzi, doświadczenia w leczeniu. Każdy post jest ważny. Prof.
Szawłowski zalecił biopsję, inni lekarze z ursynowskiej onkologii
zwołują konsylium, w piątek mamy wiztę. Prawdopodobnie guz nie jest
do operacji.
Obserwuj wątek
    • betty-7 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 01.07.09, 14:54
      ja mialam operowany duży guz trzustki w Kilnice Chirurgii Ogólnej,
      Onkologicznej i Torakochirurgii na Szaserów w Warszawie. Byl to guz
      typu pancreatic solid pseudopapillary tumor. Na Ursynowie też nie
      chcieli mnie operować (wogle mam stamtąd bardzo zle wrażenia).
      • muminka111 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 01.07.09, 18:34
        W jakim jesteś stanie?Jakie dalsze leczenie? Operacja się powiodła?
    • agamonia Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 01.07.09, 17:49
      jestem na świeżo z tematem - mama 5 miała operację identycznego guza
      w identycznym miejscu, na Banacha, robił prof. Krasnodębski
      szybko się ze mną skontatkuj, to pogadamy

      złota zasada przy trzustce jest taka:
      jesli biopsja - to nie operacja
      jesli ma być operacja - nie robić biopsji, bo nowotwór sie "rozsieje"



      - mokasaw@wp.pl
    • betty-7 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 09:32
      Po operacji długo dochodziłam do siebie, ale teraz jest w sumie ok.
      to było 4 lata temu, teraz kontrole co pół roku.
      • muminka111 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 11:29
        Czy miałaś robioną biopsję? Czy były nacieki? Czy możesz polecić
        kogoś z Szaserów?
        • betty-7 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 11:51
          chyba był naciek na przestrzeń zaotrzewnową. ja miałam biopsję
          robioną na Ursynowie, ale nie byla to biopsja igŁowa tylko
          laparotomia (otwarto mi jamę brzuszną i pobrano wycinek). Na
          szaserów polecam doc. Krzysztofa Paśnika i prof. Edwarda
          Stanowskiego. Prof. Stanowski przyjmuje prywatnie w Centrum Damiana
          na Wałbrzyskeij i na fOKSAL.
    • zielony_listek Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 10:05
      Moja mama miała guz trzustki nieoperacyjny.
      Z tego, co ja się zorientowałam (ale lekarzem nie jestem) ważna jest
      m.in. wielkość guza, lokalizacja i czy nacieka na naczynia.

      Jedno Ci powiem, tutaj ważny jest każdy dzień. Kiedy wynik biopsji?
      Jeśli jakiekolwiek decyzje odwlekają się, to szukaj innych dróg.
      Czas bardzo bardzo goni.
      Mocno trzymam za Was kciuki!

      Pozdrawiam
      zielony_listek
      • muminka111 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 11:30
        Jakie więc leczenie zaproponowano Twojej mamie? W jakim jest stanie?
        • pam_71 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 12:46
          Muminku ... Nam się niestety nie udało ;-( Poszukaj naszych
          wczesniejszych postów. Mama Zielonego_Listka( podro ;-)) chorowała w
          podobnym czasie co mój Teściu Kochany .. U Niego akurat sprawa była
          o tyle "przesądzona", że były przerzuty na wątrobę i do otrzewnej.
          Był operowany i miał tzw. zespolenie omijające (wycięte część
          żołądka, dwunastnicy i połatane na tyle aby układ pokarmowy był
          drożny). Potem po około miesiącu od operacji włączono leczenie
          chemiczne - Gemcytabina skojarzona z innym lekiem (w ramach programu
          badań klinicznych) (to było od sierpnia 2008 do grudnia 2008).
          Całkiem dobrze to znosił, patrząc na to jakie to paskudztwo ;-)
          Niestety po tym okresie chemia przestała działać i guzy zaczeły się
          powiększać. Na początku tego roku dostał jeszcze dwa wlewy
          Larotaksolu i to bardzo wyniszczyło organizm. Od lutego 09 do maja
          09 już tylko opieka hospicyjna i kłopoty z nerkami(przestawały
          pracować, pojawiał się bezmocz) ... trzeci taki kryzys/dołek okazał
          się ostatnim ... 11 miesięcy od diagnozy.
          Przepraszam, że tak sucho ;-) To tylko Nasz przypadek i mam
          nadzieję, że u Twojej Mamy diagnoza okaże się bardziej przyjazna,
          choróbsko w pełni uleczalne. No i pamiętaj, że medycyna idzie do
          przodu ... Aktualnie mój Tata czeka na zabieg udrażniania i
          stentowania lewej tętnicy wieńcowej - czyli na coś co jeszcze 18 lat
          temu było nie do pomyślenia ! Wtedy ratowali się pomostowaniem ...
          no i tak z by-passami żyje sobie.
          Ku.. myśle, że z nowotworami też w końcu sobie poradzą.
          Pozdrawiam Was dziewczyny ;-)
          Pam
          • muminka111 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 20:53
            Dziękuję, jutro wizyta na Ursynowie:(
          • zielony_listek Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 03.07.09, 13:56
            pam_71 napisała:

            > Muminku ... Nam się niestety nie udało ;-( Poszukaj naszych
            > wczesniejszych postów. Mama Zielonego_Listka( podro ;-)) chorowała
            w
            > podobnym czasie co mój Teściu Kochany ..

            Pam, dzieki za pozdrowienia :-)
            U mojej mamy zdiagnozowano raka trzustki bez przerzutów.
            Bardzo szybko miała podaną pierwsza chemię. Przez 2 m-ce brala
            gemcytabinę (Gemzar) we wlewach cotygodniowych, rano przywoziłam
            mame do szpitala, a po południu odbieralam. Gemzar podawany był w
            cyklach 3 tygodnie wlewy, tydzień przerwy. Początkowo guz sie
            znacznie zmniejszył, ale potem Gemzar przestal dzialać.
            Zmieniono chemię na wielolekowaą cisplatyna+5FU+leukoworyna (wlewy
            pieciodobowe co 28 dni), mama wzięła 4 cykle, zanim przestało
            działac. No i tutaj juz nie bylo więcej mozliwości.

            Pozdrawiam
            zielony_listek
    • betty-7 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 12:38
      mówisz o guzie o charakterze nlp, a może masz na myśli npl (od
      neoplasm - nowotwór)?nie poprzestawialaś literek?co znaczy nlp?
      • muminka111 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 20:45
        Oczywiście przestawiłam!!
      • muminka111 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 02.07.09, 20:51
        Udało mi się umówić wizytę do profesora Stanowskiego na
        poniedziałek, jutro wizyta na Ursynowie. Dzięki za pomoc. Nie znam
        się zupełnie na tych guzach. Czy Twój był typu nowotworowego??
        • betty-7 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 03.07.09, 08:00
          hej, daj znać, jak tam po wizycie u prof. Stanowskiego i na
          ursynowie. Apropos Ursynowa, do jakiej Kliniki się udajesz. Ja byłam
          w Klinice nowotworów tkanek miękkich i kości. Mój guz to był chyba
          tak pół na pół.
          • muminka111 Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 03.07.09, 13:26
            Na Ursynowie powiedzieli, że nie wiedzą czy można zoperować (miało
            być konsylium lekarskie wzieli płytę z tomografią komputerową) i
            wpisali na listę oczekujących na operację. Powiedzieli, że jak
            otworzą zadecydują, ewentualnie pobiorą tylko próbkę do zbadania.
            Nie proponowali biopsji. Czas oczekiwania 1-2miesiące. W
            poniedziałek wizyta u prof Stanowskiego, w czwartek u prof
            Krasnodębskiego. Co o tym wszystkim myśleć?nie wiem.
            • zielony_listek Re: Nacieki zawsze oznaczają nowotwór? 03.07.09, 14:00
              muminka111 napisała:

              > Czas oczekiwania 1-2miesiące. W
              > poniedziałek wizyta u prof Stanowskiego, w czwartek u prof
              > Krasnodębskiego. Co o tym wszystkim myśleć?nie wiem.

              Równolegle szukaj innych mozliwości, konsultuj u innych chirurgów i
              onkologów, może uda Ci się znaleźć ośrodek, gdzie zrobią cos
              szybciej! 2 miesiące to szmat czasu, niestety w COI terminy są
              długie :-(
              Nie wiem, które ośrodki robia tego typu operacje, ale może na
              Szasaerów, może na Banacha?
              A jesli guz nie jest operacyjny, to jak najszybciej chemia.
              A nie proponowali Wam przed ewentualną operacja chemii takiej żeby
              zmniejszyc guz? Nie wiem, czy w przypadku trzustki tego typu chemie
              sie stosuje, no ale nie mozna tak czekac z założonymi rękami!

              Aha, wracając do mojego wczesniejszego mejla w tym wątku, jesli
              chodzi o chemie przy raku trzustki, to (o ile nic sie nie zmieniło)
              większość osrodków standardowo zaczyna od gemcytabiny.

              Pozdrawiam
              zielony_listek

            • agamonia prof. Kras przyjmuje tez w poniedziałki w PRIMA 03.07.09, 14:32

              na nowogrodzkiej
              przeczytaj w swoim drugim watku moją wypowiedz
              • muminka111 Re: prof. Kras przyjmuje tez w poniedziałki w PRI 06.07.09, 20:45
                Wizyty za nami,polecono nam p.Durlika (niestety nie znam tytuły). Co
                o nim słyszeliście? Guz jest w bardzo nietypowym
                miejscu,profesorowie powiedzieli, że muszą otworzyć i zdecydują czy
                można operować, jeśli się nie da założą coś w stylu bypasów. Proszę
                o opinię.
                • pam_71 Re: prof. Kras przyjmuje tez w poniedziałki w PRI 07.07.09, 15:05
                  No niestety często zdarza się tak, że na podstawie tomografiu czy
                  PET'a nie da się postawić ostatecznej diagnozy dopóki lekarz nie
                  zajrzy "do środka" ;-)
                  Lekarza nie znam, ale my spoza stolicy.
                  Powodzenia
                • polimeraska Re: prof. Kras przyjmuje tez w poniedziałki w PRI 09.07.09, 18:29
                  Witaj,

                  uciekaj z Ursynowa, uciekaj z kliniki Szawlowskiego, oni zajmuja sie
                  tylko ludzmi, ktorych moga operowac, beda Was zwodzic, a nie macie
                  czasu na czekanie...
                  w historii pewnei znajdziesz moej wątki, próbowałabym na Szaserów u
                  Szczylika(jesli nie beda chcieli nigdzie operowac,to on jest dobrym
                  klinicystą jak ja poszłam było juz zbyt późno na zmianę chemii, bo
                  tata był wycieńczony chemią,którą przyjmował), Durlik pomógł mojemu
                  tacie, kiedy na Ursynowie prawie go wykończyli, miał niedroznosc
                  jeslit i kazali mu umierac na kroplówkach, po czym w MSWiA na
                  odzdziale u Durlika zoperowali go w ciagu 3 dni...i tym samym
                  przedłuzyli zycie o 2 miesiace, ale te dwa miesiace były
                  najcenniejsze w całym moim zyciu...próbowałabym wszedzie, gdzi tylko
                  masz możliwość, u Lampego w Katowicach, u Popieli w Krakowie, radź
                  się kogo możesz póki mamy organizm jest jeszce na tyle silny by
                  podjąć jakieś leczenie..

                  z całego serca życzę wytrwałości i wiary,
                  M.
                  • muminka111 Re: prof. Kras przyjmuje tez w poniedziałki w PRI 12.07.09, 20:36
                    Zrobiliśmy kontrolne usg,guz zmniejszył się o 4mm, ale pojawiło
                    się "coś" na wątrobie, lekarz który wykonywał badanie podejrzewa
                    naczyniak lub stłuszczenie. Czy to może być już przerzut??Węzły
                    nadal czyste, nacieki pod znakiem zapytania. Proszę o Wasze opinie.
                    W wtorek mama ma być przyjęta do szpitala na Wołoskiej, ale nie chce
                    się poddać operacji (stosuje leczenie niekonwencjonalne). Czuję, że
                    chyba dłużej czekać nie można...
                    • agamonia muminko -wyglada na to 14.07.09, 12:33

                      ze bez laparotomii, chocby zwiadowczej, nic sensownego nie pozostaje
                      przy raku trustki (jesli to rak) jedyne leczenie to szybka
                      interwencja chirurgiczna - ale przecież to już pewnie dokładnie
                      wiecie po wszystkich konsultacjach......
                      • muminka111 Re: muminko -wyglada na to 14.07.09, 13:38
                        Możesz mi napisać co to za badanie?Mama na operację nie poszła...nie
                        chce,leczy się niekonwencjonalnie. Próbuję przełożyć termin,ale nie
                        wiem czy ma to sens.
                        • agamonia Re: muminko -wyglada na to 16.07.09, 11:15
                          laparotomia zwiadowcza to nic innego jak operacja - otwarcie brzucha
                          i obejrzenie tego co tam sie dzieje, czasem usg śródoperacyjne,
                          pobranie wycinków itp. Daje to mozliwość jednoznacznej oceny stanu
                          narządów i dzieki wycinkom - postawienie ostateczenj diagnozy.
                          nie jest to operacja "lecznicza" z definicji - natoamist jest chyba
                          tak, że lekarze moga się przygotować na ew. wycięcie guza i
                          poprowadzenie operacji dalej.
                          Czy pewne jest, że to RAK?
                          wg. mojej dotychczasowej wiedzy, jednym sposobem przedłuzenia zycia
                          przy raku trzustki jest radykalna opercja:(

                          decyzja Twojej Mamy aby nie operować - to rezygancja z medycyny
                          konwencjonalnej.
                          • muminka111 Re: muminko -wyglada na to 16.07.09, 11:34
                            Tak wiem o tym i strasznie się tej decyzji boimy, cała rodzina.
                            Wiem, że rozważała wycięcie guza, ale lekarze powiedzieli, że nie ma
                            szans na wycięcie samego guza bo jest fatalnie położony. Mija trzeci
                            dzień od terminu operacji na którą mama nie poszła.
                            • agamonia Re: muminko -wyglada na to 16.07.09, 12:15

                              pomyślcie inaczej: jaki będzie rozwój wypadków, jesli nic nie
                              zrobicie?
                              • muminka111 Re: muminko -wyglada na to 16.07.09, 20:01
                                Co możemy zrobić? Nie możemy przecież zmusić mamy dooperacji. Wierzy
                                w terapię niekonwencjonalną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka