Dodaj do ulubionych

szyna koszli

18.05.09, 15:31
moja 3 miesieczna córka ma słabo wyrobiona panewke biodrowa chirurg
zlecił jesj szyne koszli czy któras z was ma ten sam problem?
Obserwuj wątek
    • almina78 Re: szyna koszli 08.07.09, 12:09
      moja 7 tygodniowa corka ma to samo, zalozyli jej szyne, zniosla
      zalozenie dobrze, bez placzu bo 2 tyg wczesniej przygotowywalam ja
      na to zakladajac szeroka utwardzona pieluche wiec przyzwyczaila sie
      do rozstawionych mnozek i nie bylo cierpienia i placzu, za 6 tyg
      mamy przyjsc do kontroli i jest szansa ze jej to zdejma. podobno
      tyle ile dziecko ma tygodni tyle sie nosi szyne. zobaczymy. radze
      jak najwczesniej cos zrobic, bo potem zostaje juz tylko wymiana
      stawu biodrowegosad u mnie w rodzinie tak bylosad pozdrawiam
    • monisia107k Re: szyna koszli 08.07.09, 13:21
      Moja Milenka miała 4 tygodnie jak stwierdzono u niej dysplazję stawu biodrowego
      lewego IIIa - to już podwichnięcie. Ja wcześniej nic nie widziałam niepokojącego
      w ruchach jej nóżek a i ortopeda ani w szpitalu nie powiedziano mi że coś jest
      nie tak z bioderkiem dopiero na wizycie u ortopedy, kiedy zrobił USG wyszła
      wada. Leczenie - rozwórka Koszli na 6 tygodni - 24 h prócz kąpieli i
      przewijania, a jak się nie polepszy to dalsze 6. na początku reagowała spokojnie
      nawet ją to ciekawiło ale po miesiącu noszenia musze ja nieźle zagadywać bo
      napina nogi i za cholerę nie da sobie założyć przy tym płacze na cały głos.
      Serce mi się kraje ale wiem, że rozwórka mimo, że jest uciążliwa najlepiej leczy
      bioderka. Także nie poddawaj, bądź konsekwentna i życzę powodzenia. My mamy
      kontrole tera w piątek to napiszę jak rezultaty.

    • paulaq Re: szyna koszli 05.08.09, 19:49
      Moja Córcia też musiała nosić koszlę. Jak miała 4 miesiące tak zadecydował
      chirurg. A jak przyszło do zakładania to aż się popłakałamsmile. Ale najważniejsze
      to nastawienie rodziców, bo dziecko wszystko wyczuwa, więc w domu, jak już sama
      musiałam zakładać( bo od chirurga wracaliśmy samochodem a w foteliku nie można
      mieć koszli) to cały czas się wygłupiałam do małej, śmiałam się że jest teraz
      małym pajacykiem itp. Córcia to jakoś zaakceptowała - gorzej było ze mną ale
      tego nie dałam poznać. Radzę uszyć miękkie ochraniacze na szelki( takie jak np.
      w fotelikach samochodowych ) i ochraniacze na samą szynę, żeby nie było kontaktu
      ze skórą ,bo ta guma czy co to jest możne odparzyć - takie rureczki naciągnięte
      na koszlę. Co jeszcze, moja mała jest strasznie ruchliwa, wiec niestety musiałam
      jej przywiązywać nóżki do tej koszli bo ciągle z niej nogi składała, ale jakoś
      to przeżyłyśmy, na szczęście nie miała dużej dysplazji więc sama koszla
      wystarczyła, obyło się bez gipsu i wyciągu - a to duuuuzo gorzej. Jednym słowem,
      nie jest to fajny okres, trzeba się nauczyć inaczej karmić, nosić, nie można tak
      poprzytulać jak dawniej ale to wszystko dla dobra dziecka wiec wszystko się
      zniesie. My walczyłyśmy 3 miesiące i moment ściągnięcia koszli był wielką
      radością.Ufff, ale się rozpisałam, ale mam nadzieję, że to na coś się komuś
      przyda, bo ja sama czytałam dużo o tym , a to co wyczytałam tylko mnie dobiło -
      więc chce zaznaczyć - to nie jest takie straszne jak się na początku wydaje -
      ciężko ale DACIE RADY!A potem jak już nie będzie koszli będziecie wspominać
      jakie to grzeczne dziecko było bo potem wszystko nadrobi i nie usiedzi na miejscusmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka