Dodaj do ulubionych

Griszkowiec w Pruderii

IP: *.lublin.mm.pl 02.04.04, 07:21
4, 16, 18 kwietnia o 19.00 w Pruderii (ul.Raclawicka 99, Warszawa) mozna
zobaczyc monodram Jewgienija Griszkowca "Jednoczesnie" w wykonaniu Pawla
Pabisiaka (Majcherek uznal ten tekst za najlepsza sztuke zagraniczna w
ubieglym roku). Warto sie wybrac.
Obserwuj wątek
    • Gość: ada Re: Griszkowiec w Pruderii IP: *.lublin.mm.pl 02.04.04, 12:23
      A, zapomnialam, ze dzis - 02.04. jest premiera "Jednoczesnie"
      o 19.00
    • axur Re: Griszkowiec w Pruderii 04.04.04, 14:20
      Polecam wszystkim, którzy lubią mały, ciepły teatr. Bez udawanek (no, może
      chwilami, ale ja bym dała szansę) i skoków wyżej nóg. Po prostu arcymiło i do
      codziennej refleksji.
      • Gość: brokatisdead Re: Griszkowiec w Pruderii IP: *.chello.pl 05.04.04, 21:31
        supersympatycznie

        chcialoby sie takich bezpretensjonalnych nienadetych rzeczy jak najwiecej
    • Gość: wojtek Re: Griszkowiec w Pruderii IP: *.chello.pl 10.04.04, 11:56
      Bardzo dobra rzecz. Mam nadzieję, że będzie grywana długo, tak by wszyscy mogli
      ją zobaczyć. Wyśmienity tekst i doskonałe aktorstwo, z wyczuciem. Wyrazy
      uznania dla autorów.
      • Gość: szustoff Re: Griszkowiec w Pruderii IP: *.in-addr.btopenworld.com 10.04.04, 14:16

        kto przetlumaczyl?

        to jest suppa txt
        • axur Re: Griszkowiec w Pruderii 10.04.04, 18:26
          co sie wypowiada, jak nie widziała?
    • Gość: ada Re: Griszkowiec w Pruderii IP: *.lublin.mm.pl 18.04.04, 07:01
      dzis (niedziela, 18.04, o 19.00) jest ostatnia w tym miesiacu szansa na
      obejrzenie "jednoczesnie".
    • yans4 Re: Griszkowiec w Pruderii 18.04.04, 22:28
      Każdy z nas ma jakieś małe fobie lub natręctwa. Każdy z nas myśli czasem o
      rzeczach dziwnych, małych lub dużych. Takich jak: czemu sól jest słona albo jak
      to się dzieje, że oddychamy, jemy, śpimy i kochamy, z czego jesteśmy zbudowani
      lub po prostu czemu samolot lata ?! "Jednocześnie" Griszkowca, to monodram,
      który uświadamia nam to co przez nas przepływa 100 km na godzinę, to o czym
      często myślimy i zastanawiamy się, jednocześnie nie dokońca zdając sobie z tego
      sprawę. To rewelacyjna sztuka, która także dzięki świetnemu wykonaniu wzbudziła
      we mnie śmiech, zdumienie, a przede wszystkim dosyć szokującą chwilę refleksji -
      kurczę przecież ja to także robię, ja także o tym myśle, mnie też się to
      przytrafia, ja też taki jestem. Chociaż, może to nie ja, to TO. Jeśli chcecie
      doświadczyć małego katharsis, zobaczyć coś oryginalnego, aczkolwiek nie
      banalnego, to serdecznie polecam monodram Griszkowca !!!
      PS. Ciekaw jestem czy ktoś z Was był/słyszał kiedykolwiek wcześniej o Pruderii
      w sensie lokalu ??? ;-)
      • Gość: Jan Kott Muzykant Re: Griszkowiec w Pruderii IP: *.ghnet.pl 18.04.04, 22:50
        Czy ten tekst był gdzieś drukowany?
        • jasiek_natolin Re: Griszkowiec w Pruderii 19.04.04, 00:25
          W Teatrze z czerwca ubiegłego roku.
      • kobajano Re: Griszkowiec w Pruderii 20.04.04, 17:17
        Pruderia to głównie klub i jest tam baardzo przyjemnie np. w soboty! taki
        klimat czilałtowy i jednoczesnie zabawowy i bezpretensjonalny. jedynym minusem
        (dla mnie) jest odleglosc od centrum!
        • Gość: ada Re: Griszkowiec w Pruderii IP: *.lublin.mm.pl 27.04.04, 18:32
          Felieton teatralny

          Kocham teatr

          "Pruderia" to nie jest nazwa mydła ani agencji towarzyskiej, ale klubu w
          dawnych fortach przy Racławickiej. Kiedyś w dwóch ciasnych salkach
          przechowywano sorty mundurowe, dzisiaj przechowuje się sztukę. Zaczęło się od
          spektaklu Igora Gorzkowskiego "Absolutny off show" o ludziach, którzy próbują
          stworzyć z niczego klub artystyczny. Sztuka okazała się prorocza,
          dzisiaj "Pruderia" staje się alternatywną sceną dla młodych artystów
          Należy do nich Małgorzata Bogajewska, która zrealizowała w mokotowskim
          forcie dramat Jewgienija Griszkowca "Jednocześnie". Każdy kto choć raz widział
          w akcji tego rosyjskiego performera i dramaturga w jednej osobie, doceni
          karkołomny zamiar reżyserki. Mnie samemu wydawało się, że historie Griszkowca
          są tak z nim zrośnięte jak skóra i nikt nie może ich włożyć na siebie. Myliłem
          się: istnieje ktoś taki. Paweł Pabisiak, aktor związany kiedyś z Teatrem Nowym
          w Łodzi, pokazuje w spektaklu Bogajewskiej, że monologi Griszkowca można zagrać
          w równie osobisty sposób, jak robi to sam autor, jednocześnie go nie naśladując.
          O czym jest ta historia? Dla fizyka będzie to opowieść o nieskończoności
          wszechświata, w którym jednocześnie rozgrywają się miliardy zdarzeń. Teolog
          odczyta w niej dualizm duszy i ciała tworzących jednocześnie pojedynczą osobę.
          Teatrolog - odkryje ilustrację podwójnej tożsamości aktora, który jednocześnie
          jest i nie jest graną przez siebie postacią. A bywalec klubów zobaczy faceta
          rozebranego do bielizny, który na planszach anatomicznych pokazuje
          własny system trawienny, a jednocześnie opowiada o podróży do Gruzji. I co
          najciekawsze, wszyscy wyjdą z wieczoru zachwyceni. Griszkowiec ma bowiem dar
          sprowadzania fundamentalnych zagadnień do codziennego doświadczenia -
          wspomnienia z podróży koleją, opisu sylwestrowej nocy, zasłyszanej gruzińskiej
          melodii. A Paweł Pabisiak posiada inny dar: tekst rosyjskiego autora mówi tak
          naturalnie, jakby sam jeździł rosyjskimi kolejami, pił "Sowieckoje Igristoje" i
          podróżował w marzeniach do Gruzji. Nie udaje przy tym kogoś innego, przez cały
          czas jest Pawłem Pabisiakiem, który przyszedł opowiedzieć nam historię pana
          Griszkowca. Wszystko jest tu zwyczajne: rolę reflektorów pełnią stołowe lampy,
          a scenę oznaczają trzy białe linie na betonowej podłodze. Jedyna dekoracja to
          wycięty z tektury samolocik. Widzowie zamiast na fotelach, siedzą na pufach i
          kanapach. I nie wiem dlaczego, ale ten skromny spektakl działa na mnie
          nieporównanie mocniej niż wielkie widowiska, które odbywają się w tym samym
          czasie w innych stołecznych teatrach. W tym samym czasie, czyli jednocześnie.

          Roman Pawłowski

          Gazeta Wyborcza w Warszawie
          26 kwietnia 2004

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka