Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć...Jestem w ciąży, test zrobiłam 23 stycznia, wyszedł pozytywny. Wszystko było dobrze, aż do czasu gdy wczoraj poszłam do lekarza..Ostatnia miesiączkę miałam 23 grudnia, czyli powinnam teraz być w 6tc. Wczoraj lekarka ledwo znalazła pęcherzyk, ma niecałe 6mm. Postawiła mi trzy opcje:
1. albo ciąża jest młodsza niż przypuszczamy
2. albo źle sie rozwija
3. albo jest poza maciczna, w co najmniej wierzy.
Póki co ma mało widać, kazała mi iść dzisiaj zrobić bete, wyniki jutro. W poniedziałek mam iść znowu na usg, czy pęcherzyk urósł. Napiszcie mi proszę, że któraś z Was też tak miała i potem było wszystko ok...?Wystraszyła mnie lekarka, mówiąc że ciąża musi być teraz bardzo monitorowana, czy wszystko ok..
Na dodatek muszę jechać w sobotę do Warszawy, to jakieś 4 godziny drogi ode mnie i lekarka odradza mi podróż...trochę się martwię