Witam,
Dziewczyny pomóżcie proszę. Córcia ma prawie 7 miesięcy. Przez ten czas była niczym aniołek, potrafiła się sama sobą zająć nawet przez dobrą godzinę, nie płakała przy tym i była na ogół grzeczna. Ostatnio jednak trenuje cierpliwość mamusi

Jest tak, że nawet nie mogę wyjść z pokoju bo zaczyna się płacz, nawet jak mnie w zasięgu wzroku to ciągle kwili, co później zamienia się w płacz. Muszę być przy niej, siedzieć. Niekoniecznie bawić, bo gdy jestem przy niej, to potrafi się sama sobą zająć. Czy to jest już wymuszanie czy córka akurat wchodzi w taki okres, gdzie potrzebuje więcej bliskości matki. Boję się żeby jej nie przyzwyczaić do mojej stałej obecności, żeby później nie było większego problemu. Też tak macie? W sumie nie wiem co mam robić, czy byc ciągle przy niej czy starać się ją odzwyczajać od siebie, ale mimo że jestem odporna na płacz mojego dziecka, to naprawdę serce mi się kraje jak ona tak wyje. Pomocy