bonnie75
21.09.07, 11:37
Wlasciwie to nie wiem, czy powinnam tu sie wpisac, bo przed chwila
przeczytalam watek pt. "Wchodza tu osoby, ktore nic nie rozumieja...", ale
trudno, najwyzej mi nie odpowiecie.
A sprawa ma sie tak:
Moj Adas skonczyl rok i 8 miesiecy - waga i wzrost mialy sie od zawsze dobrze,
a nawet bardzo dobrze (waga 75 centyl, wzrost - 90), ale... no wlasnie. Do
czerwca tego roku karmilam go piersia, oprocz piersi jadl sloiczkowe obiadki,
deserki, kanapki, kaszki w roznych kombinacjach. Niestety od poczatku palal
niechecia do wszelkich warzyw i owocow. Jednak nie przejmowalam sie tym. Po
zaprzestaniu cyckowania, maly jakby sam zaczal sobie odstawiac poszczegolne
pokarmy. Najpierw odmowil sloiczkowych obiadkow, potem czegokolwiek
obiadowego, przestal jesc lubiane dotad banany, mleka nie tyka. Waga
zatrzymala sie na 13 kg i nie rusza z miejsca od prawie 3 miesiecy (pnie sie
za to w gore - 90 cm).
Bardzo martwi mnie ten brak apetytu, bo bywaja dni, ze je tylko z rana kanapki
z miodem albo dzemem (wedlinie powiedzial juz dawno "nie"), potem skubnie
troche platkow kukurydzianych na sucho. I tyle :-( A, pije jeszcze wszelkie
geste soki, choc najchetniej pilby sama wode. Nie potrafie znalezc przyczyny.
Robione poltora miesiaca temu badanie krwi, lacznie z poziomem zelaza wyszlo
ok, kupy wali normalne, raz, czasem dwa razy dziennie, jest pogodny, nie
placze, nie marudzi (no, czasami ;-)), tylko nie zre... :-( Zadnej zupy,
zadnych warzyw, zadnych owocow, czasem kawalek kotleta mielonego, czasem
sinlac. Podaje jakies zestawy witaminowe, ktore g....o pomagaja.
Co to moze byc?
- obrazil sie na odebranie cycka?
- jakis szybszy bunt dwulatka?
- robaki?
Czemu nie chce warzyw, owocow??????? Jak go do nich przekonac????
No kurcze, jestem chwilami bezradna... :-(
Jeszcze raz przepraszam te dziewczyny, ktorym moj problem wydaje sie blahy.
Wiem, ze moze byc gorzej, ale nie chce, zeby tak bylo....