Dodaj do ulubionych

odbieranie zaległych widzeń przez ojca

14.09.13, 22:10
sprawa polega na tym, że ojciec ma sądownie uregulowane kontakty. korzysta z nich. ja mu nie zabraniam, nie utrudniam.
zdarzaja się jednak sytuacje wyjątkowe np. choroba dziecka, albo choroba ojca albo mój pilny wyjazd poza miasto. wówczas ojciec dziecka żąda odebrać sobie kontakty które mu przepadły.
inne okoliczności uzasadniające te "przepadki" raczej nie występują. wyżej wymienione zdarzają się najczęściej.
co wówczas robicie, jeśli robicie?
powiedziałam ojcu, że oddawanie widzeń porównuje do pieniędzy, bo trzeba "coś oddać. że choroba to sytuacja wyjątkowa, każdemu się może zdarzyć, tym bardziej małemu dziecku i że nie widzę powodów by oddawać mu te kontakty.
co o tym sądzicie?

tak, altz, oczywiście wiem, że mogłabym mu je oddawać, ale ja nie chcę. i proszę nie pisz głupiej epopei, jaką jestem niedobrą matką.
Obserwuj wątek
    • he_xe Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 14.09.13, 22:40
      patrząc przez pryzmat moich doświadczeń chciałabym, żeby dziecko miało jak najczęstrzy kontakt z tatą. Gdyby chciał "odbierać" te terminy, które "przepadają", byłabym zachwycona. Pomyśl o budowaniu relacji między nimi, a i Ty w tym czasie mogłabyś zrobić coś dla siebie smile
      • oolalalaaaa3 Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 14.09.13, 22:45
        ale oni relacje mają bardzo dobre.
        dwa razy w tygodniu po 3 h, plus co drugi weekend (chwilowo bez nocowania), czasem wyjątkowo z nocowaniem.
        ojciec dziecka dzwoni do syna kiedy chce. kiedy syn chce pogadać z tatą też mu nie utrudniam.
        syn kocha ojca a ojciec kocha syna.
        pytanie co z odbieraniem zaległych widzeń...(za tydzień mam rozprawę o niby utrudnianie kontaktów i o ich zmianę)
    • altz Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 14.09.13, 22:44
      oolalalaaaa3 napisała:
      > tak, altz, oczywiście wiem, że mogłabym mu je oddawać, ale ja nie chcę. i prosz
      > ę nie pisz głupiej epopei, jaką jestem niedobrą matką.

      Sama ze sobą dyskutujesz? To znaczy, że masz jakieś wątpliwości. Ja też mam, ale mam zupełnie inne podejście. Jeśli dziecko ma ochotę, powinno mieć prawo spotkać się z matką czy z kimś innym z rodziny, również z ojcem. Te zasądzone kontakty są takim minimum, żeby dziecko nie straciło więzi z rodziną i odwrotnie. Po dwóch latach już jest pozamiatane, wiem to po sobie. Zastanów się, czego Ty chcesz i czego chcesz dla dziecka i tak rób.
      • oolalalaaaa3 Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 14.09.13, 22:49
        wiesz altz, uważam że robię dobrze.
        dziecko wie, że ojciec funkcjonuje w jego życiu. nauczyłam go do tego (ojca).
        naciskam by zawoził i odbierał syna z przedszkola w tygodniu dwa razy.
        naciskam, by zawoził też syna na zajęcia dodatkowe raz w tygodniu.
        ja nie mówię nie.
        chodzi mi o konkretną sytuację, o chorobę ojca lub dziecka.

        często zdarza się tak, że jak mu te kontakty oddaję bo mam inną pilną robotę, której wykonanie nie byłoby możliwe przy dziecku, to syn chodzi do ojca. ale ojciec za to podnosi, że w związku z tym, że dziecko u niego czasem częściej pzrzebywa to powinien płacić mniej alimentów lub miejscem zamieszkania dziecka powinien być jego dom. rozumiesz na czym absurd polega? że tak źle i tak niedobrze.
        • altz Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 14.09.13, 23:29
          oolalalaaaa3 napisała:
          > w związku z tym, że dziecko u niego czasem częściej pzrze
          > bywa to powinien płacić mniej alimentów lub miejscem zamieszkania dziecka powin
          > ien być jego dom

