Dodaj do ulubionych

SIERPNIOWE MAMUSIE......

    • agathea A propos pierwiastek 19.08.04, 09:46
      Cześć dziewczynki w kolejny 'piękny' dzień. Niech szlag trafi te upały ale
      podobno tylko do jutra.
      Dolotka - mnie wczoraj na KTG położna zapytała czy to pierwsze dziecko i na
      kiedy mam termin. Jak jej powiedziałam, że pierwsze i że termin mam między 20 a
      22 sierpnia to ona na to, że jeśli to pierwsze to jeszcze pochodzę. Ale mnie
      pocieszyła! Na szczęście na wydruku wyszło kilka skurczów, więc gin mnie trochę
      pocieszył, że może w piątek zostanę. Ale o tym już pisałam.
      Po tym jego badaniu całą noc bolał mnie brzuch ale rano przeszło i dalej jestem
      z Wami i cieszę się urokami brzuszka.
      Jeśli jutro się nie odezwę to znaczy, że mnie zostawili w szpitalu i rodzę. Mąż
      jest przeszkolony więc da znać na forum o ewentualnych skutkach.
      Trzymajcie się oby nie za mocno
      agathea i ala 20.08.04
      • antola Re: A propos pierwiastek 19.08.04, 10:27
        Witam Was w następny dzionek, który nie zaczął się odpłynięciem wód
        płodowych, skurczami (ja też nie wiem, jak to się pisze- no ale ja nie mam
        mózgu...) lub innymi oznakami zbliżającego się rozwiązania. Obudził mnie
        natomiast solidny kop od córci.

        Jestem więc trzydniowo- przeterminowanym arbuzem, a mój kuzyn jeszcze się
        dopytuje, czy aby na pewno nie będę na jego weselu 27. 08- czyli, że miałabym
        się tak kulać do tego pięknego dnia... niedoczekanie- gdzie te schody, bo
        niemęża nie mam akurat pod ręką!

        Wczoraj wieczorkiem odwiedziłam jeszcze izbę przyjęć "ze względu na b.
        gwałtowne ruchy płodu". Brzuch mi latał całe popołudnie, w końcu cały mnie
        rozbolał- nie wiem, co opętało Tośka. Położna poradziła, żeby zrobić KTG dla
        pewności. Przez pierwsze 20 min Mała jak zwykle walczyła z pasami, więc
        miałyśmy nieprzerwane pasmo akceleracji, potem jej się znudziło, więc
        rozłożyła się i poszła spać. A na zapisie nie było nawet JEDNEGO skurczu(!!!)
        Jak ja mam urodzić bez skurczów?!?!?!

        Jeżeli chodzi o zmiany mojego "dolnego" wyglądu, to mój niemąż widząc mnie
        od tej strony skwitował ostatnio "toż to nie gołębica, a orle gniazdo!!!"-
        bardzo patetyczne ale mi się odechciało żyć...

        Yen, Dagmar- co z Wami?!

        Zostanę tu w końcu samiutka- jak palec- wieczna ciężarna (w spadku po
        Agrzys), wieczne orle gniazdo, wieczny arbuz z nóżkami....

        Idę się wypłakać... Irena (Tosiek nie podziela mojej frustracji,
        właśnie się zajmuje wybijaniem dziury w
        moim boku...)


        • antola Re: Dolotka dzięki za namiar!!!! 19.08.04, 10:58
          A w razie, gdyby Aurelka też wyprzedziła Tośkę (mnie już nic nie zdziwi)
          możesz pisać do mnie 880 366 444, bo Yen coś milczy, Dagmar też. Rodzą ????

          Masz rację - lekarze lubią namieszać tak, żeby kobiecie się wydawało, że bez
          fachowego nadzoru dzidziusiowi grozi straszne niebezpieczeństwo. Wszędzie
          chodzi o tę głupią kasę....

          Nie życz sobie odpłynięcia wód, tylko regularnych niebolesnych skurczy i 5-7
          cm rozwarcia(jak odpływają wody, to nie zawsze gwarantują natychmiastowe
          skurcze).

          Powyższego życzę również sobie Irena (+ Tosiek ale ona ostatnio
          gra w przeciwnej drużynie)
        • ramota SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 11:01
          Dzień doberek!
          No to i ja Was witam bez żadnych oznak, skurczy, z czopem i z brzuchem na swoim
          miejscu (ani na cm nie chce się opuścić)!!!
          Antola-Ty nasz arbuziku-to może Ty jeszcze skorzystasz z weselnej imprezki a
          zaraz potem urodzisz Tośka wink
          Agathea-no to mnie przeraziłaś z tym co położńa Ci powiedziała..cryingto jak długo
          jeszcze będziemy z brzuchami chodziły???????????
          A jakby co to czekamy na wieści od męża wink
          Foe-cieszę się ze Ci smakowało. No a teraz dieta wink Daj znać jak tam skracanie
          Twojej szyjki!!!
          Dolotka- i jak tam to zamówione odejście wód-nastąpiło?? Ja sobie tak co
          wieczór jakieś skurcze zamawiam i nic z tego ...;-(
          Yen-nadworna sekretarko-co u Ciebie??????????
          Dagmar-a Ty też już urodziłaś-co?????
      • miniaxv Re: Witam Kochane Sierpnióweczki 19.08.04, 12:17
        Strasznie się cieszę, że znów mogę do Was pisać. Nareszcie znalazłam trochę
        czasu, żeby coś skrobnąć smile

        Po pierwsze serdecznie gratuluję wszystkim nowym rozdwojonym mamom, a w
        szczególności kochanej anulaf, od której dostałam SMSa o tej szczęśliwej
        nowinie. Maluszek dorodny, a Ty mam nadzieję, że czujesz się dobrze i może już
        jesteś w domku?

        Jeśli chodzi o mój poród, to napiszę tylko w skrócie, co by Was nie straszyć ;-
        ) W sobotę rano (tak jak pisałam) miałam zakrwawione wycieki oraz bóle w
        podbrzuszu i krzyżu. No ale nie przejęłam się tym za bardzo i wybierałam się
        właśnie do miasta po fotelik samochodowy. I wtedy poczułam, że mam mokro w
        kroku i coś mi spływa po nogach, włożyłam szybko pieluchę Bella (nie mam nic
        wspólnego z tą firmą smile)i wtedy chlusnęło porządnie woda, Poszłam pod prysznic
        i zadzwoniłam jeszcze do lekarza, żeby się upewnić, czy mam na pewno jechać już
        do szpitala. No i wyruszyliśmy, nie muszę dodawać, że byliśmy bardzo
        zdenerwowanisad W szpitalu po dokonaniu wszystkich formalności, zbadano mnie i
        okazało się, że mam tylko 1 cm rozwarcia, a wody przestały się sączyć i były
        jeszcze resztki czopu. O godz.13.00 leżałam już na porodówce podłączona pod
        ktg, które nie wykazywało ądnych skurczysad Cały czas był ze mną najukochańszy
        niemąż, przez większość czasu byliśmy w sali porodowej sami, położne i lekarz
        przychodzili tylko co jakiś czas na "z wizytą". Po dwóch godzinach okazało się,
        że postępu w porodzie nie ma więc podłączono mi oksytocynę, w związku z tym
        musiałam cały czas leżećsad Po dwóch godzinach zaczęły się skurcze i rozwarcie
        powiększyło się do 2 cm i zaczęło cholernie boleć, później były 4 cm, w
        międzyczasie miałam 2 masaże szyjki (okropieństwo!!!) i twedy położna znalazła,
        to co lekarz przeoczył, okazało się, że pęcherz jest nie przebity. Ale wód było
        bardzo mało, więc według lekarzy musiał się uszkodzić gdzieś w górnej części.
        Przebito go i od tej chwili wszystko poszło trochę szybciej. Skurcze miałam co
        1 -2 min i strasznie bolesne, podano mi dolargan i inne leki przeciwbólowe.
        Niemąż był cały czas przy mnie, trzymał za rękę i przypominał o oddychaniu, a w
        przerwie między skurczami obydwoje zasypialiśmy na chwilę. O 23.00 było już
        pewne rozwarcie i zaczęło się parcie, niestety byłam wykończona i szło mi to
        kiepsko, więc po 45 minutach pogorszył się odczyt ktg malutkiej. Lekarz naciął
        mnie i położył mi się na brzuchu i wypchał Emilkę. Położono mi ją na brzuchu,
        ale nawet nie bardzo miałam siłę się cieszyć, bo byłam strasznie zmęczona i
        naćpana (dolargan podawano mi 3 razy). Emilka ważyła 2880g i była cała siła i
        szybciutko zabrano ją do inkubatora, gdzie spędziła całą noc. W 1 minucie
        Emilka dostała 8 punktów, 1 odjęto jej za kolor skóry, a drugi za napięcie
        mięsni. W 5 minucie miała już 10 punktów. Noc spędziłam na sali poporodowej i
        nie zmrużyłam do rana oka, byłam strasznie pod wpływem leków i chciało mi się
        płakać z nerwów o córeczkę, niemąż został ze mną w tej sali jeszcze trochę.
        Następnego dnia przeniesiono mnie na inny oddział i oddano Emilkę, okazało się,
        że jest zdrowiutka, tylko była zmęczona porodem. W pierwszym dniu nie mogłam
        jej karmić, bo ulewały jej się wody z krwią, ale następnego dnia już się
        udało. Emilka jest drobnuitka, ale dość długa, w tym szpitalu podają tylko
        długość bez nóżek (36 cm) i jest przesliczna, no i ma dość długie ciemne
        włoski. Ogólnie jest bardzo grzeczna, cały personel szpitala chwalił ją, nie
        protestowała nawet przy szczepieniach i innych nieprzyjemnych czynnościach smile
        Niestety wczoraj zaczęły jej się kolki, powoli nastawiam się na to, że nic mi
        nie wolno jeść sad Jeśli chodzi o krocze to goi się super i drugiego dnia
        mogłam już normalnie siedzieć, dokuczają mi jednak wielkie, twarde cycki z
        nadmiarem pokarmu! Dzisiaj albo jutro jedziemy na pierwszy 15-minutowy
        spacerek. Poród to nie jest przyjemne przezycie, ale rzeczywiście o bólu
        zapomina się szybko. Jesteśmy najszczęśliwszy na świecie! I to co bardzo ważne -
        nie wyobrażam sobie swojego porodu bez mojego niemęża, chyba bym nie dała rady
        sama. Przez te 11 godzin nie zostawił mnie ani na minutę i był najdzielniejszym
        na świecie człowiekiem smile)) Myślę, że takie wspólne przeżycie bardzo zbliża!!!
        No i wyobraźcie sobie, że nie krzyczałam i nie wyzywałam nikogo, byłam przez
        cały poród cichutko! Ale się streściłam nie??????

        Życzę Wam tych wymarzonych porodów!!! Do roboty Kochane! Na razie, jeśli
        pozwolicie zostanę tu z Wami, bo nie wiem kto tam jest na tych rówiesnikach, a
        przeniesieniemy się razem jak wszystkie się rozdwoją!!!A poza tym tęskniłsabym
        za Wami. Będę regularnie zaglądać, choć pewnie już nie tak często!!! całuski
        Kochane Sierpnióweczki!!! Monika&Emilka

    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 11:48
      Witam, w tym cudnym 34 stopniowym upale!
      Zaraz idę pojeździć trochę na rowerze to sobie plecy opale - cha! cha!

      Widzę, że nie wysiliłyście się zbytnio z rana - nie mam co czytać sad

      Dopiero wstałam.

      foe1-ja o 5 nie spałam, ale nie pisałam, bo Fred się ze mnie śmieje, że
      najwięcej tu pisze. Wszędzie tylko dolotka i dolotka...

      Już jest mi tak gorąco,ze chyba oszleje...Jak ja dzisiaj obiad zrobię??? W
      planach, oprócz ciasta, mam gulasz+kasza jęczmienna+mizeria.

      antola-ale jaja, z tymi cipkami...mój nie określił tego w żaden sposób, ale
      widziałam jego spojrzenie...wystarczyło! a mi samej do głowy przyszło
      porównanie nie związane z żadnym ptaszkiem czy gniazdkiem, ale z klaczą :-0
      Fenk ju za telefonik! zapisałam

      Ciekawe co z Yen74-miała do mnie napisac jakby co...jeśli zaraz sie nie pojawi
      puszczę jej smska z niedyskretnym pytaniem...

      miniaxv-może dzisiaj się odezwiesz? czekamy na Ciebie, a moży ty już do
      oczekiwania nie zaglądasz tylko na niemowlu szlejesz, co?

      ramota-mimo bóli zero rezultatów sad jak tylko wam napisałam, ze mam bóle to od
      razu mi przeszłysad Wszyscy ludzie, co to brzuchów nie mają mówią mi:"Tyle już
      wytrzymałaś! nawet jakbyś miała czekać jeszcze 3 tygodnie, to co to jest???"
      Fajnie im to się mówi, nie?

      Lecę pod prysznic!
      • lew_ek Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 12:04
        dawno sie nie odzywalam....
        ale niestety nie moge sie jeszcze pochwalic ze moj synek juz sie urodzilsad(
        W poniedzialek mialam termin -i nic. pojechalam do szpitala na ktg -zero
        skurczy, lekarz mnie bardzo "pocieszyl" ze conajmniej jeszcze tydzine pochodze.
        Wkurzaja mnie teksty ludzikow-to ty jeszcze nie urodzilas?? mam ochote im
        walnac z calej sily.

        • foe1 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 12:15
          dolotka- jezuuu, jakiego Ty mi smaka narobiłaś kobieto!!!!!
          A ja to od 8.00 rano o suchym pysku i nie wiadomo co dalej jasna cholera no!
          Myślałam, że tylko pić mi się chce okrutnie, ale jak o tym gulaszu i mizerii
          przeczytałam, to się zrobiłam taka głodna,że zaraz chyba zalecenia lekarz
          zignorujęsmile)

          kurnaa jeść i pić!


          Mizeriii!!!!

          Gulaszu!!!!

          GAZOWANEJ wody conajmniej litr!!!!
          albo 5!
          • miniaxv Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 12:25
            Dolotka - Ty rzeczywiście jesteś tu teraz wyczynowcem, jesli chodzi o
            pisanie!!! A plany obiadowe ambitne, ja mam gotowanego kurczaczka! Pychota!!!
            Moja dieta jest w ogóle bardzo bogata teraz, kto wymyślił to karmienie piersią,
            bo na razie więcej minusów niz plusów sad(( Przeczytałam dzisiaj wszystkie
            zaległe posty!!! A Dagmar22 jest teraz w Poznaniu, a tu nie ma dostępu do
            internetu, ale zapewniała, że jak urodzi to się do nas odezwie, ale co z yen74?

            Monika&Emilka
            • miniaxv Re: PODZIĘKOWANIA 19.08.04, 12:27
              Dzięki za wszystkie życzenia i pozdrowienia!!! Jesteście naprawdę kochane.
              buziaaaaaaaaaaki smile)))))))))))))))) Monika&Emilka
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 12:36
      Cześć miniaxv!!! Jakoś mi tak dziwnie, że Ty po drugiej stronie barykady już
      jesteś...Patrzyłam na "rówieśników" - jest tam kilka mam z "naszych
      sierpniówek", ale mało cos piszą...może czasu nie mają??? Ja zobaczę dopiero
      jak to jest...to będę wiedzieć...poza tym przecież ustalałyśmy, że poczekamy na
      ostatnią tu i dopiero wtedy sie przeniesiemy sad(

      To pewnie te ciążowe fanaberie, ale zamiast sie cieszyć, że miniaxv wróciła to
      mi się jakoś tak smutno zrobiło, że my jeszcze z tymi brzuszkami...i nie wiem,
      czy Fred będzie ze mną przy porodzie sad. I u nas w Kłodzku, to na pewno żadnych
      p-bólowych nie dostanę sad

      A yen chyba rodzi, bo dalej jej nie ma, a i na smsa mi nie odpisała...

      Mój piesek chodzi na obu łapkach, także nie miał złamanej, ale miał nastawianą,
      bo mu z barku wyskoczyła...brrrrrrrrr!

      Dziewczyny smutno mi! Kiedy my zaczniemy rodzić??? Gdybym chociaz miała
      pewność, że to za tydzień będzie, to mimo,że po terminie, ale lepiej mi by
      było, że wiem...

      GOOOOOOOOOORĄcoooooooo!
      • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 13:12
        Hej kobitki!!
        Miniaxv-fajno że w końcu do nas zajrzałaś..no i że Ci Emilka na to pozwoliła wink
        No i skoro piszesz ze poród to nie takie znowu straszne przeżycie, to trzymam
        Cię za słowo!!!!! Mam nadzieję, że mój mężuś też będzie przy mnie podczas
        porodu! A w ogóle to nastawiamy się na poród wodny, no jeżeli oczywiście
        będzie ta słynna wanna wolna wink)
        No a Ty Mamusiu-to teraz pewnie strasznie zabiegana jesteś! Cieszę się że bez
        problemu karmienie piersią Ci wychodzi, no i że krocze tak fajnie sie leczy!!!
        Ucałuj córeńkę! NO i czekaj tu na nas wytrwale, aż ostatnia z nas się
        rozdwoji!!! wink)
        Dolotka-ja też dzisiaj gulasz na obiad będę robiła! I kalafiorek! MNIAM!
        A co do tej herbatki z malin to jeszcze nie piłam, gdyż okazało się że maliny z
        naszej działki nie bardzo się do tego nadają. No ale koleżanka poleciła się w
        tym temacie i prawdopodobnie mi przyniesie wink)) Więc czekam, a potem zaparzam
        te liście a potem rodzę wink))) Papatki wink
        • dagmar22 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 13:53
          Cześć DZiewczynki!!!

          Gratulacje dla nowych Mam...czemu nie ma mnie wśród Nich?

          Czytająć post Mini spłakałam się jak bóbr, dalej wyję, i pewnie cała się zaraz
          zasmarkam...

          Ze mną już nie wiem co się dzieje, w nocy łapią mnie cały czas skurcze,
          napieprzają mnie plecy, ale i tak nic się nie dzieje. Wczoraj zaczęłam 39
          tydzień i Jasiek mógłby się już zdecydować na opuszczenie swojej norki...
          Wczoraj byłam w Poznaniu, dopakowałam torbę do szpitala, bo położna kazała mi
          zabrać skarpetki, czapeczkę i chusteczki dla małego.
          Wyniki też mam takie sobie, hemoglobina poniżej 10.
          Z niemężem widuję się tylko wieczorem, kiedy kładziemy się spać, bo tutaj żniwa
          i zapieprzanie od rana do nocy. Krzysiek wstaje koło trzeciej, czwartej,
          kładzie się spać w granicach 23:00, 24:00. Także dzień spędzam na czytaniu tych
          durnych poradników, gazetek, gadaniu z teściową o głupotach itp. Nuda, nuda,
          nuda.
          A porodu już w ogóle się nie boję, bo wolałabym żeby się zaczął.
          Nie wiem czy Wam pisałam jak niemąż sobie żartuje z porodu (w ogóle zdecydował
          się, że jednak będzie ze mną w trakcie)."Krzysiek: Niby mówi Jasiek zaraz po
          tym jak pojawił się na świecie: Ojcze, przynieś mi kapcie, widziałem bombową
          położną - trzeba popodrywać. Na co ojciec: A matka, co z matką? Jasiek: Daj
          spokój stary, matka kona gdzieś tam na sali..."
          I co Wy na to? Ciekawe czy będzie się tak nabijał jak się naprawdę zacznie.
          Poza tym pomału ogarnia mnie jakaś dziwna apatia, to pewnie z niecierpliwości...
          Zazdroszczę tym z Was u których czuć, że coś się zaczęło dziać.

          Antolka - od zaraz przekazuję Ci wszystkie moje przedpowiadające skurczyki, w
          końcu Ty jesteś po terminie, więc Tobie bardziej się przydadzą niż mnie.
          Trzymam kciuki!!!

          Minia - opis Twojego porodu był tylko troszkę przerażający, ale i tak mogłoby
          się u mnie zacząć.
          Za to moja kochana mamusia(która ma przyjechać do mnie na parę dni po porodzie)
          twierdzi, że mam zaciskać kolana, bo ona ma jeszcze Vat nie zrobiony i inne
          papiery i mam się nie wygłupiać.

          Ramota - Ty nie rodz za wcześnie, bo kto zajmie Twoje miejsce w porządkowaniu
          postów? Chyba że Minia?

          Buziaki!!!
          Wpadnę do Was może jutro, a może pojutrze.

          Słonica Dagmara i jej niespieszący się Synuś Jasie ( Z którym mamusia sobie
          poważnie porozmawia jak już się pojawi po tej stronie)
          • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 14:12
            Dagmar-to Ty jeszcze jako Słonica chodzisz???? Nie odzywałaś się i myślałam ze
            Jasko już się wydostał na naszą stronkę wink Ale przynajmni eto skurczyki jakieś
            się pojawiły.. Też masz zamiar kolejke wyprzedzić???? hm???
            No a ten Twój Krzysiu-to dowcipniś niezły! Ciekawe czy na żywo też będzie mU
            tak do śmiechu-hehe wink
            A co do porządkowania listy, to ja nie mam nic przeciwko temu!!! Ja mogę iść
            rodzić a Minia, jako że juz rozdwojona-może przejąć to zaszczytne zadanie wink
            No i wpadaj do nas częściej! Buziaczki!

            Dolotka- a Ty gdzie???? Gulasz przez tyle czasu gotujesz??? WRACAJ!!!!!!
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 14:22
      ramota, ale mnie wystraszyłaś!!!! właśnie sikałam sobie w spokoju i słysze sms
      i myslę...yen urodziła! a gulasz już się pyrtoli, te ciasto to zacznę robic jak
      się w kuchni ochłodzi, bo przecież zdechne...szkoda, że od gorąca się nie rodzi!
      ramotka, z jakiego mieska ten Twoj gulasz, bo mój z łopatki wp...Widziałam
      przed chwilą moją zastępczynię w pracy na pół etatu sad świnia jest chuda i
      opalona - nie gadałam z nią, udawałam, że jej nie widzę smile
      • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 14:28
        ups, nie chciałam Cię nastraszyć aż tak...wink Bo jeszcze w gacie z wrażenia byś
        narobiła-heheheh wink
        Mój gulasz to drobiowy, z kuraka!!
        A na moje miejsce w pracy też już przyjęli jakiegoś chłopka. Nie wiem czy chudy
        i opalony ale jest...brrr! Ciekawe czy będę miała jeszcze po co wracać..crying
        A jak Twoja harbatka z malin?
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 14:24
      acha, ide mizerię robic...pot mi z czoła leci-sauna za darmo! Yen, ma telefon
      włączony, ale na smsa nie odpowiada....ciekawe co się z nią dzieje? ramotka,
      chyba nas jednak yen74 wyprzedziła sad
      • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 14:30
        Też mi sie tak wydaje.....
        No i teraz to lista od końca zacznie się kurczyć i my zostaniemy...buuuuuuuuuu!
        Ale co tam jeszcze kilka dni przed nami wink
    • dolotka DZIEWCZYNY SZOK JA NIE WIERZE 19.08.04, 14:29
      YEN, URODZIŁA, ALE JEJ HANIA NIE ŻYJE...UDUSIŁA SIĘ PĘPOWINĄ. NIE WIERZE, ŻE TO
      PISZE...
      • ramota Re: DZIEWCZYNY SZOK JA NIE WIERZE 19.08.04, 14:33
        O BOŻE....................
      • foe1 Re: DZIEWCZYNY SZOK JA NIE WIERZE 19.08.04, 18:30
        Yen, jestem z Tobą myślami.
        Przykro mi.
        • dagmar22 Re: DZIEWCZYNY SZOK JA NIE WIERZE 19.08.04, 19:49
          Po co włączyłam dzisiaj znów ten pieprzony
          komputer????????????????????????????????????????????????????????????????????????
          ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
          ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
          ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
          ???
          Kurwa, jaki ten świat jest
          niesprawiedliwy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Mnóstwo pijaków, gwałcicieli, pedofilów, zabójców chodzi sobie spokojnie po tym
          świecie i CO???I nic??????????
          A czym zawiniła ta Malutka niewinna
          dziewczynka??????????????????????????????????
          Aż boję się myśleć o swoim porodzie, niech Jasiek siedzi tam jak najdłużej...

          Yen - nic Ci nie powiem, bo brak mi słów... A poza tym żadne pewnie w tej
          chwili nie ukoją Twojego bólu...
    • dolotka WIESCI OD YEN74 C.D... 19.08.04, 14:53
      YEN, NAPISAŁA, ŻE DZISIAJ WIECZOREM WYCHODZI I ŻE BĘDZIE CHYBA NA FORUM...

      Nie sądze, że cokolwiek mogłoby teraz Yen pomóc...Boję sie nawet do Yen
      napisać, bo co ja też mogłabym jej napisać???
      Boże, Yen74 ja sobie myślę, że wśród Aniołków na pewno lepiej niż na tym chorym
      świecie...

      Dziewczyny, jak to sie kurwa mogło stać??? Jak i dlaczego???
      • ramota Re: WIESCI OD YEN74 C.D... 19.08.04, 15:03
        Nie wiem co napisać.....słów brakuje
        • antola Re: WIESCI OD YEN74 C.D... 19.08.04, 15:46
          Właśnie ryczę.... i właściwie nie wiem, co mam jeszcze zrobić...
          Czuję się, jakbym dostała młotkiem w głowę...
          Przecież to nie średniowiecze... jak... dlaczego?
          TO JEST NIESPRAWIEDLIWE!!!!!!!!!!!!!!!!!
          I JAK TERAZ CHOCIAŻ ODROBINKĘ POMÓC YEN?????????????????????
        • miniaxv Re: WIESCI OD YEN74 C.D... 19.08.04, 16:02
          YEN74
          Trudno znależć właściwe słowa, żeby wyrazić jak bardzo Ci współczuję i jak
          strasznie jest mi przykro. Nigdy nie zrozumiem tego świata i jego okrucieństwa.
          Wiem, że nic nie ukoi Twojego bólu i że żadna matka nie zasłużyła sobie na
          takie cierpienie. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Od kiedy się o tym dowiedziałam
          płaczę i cały czas myślę o Was. Chciałabym Ci pomóc, ale nie umiem.

          Monika
      • cytrynka3 Re: WIESCI OD YEN74 C.D... 24.08.04, 22:09
        O Boże...
        Cytrynka
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 15:15
      ramota, jesteś tam??? Napisz coś, bo zwariuję...Dzwoniłam, do minixv,
      powiedziałam jej...musiałam z kimś pogadać...
      • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 15:25
        Jestem Dolotka....ale tak bardzo mi smutno!
        Boże dlaczego to się stało???
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 15:31
      Ramota, ja wiem, że to bzdura co zaraz napisze, ale ja do Yen jeszcze takie
      głupoty pisałam, że ma jeszzce nie rodzić, że ma czekać w kolejce...
      • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 15:35
        Wiesz, ja dokładnie parę minut przed ta okropną wiadomością też wysłałam do
        Niej smsa....i też takie głupoty pisałam crying
        • miniaxv Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 16:08
          Też nie mogę pojąć jak można było dopuścić do czegoś takiego, przecież Yen
          jeszcze niedawno była na USG i wszystko było w porządku, a co z tą nowoczesną
          apraturą? Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jak ona się czuje. Nie ma co się
          obwiniać za wiadomości do yen, przecież miałyście jak najlepsze zamiary i
          jestem pewna, że ona nie ma Wam tego za złe. Nadal cała się trzesę i nie mogę
          opanować. Monika
          • antola Re: SIERPNIOWE MAMUSIE......Yen 19.08.04, 16:49
            Yen...

            Mam tylko nadzieję, że znajdziesz prawdziwe wsparcie wśród tych, którzy są
            wokół Ciebie.
            Wszystko nam teraz wydaje się błache, jesteśmy z Tobą i myślimy tylko o Tobie
            Piszemy tak niewiele, bo co tu napisać...
            Jesteśmy z Tobą całym sercem...


          • antola Nie mogę tu dzisiaj pisać.... 19.08.04, 16:53

            • bellafe Re: Nie mogę tu dzisiaj pisać.... 19.08.04, 17:05
              Yen, jesteśmy z Tobą........................
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 16:04
      antola-to się nie da chyba pomóc...tak myślę, co ja bym oczekiwała usłyszeć...i
      myślę, że srałabym na wszytsko co ktokolwiek pisze, bo kto może cokolwiek
      wiedziec...my możemy sobie tylko wyobrażać...
      YEN74 WIE, ZE JESTEŚMY Z NIĄ I TO JEDYNE CHYBA CO MOŻEMY JEJ DAĆ...
      • gagat100 Dla Hani-Aniołka 19.08.04, 16:07


        (*) (*) (*) Swiatełka aby znalazla prosta droge do nieba :o((
    • agathea Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 16:51
      O Boże, nie mogę w to uwierzyć co piszecie o Yen. Jak to się mogło stać, w tym
      szpitalu to jakieś konowały pracują. Musieli jej chyba niedopilnować.

      Yen, kochana, wiem co czujesz, bo sama mam aniołka w niebie, który miał się
      urodzić w listopadzie 2003.
      W takiej sytuacji nic nie da się powiedzieć, co mogłoby pocieszyć...... Tylko
      cisza
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 17:55
      Ramota, myślałam o LIŚCIE i myślę, ze Yen74 powinna zostać OCZEKUJĄCA, bo choć
      ja jestem nie za bardzo wierząca to myślę, że kiedyś Yen się doczeka...i będzie
      razem z Hanią. Będzie ją tulić tak, jak sobie marzyła, kiedy Malutka tłukła Jej
      się po brzuszku.
      Też nie mogę się z tym pogodzić. Czy tego nie dało sie przewidzieć?
      Napisałam do Yen74 smsa od nas wszystkich, ze jeśli tylko ma ochotę to może na
      nas liczyć, że może nam się wygadać, ze może prosić o co chce... albo, że jeśli
      tylko ma na to ochotę to się zamkniemy i słowa już na ten temat nie powiemy,
      nie napiszemy...napisałam jej też, że czekają na nią dziewczyny z Aniołkowego
      forum...napisałam, że wszytskie jesteśmy z Nią...

      ODPISAŁA CYT:"JESTEŚCIE WSZYTSKIE BARDZO KOCHANE-DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE,
      UCAŁOWANIA DLA WAS, JUTRO WIECZOREM SIĘ ODEZWE. YEN-KAŚKA.

      Prosiłam o radę dziewczyn z forum: chore dziecko, strata dziecka...co zrobić i
      co pisać...Odpisały, że różnie to bywa...Ale jedna z dziewczyn napisała, ze
      ciągle chce o tym mówić, że potrzebowała kontaktu z bliskimi, że lepiej jej
      było jak mogła sie wygadac koleżankom...My może takie bliskie to nie jesteśmy,
      ale jakby co...CZEKAMY NA YEN, PRAWDA?
      • malomi Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 18:05
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=12484193
        załączam link do "jak udzielać wsparcia"

        Yen, jak będziesz chiała to czekamy na Ciebie na forum:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
        Ściskam bardzo mocno.
      • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 19:01
        Masz rację Dolotka-czekamy na Ciebie Yen...jeśli tylko będziesz chciała!
    • ankaanka yen74 wrzesniowki sa z toba!!! 19.08.04, 19:30
      Nie wiem co napisac....serce peka. trzymaj sie..sad(((
      • adomi Re: yen74 wrzesniowki sa z toba!!! 19.08.04, 19:45
        I ja z wrześniowego forum... Yen jesteśmy z Tobą...
      • aniao3 do Yen 19.08.04, 23:06
        Kochana, wiem ze w tej chwili zadne slowa nie sa w stanie ci pomoc, bo to co
        sie stalo jest straszna, okrutna tragedia. Nie tak powinno byc, ze rodzice
        przezywaja smierc ukochanych dzieci. Jesli bedziesz chciala - zajrzyj na
        forum "Chore dziecko, strata dziecka", bedziemy tam czekac na ciebie.
        Jesli bedziesz tego potrzebowac - to pisz. To pomaga uporzadkowac mysli i
        serce.
        I jeszcze jedno.
        Ja tez urodzilam coreczke, ktora zmarla 27 godzin po porodzie.
        I choc wtedy swiat sie dla mnie skonczyl a wraz z nia umarla czesc mnie, dzis
        znowu potrafie byc szczesliwa i miec NADZIEJE.
        Zycze ci spokoju w sercu i dobrych ludzi wokol ciebie.
        Sciskam cie mocno
        Anka
        • mharrison Re: do Yen 20.08.04, 08:27
          Yen,
          Bardzo mi przykro. Wiem, czym jest odejscie dziecka, ktore jeszcze wczoraj
          było "cale i zdrowe"...

          Zapraszam na forum "Chore dziecko, strata dziecka". Pisanie pomaga...

          Sciskam

          Magda
        • kornelcia75 Re: do Yen 20.08.04, 14:26
          Yen jestesmy z Tobą i modlimy się za Hanię
          Wrzesniowo-pazdziernikowe mamusie
          • catalina1 Re: do Yen 20.08.04, 15:17
            Październikowe mamusie też są z Tobą. Trzymaj się.
            • mija4 Re: do Yen- 20.08.04, 18:55
              kochana Yen, trzymaj się dzielnie..... tak bardzo , bardzo mi przykro.... brak
              mi słów na to , by wyrazić co czuję , gdyż znam to uczucie po stracie
              dzieciątka. jestem z Tobą całym sercem.
    • marzena.rus71 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 20:04
      Yen74 brak mi słów, jestem z Tobą, tak mi przykro....

    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 20:57
      Zaczynam się bać...poczytałam sobie trochę na forum: chore dziecko, strata
      dziecka...i świruję...
      Gulasz mi się spalił, a drożdzówkę zaraz wyciągam z piekarnika...cały czas
      myślę o Yen...
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 21:17
      Z tego wszystkiego zapomniałyśmy o agrzys...Nie martw się agrzys już
      pamiętamy...Zabrali Ci laptopa? Czy może już coś, a raczej KTOŚ inny zaprząta
      Twoją uwagę? 3mam kciuki!!!
    • dolotka do Ramota 19.08.04, 21:18
      Ramotka, napisz coś! Co u Ciebie?
      • ramota SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 21:28
        Jestem Dolotka!
        Wypiłam właśnie herbatkę z liści malin, nawet nie jest taka zła...
        Agrzys-ja też pamiętam i też trzymam kciuki!
        • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE......do DOLOTKA 19.08.04, 21:48
          Skarbie a co u Ciebie, oprócz tego przypalonego gulaszu i drożdżówki?
        • agrzys Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 19.08.04, 22:38
          O meza agrzys:
          Dzieki, ze pamietacie o mej "wiecznej ciezarnej".
          Tak jak i Wam, mi rowniez trudno pisac w takich okolicznosciach. Smutek i zal
          to za malo aby wyrazic to, co czuje w tym momencie - mimo iz czytam Wasz watek
          dopiero od wczoraj i praktycznie w ogole Was nie znam, to nie moglem
          powstrzymac sie od lez.
          Codziennie przekazuje zonie wszystkie Wasze posty, ale dzis zaniemoglem -
          wydrukowalem tylko te do 14.29 - chyba nie powinienem tego robic, ale
          postanowilem jeszcze dzis jej o tym nie mowic - nawet nie wiem jakie relacje ma
          z Yen. Jutro pewnie bede musial jej to przekazac - niestety raczej przed
          porodem, bo tej nocy raczej jeszcze nie urodzi - po usg ordynator zmienil
          spodziewany termin na 22.08 - wiec narazie czekamy.
          pzdr.
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE......Ramotka 19.08.04, 23:27
      Co u mnie? Nic ciekawego. Cała mokra jestem tzn. spocona...gorąc straszny! Od
      czasu do czasu pobolewa mnie podbrzusze, ale tak okresowo...Bardzo chciałabym
      urodzić już, bardzo...Mam głupie myśli, wiesz jakie...Po tym co się dzisiaj
      stało, idę w poniedziałek do szpitala, jak mi ginka kazała. Jej pewnie o to
      zwolnienie chodzi, ale ja będę spokojniejsza jak codziennie posłucham na ktg
      jak bije serducho Aurelki. Tak bym bardzo już chciała żeby było po
      wszystkim...Najgorsze, że strasznie w tej ciąży chrapać zaczęłam i boję się, że
      jak będę musiała przeterminowywac się w szpitalu jeszcze 2 tygodnie to wykończe
      inne ciezarne na sali...
      Biedna ta agrzys...Ramota, nam chyba terminu nie przesuną, co?
      I znowu kolejna, pewnie nie przespana noc przede mną...Mam dość! Chcę urodzić,
      ale wydaje mi sie, ze skoro tak bardzo chce to na złość ten poród nie
      przyjdzie...i że dopadnie mnie dopiero wtedy jak wyluzuje, albo jak mi trzeci
      raz oksytocynę podadzą...

      Mężu agrzys, pozdrów i ucałuj od nas żonkę! A te złe wiadomości - to jak
      uważasz...

      narazie, może jeszcze wpadnę...zawsze wieczorkami miałam nadzieję, ze może
      yen74 coś jeszcze napisze, bo pisywała często tak późno...sad
    • iwonaf77 Re: Kochana Yen74 20.08.04, 00:07
      Tak bardzo nam przykro...nie wiem co mam pisać.
      Pomodlilismy się razem z moim mężem za ciebie i twoją córeczkę.Na balkonie Adam
      zapalił swieczkę by szybko znalazła drogę do nieba.
      Chyba nie zasniemy tej nocy.......

      Iwona i Adam
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 00:26
      yen74-ja też zapalam świeczuszkę...
      • gosia.mama.wojtusia Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 07:25
        ja z wrzesniowego wątku,tez modlę się za Was i Waszą córeczkę Yen....
        • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 08:01
          Mężu Agrzys-ucałuj i pozdrów swoją żonkę od nas! I czekamy na nowe wiadomości.
          Dolotka-chciałam Ci powiedzieć, że dzisiaj niezbyt często będę tu zaglądała,
          jedziemy bowiem odwiedzić moich rodziców i wrócę koło południa. Więc piszę to,
          abyś się nie denerwowała że na Ciebie nie czekam! Czekać dalej będę!
          I wiem że to taka przyziemna sprawa ale trzymajcie kciuki za moje zwolnienie!
          Pa!
          • antola SERPNIOWE MAMUSIE...... trochę o nas 20.08.04, 09:37


            Yen- u mnie w oknie też płonęło dziś w nocy światełko dle małej Hanusi...

            Może to głupio zabrzmi ale ciężko mi się pozbierać po wczorajszym dniu. To
            dziwnie wygląda, że piszę o SWOICH uczuciach w tej sytuacji ale czuję się,
            jakby ktoś wymiótł ze mnie wszystko. Pozostało tylko bolesne poczucie totalnej
            niesprawiedliwości.
            Chyba nie jestem jedyną, dle której to forum stało się w ostatnich
            miesiącach miejscem bardzo ważnym, a jego uczestniczki są kimś więcej, niż
            tylko wirtualnymi znajomymi. Rzadko dzielę się z kimś moimi uczuciami, tym co
            mnie naprawdę boli- tutaj potrafię to robić.
            Yen- jesteś dla mnie kimś ważnym, chcę, żebyś o tym wiedziała. Nie ważne,
            czy się odezwiesz, czy nie. Całym sercem przeżywam to, co się stało. Modlę się
            za Ciebie i Twoją rodzinę.

            Napisałam tu w swoim imieniu, ponieważ nie chcę nikomu wkładać słów do
            gardła, ale wiem, że nie jestem osamotniona w tych uczuciach....

            Irena

            • dagmar22 Re: SERPNIOWE MAMUSIE...... trochę o nas 20.08.04, 10:55
              Podpisuję się pod tym co napisała Irenka, lepiej bym tego nie określiła. Chyba
              już jesteśmy taką "małą wirtualną rodzinką"...
              Nie spałam całą noc, zastanawiałam się jak czuje się Yen i Jej druga połowa...
              Mój Krzysiek od wczoraj też się mało odzywa, można powiedzieć, że prawie wcale.
              Może to głupie, ale zaczęłam bać się porodu i mimo, że chciałabym mieć Jasia
              już koło siebie, to wizja porodówki zaczyna mnie przerażać...

              Agrzyś - trzymam kciuki, wszystko będzie ok!!!

              Tutaj już chyba nie będzie tak samo...

              YEN - cały czas jesteśmy z Tobą!!!!!!!!!!!!!!
          • antola Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 10:11
            Witajcie....

            Ramotka- miłych odwiedzin. Jak wrócisz, to wpadnij, napisz, co słychać.
            Nieobecność usprawiedliwiona. Forum ma tę dobrą stronę, że tu wierzymy na
            słowo, nie trzeba L4. Powodzenia w jego zdobywaniu!

            Mężu Agrzys- dziękujemy za informacje o nasze "wiecznej ciężarnej".Życzę Wam
            żebyście się w końcu dzisiaj doczekali SAMOISTNEGO porodu. Na pocieszenie
            napiszę, że mój termin również został skorygowany na podstawie wczesnego USG (9
            i 12 tc.) na 20/21 sierpień. Tylko dlaczego kazali mi uwierzyć w ten z OM-
            16.08?????? Jestem więc prewdopodobnie tylko mentalnie przeterminowana (na
            razie) ale pewnie i tak dostanie mi się "w spadku" po Agrzys tytuł "wiecznej
            ciężarnej". Ucałuj ją od nas mocno. Podziwiam ją za stalowe nerwy- ja bym już
            ten szpital rozniosła!!! Trzymam kciuki...aż bolą!

            Dolotka- ty spaliłaś obiadek, ja go w ogóle nie zrobiłam- jakoś nam się
            odechciało jeść. Mój niemąż zawsze się ze mnie podśmiechiwał, że siedzę na tym
            forum, a potem mu o Was opowiadam, jakbym u Was przed chwilą była na kawie.
            Wczoraj przestał się śmiać....
            Może jestem staroświecka ale dla mnie te kontakty nie są "wirtualne". Jesteście
            dla mnie osobami z krwi i kości, z niewieloma osobami jestem tak otwarta. Wcale
            nie polega to na tym, że tu łatwiej, bo jest się za barykadą z klawiatury i
            monitora, a nie na żywo. To prawda, że jest mi łatwiej pisać, niż mówić- ale
            tak było zawsze -taką mam naturę.
            Wiem, że nasz smutek po tragedii Yen nie nosi w sobie znamion zbiorowej
            histerii, jest jak najbardziej autentyczny, bo Yen była nam bliska. Tak bardzo
            bym chciała, żeby Ona o tym wiedziała....
            Dlatego dziękuję Ci Dorotko za tego smsa do Yen- mam nadzieję, że teraz wie, że
            czy się u nas pojawi, czy nie w naszych oknach i sercach płoną światełka dla
            Niej.

            Daga- jeżeli chcesz się z nami czymś podzielić, a będą problemy z internetem-
            śmiało pisz do mnie!

            Pozdrawiam Was wszystkie- Irena + Tosiek
      • izek8 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 09:41
        Ja również jestem sierpniówką jeszcze 2w1.Bardzo często zaglądam na forum
        chociaż nie piszę zbyt wiele.Wczoraj wieczorem dowiedziałam się o córeczce
        Yen.Nie jestem w stanie opisać smutku jaki mnie ogarnął i oczywiście
        przepłakałam cały wieczór..Zawsze dodawałam sobie otuchy Waszym optymizmem a
        teraz..Yen,łączę sie z Tobą w bólu.
        • aga.2.3 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 09:45
          Ja z wrześniowego wątku.....tak strasznie mi przykro.
    • agathea Po KTG 20.08.04, 10:39
      Witajcie,
      naprawdę trudno pisać cokolwiek w takich okolicznościach ale chciałam się
      zameldować.Jednak wypuścili mnie do domu po dzisiejszym KTG, chociaż mogłam tam
      zostać, gdybym chciała. Gin powiedział, że poród może się w każdej chwili
      rozpocząć. Rozwarcie powiększone od środy. W nocy miałam skurcze i teraz też
      wciąż mam chociaż jeszcze nieregularne.
      Jutro znowu jadę do szpitala i już chyba tam zostanę.
      Dzisiaj wybiorę się jeszcze z mężem na spacer po klimatyzowanym markecie. Może
      się coś przyspieszy.
      Do usłyszenia
      Agathea i Ala 20.08.2004
      • silvana_s Yen i Drogie sierpnióweczki 20.08.04, 10:43
        Jesteśmy z Wami całym sercem.
        wrześniowa mama

        Świeczuszki dla maluszka Yen, łączę się w głębokim bólu i żalu - wiem że
        największym z możliwych ['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']
        ['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']['][']
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 10:56
      CZEŚĆ,
      ja też napiszę przyziemnie...sad

      Ramotka-dzięki,ze czekasz! Ale jak to jest z tym zwolnieniem? Ja też mam do
      dzisiaj. Lekarka powiedziała, ze po następne trzeba by przyjść dopiero w
      poniedziałek, bo to obowiązuje do 24 godz. w piatek, później jest weekend...a w
      poniedziałek kazała mi sie położyć do szpitala...Teraz nie wiem co mam robić?
      Tzn do szpitala pójdę - teraz wolę chuchać na zimnme-tylko czy oni dadzą mi
      wstecz zwolnienie za weekend też? a jeśli nie to co? ale mnie to wkurza!!!!
      Ramotka, miłej wizyty! i powodzenia w zdobywaniu zwolnienia!

      Nie wiem, czy ja już jestem przewrazliwiona, ale Mała coś tak mało sie
      rusza...to z braku miejsca? czy z czego? 2 noce pod rząd prawie w ogóle nie
      spałam...z gorąca i nie tylko... Chcę już mieć Aurelkę na zewnątrz, żeby
      widzieć czy oddycha, czy wszystko ok...tylko ja oznak porodu żadnych dalej nie
      mam sad

      antola-ja też tak bardzo emocjonalnie zwiazałam sie z Całym Forum...Jak
      dostałam smsa od Yen74-napisałam wam, a że przez chwilkę nikogo tu nie było
      musiałam zadzwonić do miniaxv...Nigdy nawet nie słyszałam jej głosu, ale i
      wiedziałam, ze tylko jakaś dziewczyna z forum może poczuć to co ja...Ona też
      czytała wcześniejsze posty Yen, te smutne i te śmieszne, te z nadziejami i te z
      żalem o fizyczne trudy ciąży, które w jednej chwili wynagrodzić miała ta Mała
      Istotka, dla której warto tak sie męczyć...
      Ja mówię tu chyba wiecej niż w realu, bo nie mam wyrzutów, ze zanudzam...jak
      ktoś nie ma ochoty nie musi czytać, a w rzeczywistości bardziej musiszę liczyć
      się z żywym słuchaczem sad smile

      Idę się położyć. Może uda mi się trochę pospać. Deszcz pada, niebo zachmurzone,
      ale mury domu tak bardzo nagrzane, trzymają ten gorąc i oddac nie chcą...

      Yen, czekamy na wieści od Ciebie, jeśli oczywiście chcesz...
      • foe1 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 13:15
        Jest taki smutek, bo podczas tych rozmów forumowych czuje się jakąs solidarność-
        poczucie tego samego przeżycia- od zachwytów na kopniakami po obrzydzenie
        własnym ciałem- więc, jak słyszy się o takim nieszczęściu, to smutek udziela
        się również. Pomijając strach.
        ja juz niestety pare tygodni miałam podobne uczucie- nieszczęście przydarzyło
        się dziewczynie, której prawie w ogóle nie znałam, ale i tak jak tylko
        spróbowałam sobie wyobrazić, co ona może czuć, to już wiedziałam, że strasznie
        jej współczuję i jestem przestraszona.
        Teraz tym bardziej żle, bo yen dała sie trochę poznać, tym bardziej smutno.

        Ja w kazdym razie wróciłam ze szpitala i już się Wam chciałam poskarżyć, że to
        znowu nie Ten dzień i niestety- musiałam odczekać ze swymi skargami, bo mi
        przez gardło nie przechodziły.
        Szyjka skrócona, 2 cm rozwarcia, młody (około 3 kg, więc nie za duży)pupą na
        dół.
        Kolejna wizyta w poniedziałek.
        A teraz smażę gulasz i robię mizerię- widzisz Dolotka, co narobiłaś. Mój mąż to
        się tak ucieszył, że wreszcie dostanie normalny obiad, że powuiedział, że się
        zacznie wpisywać na forumsmile






        • yen74 JESTEM 20.08.04, 14:04
          Dobrze, że nie muszę gadać, bo jestem cała zasmarkana.
          Jak dotąd trzymałam się dzielnie, ale po przeczytaniu waszych postów ryczę jak
          bóbr.
          Dziękuję wam kochane za wsparcie i modlitwe dla malej Hani...
          Niestety lekarze nic nie mogli zrobić, bo pepowina owinęła się wokół szyi
          jeszcze u mnie w brzuchu, po prostu przy badaniu nie było już tętna...
          Jeszcze raz wam dziekuję, że jesteście, mam wspaniałą rodzinę która mnie
          wspiera, lekarz prowadzący i połozna też są wspaniali okazali mi wiele serca i
          wsparcia nawet poza swoimi zawodowymi obowiązkami.
          Dziękuję dziewczynom z Forum "strata dziecka" na pewno się pojawię.
          Chetnie będę do was zaglądać, jeśli mnie wyrzucicie...
          Jest mi przykro, że przekazałam wam takie wiadomości przed waszym porodem...
          Niestety czekają mnie jeszcze przykre formalności...

          zajrze do was wieczorkiem jeśli chcecie mnie jeszcze
          Jeszcze raz wam dziękuję
          Kaśka
          • antola Re: JESTEM...nie pytaj, czy Cię chcemy Yen! 20.08.04, 15:22
            Yen- nie pytaj, czy Cię chcemy!!!
            Nie ma podziału na sierpniówki i Yen!!!
            Wiem, że choćbym się starała, jak mogę, nie jestem w stanie do końca objąć
            tego, co dzieje się w twj chwili w Twoim sercu. Ale nawet, jeżeli stwierdzisz,
            że będzie Ci łatwiej, jeżeli nie będziesz z nami tutaj pisać- zawsze będziesz
            do nas należała. I to nie na zasadzie, że "zawsze będziesz tu mile widziana"
            ale z tej prostej przyczyny, że zawsze stanowiłaś i stanowisz jeden z filarów
            tego wątku.
            Ja nigdy nie traktowałam tego wątku, jako parku rozrywki, oczywiście
            wypisywałyśmy tutaj różne głupoty, ale to jest życie i myśmy pisały tutaj o
            naszym prawdziwym życiu...

            Jesteś nam bliska Yen. Zostań z nami- bardzo tego chcę, ale najważniejsze jest
            teraz to, żebyś to Ty się jak najlepiej czuła. To nie jest kwestia, czy my
            chcemy Ciebie (bo nie ma podziału na My i TY!!!!!), tylko, czy Ty chcesz tu
            zaglądać....

            Gdy napisałaś, o tym, że masz takie oparcie w bliskich zrobiło mi się lżej, bo
            to jest to, czego Ci w tej sytuacji najbardziej życzyłam.

            modlę się za Was- Irena
            • dagmar22 Re: JESTEM...nie pytaj, czy Cię chcemy Yen! 20.08.04, 15:54
              Kochana Kasiu!!!
              Jesteś bardzo dzielna, całym sercem jestem z Tobą!!!
              I mimo, że katoliczka ze mnie wierząca, ale nie praktykująca w niedzielę pójdę
              do kościułka i będę się gorąco modlić za Hanię i za całą Twoją Rodzinę.
              Pamiętaj, że jeseśmy myślami z Tobą!!!
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 14:41
      Yen, chcemy Cię, chcemy!!! Wiesz może mam urojenia, ale z Twojego postu bije
      taka jakaś siła, dzielność, że od razu mi się lżej na duszy zrobiło...Dobrze,
      że rodzinka jest przy Tobie...Chyba będzie dobrze Yen, co? Czytałam Twoje
      poprzednie posty i pisałaś w jednym, że przy pierwszej córeczce łożysko było
      odwapnione, a pępowina jakaś twarda czy coś takiego-może tym razem też
      była "twarda" i dlatego...
      A ze napisałaś nam o tym przed naszymi porodami to dobrze: po pierwsze, to po
      prostu życie i przecież milcząc nie uchroniłabyś nas przed róznymi
      okrucieństwami tego świata, a po drugie wlałaś w serce przynajmniej moje
      pokorę, po trzecie po prostu z różnych względów musiałaś nam powiedzieć...
      Jak leżałam na połozniczym to byłam świadkiem, jak dziewczynie z naszej sali
      położna nie mogła wysłuchać tętna o 24 w nocy (o 18 jeszcze wszytsko było ok.),
      późnej było budzenie lekarza, usg, a później już tylko czarna rozpacz.
      Dziewczyna była w 26 tyg. ciąży. Łożysko było bardzo zwyrodniałe...

      Yen, najwyżej nie odpowiesz mi na to pytanie, ale czy wiadomo na ile przed tym
      badaniem Hania okręciła sie pępowiną? Trzymaj się, Yen i pisz do nas!!!
      Jesteśmy z Tobą!

      agathea- 3mam kciuki!

      foe1-ja dzisiaj robię powtórkę z rozrywki z tym gulaszem, tyle, że zamiast
      mizerii będą pomidory z cebulą w śmietanie.
      • yen74 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 16:02
        Dolotka - trudno odpowiedzieć na pytanie ile przed. Najprawdopodobniej była
        owinięta wcześniej a skurcze i schodzenie w kanał po prostu ją zacisnęły...
        Poszłam do lekarza w piątek, żeby ocenił rozwarcie, a on przy rutynowym badaniu
        tętna już go nie usłyszał, no i szpital, kolejne badania, które potwierdziły
        diagnozę, poród... jakiś koszmar po prostu...
        zajmuję się tysiącem rzeczy na raz, żeby tylko nie mysleć i nie wpaść w jakiś
        kanał absurdu, samoobwiniania siebie itd...

        Ale co u was w ogóle? Jak wasze zatwardziałe szyjki?
        Minia - jak maleńka Emilka się miewa?
        Dolotka nie przypalaj gulaszu, bo Fred ucieknie na jakiś bigosik może???
        • juropka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 17:12
          Cześć dziewczynki!
          Bardzo mi przykro Yen, brak mi słów, takie sytuacje nie powinny mieć w ogóle
          miejsca. Trzymaj się dzielnie i oczywiście zostań z nami!!!

          Pozdrawiam Aga
    • dolotka Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 17:55
      Jak moja szyjka? Nie wiem-pewnie do dupy tzn. chyba nic sie z nią nie dzieje,
      bo ani śluzu, ani bóli nawet nie mam...a jeśli dobrze myślę, kiedy Fred mnie
      zapłodnił smile to dzisiaj jest ostatni dzień 40 tygodnia ciąży...
      Opowiem wam jak to było, co? Może Yen też przeczytasz w ramach nie
      myślenia...Acha, jeszcze tylko jedno Yen, odnośnie tego samoobwiniania się to
      pewnie lepiej doradzą Ci te dziewczyny z wątku "strata dziecka...", ale mam
      nadzieje, ze wiesz, ze to bez sensu, bo nie miałaś przeciez zadnego wpływu i
      kazdej z nas mogło\może sad sie to przytrafić...sad Ale wiem, że mimo, że sie wie
      to wszystko myśląc racjonalnie to i tak przychodzą takie myśli o winie, albo
      niepełnej wartości...Ja tak przynajmniej miałam, jak lekarze mówili, że przez
      moje nadciśnienie dzidzia jest niedożywiona, niedotleniona, że łożysko szybko
      sie starzeje, że dzidzia może być dystroficzna to myślałam wtedy o winie, o
      swojej niewydolności jako przyszła matka...Myślałam, ze może gdybym nie miała
      takiej tłustej dupy to ciśnienie byłoby niższe i dzidzia miałaby lepiej i
      mnóstwo innych głupot o których nie chce mi się pisać. Teraz cały czas sie
      martwię, bo Aurelka nigdy nie należała do ruchliwych i te wszystkie opowieści
      dziewczyn o kopniakach i wygibasach czytałam z niedowierzaniem, popadając od
      czasu do czasu w panikę...Leciałam na ktg i uspakajałam się dopiero słysząc
      bicie serduszka...I dzisiaj znowu to mam, bo Mała ruszyła sie od rana moze 2
      razy i nie wiem czy jechać do szpitala...Freda nie ma -znowu pojechał do
      dzieci...Jeszcze sie martwię, bo 10 dni temu lekarz ze szpitala zalecił mi
      wykonanie badania tego przepływu krwi pępowinowej i badania moczu, ale moja
      ginekolog stwierdziła,że jest to zbędne...Nie wiem co robić, ale jesli do
      poniedziałku nie urodze to idę do szpitala i dupa, nawet jesli będe tam miała
      siedziec jeszcze 2 tyg. to trudno...Fred będzie dzwonił wieczorem czy może
      nocować z dziecmi czy ma wracać do mnie...Chyba mu pozwolę, bo i tak pewnie
      rodzić nie zacznę. Dzisiaj nie spałam całą noc...Zasnęłam dopiero ok. 8 rano,
      ale chyba już o tym pisałam...Moze dzisiaj będzie lepiej, bo jest chłodno. Ale
      do 14 spałam także nie wiem...No, ale miałam wam napisać jak to Fred mnie
      zapłodnił smile
      Były moje urodziny. Miesiąc wcześniej postanowiliśmy, ze może podejmiemy ryzyko
      współzycia beż zabezpieczeń i zobaczymy co z tego wyniknie - głupole, nie? 4
      miesiace wcześniej odstawiłam tabletki antykoncepcyjne i nie wiedziałam (w
      przeciwieństwie do czasu przed rozpoczęciem brania tabletek) kiedy mam dni
      płodne...Myslałam oczywiscie, że pewnie w ogóle ich nie mam...No i mierzyłam
      sobie temperaturę...Przy okazji tej zabawy (bo to raczej była zabawa i
      ciekawość z mojej strony niż chyba świadoma, przemyślana decyzja) odkryłam, ze
      mam jakąś anomalię, bo pomiędzy 1 a 2 pachą miałam różnicę temperatury -pół
      stopnia C. I w ogóle nie miałam 36,6 jak powinien miec normalny człowiek tylko
      36,0 i to pod tą pachą co pokazuje wyższą...???No i przed imprezą urodzinową
      zmierzyłam sobie patarurkę i odnotowałam skok...Mówię do Freda, ze chyba w tym
      miesiącu nie zajdę jednak w ciążę, no bo dom pełen gości, a w tym moja
      imprezowa mamuśka i sławny braciszek Filipek...Impreza była przednia, zalaliśmy
      się jak wieprze (w końcu mieszkamy na terenie byłej rzeżni smile)Przyszedł nawet
      mój dyrektor z żoną (mieszkają za ścianą), a moja upojona mama zaczęła go
      rozbierać w tańcu rozrzucając ciuchy po całym mieszkaniu...Jak zobaczyła to
      jego zona to podeszła do mnie i powiedziała, ze idzie do domu, a ja równie
      pijana (rozbierajac równie pijanego Freda) powiedziałam: spoko idż sobie...Ale
      po chwili opamiętałam się i zaczęłam zbierać ciuchy dyrektora. On też sie
      opamiętał, ubrał i poleciał za żoną...
      Na drugi dzień wszyscy skacowani...oprócz pindolka Freda (pindolek=fiutek).
      Budzę się rano -on stoi, idę do kibelka (masakryczna sraczka mnie męczyła),
      wracam -pindol stoi, po mojej kąpieli pindol dalej stoi...Fred jęczy, że nie
      dosyć, że ten kac to jeszzce fiut jest przeciwko niemu...No i Mama poszła się
      kąpać, fred wyskoczył z "sypialni", dał Filipowi 10 zł z przykazaniem nie
      zaglądania do nas przez jakiś czas i zrobienie nam grzanek na sniadanie i w
      góra 5 min ulżył sobie na mnie prawdopodobnie robiąc Aurelkę smile No i stąd
      kolejny powód do poczucia winy-robić dzidzię na takim KACU???

      Dziewczyny, mam nadzieję, że nie jesteście zgorszone moją opowieścią i ze nie
      macie mi za złe, że ja opisałam teraz...Myślę, ze Yen74 nie ma mi tego za złe i
      ze może przez chwilę pomyśli o czymś innym...Nie pisałam tego, żeby umniejszyć
      ból czy odwrócić uwagą...tylko tak sobie...show must go on...
      Jeśli jednak kogoś uraziłam, to przepraszam, nie miałam takiego zamiaru...
      • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 18:10
        Witaj YEN! Dziękujemy że do nas zajrzałaś i pamiętaj że zawsze na Ciebie
        będziemy tu czekały! Nie chcę powtarzać tego co juz wcześniej dziewczyny
        napisały, ale i ja, ale i dla mnie WY kochane kobietki i to forum stało drugim,
        tak bardzo realnym życiem. Wszystkie tak bardzo jesteście mi bliskie i dziękuję
        za to, że po prostu jesteście!
        I nie pytaj czy Cię chcemy-Yen....... Wiesz przecież!
        • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 18:25
          A ja juz wróciłam. Cały dzionek, praktycznie od rana "na nogach"!
          Odwiedziliśmy rodziców, pochodziliśmy z mężem po sklepach i tak zleciało...
          Bałam się tylko co bym nie zaczęła rodzić, bo moi rodzice to jakieś 50 km
          mieszkają od nas, więc kawałek... No ale wróciliśmy w "całości" do domku, no i
          dalej nic! Delektuję się właśnie filiżanką "przepysznej", (tylko czy
          skutkującej????) herbatki malinowej...i dalej cisza!
          Dostałam zwolnienie do 27.08 więc muszę dzisiaj już tak na poważnie porozmawiać
          z Oleńką, co by się w końcu zdecydowała. Może jeszcze nie dzisiaj, bo tatuś
          zmęczony po nocce wrócił, ale już od jutra moża zacząć.... Tak co by tatuś
          świeżutki i wypoczęty mamusię na porodówce na duchu podtrzymywał!
          Dolotka-co do zwolnienia, to poprzednie kończyło mi się właśnie dzisiaj i myślę
          ze nie byłoby problemu gdybym następne dostała w poniedziałek, ale chodziło mi
          głównie o to, że przy ciągłości zwolnienia to chorobowe wypłaca ZUS! No i
          lepiej niech ZUS płaci a nie pracodawca-nie??
          Antola-dzięki że uwierzyłaś na słowo i L4 nie muszę Wam przedstawiać wink No i
          widzisz wcale taka przeterminowana to nie jesteś!
          Agathea-trzymam kciuki aby rozwarcie postępowało jak najszybciej! No i aby
          nadeszły w końcu te oczekiwane skurcze...
          Foe1-przynajmnie Dolotka zmobilizowała Cię do zrobienia porządnego obiadku-
          widzisz jak dobrze-mężuś przynajmniej na tym zyskał!
          Dolotka-A'propos historii poczęcia małej Aurelki! Nie jesteśmy zgorszone-no
          przynajmniej ja! A "pindolek"-znam to określenie, u nas też sie takiego
          używa....
      • miniaxv Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...... 20.08.04, 19:28
        Kochane Dziewczyny, dopiero teraz znalazłam czas, żeby do Was zajrzeć, bo
        zalatwialiśmy dzisiaj różne urzędowe sprawy i było trzeba zrobić zakupy.

        Mam bardzo podobne odczucia jak Wy. Ja też czuję się bardzo silnie związana z
        Wami. Ten wątek to taka mała rodzina, z każdym postem stawałyśmy się sobie w
        tych szczególnych chwilach oczekiwania coraz bliższe, rzadko jest się wobec
        siebie tak szczerym i otwartym jak tutaj. Nie wiem jak zniosłabym tę ciążę bez
        Waszego wsparcia. Jesteśmy tu po to, żeby się wspierać w najróżniejszych
        momentach życia, zarówno tych złych jak i dobrych, cieszyć się razem i płakać.
        Nawet nie wiecie jak bardzo mnie dotknęła tragedia Yen, do tej pory nie mogę
        się pozbierać.

        Yen - uważam, że to wpsaniałe, że znalazłaś wsparcie wśród bliskich. To bardzo
        ważne, żebyś otrzymywała teraz dużo miłości i zrozumienia. Wyobrażam sobie, że
        poród z taką świadomością musiał być dla Ciebie bardzo bolesny. Cieszę się, że
        piszesz, że to była niczyja wina. Nikt, ani Ty, ani lekraze nie mogli temu
        zapobiec. Wierzę, że masz w sobie bardzo dużo sił, żeby zmierzyć się z tą
        tragedią i chociaż wiem, że Hania na zawsze zostanie w Twoim sercu, uda Ci się
        kiedyś odzyskac spokój i uśmiech. Pamiętaj też, że są różne sposoby godzenia
        sobie z takimi przeżyciami i tylko od Ciebie zależy, który wybierzesz. Jeśli
        będziesz chciała dzielić się z nami swoimi uczuciami, to zawsze będziemy tu dla
        Ciebie. Osobiście bardzo mi na Tobie zależy i bez przerwy myślę o Tobie i Hani.
        Jesteś przewspaniałą osobą, której należy się od życia, tylko to co najlepsze i
        wiem, że to jeszcze otrzymasz. Jesteś bardzo silna, ale jesli nie masz ochoty
        to nie bądź. Płacz i pozwól sobie na bycie słabą. Pytałaś jak Emilka - wszystko
        w porządku, jest bardzo grzeczna i mało płacze. Jestem całym sercem z Tobą i
        czekam na forum. Monika

    • agathea Odeszły mi wody! 20.08.04, 18:45
      Dziewczyny,
      wrzucam jeszcze ostatnią informację przed wyjazdem do szpitala. Od godziny już
      odchodzą mi wody i wyruszamy w naszą wielką podróż. Trzymajcie za nas kciuki.
      Do usłyszenia.
      Agathea jeszcze dwa w jednym
      • mija4 sierpniowe mamusie 20.08.04, 19:20
        agathea- trzymam kciuki!
        jutro wybieram się na oględziny mojej szyjki- mam nadzieje ,że coś mi się
        skraca lub rozwiera, bo juz mogłabym powitać swoją Maję.
        Poza tym mój starszy syn idzie w tym roku do gimnazjum i bardzo bym chciała ,
        być 1 .09 już w domku- bo znając mego męzusia- to niedopilnuje stroju
        ":szkolnego" i młody pójdzie s sketowskich ciuszkach na rozpoczęcie, a
        wolałabym by wyglądał jednak jak uczeń( o Boże , ale zrzędzę !!!!! jak moja
        własna mamuśka- a zawsze nie chciałam byc do niej podobna ze swoim gadulstwem
        i dziamdzianiem ozorkiem).
        Siedzę u sąsiadki na kompie , bo mój zapracowany mąż juz ii tydzień wiezie mi
        komputer z naprawy i wściekam się ,że n ie mogę być tu tak częst jak bym
        chciała. ale obiecał- pod groźbą rozwodu- ,że do 14 jutro będę go miała!!!!!
        cały czas myslę o Yen i Hani- i prawdę mówiąc boję się jak cholera. Bo donosić
        ciążę to jeszcze nie sukces. jeszcze jest poród - wielka niewiadoma.... Ale
        bądźmy dobrej myśli.

        mam jeszcze pytanie-podbrzusze boli mnie jak na okres, czuję ucisk w dole
        brzucha i na majtkach dziś zauważyłąm dwie maciupki niteczki różowe- jakby
        krwawy śluz. co to może znaczyć?
        • miniaxv Re: Trzymam kciuki za agathea!!! 20.08.04, 19:33
          Agathea - trzymam za Ciebie kciuki i życzę szybkiego oraz możliwie jak najmniej
          bolesnego porodu!!! Zaczęło się tak jak u mnie i mam nadzieję, że już niebawem
          będziesz się cieszyć maleństwemsmile Monika
          • miniaxv Re: Agrzys - jestem z Tobą! 20.08.04, 19:37
            Agrzys - mam nadzieję, że wybaczysz mi, że dopiero teraz, ale podobnie jak
            wszystkie dziewczyny rodzę z Tobą i mam tylko nadzieję, że jesteś już PO!
            Czekamy na wieści od Twojego męża, albo z Twojego laptopa. Powodzenia!!! Monika
            • miniaxv Re: SIERPNIOWE MAMUSIE... 20.08.04, 19:52
              Dolotka - poczęcie jak poczęcie, liczy się efekt, a będzie na pewno wspaniały,
              śliczny i kochany. Mnie też nie zgorszyłaś swoją opowieścią. Mam tylko
              nadzieję, że rodzić nie będziesz na kacusmile A swoją drogą fajne macie imprezy w
              tej "rzeźni"!!! I zgadzam się z Tobą, że jeśli lekarka mówi Ci, że masz iść do
              szpitala, to nie zastanawiaj się, czy to ma sens, czy może nie, tylko kładź się
              w szpitalnym łożu i czekaj cierpliwie na poród! A brakiem objawów się nie
              przejmuj, zawsze możesz liczyć na odejście wód!!! Całuski

              Ramota - widzę, że przedłużyłaś Oleńce czas do 27.08.! Chyba rzeczywiście muisz
              się z nią rozmówić, może mąż przemówi jej do rozsądku i zrozumie, że już
              NAJWYŻSZY CZAS i nie warto czekać do ostatniej chwilismile No i ma jeszcze szanse
              załapać się ma lewka!

              Monika
              • ramota Re: SIERPNIOWE MAMUSIE... 20.08.04, 20:46
                Agathea-dziewczyno trzymaj się....no a może inaczej-rozdwój się w końcu!
                Trzymam kciuki za Waszą wielką podróż!!!!!!!!!!!!
                Mija4-odezwij się po jutrzejszych oględzinach szyjki! No i zmuś jakoś tego męża
                swojego, aby ten komuter szybciej Ci przyniósł-co?
                A co do bólu podbrzusza, ucisku w dole brzucha i krwawego śluzu-to myślę że
                jesteś kolejną na którą przyszła kolej. Może nawet mąż nie zdąży Ci tego
                komputera przywieźć. Trzymaj się!
                Minaixv-no przedłużyłam czas dla Oleńki, ale chyba nie miałam innego wyboru wink
                No i mogłaby załapać się na lewka.
                Cieszę się że Emilka taka grzeczniutka i spokojna. A nie piszesz nic jak tam
                Tatuś Emilki. Szczęśliwy, zakochany w córuni??? A karuzela spodobała się
                Malutkiej?
                Dolotka-a Ty gdzie znowu??? W poniedziałek wybierasz się do szpitala, więc
                chociaż do poniedziałku dotrzymaj mi towarzystwa, a we wtorek to wiesz co-
                rodzimy-racja???? Więc długo w tym szpitalu nie zagościsz, wrócisz i znowu się
                spotkamy!
                Papatki. Asia i Oleńka (jeszcze w brzuchu)
                • yen74 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...do ramota 20.08.04, 21:47
                  Ramotka - mam chwilę tylko i chciałam ci przekazać, że Dolotka ma walnięty
                  internet i na razie nie może tu zajrzeć i bardzo prosiła abym ci przekazała
                  abyś sie nie martwiła ...
                  Mam nadzieję że jeszcze tu zajrzysz
                  • anulaf Re: SIERPNIOWE MAMUSIE... 20.08.04, 22:38
                    Rety! ile listów nastrzelałyście!! nic nie czytałam, potem nadrobie, może.

                    Chciałam wam tylko powiedzieć, że od środy jestem w domku,tzn. od następnego
                    dnia po porodzie. Moje przezyci aporodowe pewnie nie mają dla waś wielkiej
                    wartości, bo powiecie "No tak, trzeci raz...", Ale kto wie jak szybko was ten
                    trzeci raz spotka (hi,hi).

                    Więc tak:ok. 1.30 byłam w szpitalu po kilku już nieco bolesnych skurczach w
                    domu, ale jeszcze nie wiedziałam czy to na pweno to. No a o 3.15 urodzil się
                    mój syncio wspaniały.Przyznacie, że dość potęzny - część ubranek już
                    nieaktualna. Poród byłby super szybki i jak bułka z masłem gdyby nieto, że
                    położna chciała dla mnie "dobrze", i próbowała żebym urodziła bez nacinania.
                    Niepotrzebnie się namęczyłam przez 3 ogromne skurcze ale nareszcie mnie nacięła
                    i poszło jak z płatka. Na fotelu porodowym byłam 15 min.
                    Teraz jeszcze podwozie czeka na całkowite dijście do siebie, ale jest dobrze.

                    A maluszek jest cudowny, i taki ładny... Spi dziś sporo, choć w szpitalu nie
                    wymęczył bezsenną nocą (zjadłam na obiad szpitalnego schabopszczaka - Boże jaja
                    ja byłam głodna!) i chyba go brzuszek bolał. ą - wybaczcie wszystkie błędy.

                    NO i życzę wszystkim szybkich porodów a tym co cekają - cierpliwego czekania.
                    Trzymam za was kciuki!!!. Pa.
                    Ania i Dawid.



                    Konczę na razie bo mi trochę niewygodnie pisać leżąc na podłodze z klawiatur
                  • dagmar22 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE...do ramota 20.08.04, 22:48
                    Cześć!!! Ja też z wiadomością od Dolotki. Cytuję:"Mam wielkiego pająka na
                    suficie, a Freda nie ma sad Nudzę się makabrycznie!" Macie także od Szanownej
                    Pani pozdrowionka!!!!!!!!!
                    • dagmar22 Re: SIERPNIOWE MAMUSIE... 20.08.04, 22:50
                      agathea - powodzenia na porodowce, oby szybko poszło!!!!
                      anulaf - jeszcze raz gratulacje!!!!
                      minia - ucałuj małą Emilkę od ciotki Dagmary!!!
                      • yen74 Jeszcze raz dziękuję... 21.08.04, 00:32
                        Witajcie, ja jak zwykle po nocy ...
                        Przeczytałam wasze posty jeszcze raz, "na spokojnie" i jeszcze raz dziewczyny
                        chce wam podziekować (nie sposób wymienić każdej z osobna), dałyście mi wiele
                        siły i wiary. Teraz jest mi trudno i pewnie jeszcze długo tak będzie, ale
                        swiadomość, że jest Ktoś, Kto mysli o tobie, wspiera słowem, modlitwą a czasem
                        po prostu byciem dodaje siły i otuchy, "że jeszcze będzie normalnie, jeszcze
                        bedzie przepieknie". Stałyscie się dla mnie "rodziną", poczułam i czuje z wami
                        jakąś więź, mimo, że nigdy się nie widziałyśmy, ale znamy swoje mysli, uczucia,
                        lęki, radości, smutki a teraz jeszcze tragedię. Dziękuję, że mogłam się tym
                        wszystkim z wami podzielić, ubolewam tylko niestety nad faktem, że
                        usłyszałyście tą wiadomość będąc jeszcze w ciązy, dlatego długo zastanawiałam
                        się nad odpowiedzią na smsy dolotki, ale z drugiej strony nie chciałam tak po
                        prostu zniknąć, bo za bardzo was wszystkie polubiłam i za bardzo to wszystko na
                        forum jest prawdziwe.
                        Oczywiście nie dam się stąd wykurzyć smile
                        Postaram sie tylko nie zadręczac was swoim smutkiem, bo mimo, że moje mysli
                        uparcie wracają do tej przykrej dla mnie sprawy, to jednak potrzebuję też
                        trochę "normalnych" spraw, wesołych wiadomości, tego wszystkiego z czego składa
                        się życie, no i oczywiście POSTÓW DOLOTKI !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka