ewa26
24.05.05, 20:51
Czesc,
Jestem w posiadaniu Toyoty Yaris 1.0 (99r.) od 1,5 roku.
Niedawno miałam przygodę niemiłą z niezłym,wielkim błotem!Zaryłam...;( i ledwo samochód dał sie wyciągnąć. Po ok 3 tyg od tego
zdarzenia zapaliła sie kontrolka pomaranczowa (elektryki slinika).
Może wiecie czy taka przygoda mogła uszkodzić elektrykę,lambdę?Jakie mogą być skutki takiego zdarzenia?
Kontrolka Zapaliła mi sie na dłuższej trasie (po zrobieniu ok 200km na trasie).
Yaris zaczął b duzo palić ok 10l/100km. Po ok 4 tyg od zapalenia kontrolki pojechałam na przegląd komputerowy.Usunęłi
bład.Stwierdzili ze to sonda lambda i dopoki kontrolka znowu sie nie zasiweci to sonda nie jest do wymiany.Po usunięciu tego błądu
na komp.Yaris mial tez zaczać normalnie spalać a tu NIC!!!
Od przeglądu mineło ok 3 tyg, ale splanie w Yarisie sie nie poprawilo.Pali ok 10l/100km na miescie. Koszmar!!!A powinien ok
6l/100km.
Czy znacie podobny przypadek?
Prosze o poradę
Co to moze być?
Czy rzeczywiscie sonda-lambda czy coś innego?
Co zrobić?
Pozdrawiam,EWa