Dodaj do ulubionych

nadwrażliwość

27.04.11, 09:32
mam cudownego synka, który okropnie wszystko przeżywa. każde niepowodzenie, wszystko, co nie uda się idealnie jest dla niego katastrofą. jest jednocześnie bardzo "zasadniczy", np. nie wejdzie w butach na dywan choćby miał stać w przedpokoju do wieczora. bardzo przeżywa nie tylko swoje potknięcia, ale też łamanie zasad przez innych. jesdt bardzo grzeczny i wesoły, ale odnoszę wrażenie, że w świecie, który nie jest idealny trochę się gubi. szczególnie wśród dzieci. ma kolegów, w przedszkolu jest raczej w mocno w grupie a nie z boku, ale... denerwuje się strasznie gdy coś jest inaczej niż powinno. sama już nie wiem co to jest, myuślę, że on poptrzebuje trochę luzu, ale zupełnie nie wiem jak go nauczyć tego odróżniania, kiedy może sobie odpuścić a kiedy nie. że na dywan w bucikach vzasem można wejść, ale samemu na ulicę absolutnie nie...
macie jakieś pomysły... moŻe jakieś dośwaidczenia w podobnych przypadkach?
on na prawdę przeżywa to, płacze, złości się gdy coś jest odrobinę inne niż zwyle, niż powinno.
Obserwuj wątek
    • szajma Re: nadwrażliwość 27.04.11, 09:37
      zapomniełam dodoać, że mały ma 3lata i 8 miesięcy. te obserwacje są moje, potwierdzają je panie z przedszkola, mówią, że "jest nadwrażliwy" ale ja uważam, że to nie tylko nadwrażliwość, bo on nie tylko intensywnie reaguje ale też nie potrafi zaakceptować w ogóle faktu, że coś jest inaczej.
      przepraszam za literówki.

      ---
      Rastafarian Way...
    • leneczkaz Re: nadwrażliwość 27.04.11, 09:49
      a) Być może Ty taka jesteś i jemu to genetycznie + przez wychowanie 'sprzedałaś'. Np. mój syn nie ma żadnych lęków nt. łamania zasad bo nie ma ich za wiele (zasady są w sprawach ważnych dotyczących życia i funkcjonowania w społeczeństwie a nie wchodzenia na dywan w butach). Problem u nas w ogóle nie występuje bo ja nie mam takich lęków więc nie zaszczepiłam ich w synu.

      b) Może ma jakieś zaburzenia ze spektrum autyzmu. Warto by się udać do psychologa..
      • szajma Re: nadwrażliwość 27.04.11, 10:11
        ja rzeczywiście pilnuję różnych rzeczy, ale jemu wystarczy powiedzieć raz, np. nie wchodź na dywan w bucikach a on to bierze za sprawę życia i śmierci i później już na żaden dywan nie wejdzie w butach.
        a o tym autyźmie to nawet czytałam, ale chyba sztandarowa cecha takich ludzi to wycofanie ze społeczeństwa a on jest bardzo toważyski. raczej w centrum uwagi, choć, fakt, pani mówią, że w ciągu dnia na pół godzinki idzie do kąta koło akwarium i gada z rybkami, całkiem sam i njie chce, aby mu przeszkadzano. ale to chyba nic nienormalnego???
        • leneczkaz Re: nadwrażliwość 27.04.11, 10:43
          Nie umiem odpowiedzieć, ale są na forum mamy autystyków to jak tu dotrą to mądrzej coś rzekną...
        • rulsanka Re: nadwrażliwość 27.04.11, 11:51
          E tam autyzm, jak dziecko jest kontaktowe i bawi się z wyobraźni to wszystko ok. Co do przywiązania do zasad, to myślę że wyrośnie i to szybko, jeszcze za tym zatęsknisz.
          • wszystko-wiedzaca Re: nadwrażliwość 27.04.11, 12:37
            Wlasnie a czy synek bawi sie z uzyciem wyobrazni? jak z kontaktem wzrokowym, gestykulacja, mimika? Jesli Twoj synek nie ma z tym problemow to raczej nie masz sie o co martwic. Moj synek ma podejrzenie zaburzen ze spektrum autyzmu, a nie ma najmniejszych problemow ze zmianami nie ma zadnej rutyny podobno typowymi dla autyzmu, bawi sie tez z uzyciem wyobrazni, ale raczej nie tworzy nowych historii tylko powtarza zaslyszane czy obejrzane bajki no i kontakt wzrokowy kuleje, wiec jak widzisz roznie to bywa. Sprobuj czasem przelamac rutyne i zobacz co sie stanie no i to ze lubi sobie popatrzec na rybki to jak najbardziej normalne.
            • jotka_k Re: nadwrażliwość 27.04.11, 12:57
              a czy młodego obserwował kiedykolwiek ktoś w kierunku Zespołu Aspergera ?
            • obasic Re: nadwrażliwość 27.04.11, 13:02
              Ja mam dwoje dzieci 3 i 6 lat. Pierwsze młodsze - luz bluz, nie należy do dzieci zbytnio przejmujących się otoczeniem, natomiast starsza córka od urodzenia jest b. wrażliwa i zasadnicza, jak się raz coś powiedziało to tak ma być, jak Pani w przedszkolu coś powie to świętość i zasad przedszkolnych nie złamie przy tym jest b. wrażliwa.
              Zastaniawia mnie ostatnio fakt że uwielbia zabawy z wyobrażnią typu że ja np. jestem Panią w przedszkolu, ciocią itp. a ona np idzie do szkoły.... takie zabawy uwielbia - cieszyło mnie to że ma wyobraźnie ale ostatnio zaczyna mnie to niepokoić, czy nie za dużo takich zabaw?
              • mama_i_igor Re: nadwrażliwość 27.04.11, 22:11
                Nie bawi się z użyciem wyobraźni to źle, bawi się też źle... Baby, da się wam dogodzić??
                Za dużo internetu, naczytały się niektóre i teraz jakieś paranoje mają. Połowa wypowiedzi na tym forum to jakieś schizy, a autyków to już wszędzie widzą. No paranoja!
                • 1elaela Re: nadwrażliwość 28.04.11, 10:16
                  zgadzam się
                  co by nie było zawsze źle
                  jak czytam, też popadam w paranoję...
                  prawie dziecku autyzm wmówiłam po lekturze forum
                  mój prawie trzylatek dopiero zaczyna mówić, nie zawsze lubi patrzeć mi w oczy, widział go logopeda i psycholog dziecięcy - popukali się w głowę, odradzili słuchanie dobrych rad z forum gdzie wszystkowiedzące mamuśki chcą błysnąć mizerną wiedzą
                  kobiety ogarnijcie sie trochę
                • tijgertje Re: nadwrażliwość 28.04.11, 11:54
                  Wyobraznia a wyobraznia to czasem ogromna roznicawink dziecko z autyzmem MA wyobraznie i umie sie ni poslugiwac, ale roznica miedzy dzieckiem autystycznym, a `zdrowym` jest taka, ze dziecko zdrowe potrafi sie w kazdej chwili dopasowac do tematu zabawy narzuconego z gory. Dziecko autystyczne moze sie bawic w zabawy tematyczne, ale to ono musi miec poczucie kontroli nad sytuacja, nie potrafi na zawolanie wcielic sie w wymyslona przez kogos innego sytuacje. Moj mlody bawil sie w szkole z dzieciakami w indian. Najpierw poobserwowal, nauczyl sie co i jak, ale jak dzieciaki zmienily scenariusz zabawy, to byla tragedia, bo on mial w glowie pewien schemat i brakowalo mu elastycznosci, zeby przystosowac sie do innych zasad w zabawie. W sklep czy w dom mogl sie bawic, ale ta zabawa byla kopiowaniem wzorow, nie zawierala wlasnej inicjatywy. Z drugiej strony ma Planete Kasprow. Baaardzo szczegolowy swiat, o ktorym moze godzinami gadac i bawic sie w sytuacje, majace tam miejsce. Z zewnatrz dla laika wyglada na zdrowe dziecko z bujna fantazja. Trzeba wiedziec na co zwracac uwage, zeby u wysokofunkcjonujacego dziecka zobaczyc, ze cos, co wyglada na normalne wcale takie nie jest. Planeta Kasprow to dla mojego urwisa realny swiat w innym wymiarze. Moj autystyczny siostrzeniec mial swoja parafiewink Tak barwnie i szczegolowo o niej opowiadal, ze nawet najblizsza rodzina nie zawsze potrafila rozroznic, co jest realne, a co zmyslone z parafii dziecka. Autysci nie musza byc wycofani. Mlodego do dzieci bardzo ciagnie i zawsze tak bylo, ale kontakt z dziecmi nie jest prawidlowy. Nie potrafi z nimi wspolpracowac, nie rozumie zasad panujacych w grupie, albo nasladuje innych, albo szuka towarzyszy zabaw, ktorzy beda robic to co on chce. Zadnych kompromisow nie uznaje.

                  Autyzmu wysokofukcjonujacego na pierwszy rzut oka nie widac. Mlody, mimo, ze ma najciezsza z mozliwych forme autyzmu, ma jednoczesnie wysoka inteligencje i uczy sie rozumowo tego, co inni robia automatycznie i intuicyjnie. Dla mnie nigdy ìnny` nie byl, problemow nie widzialam, bo mlody mysli dokladnie w ten sam sposob co ja, tyle,z e wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze wiekszosc zspoleczenstwa mysli zupelnie inaczejwink Autysta to czlowiek w inny sposob odnbierajacy i przetwarzajacy informacje ze swiata zewnetrznego, co owocuje roznymi problemami glownie w sferze kontaktow , komunikacji z innymi i emocji. Autysta czuje, ale nie zawsze potrafi nazwac i wyrazic, pokazac gestami czy mimika, co w nim siedzi, mowy ciala, mimiki innych moze nie rozumiec albo odbierac ja w sposob niewalsciwy. Autyzm to nie jakas moda ani nowa plaga. Autysci zawsze byli, sa i beda, z tym,z e warunki zewnetrzne maja ogromny wypl,yw na funkcjonowanie dziecka czy doroslego z autyzmem. Ja teraz i 10 lat temu jestem zupelnie inna osoba. Tylko dlatego, ze mam duzo lepsze warunki w otoczeniu. Zawsze bylam `zdolnym leniem`, bujajacym glowa w oblokach. utrzymywalam kontakt wzrokowy, bo od malego bylam uczona zasad `grzecznosci`. Tyle, ze specjalista widzi, ze moj kontakt wzrokowy nie jest wlasciwy. Dopiero od niedawna wiem, ze to nie wina zbyt malego wkladu pracy i checi, bo pracowalam baaardzo ciezko, ale po prostu fizyczna niemoznosc np robienia 2 rzeczy jednoczesnie. Dziecko a autyzmem o normalnej inteligencji moze calkiem normalnie zyc, ale nie ma sensu sie wypierac, ze dziecku nic nie jest. Diagnoza moze przede wszystkim pomoc zrozumiec deficyty i mozliwosci dziecka. Autystow jest wiecej, niz sie ludziom wydaje. Szacunkowo dotyka on jedno na 100/160 dzieci. Czyli calkiem sporo. Kiedys autyzm nie rzucal sie w oczy, bo wychowanie dzieci bylo inne, nie stawiano im takich wymagan spolecznych jak teraz. zasada `ryby i dzieci glosu nie maja` pozwalala ukryc bardzo wiele cech autystycznych. Ludzie jakos sobie radzili, w szkole albo byli tzw lobuzami, albo cichymi myszkami, albo tzw indywidualistami. Czesto wyrastali na ciche dorosle myszy, niektorym udawalo sie osiagnac cos w jakies specyficznej dziedzinie, jeszcze inni stawali sie domowymi tyranami. Zajrzyjcie na mojego bloga, w jednym z ostatnich postow zrobilam liste, jak moze wygladac dorosly autysta. A potem przyjrzyjcie sie otoczeniu, zaloze sie, ze kazdy zna kogos, kto moglby miec autyzm. Autyzm to nie statyczne zaburzenie, caly czas rozwija sie wraz z rozwojem jednostki. Ma okresy intensywnego parcia do przodu, gdy cechy autystyczne staja sie w zasadzie niewidoczne, ale cos w warunkach zewnetrznych, stres itp moze spowodowac ogromy regres i wycofanie sie ze swiata. Autyzmowi w Polksce towarzyszy niestety bardzo wiele stereotypow, ktore dzieciom z diagnoza zwykle tylko utrudniaja zyciesad
              • szajma Re: nadwrażliwość 28.04.11, 12:25
                to mój alek ma identycznie jak twioje starsza córka. i też uwielbia takie zabawy. on jest tatą a ja synkiem itp. martwisz się tym u swojej córki ?
            • szajma Re: nadwrażliwość 28.04.11, 12:23
              mnie ten autyzm w przypadku mojego syna w ogóle nie pasuje. bawi się, wymyśla nowe historie, "czyta" komiks i za każdym razem do tych samych obrazków wymyśla inną bajkę.
    • frestre Re: nadwrażliwość 27.04.11, 23:06
      zapytaj tu
      forum.gazeta.pl/forum/f,10034,Inny_Swiat.html
    • maminka82 Re: nadwrażliwość 28.04.11, 00:01
      A ja nie wiem, w czym problem. Jedne mamy dałyby wiele, by dziecko przestrzegało zasad. Myślę, że z tego wyrośnie po prostu i nabierze dystansu. Bez przesady z tym autyzmem! Ja bym była na Pani miejscu szczęśliwa i po prostu dużo z dzieckiem o tym rozmawiała. Albo np. obracała czasem takie sytuacje w żart - np. troszkę komizując, powiedzieć "wejdę teraz szybko do domu w butach po czapkę, bo jej zapomniałam, niech to będzie nasza tajemnica, ok?" i puścić do dziecka oko. Ważne, żeby dziecko miało zasady i je znało, a jeśli je respektuje, to tylko cieszyć się. Ale żeby pokazać dystans do niektórych z nich, warto pokazać dziecku, że to nie jest sprawa życia i śmierci właśnie poprzez takie "perskie oko". Przybrać zabawny i niezasadniczy ton.
      A to, że dziecko bawi się czasem samo to super sprawa!!!! Niektóre dzieci w ogóle tego nie umieją, nie mają w ogóle umiejętności wyobrażania sobie czegokolwiek i ja myślę, że to tylko sama radość, jeśli ma swoich wyimaginowanych przyjaciół także w postaci rybek w akwarium! Mamo! Masz Super Dziecko!!!!!
      • tijgertje Re: nadwrażliwość 28.04.11, 12:03
        Maminka, podrzuce ci mlodego na tydzien, chcesz? Ja sobie odpoczne, a ty zobaczysz, ze tak narpawde to wcale nie ma sie z czego cieszyc, gdy np dziecko MUSI pic z ulubionego kubka i jak ten sie zbije, to w ogole moze odmowic przyjmowania jakichkolwiek plynow i zadna sila go do tego nie zmusi. Nich nagle rozkopia zawsze uczeszczany chodnik, wyjace i wijace sie dziecko bedziesz musiala niesc na sile, bo on MUSI isc swoja droga. Zartow i oczek nie rozumie, wszystko trzeba mowic wporost, udzielac jednoznacznych, jasnych kontaktow. Jak kazalam mlodemu zjesc zupe, to wyjadl wszystko geste, zostawiajac plyny, bo te sie PIJE, a tego robic nie kazalam wink zasady sa super, konsekwencja to podstawa wychowania, zwlaszcza dla dziecka z autyzmem, ale to nic fajnego, jak czasem jekis drobiazg staje sie dla dziecka tak swieta zasada, ze zadna sila nie mozna jej wyplenic i na co dzien utrudnia ci zycie. Metody, ktore opisalas moga sie sprawdzic u dziecka majacego tymczasowe `widzimisie` ale nie u autysty. Temu zaburza poczucie ezpieczenstwa, wpedza w panike, bo nie bedzie rozumiec, dlaczego ktos, kto sam stworzyl zasade sie jej nie trzyma.
        • szajma Re: nadwrażliwość 28.04.11, 12:39
          na moje nieprofesjonalne oko mój syn nie ma autyzmusmile niegdy ie podejżewałam go o to, pod wpływem tego forum przeszło mi to przez myśl, ale to niemożliwe, on jest dusza toważystwa. spróbuję go trochę wyluzować, pożartować, może nie będę tylu tycgh zasad twożyć, choć to może być trudne dla mnie samej... ja jestem chyba trochę skrzywiona na tym punkcie, sama mam nad sobą ogromną kontrolę, nigdy nie zostawię łżeczki w zlewie, muszę umyć, zetrzeć kurze 2 razy dziennie itd. nic nie może leżeć na podłodze, wyjątkiem są rzeczy małego. jego obowiązuje tylko kilka zasad, ja mam je dla samej siebie. może jestem trochę zaburzona...wink pewnie tak. postanowiłam nauczyć małego dystansu. mam nadzieję , że mi się uda, bo i dorosłym często go brak a co dopiero dziecku.
          będziemy żartować, leżeć na trawie, chodzić w sam\ndałach po dywanuie ja wrócimy po zabawkę, nie odniesiemy czasem kubka do kuchni... może jakoś to zniosę. a przede wszystkim będę mu tłumaczyć, że czaem trzeba odpuścić... jak mi się nie uda, to wtedy poszukam pomocy.
          bo chyba teraz to nie ma co go do psychologów ciągać? jak myślicie???
          • jotka_k Re: nadwrażliwość 28.04.11, 12:59
            ja wyznaję jedną zasadę: masz jakiekolwiek wątpliwości to idź sprawdź do specjalisty, lepiej niepotrzebnie sprawdzić niż coś zbagatelizować
    • maminka82 Re: nadwrażliwość 03.05.11, 10:37
      Myślę, że mam sobie sama odpowiedziała na swoje pytanie. Rodzice są wzorcami dziecka, dziecko naśladuje rodziców.... Zatem... Może mama też ucząc dziecka dystansu do niektórych spraw, sama się go troszkę nauczy. Przecież uczymy się wzajemnie, takie jest rodzicielstwo...
      P.S: Nie poruszam tu problemów dzieci ze zdiagnozowanym autyzmem, bo wówczas rozmowa jest zupełnie inna i nie chcę na ten temat się wypowiadać. Mama sama stwierdziła, że dziecko autyzmu raczej nie ma. Zawsze można iść do specjalisty i się upewnić. Może to po prostu nadwrażliwość - każdy z nas jest trochę pozaburzany w jedną albo w drugą stronę. Nie ma osoby o idealnej integracji sensorycznej. Mama sama mówi, że sobie nie odpuszcza, dziecko zatem też....
      • gepardzica_z_mlodymi Re: nadwrażliwość 03.05.11, 11:34
        Problem w tym, że zanim autyzm u naszych dzieci zdiagnozowano (u mojego np. w 5 r.ż.) to nasze dzieci traktowano jako zdrowe i otrzymywaliśmy wiele 'złotych rad'. Poza tym można mieć pewne zachowania/cechy autystyczne ale kryteriów zaburzenia nie spełniać. Ot, taka uroda ludzi, że część spośród nas jest ciut bardziej autystyczna, część mniej.
        Ot, taka dygresja...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka