Dodaj do ulubionych

Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ;-)

05.09.07, 22:38
Dzięki po raz kolejny (mrs_ka,ddanna) za poruszenie kilku ważnych
wątków.
Od ogółu do szczegółu spróbuję smile))

To co dla mnie z tego najważniejsz, a dotyczy pytania, jakie
pojawiło się na początku: co ja narobiłam?
Na szczęście nic złego, a nawet dobrego. Tak to intuicyjnie czułam.
I tak w rzeczywistości jest. Chodzi o dzieci. To jest dla mnie
najważniejsze. Może gdzieś w między czasie "zgubiłam siebie",
zafundowałam trochę krzywdy i "męczeństwa" - z tym sobie poradzę, i
w miarę łatwo "naprawię sobie krzywdę". To wniosek główny.

"ALE zdanie formułowane z pozycji kobiety dorosłej oraz byłej żony,
a nie matki. Myślę, że rozróżnienie jest na tyle jasne, że nie ma co
rozszerzać."
Rozróżnienie jest jasne i oczywiste... napisane. W realu jak widać
nie jest to wcale łatwe. I nie trudno pomylić "matczyną intuicję"
z "dumą urażonej eks". Dla mnie - dzięki Waszym postom - sprawa jest
dosć jasna. Moje dylematy wzięły się w dużej mierze z "krzywdy byłej
żony" wywołane niespodziewaną konforntacją z drugą stroną. I to jest
w sumie dobra informacja. Dlatego, że uspokaja moje sumienie co do
dotychczasowego postępowania wobec eksa z całym dobrobytem; ale też
daje informację nad czym dalej pracować, gdzie i jak mogę sobie
pomóc. Trochę przykre jest dla mnie to, że po paru latach pracy nad
sobą, ze swoimi emocjami itp. te "złe, rozwodowe" emocje są we mnie
nadal tak silne; szczerze myślałam że to już poza mną. (mimo
wszystko łatwiej jest chyba osobom, które weszły w następny, udany
związek; tylko czy trzeba czekać aż do tego momentu? - to temat na
zupełnie inny wątek, tu przekornie postawiony wink)

Absolutnie nie oceniam swojej postawy jako "przesadnie
hojnej", "wspaniałomyślnej", oczekującej "docenienia"
czy "wdzięczności" czy "wykonywanej ponad obowiązek". Nie. Działałam
kierując się takimi a nie innymi potrzebami dzieci, rzadziej, ale
też - swoimi. Robiłam to, co uznałam i czułam za słuszne. Teraz
naszła mnie refleksja, żeby to ocenić i zrobić rachunek zysków i
strat.

"Być może na tym właśnie polegał Twój błąd, którego skutki teraz
boleśnie odczuwasz: zrobiłaś więcej, niż w istocie byłaś gotowa
zrobić. I przeliczyłaś się z własnymi siłami." Dokładnie tak się
stało, dlatego że "kierując się zasadą, gdzie dzieci i ich dobro
mają priorytet" wyprowadziłam samą siebie na manowce. W którymś
momencie skręciłam nie w te uliczkę, w którą chciałam i znalazłam
się w ślepym zaułku. Teraz próbuję wykręcić na główną.

Co do spotkania neksi - może i by mi dało spokój na czas kiedy
sprawuje opiekę nad dziećmi. Niestety nie jestem na to spotkanie
gotowa; na szczęscie zdaję sobie z tego sprawę. Mogłoby się zdarzyć,
że "kierując się zasadą, gdzie dzieci i ich dobro maja priorytet"
zgodziłabym sie na takie spotkanie i skończyłoby się np. ciężkim
załamaniem, skrajnie: narażeniem czyjegoś zdrowia lub życia. Dlatego
na takie spotkania konsekwetnie się nie zgadzam - nie mam woli, ani
ochoty na razie. "Zmuszenie się" dla dobra dzieci, mogłoby się
okazać wcale niedobre dla nich.

"Tak jak oczywisty jest kontakt ojca z dziećmi w pełnej rodzinie,
tak oczywisty jest kontakt ojca z dziećmi w rodzinie rozbitej."
Oczywisty.
"Dbanie o kontakty z drugim rodzicem, robienie mu dobrej prasy,
pozytywne wyrażanie się i tak dalej, widzę raczej jako obowiązek
matki/ojca, aniżeli łaskawość."
Tu się też zgadzam z ddanna. Bez przesady. To właśnie po trochu
robiłam - bardziej zabiegałam, żeby te kontakty były, żeby pamietał,
uczestniczył itd. Budowanie wizerunku "dobrego taty". Nie, niech
sobie tata wizerunek sam wyrabia u dzieci. Ja dbam o to, żeby nie
wkładać im mojego wizerunku "złego męża", bo to ich nie dotyczy, to
są relacje dorosłych. To jak go ocenią jako człowieka, ojca,
mężczyznę - moze nastąpi za parę lat. Ale to jest po ich stronie.
Co do komentarzy na temat neksi - nie ma takowych z mojej strony.

"Kierowanie się tym, czy eks mąż nas szanuje czy nie jest kompletnie
pozbawione sensu, bo nie jest to osoba, od ktorej czynów i postaw
powinno się uzalezniać własne samopoczucie czy opinię na temat
swojej wartości"
Sama prawda (jak trudna do zrozumienia - tak przy okazji). Stawianie
granic jest po mojej stronie - uszanowania własnych potrzeb,
stanowczo i jednoznacznie. Jesli to mi się uda - ten szacunek "z
zewnątrz" sam się "wyegzekwuje". Ja mogę z tym coś zrobić; inych nie
zmienię, mogę zmienic swoją ocenę sytuacji.
"Działanie się bowiem podejmuje nie celem wychowania tatusia i
nauczenia go wdzięczności czy szacunku do eks żony, ale celem
zrobienia dobrze dzieciom." Takie miałam intencje i motywację do
tej pory.
"Co oczywiście nie znaczy, że nalezy podporządkowywac własne plany
kaprysom ojca." Ponieważ jednak to się zdarzało - na moment
zwątpiłam.

"Raz zdarzyło się, że Mały powiedział do mamy moim imieniem. Chyba
powinna sobie rozdrapać twarz, a ona przyjęła to z humorem."
Przerobiliśmy smile)). Po powrocie z wakacji imieniem neksi po kolei
uszczęśliwiane były różne osoby. No problem, to "zaburzenia
techniczne" wink)))

Generalnie mam jeszcze jedną refleksję, wspomnianią gdzieś tam na
początku. Łatwiej jest przejść nad rolą matki-kobiety-żony - gdy
realizuje się je równorzędnie. Po "rozwodach nagłych", w sensie
porzuconych kobiet - ta rónowaga mocno jest zachwiana. Na długo.
Poczucie własnej wartości - jego utrata, mocno rzutuję na inne
aspekty i role społeczne i życiowe. Niełatwo jest oddzielić emocje
matczyno-kobiece. Wierzecie mi, długą drogę przebyłam od
tamtej "przed", "zaraz po rozwodzie" do tej "teraz". A mimo to
musiałam odrobić lekcję neksi. Zaliczyłam na 3 (bo ostatecznie jej
nie przywaliłam wink)). Sadziłam jednak, że jestem do tego lepiej
przygotowana.
Wam dziękuję za darmowe korepetycje wink

Obserwuj wątek
    • mammaj Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 05.09.07, 22:40
      Oj, przez przypadek otworzyłam nowy wątek wink))
      Potraktujcie jako aneks do: "spotkania z partnerką eksa... nie wiem
      co dalej" wink
      • ddanna Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 05.09.07, 22:49
        jeśli dobrze Cię zrozumiałam, czyli Twój ex "pobratał się" z nexią podczas
        Twojej ciąży, to ja Cię podziwiamsmile) tak czy siak
        • mammaj O pobrataniu 07.09.07, 00:30


          Nie do końca tak. Na ślady spotkań z neksią trafiłam na krótko przed
          zrobieniem testu ciążowego. I tak jak chciałam go wyrzucić z domu,
          tak w jednej chwili wiedziałam, że to ostatnia rzecz, jaką mogę
          zrobić. Eks wszystkiemu zaprzeczył i wersji tej trzymał sie przez
          następne 2,5 roku. Do momentu jak miesiąc po orzeczeniu rozwodu (po
          pierwszej rozprawie) dzieci wróciły z weekendu z tatą i opowiadając
          jak spędziły czas, doliczyłam sie czterech osób. Zapytałam tylko
          eksa czy to "ta".

          Czas tej ciąży był najgorszym okresem w moim życiu.
    • ddanna Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 05.09.07, 22:50
      zdradzisz jak wygląda koncepcja? choć tak ogólnie?
      • mammaj Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 06.09.07, 19:43
        Motto - słuchać i słyszeć siebie, być uważną na swoje potrzeby,
        stawiać granice, jasno i stanowczo je egzekwować; być szczera wobec
        siebie i eksa.

        Strategia - ustalenie konkretnych dni odwiedzin, odpowiednich dla
        dzieci i wygodnych dla mnie; łacznie z zajęciami pozaszkolnymi - to
        co ustalimy respektujemy i dokładamy oby dwoje wszelkich starań,
        żeby to realizować; co do neks - z daleka ode mnie; "nie radzę sobie
        z zazdrością" - może być pod takim hasłem; szczere, mało chlubne,
        ale przynajmniej argument nie do podważenia wink))

        Wyzwania, palany - komunia syna; stan ma dzisiaj - bez eks; jak
        dalej - zobaczę.

        Dzisiaj wieczorem pierwsze podejście smile)).
        • mammaj Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 06.09.07, 19:50
          P.S.
          Mały falstart wink))
          Rano syn się widział z ojcem, umówili się (!) na weekend, i na
          niedzielę - neks wyjeżdza na 4 dni służbowo, syn ma ją pożegnać na
          lotnisku...

          W szerszym opisie wygląda to tak:
          Dzieci wróciły po 2,5 tyg. nieobecności. Pierwszy nerwowy tydzień
          szkoły minął, wreszcie weekend gdzie będę miała dla nich wolny czas.
          Bardzo się na to cieszę. Dodatkowow niedziela to dzień moich
          urodzin, myślelimy o wspólnym obiedzie z dziadkami; zwłaszcza, że
          moja mama wyjeżdzą w najbliższą środę na pół roku. Syn będzie w
          szkole - nie będzie miał okazji jej pomachać.

          I tak wygląda "równowaga":
          neks wylatująca na 3 dni versus babcia, która chce spędzić ostatni
          weekend z wnukami, bo wylatuje na 180 dni. wink))
          • ddanna do jasnej ciasnej mammaj 06.09.07, 19:57
            "słuchać i słyszeć siebie, być uważną na swoje potrzeby,
            stawiać granice, jasno i stanowczo je egzekwować" to cytat z Ciebie!
            Jak się zachowasz? Może porozmawiaj z synem i przedstaw mu te same argumenty
            które tu przytoczyłaś? Czy nie ma szansy aby zrozumiał? Przecież zawsze może
            odwołać ten weekend u taty i spotkac się w przyszły, prawda? No i koniecznie
            porozmawiaj z exem, da się z nim coś ustalić? I żeby tego przestrzegał ofcourse?
            • mammaj Re: do jasnej ciasnej mammaj 06.09.07, 20:28
              Za 2 godziny opsiszę Ci czy się dało. wink)))))))))
              To jest przekaz od syna. Oczywiście, że ich wersja nie wchodzi w
              grę.
            • mammaj Re: do jasnej ciasnej mammaj 06.09.07, 20:30
              Syn przyjął argumenty bez zastrzeżeń. Chciałby jednak jeden z tych
              trzech dni spędzić z tatą - dla mnie ok.
              • ddanna no to super 06.09.07, 22:39
                czyli babcia będzie pożegnana, urodziny Twoje "odświętnione", a syn spędzi też
                czas z tatem, wilk syty i owca cała?????tongue_out
                i nikt nie może posądzić Cię o złą wolę(!) czy cośsmile)
                • mammaj Re: no to super 07.09.07, 00:17
                  "i nikt nie może posądzić Cię o złą wolę(!) czy cośsmile)"

                  No prorokiem to Ty Dana nie jesteś big_grin)))))))

                  Syn spędzi z tatą dzień, pożegna się z nekst (bo tak syn uzasadnił,
                  konieczność widzenia z tatą), zasadniczy czas spędzimy razem, dla
                  babci też się coś znajdzie. I konkluzja eksa na wyjście:

                  ... utrudniasz mi kontakty z dziećmi...

                  Hmmm... i co ja mam dopisać? To jest tak absurdalne, że aż
                  śmieszne. smile)))))))))))))))))))))))
                  Wilk chyba by chciał zeżreć owieczkę, odbekać, raz a dobrze, i mieć
                  z głowy. wink
                  • ddanna Re: no to super 07.09.07, 08:12
                    no ja "wysiadam" w tej sytuacji!
                    bo można być naprawdę dobrym kierowcą, a i tak zrobić krzywdę sobie i
                    najbliższym z powodu dupka w innym pojeździe, który nie wie co robi i jakie są
                    zasady poruszania się na drogach!! i taranuje wszystko na swej drodze... tylko
                    że przy takich to nawet chodzenie piechotą nie pomoże, i tak Cię rozjedzie na
                    przejściu dla pieszych...
                    ręce mi opadły na to co napisałaśsad( po prostu brak słów
                    pozdrawiam serdecznie
                  • chalsia Re: no to super 07.09.07, 13:25
                    > Syn spędzi z tatą dzień, pożegna się z nekst (bo tak syn
                    uzasadnił,
                    > konieczność widzenia z tatą), zasadniczy czas spędzimy razem, dla
                    > babci też się coś znajdzie. I konkluzja eksa na wyjście:
                    >
                    > ... utrudniasz mi kontakty z dziećmi...
                    >
                    > Hmmm... i co ja mam dopisać? To jest tak absurdalne, że aż
                    > śmieszne. smile)))))))))))))))))))))))

                    przyzwyczaj się, bo to standard, że jak kontakty z dziecmi nie
                    odbywają się w 100% wedle życzeń eksa, to pada zarzut utrudniania.
    • mephostophiles Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 06.09.07, 00:58
      czyli pare lat dochodzenia do siebie i jeden prosty fakt dokonany
      jak terapia wstrzasowa ? chyba to nie tak, - raczej bywaja momenty
      olsnienia, sa i takie w ktorych negatywne emocje wracaja i trzeba
      sobie przypominac o co chodzi.


      (mimo
      > wszystko łatwiej jest chyba osobom, które weszły w następny, udany
      > związek; tylko czy trzeba czekać aż do tego momentu? - to temat na
      > zupełnie inny wątek, tu przekornie postawiony wink)

      pewnie jeden zaczeka na ten moment zeby wejsc w nowy zwiazek, a
      drugi wlasnie od tego momentu przestanie sie w tej materii spieszyc.
      ponoc variety is the spice of life.
      • mammaj Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 06.09.07, 21:23
        "czyli pare lat dochodzenia do siebie i jeden prosty fakt dokonany
        jak terapia wstrzasowa"
        Ja myślę, że to bardziej tak: uważasz się za świetnego kierowcę, do
        momentu jak nie wylądujesz w zaspie po niekontrolowanym poślizgu.
        Nagle się okazuje, że nie wszystkie umiejętności posiadasz.
        Ja sądziłam, że już mam za sobą "poczucie krzywdy" z powodu zdrady;
        że tamat przerobiłam i zamknęłam. Spotkanie z neks uświadomiło mi,
        że nie dokońca opanowałam te emocje.
        Ale coś mogę dalej z tym zrobić - wziąć dodatkowe lekcje jazdy?
        spróbować poślizgów kontrolowanych na bezpiecznym terenie? a może w
        ogóle na jakiś czas zrezygnować z samochodu?
        • ddanna Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 06.09.07, 22:43
          osobiście preferuję dodatkowe jazdy i poślizgi kontrolowane;
          gdybym całkiem zrezygnowała z samochodu to któregoś dnia mogłoby się okazać ze
          już w ogóle nie umiem go prowadzić,
          • mammaj Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 07.09.07, 00:21
            O rezygnacji podałam tylko jako przykład z drugiego bieguna. Żadnej
            analogii do rzeczywistości.
            A tek w ogóle bardzo lubie jeździć samochodem, i jestem calkiem
            dobrym kierowcą wink)) I w tej przenośni i dosłownie.smile
            • mephostophiles Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 07.09.07, 00:50
              super, ale sugerowalbym na poczatek wyjechac z zaspy smile
              • mammaj Re: Partnerka eksa ... jest koncepcja jak dalej ; 07.09.07, 00:59
                Ej, no to chyba mi się już udało ... smile
                Żale wylałam, korepetycje odrobiłam, zrozumiałam pracę domową.
                Wyartykułowałam do eksa, że mam problem z jego partnerką.
                Ustaliliśmy jakieś ramowe zasady na najbliższy rok.

                Mogę powoli na jedyneczce ruszać do przodu? wink))))

                • borys.joszko Re: 07.09.07, 01:29
                  > Mogę powoli na jedyneczce ruszać do przodu? wink))))

                  Mmmm, podoba mi sięsmile
                  Rzuciłem wczoraj porównaniem motoryzacyjnym i chyba się przyjęłowink

                  Mammaj, wyrazy uznania. Świetnie sobie radzisz z sytuacją. I bez
                  mrugnięcia okiem przyjmujesz krytykę. I wyciągasz konstruktywne
                  wnioski. Naprawdę imponujesz.

                  Tośmy sobie pogadali jak kierowca z kierowcąsmile Trzymaj się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka