Dodaj do ulubionych

"dziwnosci" wyszych dzieci..

27.02.17, 08:17
no podobno kazde ma jakies odchylysmile

moje:

nie pije nic cieplego. NIC. Wszytsko co jest piciem musi byc zimne.
nie je przetworzonych owocow pod zadna postacia, ani w jogurcie, ani w ciastach, ani w zupie. W ubieglym roku zjadl pierwszy raz 3 pierogi z truskawkami - pierwszy i jedyny raz w zyciu.




Obserwuj wątek
    • camel_3d aha 27.02.17, 08:19
      suszonych owocow tez nie je. smile

      i nie je zadnych ciast gdzie jest chocby odrobiny bitej smietany czy kremu. ciasto musi byc suche i bez lukru. Moze byc cukeir puder.

      Niestety przyprawia tym babcie o bezsenne noce, bo ona ciagle zapomina i robi ciasto sliwkowe, jablecznik czy z truskawkami ... albo z lukrem...
    • koza_w_rajtuzach Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 10:54
      Ale chodzi o dziwności kulinarne, tak?

      Moje dzieci mają tak samo z owocami. Nie akceptują żadnych dżemów, ciast z owcami itd. Zjedzą kisiel, ale bez kawałków owoców, jogurty muszą też być bez żadnych owoców (czyli akceptują tylko coś typu gratka).
      A tak poza tym to nie wiem.. Mój syn to w ogóle prawie niczego nie je wink.
      • camel_3d Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 12:23
        chyba mi tylko kulinarne wpadly do glowy.. bo normalnie to kazde dzeicko ma jakiegos swira..mniej lub bardziej...


        na szczescie z jedzeniem nei ma problemow.. je duzo rzezcy, ktorych ja jako dziecko bym do ust nie wzial..sushi, kalmary muszle...
    • mama-ola Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 11:30
      Mój młodszy syn prosi o zupę, np. rosół. Gotuję zatem rosół, a jak nadchodzi pora obiadu, to słyszę: mamusiu, a mogę zjeść sam makaron? Innym razem chciałby barszcz. Gotuję barszcz, a roboty z tym mnóstwo. Nadchodzi pora obiadu i słyszę: mamusiu, a mogę zjeść sam makaron?
      Starszy syn miał tak samo. Pamiętam, jak kiedyś ugotowałam tylko makaron (bo po co się wysilać), podałam na stół, pogmerał w nim łyżką i pyta: a gdzie ta woda?
      • camel_3d Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 12:24
        hehe...niezly smile
    • cukrowy_baranek Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 17:13
      Corka je prawie wszystko osobno. Obiad: osobno np. ziemniaki, rybe na koniec surowke. Jogurt tylko naturalny bez dodatkow. Z kompotu nie tknie zadnego owocu tylko woda przejdzie. Nie zje sosu, fasolki po bretonsku, zmiksowanej zupy i tym podobnych dan bo nie da sie rozdzielic skladnikow. Ostanio zrobila sobie super nalesnika z bita smietana, owocami, czekolada a potem zjadla wszystko oddzielnie big_grin
      • figamarta Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 21:36
        Moja 10 latka je tylko dżem truskawkowy, ale nie może być w nim widocznych całych owoców. Każda większa truskawkę wygrzebie.
        ten sam skladnik, w różnych daniach, jest jadalny albo niejadalny.
      • camel_3d Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 21:59
        >Ostanio zrobila sobie super
        > nalesnika z bita smietana, owocami, czekolada a potem zjadla wszystko oddzieln
        > ie big_grin


        niezlasmile
        • mysz1978 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 22:22
          Dziwnosc mojego syna polega na tym, ze je wszystko big_grin W tym calkiem sporo rzeczy, ktorych ja i jego mlodszy brat nawet nie powąchałalibysmy - kaszanka, ozory, tatar itp
    • camel_3d zapomnialem dodac... 27.02.17, 21:58
      uwielbia skorupki od jajek.. od kiedy pamietam, jajko na miekko czy twiardo zjadal w calosc.. razem ze skorupka...
      • berdebul Re: zapomnialem dodac... 28.02.17, 19:08
        O tym pogadałabym z lekarzem, takie dziwne potrzeby często biorą się z niedoborów (wapń?).
        • camel_3d Re: zapomnialem dodac... 01.03.17, 11:21
          > O tym pogadałabym z lekarzem, takie dziwne potrzeby często biorą się z niedobor
          > ów (wapń?).

          nie wiem..moe kiedys tak, ale on po prostu lubi to bo skorupki chrupia. Fakt, ze teraz juz coraz rzadziej, bo ogolnie przestal jajka lubic...
    • ga-ti Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 27.02.17, 22:40
      Moje dzieci jedzą w zasadzie wszystko. Owszem, mają jakieś tam pojedyncze składniki, których nie lubią, np. syn nie lubi surowej marchewki, takiej tarkowanej z jabłkiem nie zje, ale już marchewkę z kapustą kiszoną je i gotowaną je. Nie lubią szpinaku jako 'sałatki', ale szpinak w czymś tam zjedzą. Syn trochę wybrzydza z zupami, nie lubi barszczu, czy pomidorowej (odlewam mu rosół), ale jak trzeba to zjada (np. na obozie, gdy wiedział, że nic innego nie ma).
      Takie dziwactwa typu nie jem owoców w jogurcie to miewał w wieku 2-3 lat. Teraz je byleby dużo było smile
      Miał jazdy typu parówkę trzeba kroić pod odpowiednim kątem, kotlet w miejscach pokazanych palcem, ale to było daaawno temu.
      Córka nie pije kompotów i herbatek, na co dzień wodę, od czasu do czasu colę albo sok bananowy wink

      Ostatnio przy okazji wizyt znajomych dzieci u nas w domu i na posiłkach, rozmawiałam z mężem, jakie to dziwne, że tak duże dzieci nie są nauczone normalnie jeść, każde coś wydłubywało, wyjmowało, zostawiało... a serwowałam całkiem normalne jedzenie, żadnych udziwnień wink
      • koza_w_rajtuzach Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 28.02.17, 08:31
        >Ostatnio przy okazji wizyt znajomych dzieci u nas w domu i na posiłkach, rozmawiałam z mężem, jakie to dziwne, że tak
        > duże dzieci nie są nauczone normalnie jeść

        Serio myślisz, że to kwestia nauczenia? wink)
        Mam dwoje rodzeństwa i z naszej trójki tylko ja byłam wszystkożerna. W domu mieliśmy całkiem normalne jedzenie.
        Po prostu takie dzieci Ci się trafiły, nie ma co tutaj do tego jakieś teorie układać wink.
        • ga-ti Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 28.02.17, 10:06
          Nie wiem. Fakt, trafiły mi się niewybredne jedzeniowo dzieciaki.
          Ale na przykład, mojego własnego męża nauczyłam jeść ryby. On ryb nie jada, tylko filety raz na miesiąc, bo nie, bo nie lubi, bo ości, bo matka w domu takie samo nastawienie miała. No i powolutku najpierw nauczyłam jeść ryby z ościami, jak się do nich dobrać, gdzie tych ości szukać. Różne rodzaje, różnie przyrządzane i tak powolutku polubił. Podobnie miał z kaszami, on nie lubi, tylko ziemniaki, ale jak zaczął próbować różnych kasz, z różnymi dodatkami to nagle się okazało, że kasze smaczne są. wink
          I myślę sobie, że podobnie jest z dziećmi, warto próbować, pokazywać, kombinować na różne sposoby. Sporo maluchów ma różne swoje fanaberie, je wybiórczo (moje też tak miały), ale jak przyjmiemy, że dziecko lubi tylko suchy makaron i ten suchy makaron będziemy mu podawać i nie będziemy próbować z wiekiem podawać makaronu z różnymi dodatkami to dziecko zostanie z przekonaniem, że tylko suchy makaron lubi. Pewnie, że nic na siłę, mojemu synowi surowej marchewki nie wcisnę, podobnie jak ja się do tatara nie przekonam, ale warto próbować smile

          E, no i są pewnie jakieś niezdiagnozowane nadwrażliwości, nie przejdą na przykład jakieś określone konsystencje i koniec, czy wybiórcze jedzenie związane z zaburzeniami różnymi, ale to oddzielna kwestia.
          • camel_3d Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 11:26
            jezu....straszne..chlopina nie mogl ulubionego jedzenia jesc tylko musial sie przestawiac smile)))

            ja tez nie znosze ryb z oscmi...wole filety smile
            • ga-ti Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 21:43
              Mógł sobie gotować to, co lubi, ale wolał się przestawić i jeść to, co było ugotowane dla wszystkich wink
          • truscaveczka Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 16:33
            Miód na moje serce z tą rybą - bo mój tylko filety albo pstrąga, bo tam ziuuuu się kręgosłup wyciąga i z głowy. Ale mąż w każdym posiłku znajdzie "dziwne kawałki". Tylko on ma ości w filecie, tylko on ma ziele angielskie w sosie i tak dalej wink
            A co do zaburzeń - ja mam jedno dziecko zdrowe całkowicie, nie jada tylko rozciapanych warzyw, sosów warzywnych, poza tym wszystko jak leci. Na kolację ma górę surowych warzyw i do tego małą, a mięsną kanapeczkę. Drugiego opisałam poniżej, nicniejadek, mimo zachęt, wzorców i uczenia.
            • sion2 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 18:37
              Słuchajcie gwarantuję wam że gdyby komukolwiek z was kiedys ość wbiła się w gardło to nie tknąłby ryby długie lata. Mnie sie tak przytrafiło, miałam 4 lata, uraz do dziś. Nie jestem w stanie nabrać kawalka ryby nie patrząc co biorę i nie rozdziubując tego widelcem w poszukiwaniu ości. Co więcej - jesli mamy podane starane wyfiletowane ryby i są spożywane przez 5 osób przy stole, jeśli trafi się jedna ość na cały posiłek - na 100% bedzie na moim talerzu smile. Ja nie wiem jak to inni robią że jedzą ryby bez zahamowań.
              Moim ostatnim odkryciem jest filet mrożony z miruny - nie chcę nawet wiedzieć jakie to badziewie, natomiast jedno jest pewne - faktycznie nie posiada ani jednej ości big_grin
              • ga-ti Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 21:40
                Mój tata jest zapalonym wędkarzem, ryby słodkowodne (a co za tym idzie często też ościste) jadam od małego. Lubię i potrafię jeść. I zdarzały się ości wbite w podniebienie, w gardło, zapychane chlebem wink Może to kwestia osobowości, ja jem wolno, najwolniej z domowników, zawsze powolutku swoje rybki rozbierałam, ostrożnie smile

                Bardzo mało ościste ze słodkowodnych są sumy na przykład, duże sztuki mają całe połacie mięska bez ości.
              • camel_3d Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 02.03.17, 08:20
                sion2 napisała:

                > Słuchajcie gwarantuję wam że gdyby komukolwiek z was kiedys ość wbiła się w gar
                > dło to nie tknąłby ryby długie lata. Mnie sie tak przytrafiło, miałam 4 lata,

                swietnei cie rozumiem.. mnie sie wbila w szkole. Ale juz nie pamietam ile lat mialem..pewnie z 11.. Na szczescie niezbyt gleboko i pielegniarka moga wyciagnac...

                moze dlatego do dzis analizuje wlasnie rybe i kazdy kes.
      • slonko1335 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 12:05
        >Takie dziwactwa typu nie jem owoców w jogurcie to miewał w wieku 2-3 lat
        To u nas odwrotnie. Jak był młodszy wciągał wszystko a im gorzej wyglądało tym bardziej mu smakowało....teraz już gorzej a podobno jak się przyzwyczaja od małego to luzikwink
        Młody ma tez rzeczy które jadłby lub je na okrągło przez kilka/kilkanaście tygodni np. kanapka wyłącznie z mielonką, potem pasztetowa była, szynka z kurcząt, obecnie schab i tylko z tym je a nagle pewnego dnia i stwierdza, już mu ta mielonka/pasztetowa/szynka nie smakują i wyklucza ja kompletnie ze swojego jadłospisu. Nigdy nie wrócił do czegoś na co miał kilkutygodniówkęwink
    • an.16 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 28.02.17, 10:14
      "Najdziwniejsza" jest przyjaciółka mojej córki, która je wszystko. Wszystkie znane mi pozostałe, grzebią, grymaszą, wybrzydzają, a nieznanego nie ruszą. Ta dziewczynka jest inna. Je wszystko i ze smakiem. A u mnie je głównie nowości bo córkę mam wegetariańską i zwykłych pokarmów małych Polaków (parówki, panierowana pierś z kurczaka czy pierogi) u nas nie ma. I tak z apetytem zjadła faszerowana dynię makaronową, bataty z serem bałkańskim czy curry z tofu. Wszystko po raz pierwszy. Z dokładką. Pewno fakt, że dziewczynka dużo podróżuje, właściwie rok spędziła w podróży (ma nauczanie domowe) wyjaśnia tą zagadkę. Z niejednego pieca chleb jadła i nikt nie biegał za nią z ulubionymi "serkami" drożdżówkami czy kabanosami.
      • joa33 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 28.02.17, 13:45
        Moje 3 panny wydlubuja rodzynki z ciast. Natomiast same rodzynki chetnie zjadaja 😉 Z 11 latki zrobil sie prawdziwy smakosz i zjada praktycznie wszystko ze smakiem poza niektorymi zupami. 9 cio latka wybrzydza strasznie i praktycznie nie je miesa. 4.5 latka je dosc dobrze.
    • heca7 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 28.02.17, 20:33
      Kulinarnie chyba nie mam nic do powiedzenia. Za to średni dostaje szału jak ktoś nieopatrznie położy łyżeczkę do herbaty na jego kubku. Któryś z domowników wymieszał sobie cukier i odłożył łyżeczkę na stojący akurat kubek aby nie kłaść jej na blacie. Bo za godzinę zrobi sobie kolejną- u nas ciągle ktoś pije herbatę. Syn wchodzi do kuchni, widzi łyżeczkę, chwila ciszy a potem jak kot mysz dopada zrywa ją z kubka i wrzuca do zlewu wink Staramy się więc omijać jego kubek ale czasem ktoś się zapomni wink
      • bergamotka77 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 15:08
        Macie swoje kubki heca? U nas wszyscy piją z wszystkich . U mnie starszy ma mnóstwo dziwactw kulinarnych młody je więcej rzeczy. I śmieszy mnie to "nie nauczyli" - ja jestem wszystkozerna a mój brat z tych samych rodziców wybredny. Nobla dla tego, kto wynysli jak nauczyć dzieci wszystko jeść. Kiedyś po prostu zmuszano pasempasem czy wzrokiem killera a nie uczono.
        • an.16 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 16:20
          To, że macie tych samych rodziców nie znaczy, że macie być identyczni. Mnie natomiast śmieszą opowieści o "niejadkach". Polecam ci książkę "Francuskie dzieci jedzą wszystko". Przekonasz się, ze można bez pasa, zmuszania i wtykania do paszczy wychować małych smakoszy, którzy jedzą z apetytem i nie wybrzydzają.
          • truscaveczka Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 16:25
            Można też mieć alergika pokarmowego z zaburzeniami dotykowymi i takie mądre książki mozna se o kant dupy rozbić. Ale to zrozumiałam po długich latach frustrowania się tymi "poradami".
            • an.16 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 02.03.17, 10:17
              Chore dzieci to co innego. Ale to nikły ułamek "niejadków".
          • bergamotka77 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 22:47
            Moj jest snakoszem. Do tego stopnia ze nie tyka polskiej kuchni ale libańska turecka japońska meksykańska czy hinduska jadlby chętnie non stop. Tylko ja nie umiem ich tak przygotować jak w restauracji wink
        • heca7 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 19:19
          Nie tyle własne co jak rano syn wyjmie kubek do soku to z pół dnia w nim pije , po prostu sobie dolewa wody albo soku. Czasem robi drugą herbatę w tym samym. Wiem to mało ematkowe wink I ten kubek sobie wtedy stoi na blacie i czeka.
          • ga-ti Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 21:34
            To u nas największe dziwności to chyba mam ja wink Tak, mam swój ulubiony kubek i rodzinka wie, że nie mogą go tknąć. Wypiję w innym, od święta, gdy nie wypada do stołu mego kubka zawlec, ale normalnie to mi w innym nie smakuje wink Podobnie mam swoje ulubione sztućce (na co dzień używamy 2 różnych kompletów, ten drugi jest 'niesmaczny'), ulubione miejsce przy stole, ulubiony fotel, nie zasnę jak się nie owinę kołdrą i koniecznie z ręką pod poduszką smile
            Mam to po tacie, mamie jest wszystko jedno wink Podobnie mój mąż, nie jest w stanie pojąć, jak można mieć tak jak ja. Z dzieci najbardziej do mnie podobne najstarsze, ale chyba nie aż w takim stopniu.
    • b_y Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 06:08
      Moja jadą praktycznie wszystko. Ale osobno.. na obiad po kolei wszystkie potrawy zjada. Nie przejdzie aby zjeść trochę kaszy a potem mięso. Rodzynki uwielbia, ale ciasta z rodzynkami nie tknie. Im bardziej rozłożone na czynniki piesze tym lepiej smile
    • magia Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 07:54
      Mają^_^
      Moja córka nie tyka niczego z rodzynkami, choć rodzynki z torebki uwielbia.
      Nie zje jogurtu ani dżemu z kawałkami owoców.
      Specjalnie dla niej robię dżemy potraktowane blenderem przed włożeniem w słoiki.

      Syn je na talerzu wszystko po kolei, czyli najpierw zje kaszę/ryż, potem mięso, na końcu surówkę.
      Podobnie np. Pomidorowke. Najpierw zje całe mięso, potem marchewki, dalej makaron, na koniec wypija zupę.
      Nie daje się namówić na inną formę.
    • truscaveczka Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 01.03.17, 16:24
      Moje dziecko na obiad je kotlety, rosół, rybę smażoną. Jesli nie ma tego, co nie, pomija posiłek, albo je samą kaszę/makaron.
      Ciast nie je, z domowych wypieków tylko muffinki czekoladowe z konkretnego przepisu. Nie lubi większości słodyczy.
      Z surowizny je marchewkę, jabłko, rzodkiewkę, paprykę. Koniec. Brzydzi się dotknąć ogórka.
      Nie je kanapek, na kolację je płatki z mlekiem ryżowym, mannę albo suchą bułkę. Z napojów woda, lemoniada domowa, zielona herbata, mleko sojowe, kubuś. O, wujek mu dał mirindę ostatnio, to wyżłopał z pół litra podczas imprezy, ale my tego nie kupujemy.
      Wyniki badań ma jak dzwon o.O

      Z innych: zamiast przytulanki ma zawsze do zasypiania książkę, czasem jej nawet nie otwiera wink Nie znosi prysznica. Nie bawi się samochodami. Brzydzi się rzeczy do jedzenia, które sam przygotowywał, więc nie może widzieć procesu powiedzmy panierowania kotleta albo pieczenia muffinek, bo nie ruszy.
    • beakarp Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 02.03.17, 14:06
      mój prawie ośmiolatek nie je żadnych wędlin /parówki niechętnie/, gotowanych jajek, surowych warzyw poza ogórkiem. Żadne surówki nie przejdą uncertain
    • joanka72 Re: "dziwnosci" wyszych dzieci.. 03.03.17, 13:48
      Mój syn nie je serów. Żadnych. Jedyny wyjątek to ser zapieczony na czymś. W szkole jest uznawany za dziwaka bo przynosi czipsy z jarmużu i domaga się pietruszki do rosołu. Nie ruszy pieczarek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka