historyczka222 05.08.09, 21:22 Czy wszyscy zachorujemy na nowotwór???????????Przeraża mnie to ile ludzi choruje a jeszcze bardziej to ile ludzi umiera na to cholerstwo. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kosia88 Re: Nowotwór 05.08.09, 22:22 Wiesz też się nad tym wciąż zastanawiam....I nie to że mam jakieś schizy ale dołuje mnie fakt że wszyscy są bezradni wobec raka A "on" wciąż zbiera żniwo i zbiera.... Okropieństwo brrrr !!!!!! Chociaż muszę przyznać że zaraz po śmierci taty - jakieś 1,5 m-ca temu - sama pognałam na wyniki, usg itp. bo miałam wrażenie że coś ze mną nie tak..... ale podobno, po takich przejściach zdarza się większości.... I tak sobie żyjemy mając ciągle nadzieję że nie trafi na nas.... Zabrzmiało bardzo pesymistycznie..... ale takie jest życie ludzi których bliscy odeszli bo przegrali z rakiem...... Pozdrawiam Odpowiedz Link
szaraiwka Re: Nowotwór 06.08.09, 00:10 historyczka222 napisała: > Czy wszyscy zachorujemy na nowotwór???????????Przeraża mnie to ile ludzi > choruje a jeszcze bardziej to ile ludzi umiera na to cholerstwo. nie, nie wszyscy. Niektórzy zginą w wypadkach, inni zemrą na zawał, niektórych porazi wylew a innych prąd. Za to pewne jest że wszyscy umrzemy. Też mam schizy nowotworowe po tym jak rak zabrał mi ojca. Ale mimo wszystko pytanie zadane wyżej jest bez sensu. Pozdrawiam i radzę cieszyć się życiem póki trwa zamiast je sobie zatruwać obawami, że się skończy (bo że się skończy to pewne). Odpowiedz Link
ada0406 Re: Nowotwór 06.08.09, 06:54 historyczka222 napisała: > Czy wszyscy zachorujemy na nowotwór???????????Przeraża mnie to ile ludzi > choruje a jeszcze bardziej to ile ludzi umiera na to cholerstwo. Wlasnie cholerstwo!!!! Wlasnie moj tatus przegrywa ta walke z tym bydlakiem. A walczy z nim od trzech tygodni. Szok totalny. Nie moge pojac jednego: dlaczego potrafia sie zajmowac robaczkami bo gina, dlaczego potrafia sklonowac czlowieka, dlaczego potrafia wyslac w kosmos itd. a dlaczego nie potrafia znalezc lekarstwa skutecznego na tego gnoja... Odpowiedz Link
pam_71 Re: Nowotwór 06.08.09, 07:42 A Ja nie zachoruję ;-p O ! Zapewne zejdę na zawał albo wylew ... albo utopię się w moim ulubionym jeziorku ;-) Albo zdarzy się 1001 różnych innych nieprzewidzianych zadarzeń ... co mi pisane to i tak będzie ;-) NIe ma co sie podniecać na zapas i zaśmiecać tego forum nieprzemyslanymi wpisami. Pozdro Pam (bez obciążeń onkologicznych w moijej linii, za to u męża ... uuuuu) Odpowiedz Link
edzia400 Re: Nowotwór 06.08.09, 13:44 Ja mam te same mysli co historyczka :( ciagle słysze o nowotworze , od smierci mojej mamy chyba juz z 30 osób wokół mnie zachorowało kiedy boli mnie głowa mysle ze mam raka od tego zwariowac można. Ja chyba mam obsesje :| to nienormalne. Wierz mi Pam chciałabym myslec jak ty :( Odpowiedz Link
pam_71 Re: Nowotwór 06.08.09, 14:31 Tak .. takie stany(przejściowe!) wydają się normalne, gdy w najbliższej rodzinie ktoś choruje ... Ja sama od momentu jak Tata mojego P. zachorował to patrzę na męża inaczej ... sama wiesz jak ... Problem w tym, że na innym forum znalazłam wpis autorki wątku, w kórym dobitnie napisała nikt z mojej rodziny nie chorował ani nie choruje na raka ... no to mnie trzepnęło. Albo troll albo się dziewczyna niepotrzebnie i chorobliwie nakręca nieszczęściem innych ... no sorry, ale jakos ostatnimi czasy moja tolerancja poszła w las ... chyba na jakiś czas nie będę siadać do kompa ;-) Pozdrawiam i wielu, wielu pozytywnych myśli życzę PS: co nie przeszkadza, że za rok znowu mojego P. wykopię na badania ... tak na wszelki Odpowiedz Link
dorula114 Re: Nowotwór 06.08.09, 18:27 Ja, niestety, mogę równiez napisać, że nikt z mojej rodziny nie chorował na nowotwór, nie miałam zielonego pojecia, czym jest tak naprawdę rak, było mi to obce jak kosmos, więc jak zachorowałam, to nie docierało to do mnie przez dłuuuuugi czas - po prostu myślałam, że śnię! Kiedy się jakoś wygrzebałam, po pół roku zachorował mój mąż. Kiedy zapytał-co ja tu mam?, juz wiedziałam. I nagle zaczęłam widzieć świat inaczej, mam mnóstwo znajomych chorych na raka, albo takich, co juz odeszli, ale nie jest to, na szczęscie, nikt z mojej rodziny (oprócz męża). Jestem jeszcze młoda, moja mama strasznie przezywa moją chorobę, martwi się chyba bardziej ode mnie, co z kolei wykańcza mnie psychicznie. Trudne to wszystko, przykre bardzo tak sie martwić o siebie, męża i mamę i siostrę, bo mój Ojciec niestety nie przetrzymał tych cięzkich chwil i po kilku miesiącach od mojej diagnozy zmarł na zawał. Nie wiem, po to to piszę, może po to, żeby się wyżalić, żeby powiedziec, że nie spodziewałam się tego nigdy w życiu i jest mi bardzo ciężko z tym normalnie funkconować, choć pracuję, żyję jak wczesniej, ale to już nigdy nie będzie to beztroskie życie, bo nic się nie powtarza... Zyczę Wam wszystkim tego, co najwazniejsze w tym skołatanym, pełnym niepewnosci świecie - szczęścia. Odpowiedz Link
anusiafizjo30 Re: Nowotwór 06.08.09, 18:56 To i ja się dołączę. Boję się nowotworu od momentu kiedy moja babcia parę lat temu zmarła na raka piersi. Patrzyłam jak powoli odchodzi, nie było szans na leczenie( zaawansowana cukrzyca, wiek, no i do tego małe miasteczko gdzie nie było onkologii). Mimo, że wszyscy nie mówili babci prawdę ona i tak wiedziała, że niedługo umrze. Pamiętam jak mi powiedziała, że ona już chce umrzeć, nie boi się. Rok od diagnozy pojawiły się przerzuty do mózgu, coraz częściej spała, myliła niektóre rzeczy, a potem pojawiła się śpiączka. PO pierwszej jeszcze się wybudziła i była zdziwiona, że spała tak długo, że w ogóle spała, bo nic nie czuła, tkwiła w nieświadomości parę dni. Ja nieraz zastanawiałam się, co myślą i czują ludzie pogrążeni w śpiączce i teraz wiem, że nic, to jest jak pustka, duża luka w pamięci. Ale Bóg i tak był dla niej łaskawy, bo nie cierpiała bólu, nie brała żadnych leków przeciwbólowych, nie zwracała, po prostu któregoś dnia zasnęła na kilka dni i już się nie obudziła. Ale te momenty jej odchodzenia; wyraz jej twarzy, oczy, oddech, tego nie da się opisać, ten obraz pozostanie już na zawsze w pamięci. Dlatego nie chcę tego więcej, dlatego tak mnie to przeraża. Już dwa razy miałam sen , że mam nowotwór. A teraz sama czekam na wynik badania histopatologicznego i nie dopuszczam do siebie myśli, że to ... Więc powtarzam sobie jestem zdrowa, będę zdrowa, wynik będzie dobry. Wierzę i wiem, że będzie dobrze. Odpowiedz Link