Dodaj do ulubionych

Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzidzie

    • sewa75 Wiosna!! 21.03.05, 09:32
      No i mamy I dzień wiosny! Tyle, że w ogóle jej jakoś nie widać i nie czućsad.
      Zimno jak nie wiem. Dobrze, że chociaż dni są słoneczniejsze i wreszcie dłuższe.
      Widze, że grono cukierkowych mam się powiększa, podziwiam Waszą waleczność i
      systematyczność z jaką nie dajecie się temu paskudztwu.
      A ja siedzę w domu i pracuję ciężko, mam do wykończenia pracę dyplomową bo
      przed urodzeniem chcę jeszcze zostać panią mgrsmile. Wcześniej jakoś z tym
      zwlekałam, ale teraz mam silną motywację w postaci coraz bardziej rosnączego
      brzuszka.
      Pozdrawiam wniosennie wszystkie czerwcóweczkismile.
      Ewa
    • sugarbox Hej!!Kto ma termin na 11 czerwca? 21.03.05, 16:49
      Jak w temacie - z obliczen wychodzi mi 8, a z USG 11. Kto ma podobnie?
      Pozdrawiam
      Sugar i Mini Myszek (28 tc)
      • renia73 Re: Hej!!Kto ma termin na 11 czerwca? 21.03.05, 19:25
        Ja mam termin na 11 czerwca. To juz całkiem niedługo. Mąz zaczyna mnie naciskac
        zebym się zdecydowała na szpital, a ja po prostu nie wiem...

        Pozdrawiam, Renia
        • sowikoj Re: Hej!!Kto ma termin na 11 czerwca? 21.03.05, 20:02
          Fajnie, że wiecie już w jakim szpitalu chcecie rodzić. ja nie mam wyboru, chyba
          ze zamieszkam u rodziców 500km stąd na 3 miesiące po porodzie i właściwie
          pozbawię męża kontaktu z obojgiem dzieci. A to chyba żaden wybór, no bo jak
          wracać przez pół Polski z noworodkiem? Radźćie co Wy byscie zrobiły?
          Pozdrawiam słonecznie
          I.
        • cruk fajne rady 21.03.05, 21:30
          ja mam 9 czerwca by OM i 7 czerwca by USG smile

          kilka fajnych rad - wyprobowalam gozdzika, bo sobie doprawilam dziaslo w ktore
          mi cos "wlazlo" nicia dentystyczna i bylam gotowa mordowac..po gozdziku
          przeszlo jak reka odjal!

          Natura leczy przyszłą mamę
          Ból głowy, mdłości lub wzdęcia, a ciężarnym wolno brać tylko niektóre
          lekarstwa... Nie znaczy to jednak, że musisz bezradnie cierpieć! Z pomocą
          przyjdą ci uzdrawiające rośliny.


          Wiedziałaś, że samopoczucie w ciąży będzie inne niż dotychczas. Życie we dwójkę
          to coś zupełnie innego, niż w pojedynkę. Odczułaś to wtedy, gdy zrobiło ci się
          pierwszy raz niedobrze... Nie musisz znosić bólu - możesz się bronić przed
          dolegliwościami!

          Na ból zęba - goździk
          Gdy pojawi się znienacka silny ból zęba, zanim dotrzesz do dentysty, możesz go
          złagodzić olejkiem z goździka. Jego kropelkę nałóż na bolący ząb albo właśnie
          nim ostrożnie rozgryź cały goździk, ściskając szczęki przez dłuższą chwilę.
          Przy pulsującym bólu i spuchniętym policzku pomaga Belladonna D4. Przy kłuciu
          poleca się Coffee D12. Przeciw przeziębieniu uzbroisz się dzięki kuracji
          napotnej, pijąc herbatkę z około 30 gram kwiatu bzu i kwiatu rumianku oraz 40
          gram kwiatu lipy. Jedną łyżeczkę tej wybuchowej mieszanki zalej filiżanką
          gotującej się wody, odstaw na 5 minut, aż naciągnie, odcedź i pij gorącą.

          Wrażliwość na zapachy
          Naukowcy podejrzewają, że odpowiedzialne za to jest podwyższone stężenie
          żeńskich hormonów płciowych. Może natura chciałaby, by przyszłe
          matki "wyczuwały" szkodliwe substancje w pożywieniu. Przez to jednak wzmagają
          się mdłości. Pomoże środek homeopatyczny Sepia D6 (dawka standardowa - trzy
          razy dziennie pięć granulek).