          Czemu się nie chcesz zgodzić na to, żeby miejscem zamieszkania syna był dom ojca? Przecież to chłopak! Czemu miałby być stale przy matce?
          Nie ma dobrych rozwiązań, zdaję sobie sprawę, zawsze ktoś się będzie czuł pokrzywdzony.
          • oolalalaaaa3 Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 14.09.13, 23:53
            Altz chętnie odpowiedziałabym dlaczego nie godzę sie by dziecko miało mieszkać z ojcem. To jednak temat na osobny wątek. Zauważę tylko że ojciec podczas rozwodu sam zadeklarowal by dziecko mieszkało ze mną, ponadto teraz zmienia zdanie z czystej złośliwosci i robi to pod katem jak skutecznie wlożyć mi palec w oko. Dodam też że dziecko ma 3 lata. Więc jest jeszcze malutkie i malutkie są czasem jego pobozne życzenia.
            Ale jak dobrze zauważyłeś ktoś zawsze będzie pokrzywdzony.

            Prosiłam o rady czy słluszne jest oddawanie widzeń ojcu z przyczyn zazwyczaj niezależnych jakimi są zachorowania, czy tego nie robicie, oraz jak argumentujecie. Albo czy takie sytuacje wogóle mają u was miejsce?
        • oliwija Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 16.09.13, 06:52
          czy specjalnie robisz tak zeby dziecko było chore raz w miesiacu czy jakos tak?

          jesli nie to ja nie widze tu utrudniania.


          sa rodzice ,którzy nie chca aby drugi rodzic wchodzil do ich domu nawet podczas choroby dziecka- takie zasady i juz.... ale nei sadze zeby sad uznal to za utrudnianie..
          • oolalalaaaa3 Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 16.09.13, 08:35
            oliwja - to do mnie?
            jak dla mnie dziecko mogłoby nie chorować. i nie robię tego specjalnie. wiadomo jak jest jak dziecko choruje - chorują wszyscy.
          • oliwija Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 16.09.13, 12:03
            tak to było do ciebie ale pytanie retoryczne....


            wiadomo ,ze zazwyczaj nie robie sie specjalne zeby dziecko było chore...
      • oolalalaaaa3 Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 14.09.13, 22:57
        dobrze jest czasem podyskutować ze sobą. polecam na przyszłość
        • annakate Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 15.09.13, 00:01
          Naprawdę nie widzisz powodów, żeby kontakty "oddać" w uzgodnionym przez Was terminie, wykazać jakąś elastyczność? I następne 15 lat chcesz koniecznie żyć tak pod linijkę, jak sąd nakaże, ani kwadransa więcej albo kiedy indziej?
          Oczywiście mogłabyś się burzyć, gdyby kontakty były ustalone i wpisane w rytm Twoich zajęć, a druga strona ustawicznie domagała się zmian- ale jesli dzieje się to czasami to moja rada brzmi - odpuść. Może czasem zdarzyć się tak, że Ty wyjątkowo będziesz chciała coś zamienić.
          • kamelia17 Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 15.09.13, 10:25
            Co do zasady zgadzam się ze zdaniem annakate. Ale jest jedno a nawet dwa ale:
            - czasami z ojcem dziecka po prostu nie idzie się dogadać, gdy ten złośliwie "wkłada palce w oko", tak dla zasady i tak pisała autorka wątku. Nie widzę możliwości dogadania się w sytuacji, gdy ojciec stawia się w pozycji "Mi się należy a ty masz obowiązek" oddać mi kontakty. To powinno opierać się bardziej na porozumieniu i uwzględnieniu zdania Dziecka. Niestety to układ idealny, rzadko występujący w realu;
            - małe dzieci dużo chorują a matka może mieć po prostu plany na swoje weekendy z dziećmi. To musi wtedy z nich rezygnować? I dlaczego opieka nad chorym dzieckiem spoczywa na matce??? Osobiście uważałam, że w czasie choroby tym bardziej przypadającej w weekend ojca, ten powinien przyjechać i posiedzieć z chorym dzieckiem, ile chce może nawet przez dwa dni. Choć życie zweryfikowało i ten mój pogląd niestety.

            Podsumowując: zawsze ktoś będzie pokrzywdzony, trzeba tylko jak najbardziej uważać, żeby nie było to dziecko. A dorośli muszą sobie z tym jakoś poradzić. Gdzie jest złoty środek, nie wiem. Może dyskusja doprowadzi nas do niegosmile
            • altz Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 15.09.13, 12:24
              kamelia17 napisała:
              > I dlaczego opieka nad chorym dzieckiem spoczywa na matce???
              > Osobiście uważałam, że w czasie choroby tym bardziej przypadającej
              > w weekend ojca, ten powinien przyjechać i posiedzieć z chorym dzie
              > ckiem, ile chce może nawet przez dwa dni

              Tego sobie zupełnie nie wyobrażam. Ludzie się rozstają, bo się nienawidzą i nie chcą się oglądać ani żadnych śladów po sobie. Dziecko mniej chore może przechorować łykend u ojca, a bardziej chore w szpitalu i wtedy rodzice mogliby się zmieniać.
              • oolalalaaaa3 Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 15.09.13, 12:27
                altz tak rzeczywiście jest. jeśli dziecko jest w szpitalu - zmienia mnie ojciec.
                ale nie w domu. on oficjalnie mówi że ja nei mam prawa wstępu do jego mieszkania. w związku z tym on do mojego też. dotyczy to również chorób dziecka.
                w ugodzie mamy jednak napisane, że gdy dziecko choruje jest pod stałą opieką matki czyli mnie. jeśli nie widzę wskazania do wysłania dziecka do szpitala - choruje w domu.
                czy to kwalifikuje by odbierać widzenia, jeśli tak na prawdę mają ze sobą (ojciec-syn) stały i dobry kontakt?
              • kamelia17 Re: altz 15.09.13, 14:00
                powiedz mi proszę, ty piszesz to tak na przekór czy jesteś przekonany o swojej racji.

                Bo jak rozumiem - chore dziecko, dajmy na to z zapaleniem oskrzeli powinno chorować albo w szpitalu albo w weekend ojca - u ojca. Do szpitala z oskrzelami nie biorą póki co, więc pozostaje wyjazd do ojca. i kompletnie bez znaczenia jest, że chorych oskrzeli nie wolno "wystawiać" na mokre lub chłodne powietrze, jak są upały także na działanie klimatyzacji czy przeciągów.
                Jasne niech jedzie, jak wróci zapalenie oskrzeli przejdzie w zapalenie płuc a wtedy to już przyjmują do szpitala i można się zamieniać. (chociaż ojciec mojego dziecka w szpitalu były tylko 1 raz podczas tygodniowego pobytu z zapaleniem płuc i rota-wirusem bo.... się bał zarażenia)
                Szczerze mam nadzieję, że chcesz nas sprowokować. Bo jak jest to przejaw męskiego punktu widzenia, to marnie
                • altz Re: chore dziecko 15.09.13, 15:07
                  kamelia17 napisała:
                  > Jasne niech jedzie, jak wróci zapalenie oskrzeli przejdzie w zapalenie płuc a w
                  > tedy to już przyjmują do szpitala i można się zamieniać.

                  Szczerze myślę, że o ile ten dojazd nie jest trudny, a choroba niezbyt zaawansowana, to ja nie widzę przeciwwskazań, lekarze również nie widzą.
                  Przy zapaleniu oskrzeli, o czym konkretnie piszesz, nie ma obowiązku leżenia w łóżku. Proponuje się spacer przy dobrej pogodzie. Przecież ośrodki leczenia chorób są w lasach i górach. Chodzi raczej o niedrażnienie, żeby nie było za gorąco i nie za sucho, a spora część zapalenia płuc jest konsekwencją leżenia bez wstawania i zbyt wysokiej temperatury.
                  • kamelia17 Re: chore dziecko - altz 15.09.13, 17:02
                    Najwyraźniej piszemy o innych lekarzach - ja pediatrach leczących moje dzieci, sorry ale ty chyba o geriatrze.
                  • oolalalaaaa3 Re: chore dziecko 15.09.13, 17:21
                    zgodziłabym się z Tobą, gdybym nie znała własnego dziecka.
                    u nas choroba szybko schodzi w dół, zbyt szybko. potrafią minąć dwa dni od zachorowania by pojawiło się zapalenie płuc. o jakim więc wychodzeniu mówisz?
                    powinieneś zdawać sobie sprawę, że każdy z nas jest inny, dzieci również. inaczej też chorują.
                    gdybym postępowała wg. Twoich zaleceń, moje dziecko mieszkałoby w szpitalu.

                    a swoją drogą, schodzimy na inne tory.
                    • altz Re: chore dziecko 15.09.13, 18:31
                      oolalalaaaa3 napisała:
                      > gdybym postępowała wg. Twoich zaleceń, moje dziecko mieszkałoby w szpitalu.

                      A może dziecko w końcu byłoby zdrowe albo lżej przechodziło choroby? Nie wiesz tego.
                      W krajach skandynawskich jest taki zimny wychów i dzieci częściej nie chorują, niż u nas.
                      Znam za to przypadki, gdy przez notoryczne przegrzewanie dzieci chorują, bo rodzice myślą przede wszystkim o sobie.
                      Znam też sytuacje gdy lekarz-pediatra kazał obniżyć temperaturę w domu do 18 stopni i ciągłe choroby się skończyły.
                      • oolalalaaaa3 Re: chore dziecko 15.09.13, 18:40
                        altz, ciągle schodzisz z tematu. wypowiedz się co do meritum sprawy
                        • altz Re: chore dziecko 15.09.13, 21:19
                          oolalalaaaa3 napisała:

                          > altz, ciągle schodzisz z tematu. wypowiedz się co do meritum sprawy

                          Przecież już napisałem, co mam na myśli. Uważam, jak inni, że nie warto walczyć. Niech dziecko przebywa z ojcem, nawet ponad plan.
                          Z drugiej strony, jeśli oboje jesteście tacy walczący o władzę (tak to wygląda, niestety!), to wymuszanie na ojcu dziecka to woda na młyn. Może lubi się pokłócić i powalczyć w sądzie? Może chce coś udowodnić?
                          Postępując jak teraz, dajesz mu argumenty do ręki. Przemyśl to na serio, czy nie jesteś wykorzystywana w rozwijaniu konfliktu? Żeby z kimś walczyć, trzeba mieć przeciwnika.

                          Ja nie wchodzę w konflikt z byłą partnerką życiową, czasami coś mi się wymsknie, ale staram się nie być partnerem w jakiś głupich grach. Robię swoje, nie wchodzę w konflikty, gdy mnie próbuje szantażować, odmawiam współdziałania, nie dopasowuję się do jej zasad, mówię, że mi to nie odpowiada i tyle. Jedynie co robię, to się staram szybko załatwić jakieś konieczne sprawy organizacyjne związane z dziećmi, szybko, ale bez omawiania z ich matką i bez spotykania się. Nie działamy sobie na nerwy i jest OK chociaż w tym.
                        • magda77771 Re: chore dziecko 17.09.13, 20:57
                          hej, ja tak tylko z perspektywy własnych doświadczeń z ex małżonkiem, dokładnie wiem o czym pytasz, ponieważ sama przechodziłam przez problem: 'co wtedy jak mała zachoruje?". Różnie to było, na początku twierdził że będzie odbierał te dni, choć ja nie bardzo chciałam, ale potem od tego odwykł i teraz jak mała jest dłużej chora nie odbiera. Ale jak sobie przypomnę sytuacje z lekarzami, policją jak mała była chora to aż gęsiej skórki dostaje. Mam nadzieję że to już przeszłość smile
    • angazetka Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 15.09.13, 16:46
      Przyznam, że nie rozumiem takiej buchalterii. Jesteście żywymi ludźmi, zdarzają się różne sytuacje losowe, wykażże trochę elastyczności. Nie rozumiem takiego utrudniania życia sobie i innym w imię - właśnie, czego? Pokazania, że ma się jakiś kawałek władzy (nad czasem dziecka)? Bez sensu.
    • lilith76 Re: odbieranie zaległych widzeń przez ojca 17.09.13, 11:37
      Chciałabyś być potraktowana tak buchalteryjnie przez kogokolwiek?
      Szefa w pracy? Szpital, do którego może trafić dziecko?
      Wybacz, ale widać, że nie chodzi o dobro dziecka, tylko twoją satysfakcję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka