Investors TFI

27.03.07, 11:40


Źródło: manager magazin

Polscy naśladowcy Warrena Buffeta stają do testu



Investors TFI

Grzegorz Mielcarek i Maciej Wiśniewski. Zamarzył się im własny hedgingowy
fundusz inwestycyjny, więc go założyli. Na zachętę dla klientów i
potencjalnych inwestorów giełdowych włożyli do niego własne oszczędności. Czy
rodzimi pionierzy zaliczą test?

W 2004 r. zaczęło się od niezobowiązującej rozmowy przy piwie w pubie na
poznańskim rynku. Maciej Wiśniewski, menedżer z działu dealerskiego BZ WBK AIB
Asset Management, oraz Grzegorz Mielcarek, doradca inwestycyjny w tej samej
firmie, zarządzający funduszami Arka i indywidualnymi portfelami klientów,
dywagowali, jak to byłoby pięknie mieć własny fundusz inwestycyjny. Taki, w
którym zarządzający, wzorem np. Warrena Buffetta (sukces) czy noblistów Robera
Mertona i Myrona Scholesa oraz wiceprezesa Salomon Brothers Johna Meriwethera
(klapa), nie kryją się za marmurową fasadą banków, ale firmują wszystko swoim
nazwiskiem i własnymi pieniędzmi. Kombinowali, dyskutowali… Aż wymyślili.

– Tak naprawdę motywacja była nieco głębsza – wyjaśnia Mielcarek, obecnie już
członek zarządu powstałego dzięki tym marzeniom Investors TFI, specjalizujący
się w inwestowaniu na rynku akcji. – Doszliśmy do wniosku, że brakuje w Polsce
funduszy na stałe związanych z konkretnymi ludźmi.

– Ponadto dotychczas zarządzający, zazwyczaj pracujący w bankach na etacie,
mieli małą motywacje do osiągania jak najlepszych wyników – uzupełnia
Wiśniewski, pełniący w Investors TFI funkcję prezesa i dyrektora
inwestycyjnego. – W końcu przecież nie angażowali własnych środków w ten
biznes. No i w zasadzie dostępne fundusze nie miały szerokich możliwości
inwestycyjnych, które w czasach globalizacji mogą zapewnić dodatkowe profity.
Znalezienie luki rynkowej i identyfikacja potrzeb klientów to jedno. Żeby
jednak rozkręcić biznes, wspólnikom potrzebny był jeszcze drobiazg...

Kapitał na początek, czyli duże pieniądze. Obaj wyłożyli na ten cel większość
własnych oszczędności i zachęcili do tego samego znajomych. Do spółki
dołączyli w ten sposób: Michał Słysz, dziś odpowiedzialny w Investors TFI za
rynek towarowy, Andrzej Kaczorowski, zarządzający instrumentami pochodnymi i
obligacjami, trader Arnold Mardoń, zajmujący się operacjami bieżącymi, i
Janusz Siatkowski, administrujący firmą. Do puli dorzucił się też znacząco
zaprzyjaźniony przedsiębiorca Dariusz Staszak, który teraz jest członkiem rady
nadzorczej spółki.

W sumie uzbierało się dzięki temu ponad 7 mln zł, lecz do zakładanych 10 mln
zł wciąż sporo brakowało. Ale skoro sami założyciele nie bali się zaryzykować,
przeprowadzona przez nich emisja została objęta przez nowych chętnych. Cóż,
taka jest już specyfika tych funduszy – zarządzający, którzy nie ryzykują
swoich środków, nie mają racji bytu – po prostu nikt nie potraktuje ich
poważnie. Na świecie na zachętę często dokładana jest też obietnica
niepobierania prowizji od zysków do chwili osiągnięcia przez nie określonego
pułapu, rzędu np. 10 procent. Szefowie Investors TFI działają podobnie.

Z tym że oni ustawili poprzeczkę na 15 procent. W przypadku jej przeskoczenia,
zabierają piątą część zysku. No i pomogło. Uzbierało się tyle, ile trzeba i we
wrześniu 2005 r. biznes ruszył. I to z kopyta. Za rok 2006 udało im się
zarobić dla klientów (czyli także dla siebie) 79 proc. z zainwestowanego
kapitału. Przy czym wynik ten uwzględnia już opłaty za zarządzanie i prowizje
od zysków. Rezultat brutto był bowiem bliski 100 procent. A że pieniądz robi
pieniądz, szybko zaczęli się zgłaszać zainteresowani.

– Teraz obracamy już 80 milionami złotych – chwali się Mielcarek. Taki wzrost
to na pewno coś, choć jest jedno „ale”. Założyciele nowego TFI trafili na czas
wyjątkowy.

Silne trendy to przecież wspaniała sytuacja – wystarczy się do nich
„przykleić” i przyglądać, jak rośnie. Tak przynajmniej uważa Grzegorz
Zalewski, autor publikacji o funduszach hedgingowych.

– Zarządzający już wcześniej pracowali w instytucjach finansowych, jednak nie
pamiętam, żeby osiągali tak spektakularne wyniki – zaznacza Zalewski. – Co
prawda bronić ich może to, że w dużych firmach obowiązują znacznie
sztywniejsze ograniczenia, lecz na potwierdzenie ich rezultatów trzeba będzie
jeszcze poczekać.

Fakt, obaj koledzy pracowali już nie tylko w grupie BZ WBK, ale także w
Raiffeisen Capital & Investment Polska i TDA TFI. Lecz prawdziwym sprawdzianem
dla nich będzie dopiero czas rynkowych wahań. Żadna, nawet najlepsza strategia
nie wyklucza ryzyka poniesienia znacznych strat w przypadku załamania się notowań.

Zalewski, który, jak zapewnia, przygląda się Investors TFI z dużą ciekawością,
zauważa, że w czasie bessy z maja 2006 r. fundusz skurczył się szybko prawie o
7 procent. Według niego oznacza to, że korelacja z głównymi indeksami akcji
jest na razie ewidentna.

– Wynika z tego, że zarządzający zareagowali niezbyt energicznie – ocenia
branżowy specjalista.
– Wcześniej rośliśmy szybciej niż rynek, a w tym okresie spadaliśmy od niego
wolniej – ripostuje Mielcarek. Taka jest natura funduszy hedgingowych –
ogromne zyski, ale i wysokie ryzyko. A z tym wiąże się inna zależność.

– Ci, co zarabiają w rok 70 proc., doskonale wiedzą, by nigdy nie mówić, że
nie będzie strat – podsumowuje Zalewski. – Nie da się bowiem utrzymać takiego
wyniku w długim terminie.

A co będzie, jeżeli się im powinie noga i nie pojawią podstawy do pobrania
prowizji od zysków? Cóż, wówczas pozostaje opłata od zarządzanych aktywów.
Przy powierzonych milionach złotych, 2 proc. rocznie wystarczy, by pokryć
wszystkie koszty bieżącej działalności. Właściciele Investors TFI na razie
jednak o tym nie myślą. Ich spółka za 2006 r. zarobiła już na czysto 5 mln
złotych. Nic więc dziwnego, że teraz zamarzyło im się wejście na giełdę. Pod
koniec 2006 r. Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła prospekt emisyjny. Gdy
już będą giełdowi, wypracowywane przez nich zyski staną się dostępne dla
wszystkich. Ewentualne straty też…

Adam Mielczarek


I co sądzicie o tym funduszu?W celu dywersyfikacji portfela to dobra
inwestycja.10-20% całości portfela może zajmować Investors.
    • rsta1984 Re: Investors TFI 27.03.07, 17:32
      mam 10 procent mojego portfela w investors i jak narazie jest oki smile
      chcoc mysle ze tak naprawde dowiemy sie co to jest w momencie kiedy na gpw
      zacznie sie bessa.. smile
      pozdr
      • tomaszko33 Re: Investors TFI 21.04.07, 15:05
        co warto wybrać Investors czy operę?
Pełna wersja