Dodaj do ulubionych

odechciewa mi się gotować

10.01.10, 14:32
Dość dobrze radzę sobie w kuchni ale od jakiegoś czasu czuję zniechęcenie.
Coraz częściej kiedy ugotuję obiad słyszę od męża że coś jest nie tak-a to za często mięso (dobre sobie, bo preferuję jarskie posiłki), albo mączne albo wogóle miałby ochotę na coś innego.
Kiedy pytam, na co miałby ochotę oburza się, że to go męczy i planowanie posiłków to moja sprawa. Próbowałam wytłumaczyć o co mi chodzi ale mogłabym równie dobrze gadać do ściany. Poza tym mąż jest całkiem znośnym facetem.Może macie na to jakieś pomysły bo nie chcę zaczynać wojny i wysyłać małża do restauracji.
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 14:44
      Może raz na jakiś czas mąż powinien gotować? Albo gotujcie wspólnie?
    • misself Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 14:49
      Gdyby mój Mężczyzna miał takie fumy, zaproponowałabym mu, żeby robił zakupy pod
      kątem tego, na co ma ochotę danego dnia/tygodnia.
      • maria10344 Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 15:25
        Kochana,nie chcę Cię martwić,ale może te obiady są pretekstem,a chodzi o co
        innego?.Przyjrzyj się temu dokładnie.
        • agatha-christie Re: odechciewa mi się gotować 12.01.10, 13:17
          Moje zdanie na ten temat jest identyczne, jak wyżej napisała
          maria10344.
    • to-wlasnie-ja Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 15:54
      Skoro planowanie posilkow to wg. Twojego meza twoja sprawa a jego meczy samo okreslenie na co ma apetyt , to powiem szczerze, ze wkurzylabym sie na maxa. Albo jadlby co ugotowalam albo wcale- w myslach masz mu czytac czy co? Rowniez uwazam, ze jego maudzenie odnosnie obiadow to pretekst. Byc moze chce sie przyczepic do czegokolwiek , nie ma do czego, wiec wybral obiady, albo jest zmeczony i przez to rozdrazniony lub tez jest chory.
    • horpyna4 Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 17:01

      Znam babkę, co w podobnej sytuacji złapała za talerz z jedzeniem i
      ustawiła go dnem do góry na głowie małżonka. Były tam m.in. buraczki,
      które bardzo efektownie spłynęły mu po gębie...

      Daj swojemu przeczytać ten post i każ mu przyznać, że jesteś wręcz
      aniołem, jeżeli chodzi o cierpliwość.
      • madzioreck Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 00:05
        horpyna4 napisała:

        >
        > Znam babkę, co w podobnej sytuacji złapała za talerz z jedzeniem i
        > ustawiła go dnem do góry na głowie małżonka. Były tam m.in. buraczki,
        > które bardzo efektownie spłynęły mu po gębie...

        Ja też znam taką panią, ma teraz 87 lat. Zrobiła na obiad pomidorową i kaczkę
        nadziewaną, a mąż do nie z pretensjami, ze miała być ogórkowa. I kaczka z
        powrotem zaczęła fruwać, poleciała za balkon wink
    • kasia-em Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 17:24
      najanaja2,
      skoro faktycznie w Waszym domu tylko ty zajmujesz się gotowaniem i planowaniem
      posiłków (przy okazji - czym w domu zajmuje się Twój mąż? Pytam absolutnie
      niezłośliwie!), to ustalcie przed każdymi zakupami lub w niedzielę wieczorem, co
      jecie w następnym tygodniu i pod tym kątem po prostu gotuj. Dla mnie to jednak
      jakaś abstrakcja - Ty pytasz grzecznie na co on ma ochotę a on jak napisałaś
      "oburza się, że go to męczy". Tu chyba chodzi o jakiś większy problem.
      Szczerze mówiąc, mam wielką nadzieję że to prowokacja...
    • joanna-olga Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 17:31
      Gdyby Twój mąż był kotem, to zaniosłabym go do weterynarza, ale że
      jest człowiekiem, to dyskretnie rzuciłabym okiem w komórkę, wyciąg z
      karty i w kompa.
      Wersja optymistyczna 1: jada poza domem i nie wie jak Ci to
      powiedzieć
      Wersja optymistyczna 2: jest chory wink

      Wersja pesymistyczna: sama wiesz najlepiej
    • budzik11 Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 17:31
      Ja co dzień rano uzgadniam z mężem na co obydwoje mamy ochotę i to robię.
      • misself Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 19:12
        budzik11 napisała:

        > Ja co dzień rano uzgadniam z mężem na co obydwoje mamy ochotę i to robię.

        Zazdroszczę męża smile

        Mój narzeczony przed śniadaniem:
        - Kochanie, co dziś masz ochotę zjeść na obiad?
        - Nie mam pojęcia, jeszcze nie zjadłem śniadania.

        Mój narzeczony po śniadaniu:
        - Kochanie, co dziś masz ochotę zjeść na obiad?
        - Uch, nie mów mi teraz o jedzeniu, bo ledwie zjadłem śniadanie.

        Po paru tygodniach takich rozmówek przestałam go pytać. Po prostu robię obiad, a
        jak mu się nie podoba, może sobie pizzę zamówić. Nie mieszka w restauracji, żeby
        mi 15 minut przed obiadem powiedział, czego chce.
        • altu Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 08:03
          dokładnie tak.

          ja gotuję to, na co ja mam ochotę, skoro większość odpowiedzi na pytania o
          preferencje brzmi "sam nie wiem"..
          więc na stole pojawia się to, co chcę zjeść..
          jak zaczyna marudzić, że mu to nie odpowiada - mówię mu, żeby sam gotował. i mam
          spokój przez kilka dni wink
          jak nie chce jeść - to nie je, ale pilnuję, żeby od lodówki trzymał się z daleka wink
          jak zgłodnieje, to zje..
          • misself Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 12:07
            altu napisała:
            > jak zgłodnieje, to zje.

            Nic dodać, nic ująć - zakładam, że mój Mężczyzna jest dorosły na tyle, żeby się
            nie zagłodzić na śmierć (pomijam tu przypadki zaburzeń odżywiania, które jednak
            wymagają leczenia, a nie pełnego menu jak w restauracji).
      • lili-2008 Re: odechciewa mi się gotować 12.01.10, 11:55
        My też razem uzgadniamy co będziemy jeśćsmile Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żebym
        sama zrobiła zakupy, ustaliła menu i ugotowała. Zawsze razem robimy zakupy
        jedzeniowe, ustalamy albo w ciągu dnia albo w sklepie co robimy na obiad i
        wspólnie gotujemysmile
    • dolmadakia Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 18:41
      O,Boziu! ale straszycie tę dziewczynęsmile)zaraz zacznie męża śledzić
      pod kątem zdradysmile
      Moze jutro nic nie gotuj,bo...nie masz pojęcia,na co pan i władca
      bedzie mieć ochotę.Pojutrze może zmięknie...
      • pierwsze-wolne Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 20:27
        Popieram w całej rozciągłości big_grin miałam kiedys podobnie, brak kilku
        obiadów powoduje poprawę komnikacji w związku smile - może chodzi po
        prostu o monotonię, może w kółko te same rzeczy... (z autopsji wink)?
    • allybb Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 20:27
      Na Twoim miejscu zrobiłabym tak: jednego dnia ugotowałabym kilka potraw. Np. kotlety albo smażona ryba (i w pogotowiu trzymać zamrożone frytki żeby w razie czego na szybko usmażyć, do tego surówka typu "witaminka"), wyciągnięty z zamrażarki bigos i np. pierogi z truskawkami (żeby było na słodko). Jeśli nie zjecie wszystkiego naraz, zawsze będzie można zamrozić. Może być jeszcze ugotowany makaron (jak nie zjecie, to przyda się na następny dzień do zupy albo łazanek) i sos do spaghetti (jak nikt nie zje ani makaronu ani sosu to na następny dzień można będzie zrobić z tego zapiekankę). Generalnie wybór menu należy do Ciebie, warto aby przygotowania nie przysporzyły Ci za dużo pracy a ewentualne nieskonsumowane (nietknięte) jedzenie mogło zostać wykorzystane na następny dzień lub zamrożone, ale żeby był spory wybór potraw różnego rodzaju (mięsnych, mącznych, na słodko itp).
      Do tego deser: kawałek (choćby kupnego) ciasta, galaretka z owocami a w zamrażarce lody (też decyzja należy do Ciebie, ważne żeby była możliwość wyboru).
      Postawić to wszystko ślubnemu przed nos, niech wybiera. Będzie mieć wybór jak w hotelu i wtedy okaże się, czy marudzi bo naprawdę nie wie na co ma ochotę czy to jego marudzenie ma inne źródło.

      Od razu mówię, że nie miałam okazji wypróbować swej rady w rzeczywistości, bo mój Mąż nie z takich.
      Ale gdybym w domu miała takiego osobnika to bym zrobiła tak, jak proponuję, a jakby dalej wybrzydzał to bym powiedziała, żeby sam gotował (no dobra, przyznaję, od razu bym powiedziała żeby sam gotował ale jestem z tych osób, które mówią to co myślą, a i mój Małżonek jest nietypowy i gotuje sam z siebie albo gdy powiem, że teraz Jego kolej bo ja gotowałam dwa dni z rzędu smile . Jeśli jednak ani Ty ani ślubny nie jesteście osobnikami tego typu, to myślę, że warto spróbować).
      • misself Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 21:27
        Mnie się wydaje, że jeśli pan i władca marudzi, to usługiwanie mu jak w hotelu
        nie jest dobrym pomysłem... Chyba że autorka wątku lubi usługiwać mężowi (ale
        chyba nie lubi, skoro zakłada taki wątek).
    • aleksandrytka Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 21:37
      A co mu gotowała mamusia ? wink
      Myślę sobie, ze jak jest dobrze w związku, to przełykasz każdy nawet najgorszy obiadek vs zachowujesz spokój i względny humor jak twój mąż zapomni dolac benzyny, kiedy śpieszycie się do pracy.
      Absolutnie nie chcę Cię straszyc i nakręcac, ale widzę po swoim małżeństwie, że takie zachowania - jeśli zdarzają się niespodziewanie - dotyczą tak naprawdę czegoś innego. Ja też tak reaguję , jak się wnerwię na swojego chłopa. Ale to moja historia smile Trzymam kciuki
    • allija Re: odechciewa mi się gotować 10.01.10, 23:07
      Jako że ja w ogóle gotowac nie lubie to zawsze ucinam takie dyskusje
      proponując stołówkę lub samodzielne gotowanie. Sprawa jest prosta,
      jeśli nie chce wtrącać sie w żaden sposób w gotowanie to tym samym
      zgadza sie na to co dostanie.
      Poza tym głodny człowiek zje wszystko, jeśli wybrzydza to znaczy że
      nie jest głodny, dlaczego to juz inna sprawa.
    • kinga1966 Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 01:07
      Ja bym się martwiła ,że to jest tylko pretekst do szukania zaczepki.
    • budzik11 Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 08:45
      A jak słyszę marudzenie przy stole, to mam zawsze jedną odpowiedź - "To nie
      restauracja, nie ma wybierania potraw, wszyscy jedzą to, co ugotowałam i tyle,
      nie podoba się - nie jedz, łaski nie robisz, mleka nie dajesz". Nie cackam się.
      • cafe_tee Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 09:22
        ja codziennie pytam co ugotować. Albo wieczorem: "co chcesz jutro na obiad",
        albo podczas dnia, kiedy rozmawiamy przez telefon, pytam: " co dziś na obiad jemy ".
        Czasami, wieczorem mąz mówi, że chce "coś tam", a czasem mówi, że mu wszystko
        jedno i zje co podam. A czasem podczas obiadu sam wyskoczy, że szedł obok knajpy
        i mu zapachniało "coś tam". To na drugi dzień robię mu to, co mu zapachniało tongue_out
        Ewentualnie, kiedy nie rozmawialiśmy o obiedzie, sama coś wymyślam - i mąż zjada.
        Najlepiej jednak, kiedy mąż chce taki obiad, który starcza na 2 dni big_grin np. zupa.
        Kurczak też jest okej, bo na drugi dzień obieram tylko ziemniaki i ewentualnie
        dorabiam surówkę. Wtedy codzienne gotowanie odpada.

        allybb napisała:
        > zrobiłabym tak: jednego dnia ugotowałabym kilka potraw.

        O maj gad ! uncertain
        • jul-kaa Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 09:43
          Mój mąż jada wszystko, lubi większość potraw. Poza tym ja też nie wyobrażam
          sobie, żeby tak marudził. Cieszy się, jak jest obiad. Jak nie ma - sam robi smile
        • allybb Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 11:54

          > allybb napisała:
          > > zrobiłabym tak: jednego dnia ugotowałabym kilka potraw.
          >
          > O maj gad ! uncertain
          >
          Przyznałam się na końcu, że ja bym tak nie zrobiła tylko od razu powiedziała, żeby sam gotował. Proponowałam jedynie jeden ze sposobów, asekuracyjny dla żony bo chłop nie będzie miał już pretekstu żeby narzekać. Zaproponowałam też potrawy niewymagające dużego przygotowania (np. zamrożony bigos - prawie każdy ma w swojej zamrażarce, pierogi z truskawkami - mogą być gotowe ze sklepu, rybę też można kupić już opanierowaną tylko do usmażenia itp).

          Ewentualnie można nie ugotować nic, jak przyjdzie i się spyta gdzie obiad stwierdzić, że nie miała pomysłu a jemu pewnie i tak by nie smakowało. Tylko podejrzewam, że takiej sytuacji chce autorka uniknąć, dlatego pyta o możliwe rozwiązania (skoro najbardziej oczywiste odrzuciła już na wstępie).

          Nie wiemy też nic na temat sytuacji rodzinnej Autorki - czy obydwoje pracują, czy dziewczyna ma czas na kombinowanie w kuchni, może facet pracuje po 12 godzin i faktycznie nie miałby kiedy ugotować (wtedy powinien gotować przynajmniej w weekendy). Jeśli obydwoje pracują w podobnych godzinach to oczywiście nie ma powodu, dla którego tylko ona miałaby zasuwać przy garach. Z kolei jeśli pracuje tylko on, przygotowanie tych dań, które proponowałam, zajęłoby kobiecie godzinę więc chyba też nie aż tak dużo?

          Fakt jest jeden - widać, że w tym przypadku wybrzydzanie jest sprawą drugorzędną, mającą na celu (bądź będącą skutkiem ubocznym) ukrycie czegoś. Skoro rozmowa nie pomaga (jak się domyślam), to w jakiś inny sposób trzeba poznać przyczynę.
    • mahoniowawiedzma Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 09:57
      od razu po przeczytaniu wątku nasunęła mi się na myśl historia rodzinna. babcia ugotowała zaraz po ślubie pomidorową. dziadek stwierdził, że nienawidzi tej zupy i oczywiście nie zjadł obiadu. drugiego dnia na stole pojawiła się pomidorowa. trzeciego też. pozostawała nietknięta. szóstego dnia dziadek zjadł, stwierdził, że pyszna i grzecznie podziękował.
      moja mama odebrała dobre wychowanie i w podobny sposób zaserwowała mojemu tacie buraczki. też bardzo polubił.
      tak sobie myślę, że kiedyś kobiety były innesmile

      ja widzę takie rozwiązanie(też odebrałam dobre wychowanie i bardzo cenię sobie kobiety w mojej rodzinie): nie gotuj wcale. zgłodnieje, to zje wszystko. no przepraszam, ale polubownie już próbowałaś załatwić sprawę.
      pozdrawiam.
    • budzik11 Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 10:46
      A mnie się przypomniało, że u mojej babci wisi makatka z napisem:

      DOBRA ŻONA TYM SIĘ CHLUBI, ŻE GOTUJE CO MĄŻ LUBI

      tongue_out
      • kasia_de Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 11:31
        jeżeli mąż autorki postu niczego nie lubi (bo tak to wygląda), to
        chyba nie powinna w myśl tego hasła wogóle niczego gotować? tongue_out
        • budzik11 Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 11:46
          Nie ma ludzi, którzy NICZEGO nie lubią.
          • jul-kaa Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 11:55
            budzik11 napisała:

            > Nie ma ludzi, którzy NICZEGO nie lubią.

            Oj nie wiem. Mój tata jest przykładem osoby, która lubi dosłownie ze dwie-trzy
            potrawy, a nie można przecież jeść codziennie klusek z serem, krokietów i zupy
            owocowej. Na wszystko inne się krzywi.
            • budzik11 Re: odechciewa mi się gotować 12.01.10, 08:35
              jul-kaa napisała:

              > budzik11 napisała:
              >
              > > Nie ma ludzi, którzy NICZEGO nie lubią.
              >
              > Oj nie wiem. Mój tata jest przykładem osoby, która lubi dosłownie ze dwie-trzy
              > potrawy, a nie można przecież jeść codziennie klusek z serem, krokietów i zupy
              > owocowej. Na wszystko inne się krzywi.

              A ja mam taką teorię - gotować takiemu delikwentowi codziennie, na zmianę te
              trzy potrawy - po miesiącu będzie nimi rzygał dalej niż widział i zapragnie
              czegoś innego wink
              • jul-kaa Re: odechciewa mi się gotować 12.01.10, 08:51
                budzik11 napisała:

                > A ja mam taką teorię - gotować takiemu delikwentowi codziennie, na zmianę te
                > trzy potrawy - po miesiącu będzie nimi rzygał dalej niż widział i zapragnie
                > czegoś innego wink

                Mylisz się smile Wypróbowane smile
          • princesswhitewolf Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 12:01
            budzik11 napisała:

            > Nie ma ludzi, którzy NICZEGO nie lubią.


            moj maz lubi tylko czekolade sad
            Malo co je, i w ogole moglby zyc chlorofilem. Tragedia bo to cale zycie chudziak jakiego musze tuczyc a on sie nie daje!
            • angie07 Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 14:29
              Masz anielską cierpliwość, ja też doszukiwałabym się tu innych przyczyn, obiad
              jest tu tylko pretekstem do okazywania niezadowolenia. Twój mąż nie jest
              dzieckiem i chyba rozumie konsekwencje swoich zachowań, jak nie powie co lubi i
              nie zaplanuje posiłków tak aby mu smakowały nie może się spodziewać że trafisz w
              jego gust niczym wróżka. Zaproponuj mu niech sam coś ugotuje i pokaże Ci jak to
              się robi po jego myśli. Jak nie przestanie marudzić bym go wysłała do
              restauracji a co tam..... jak kilka razy słono zapłaci za obiad polubi Twój
              domowy. Spróbuj może watro.
    • anu_anu Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 14:57
      "Na oko" wydaje mi się, że nie jest problemem skład obiadów (sama piszesz, że masz kuchnię przeważnie jarską a mąż zarzuca nadmiar mięsiwa). Problem jest o to, że mąż odmawia współpracy przy planowaniu obiadów, nawet nie chce powiedzieć "co by zjadł" a jednocześnie ma pretensje, że dostaje nie to, co chce. Takie podejście zapewni Wam powód do konfliktu... na długo - bo on zawsze będzie mógł powiedzieć, że chce coś innego niż to, co na stole.
      W tej sytuacji to ja bym natychmiast usiadła do rozmowy a nie gotowała pięciu dań do wyboru, bo nie w daniach tkwi problem. Rozmowę należy zacząć od "spornego" menu ale zaraz później trzeba poruszyć inne tematy, ja bym dopytywała do skutku rozumianego jako określenie powodu "marudzenia".
      Sądzę, że będzie to trudna rozmowa... Bardzo długa i trudna.
    • dzioucha_z_lasu Re: odechciewa mi się gotować 11.01.10, 23:42
      A ja myślę, że to zwyczajne fochy, spowodowane zbyt dobrą obsługą. U mnie w domu
      ( znaczy - u moich rodziców) jest dokładnie tak samo. Mama staje na głowie, żeby
      dogodzić, a zawsze marudzą. Parę razy zdarzyło się tak, że mama wyjechała na
      jakiś czas, a ja - całkiem dobrowolnie - zajęłam się dożywianiem brata i ojca. I
      po tym, jak ich poinformowałam, że albo jedzą co dostaną, albo sami sobie gotują
      - grymasów nie było i spożywali nawet to, czego wg. mamy do ust by nie wzięli.
      Podobnie postąpiłam z mężem. Gotuję bo lubię, ale jeśli przestaje mi to sprawiać
      frajdę - przestaję gotować. A najbardziej mnie zniechęca grymaszenie. Po
      pierwszym kręceniu nosem - przestałam gotować i zaopatrywać lodówkę na tydzień,
      poskutkowało. W tej chwili gotuję jak mam ochotę i pan mąż dziękuje i chwali,
      cokolwiek by to było, albo nie gotuję, bo mi się nie chce - i wtedy pan mąż sam
      sobie robi kanapki albo jajecznicę, nie umrze od tego. Tobie też polecam tę
      metodę. Gotowanie to nie tylko obowiązkowe zapewnienie kalorii - to ma być
      przyjemność. Jak mężowi nie pasuje - niech sam zacznie gotować, chyba, że jest
      niepełnosprawny i za nic nie da sobie rady w kuchni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka