Sluchajcie, tak sie nad jedna rzecza zastanawiam. Dziecko uczy sie utworu na pamiec, tak ? Zwlaszcza w takim systemie beznutowym, jak Suzuki. Czyli uczy sie jak ?:
1. na sluch
2. na wyczucie gestu.
No i mojej np. reka rosnie i zawsze sa takie momenty, jak jej sie dlon poszerza, ze trafia do klawisza nizej lub wyzej, bo zapamietala dany gest, a tu reka jest "inna". Wystarczy, ze jakis palec jest zmeczony tego dnia i caly utwor lezy.
Moze gadam nieskladnie, ale jak to jest z ta pamiecia dzieci, moja zna nuty ale, wg slow nauczyciela ma znacznie wieksza zdolnosc grania, niz czytania (na biezaco, a vista) nut.
Jak to jest z zawodowcami, czy oni, jak znaja cos na pamiec, to sa w stanie kazda nute wyrecytowac, czy p prostu graja na wyczucie, bo ich cialo "wie" co i jak (czy to trafic, czy jak modulowac, forte, staccato itd).
Ula np. uwielbia Gawota Czernego i co z tego, ze potrafi go zaspiewac solmizacja, grala go w szalonym tempie, w momencie stresu zapomniala go kompletnie i musi sie uczyc praktycznie od podstaw. Ale gesty wracaja.
Ja nie potrafie zrozumiec funkcjonowania mozgu muzyka. Sama mam tak, ze nie znam niektorych rzeczy na pamiec, ale jak postawic przede mna nuty, to pomimo iz nie czytam doslownie kazdej z nich (tak jak i nie literuje wyrazow

), to sie odblokowuje i gram calosc, choc tak naprawde nie bardzo na te nuty patrze. Ale muzykiem nie jestem. Moj dziec ma znacznie wiecej zdolnosci niz ja.
Umiecie to wyjasnic ? Ktos Wam to kiedys tlumaczyl ?