          Kora dębu na hemoroidy
          Te żylaki są oznaką słabszych ścian naczyń krwionośnych. W przypadku tego
          rodzaju problemów - profilaktycznie i leczniczo - raz dziennie rób sobie 15--
          minutową kąpiel nasiadową w naparze z kory dębu. Dodaj łyżkę stołową kory do
          litra zimnej wody, doprowadź płyn powoli do wrzenia i gotuj pięć minut. Wlej
          ostudzony napar do miski i usiądź w niej. Uwaga: kora dębu zniszczy miskę i
          garnek...

          Te okropne nudności...
          Zwykle, na szczęście, mijają u kobiet bezpowrotnie w 12. tygodniu ciąży. Do
          tego czasu powinnaś stawiać sobie koło łóżka w termosie herbatę z mięty i rano,
          zanim wstaniesz, wypijać jej pół szklanki, a przynajmniej kilka solidnych
          łyczków. W ciągu dnia pomaga częste chrupanie surowych warzyw (np. marchewki,
          kalarepy, ogórka), pestek dyni, migdałów lub sucharów. Homeopatyczne Arsenicum
          album D6 złagodzi mdłości idące w parze z wymiotami i uczuciem słabości
          (przyjmuje się je trzy razy dziennie po pięć granulek). Tradycyjna medycyna
          chińska poleca żucie korzenia imbiru lub picie herbatki imbirowej.

          Zgaga? Spróbuj mięty
          Prawie wszystkie kobiety w ciąży cierpią z powodu zgagi. Pij codziennie przez
          tydzień lub dwa sok z białej kapusty (kupisz go w sklepie ze zdrową żywnością i
          aptece) lub żuj imbir czy migdały. Tę dolegliwość może złagodzić także wypicie
          przed posiłkiem herbaty z tysięcznika pospolitego lub z lnu. Jedną łyżeczkę
          herbaty ziołowej zmieszaj z połową litra zimnej wody, odstaw na 6-10 godzin, od
          czasu do czasu miksturkę zamieszaj. Uwaga! Zawsze ją podgrzewaj przed wypiciem!

          Bóle wiązadeł macicy
          Odczuwane są jako "ciągnięcie" w okolicach pachwin. Kryją się za tym bóle
          związane z rozciąganiem się wiązadeł, które przytrzymują macicę przy kościach
          miednicy. Złagodzi je pływanie. Dobre są także środki homeopatyczne Aletris
          farinosa D6 i Aristolochia clematis D12 (trzy razy dziennie pięć granulek).

          Aapsik! Przegoń katar
          Jesień to pora częstych katarów. Jeśli trwają długo, noskowi pomogą inhalacje z
          olejku mięty pieprzowej, eukaliptusa lub kosodrzewiny, jak również herbata z
          rumianku z łyżeczką soli kuchennej (najlepiej kamiennej) i łyżeczką sody
          oczyszczonej. Przy uporczywym katarze poprawa często przychodzi po naświetlaniu
          lampą Solux (czerwonym światłem) lub okłady z woreczka wypełnionego rozgrzanym
          piaskiem.

          Kogo łapie skurcz
          Często wyrywają ze snu przyszłe mamy, są oznaką np. niskiego poziomu magnezu w
          organizmie. Przy bolesnych skurczach pomoże mocne oparcie się dwiema stopami o
          ścianę (leżąc). Profilaktycznie warto pić wody lecznicze zawierające magnez.
          Tak zadziała też łyżeczka miodu jedzona przed każdym posiłkiem i moczenie nóg w
          herbatce ze skrzypu polnego: wsyp filiżankę ziela do litra zimnej wody i całość
          doprowadź do wrzenia, gotuj 15 minut, przecedź. Płyn wlej do wody, w której
          będziesz moczyć nogi. Utracie magnezu sprzyjają mocna kawa i herbata. Duże jego
          ilości znajdziesz m.in. w czekoladzie i zielonej herbacie. Medycyna ludowa
          poleca przygotowywanie potraw, np. zupy, na wodzie, w której gotowały się
          ziemniaki. Na skurcze łydek skuteczne są także leki homeopatyczne, takie jak:
          Calcarea phosphorica 6D, a jeśli masz żylaki, to Calcarea fluorica 12D.

          Na zmęczenie - ćwiczenie
          Gdy tylko możesz, pozwól sobie na chwilę wytchnienia. Najlepiej się od czasu do
          czasu położyć. Ustaw stopy przy ścianie tak, żeby miednica była odchylona pod
          kątem 45 . Przy czym pamiętaj, by nie dociskać do ściany kolan. W ten sposób
          odpoczywasz, a równocześnie coś robisz dla lepszego krążenia w żyłach.

          Na poprawienie nastroju
          Włóż do lampki zapachowej mieszankę z olejków poprawiających nastrój: z
          dzięgielu, bergamotki i geranium lub róży, drzewa różanego i cedru. I pozwól
          swoim myślom powędrować ku maleństwu. Wypróbowany sposób na duchową depresję: 2
          łyżeczki suszonego dziurawca zalać 1/4 litra wody i doprowadzić do wrzenia.
          Pozostawić przez pięć minut, odcedzić. Pić dwa, trzy razy dziennie.

          Zaradzić bólom pleców
          Nie jest za nie odpowiedzialne samo przesunięcie punktu cięż-kości w ciele.
          Przyczynia się do tego i rozluźnienie tkanki pod wpływem hormonów. Wypróbuj
          ciepłe kompresy lub poproś partnera o masaż mieszanką olejków (jaśmin,
          mandarynka, rozmaryn). Bóle pleców zmniejszają także kąpiele z siana, w soli
          iwonickiej, ze słomy owsianej i okłady z liści kapusty.
          Jeśli bóle zwiększają się podczas poruszania się, pomoże Bryonia D6. Właściwa
          byłaby Rhus. toxicodendron D6, gdyby dokuczała ci poranna sztywność, a bóle
          zmniejszały się przy poruszaniu. Na początku bierze się trzy razy dawkę
          standardową pięciu granulek, co pół godziny. Jeśli będzie lepiej po kilku
          godzinach, przyjmuje się tę dawkę trzy razy dziennie (godzinę przed lub po
          jedzeniu). Niskie ciśnienie krwi postępuje często jeszcze dalej - jego
          konsekwencją są problemy z krążeniem i zawroty głowy. Środek zaradczy to dużo
          ruchu na świeżym powietrzu i co dzień rano naprzemienny ciepły i zimny
          prysznic. Naprawdę, można się do tego przyzwyczaić! W biurze - akupresura.
          Punkt "morza energii" znajduje się dwa palce poniżej pępka. Masuj go okrężnymi
          ruchami kciukiem i palcem wskazującym, lekko naciskając przez minutę.

          Jeśli źle sypiasz...
          Cierpi na to siedem na dziesięć ciężarnych. W aptekach i drogeriach są dostępne
          mieszanki herbat z uspakajającymi substancjami z waleriany, chmielu i melisy
          (nigdy nie pij nic z makiem, bo zawiera papawerynę, co może mieć zły wpływ na
          macicę!). Warto spróbować jednak domowej herbaty z maku polnego. Łyżkę stołową
          wysuszonych kwiatów maku zalewa się 1/4 litra gotującej się wody i po 10
          minutach przecedza. Pij jedną, dwie filiżanki przed pójściem do łóżka.
          Mała "poduszeczka nasenna" z kwiatami lawendy obok zwykłej poduszki szybko
          przeniesie ciebie w objęcia Morfeusza. Niezastąpiona będzie i ciepła kąpiel z
          wyciągiem z igieł świerkowych lub olejkiem z rozmarynu, lawendy lub melisy.
          Albo... szklanka ciepłego mleka.

          Ciąża a gorączka
          Nie jest niebezpieczna dla ciężarnej. Ale jeżeli nie ustępuje w ciągu kilku dni
          lub jest bardzo wysoka (powyżej 39 C), lepiej idź do lekarza! Na wysoką
          gorączkę zwykle dobre są zimne okłady na łydki.

          Jagody na biegunkę
          Pomoże jedzenie pięć, sześć razy dzienn
          • letica Re: fajne rady 21.03.05, 22:51
            Cruk smile
            Jak zwykle mozna na Ciebie liczyć,myślisz o wszystkim i ow
            szystkich.Rzeczywiście fajne te Twoje rady,no i nie opieraja się na chemi,a to
            teraz ważna.Ja wypróbuję zwłaszcza te na ból pleców i na problemy ze spaniem.
            Pozdrowionka serdeczne smile
          • cruk Re: fajne rady - cd. 22.03.05, 09:18
            przepraszam, cos sie ucielo - uzupelniam:

            Jeśli źle sypiasz...
            Cierpi na to siedem na dziesięć ciężarnych. W aptekach i drogeriach są dostępne
            mieszanki herbat z uspakajającymi substancjami z waleriany, chmielu i melisy
            (nigdy nie pij nic z makiem, bo zawiera papawerynę, co może mieć zły wpływ na
            macicę!). Warto spróbować jednak domowej herbaty z maku polnego. Łyżkę stołową
            wysuszonych kwiatów maku zalewa się 1/4 litra gotującej się wody i po 10
            minutach przecedza. Pij jedną, dwie filiżanki przed pójściem do łóżka.
            Mała "poduszeczka nasenna" z kwiatami lawendy obok zwykłej poduszki szybko
            przeniesie ciebie w objęcia Morfeusza. Niezastąpiona będzie i ciepła kąpiel z
            wyciągiem z igieł świerkowych lub olejkiem z rozmarynu, lawendy lub melisy.
            Albo... szklanka ciepłego mleka.

            Ciąża a gorączka
            Nie jest niebezpieczna dla ciężarnej. Ale jeżeli nie ustępuje w ciągu kilku dni
            lub jest bardzo wysoka (powyżej 39 C), lepiej idź do lekarza! Na wysoką
            gorączkę zwykle dobre są zimne okłady na łydki.

            Jagody na biegunkę
            Pomoże jedzenie pięć, sześć razy dziennie łyżki stołowej czarnych jagód (dobrze
            je pogryź!) lub pięć, sześć razy dziennie łyżki stołowej płatków owsianych z
            niewielką ilością mleka lub soku jabłkowego. Jednak biegunka w ciąży to
            rzadkość. Jeśli się przydarzy, należy koniecznie o tym powiadomić lekarza, bo
            być może doszło do zatrucia!

            Masażem w migrenę
            Przy nagłych, podobnych do migreny bólach głowy może działać odprężająco
            lawenda. Natrzyj kark i skronie kilkoma kroplami olejku eterycznego lub połóż
            się, a na czoło przyłóż wilgotny i zimny kompres. Rada z medycyny chińskiej:
            akupresura - jedno- lub dwuminutowy masaż punktu "najwyższego ataku". Punkt ten
            leży na podbiciu stopy, w rogu, pomiędzy pierwszą a drugą kością śródstopia
            (nie wolno masować za mocno w obrębie kości!).

            Częste siusianie
            Jest normalne w ostatnim trymestrze ciąży, bo macica uciska pęcherz. Jeśli
            oddawanie moczu sprawia ból, powinnaś zaraz iść do lekarza, ponieważ u
            ciężarnych często występują infekcje dróg moczowych. Herbaty na pęcherz
            pomagają wypłukać bakterie. Antybakteryjnie działają te z liści mącznicy
            lekarskiej, pokrzywy czy kłącza perzu. Jedną łyżeczkę zioła wsyp do 1/4 litra
            zimnej wody, zagotuj. Ukrop odstaw na sześć godzin. Pij dwa razy dziennie jedną
            filiżankę ciepłej herbaty.

            "Ciężkie" nogi i spuchnięte stopy
            Są oznaką ucisku na żyły miednicy przez powiększającą się macicę. Powrót krwi
            żylnej do serca jest utrudniony. Pomocna bywa herbata lekko odwadniająca: zalej
            2 łyżeczki liści brzozy i po łyżeczce pokrzywy i skrzypu szklanką gotującej się
            wody, i całość po dziesięciu minutach przecedź. Pij do trzech filiżanek
            dziennie. Uwaga! Tego typu herbatek nie wolno stosować w upalne dni ani wtedy,
            gdy ogranicza się spożycie płynów, ponieważ można w ten sposób doprowadzić do
            odwodnienia organizmu i zaburzeń ukrwienia dziecka! Ulgę przyniesie także
            wcieranie rano w nogi mieszanki z nagietka i olejku migdałowego. Żyły wzmocni i
            pomoże uniknąć żylaków herbatka z hibiskusa i dzikiej róży.

            Problemy w toalecie
            Ciąża sprzyja hemoroidom, a dodatkowo nasila je zatwardzenie. To uciskanie
            delikatnych naczyń krwionośnych prowadzi do ich pęknięcia. Zapobiegawczo
            wieczorem namocz 4-5 suszonych śliwek. Rano zjedz je i wypij do tego wodę z
            namoczonych śliwek. Przy zatwardzeniu bez parcia na stolec i przy suchych
            stolcach pomoże też Alumina D6 (trzy razy dziennie pięć granulek). Rano wypijaj
            ciepłe mleko z miodem lub szklankę ciepłej wody z 2 łyżkami miodu i sokiem z
            cytryny.

            Brzuch Kubusia Puchatka
            Szczególnie męczące w ciąży są wzdęcia. Oto herbatka, która przyniesie ci ulgę:
            zalej łyżkę stołową mieszanki z liści mięty pieprzowej, majeranku, korzenia
            tataraku i tymianku 200 ml gotującej się wody i po dziesięciu minutach odcedź.
            Po każdym posiłku pij jedną filiżankę ciepłego naparu. Może ci także pomóc
            wcieranie olejku z bazylii: do 100 ml olejku migdałowego dodaj trzy krople
            olejku z bazylii i masuj tym brzuch - okrężnymi ruchami, zgodnie ze wskazówkami
            zegara. Pomoże także homeopatyczne lycopdium D12 pomoże (trzy razy dziennie
            pięć granulek).

            Uwaga!!!
            W ciąży, nawet leczenia roślinami nie wolno stosować bez ograniczeń! Ponieważ,
            na przykład, kora wierzbowa, która obniża gorączkę, może także wywołać
            przedwczesne skurcze porodowe.

            Katarzyna Pienkowska, Konsultacja: dr Jan Haczyński
            Fot. Eltern
            • cruk Re: fajne rady - cd. 22.03.05, 09:19
              a i zrodlo tego tekstu:

              katalog.bizz.pl/index.php?engine=tekst&nid=6588&cid=173
    • emma_euro_emma USG 21.03.05, 22:33
      Byliśmy dziś z mężem na upragnionym USG (jak byliśmy 3 tygodnie temu, to akurat była awaria i zarejestrowano nas na dzisiaj). Tak się denerwowałam, czy z Maleństwem wszystko jest ok, że pół nocy nie spałam (to nasze dopiero drugie USG). Czy Wy też tak się denerwujecie i zamartwiacie? Na szczęście wszystko jest w najlepszym porządkusmile Tylko, że Maluch już pokazał swój charakterek, i zwyczajnie się na nas wypiął! Pokazał nam swoją szanowną pupcię, grzbiecik i tył główki i tyle go widzieliśmy! Bardzo chcieliśmy znać płeć naszego Maluszka, ale najwyraźniej chce zrobić nam niespodziankę... No cóż, trudno.
      Oglądaliśmy dzisiaj wózki i już prawie zdecydowaliśmy się na Nestora. Jest to jeden z tańszych (560,00 zł) i pan w hurtowni bardzo go polecał. Może macie jakieś informacje lub przeciwwskazania?
      Agnieszka (coś mi GG szwankuje) - co do glukozy, to na razie nie wiem, jutro idę do lekarza, powinien dać mi skierowanie na 75 g.
      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 30 tc
    • emma_euro_emma Wiosna! 22.03.05, 15:05
      No, w końcu wiosenka - nie tylko na kalendarzusmile Pogoda śliczna, słonko świeci, ptaszki śpiewają, Maluszki szaleją w brzuszkach - czego chcieć więcej?

      Pozdrawiam w baaardzo dobrym nastrojusmile))

      Kasia / Gdańsk / 30 tc
    • emma_euro_emma To znowu ja... 22.03.05, 20:03
      Wiecie, dzisiaj byłam u lekarza i mam już na plusie 18,5 kg!!! Ważę 66,5 kg i czuję się, jakbym ważyła ze 100. No cóż, takie uroki ciążysmile
      Coś mnie dzisiaj ucho w środku boli. Miałam tylko raz kiedyś zapalenie ucha środkowego, ale nie pamiętam już jak to się leczy. Do tego mam gorączkę (niewysoką - ok. 37,3) i gardło mnie boli (może to od ucha?). Czy któraś z Was może mi coś poradzić na to ucho? Nie boli mnie cały czas, tylko co ok. godzinę taki rwący ból.
      Lekarz powiedział, że ten poziom obciążenia glukozą (154) mieści się w normie (dziwne, ciekawe w jakiej) i nie zalecił mi 75 g. Mam niski poziom hemoglobiny (11,78), ale też się zbytnio tym nie przejął. Powiedział, że jakbym miała 10, to możnaby się martwić... Cóż za optymista - dla niego zawsze wszystko jest super... No cóż, niech mu będzie - to ja też nie będę się zamartwiać. Patrzałam na niego z takim niedowierzaniem, aż mnie zapewnił, że nie pozwoliłby, żeby Maluchowi się krzywda działa. A swoją drogą - czy to normalne, że na fotelu badał mnie tylko raz, gdy stwierdził ciążę na samym początku? Teraz co wizytę bada mnie "zewnętrznie", tzn. kładę się na kozetce, a on słucha serduszka przez aparaturę i czasem skontroluje dotykiem brzuszek. Wydaje mi się to trochę powierzchowne...
      Ale i tak się strasznie cieszę, że USG wyszło super, że słyszałam serduszko, i że w ogóle wszystko jest w porządku. Wolę wierzyć lekarzowi, kiedy tak mówi, niż chodzić zestresowana.
      Pozdrawiam wszystkie Przyszłe Mamusie wiosennie i radośniesmile

      Kasia / Gdańsk / 30 tc
      • aagulek Re: To znowu ja... 22.03.05, 20:55
        Kasia, nie zabijaj ale maz sie spytal czy to lekarz weterynarz, ale on ma
        specyficzne poczucie humoru, Dziewczyno idz do innego lekarza, chocby zeby
        sprawdzic...nie wyobrazam sobie prowadzenia ciazy bez zagladania w tylek, ja
        mam wizyty co miesiac i za kazdym razem badanie, chocby po to by ocenic szyjke,
        a ta glukoza to ja juz zglupialam, moze po prostu ogranicz slodycze i bedzie ok?
        ja bym pewnie i tak poszla do innego i powtorzyla badanie, lepiej dmuchac na
        zimne...podziwiam Twoje podejscie dosc wyluzowane, ze jak on sie nie martwi to
        i ja tez nie...ale to pewnie oszczedzi stresow..trzymajcie sie cieplutko,
        pozdrawiam, Agnieszka
        • emma_euro_emma Re: To znowu ja... 22.03.05, 22:11
          Faktycznie specyficzne poczucie humoru ma Twój mąż; czytając to cieszyłam się do monitora jak głupiasmile Chyba masz rację - może i powinnam iść do innego lekarza. Z tym, że ja chyba po prostu chcę mu wierzyć. W święta może będę się widziała z moją ciocią, która jest położną i zapytam jeszcze ją o radę.
          Pozdrawiam.
          • renia73 Re: To znowu ja.. 22.03.05, 22:48
            Moja Pani dr twierdzi ze jak sie nic nie dzieje - tzn. usg w porzadku to lepiej
            nie badac, bo mozna tylko cos niepotrzebnie wywolac. Od 20 tygodnia nie
            zaglada. Hemoglobine mam niską - 11,3, ale to nie powod do paniki - wazne że
            poziom żelaza jest wysoki. Ja nie biorę żelaza w tabletkach i wcale sie nie
            martwię...Dodam ze to moja druga ciaza. Dziewczyny nie dajcie sie zwariowac!
            Pozdrawiam, Renia
            • sylkon Re: To znowu ja.. 23.03.05, 09:52
              Dziewczyny - jesteście wielkie!!!!! Już nie pamiętam, która z Was udzieliła
              cennej rady dotyczącej nocnego skurczu łydki, ale przygięcie stopy i zgięcie w
              kolanie działa, o czym się przekonałam dziś w nocy. Skurcz nawet nie zdążył się
              zacząć - dzięki temu nie bolało!!Wielkie dzięki!! Jeśli chodzi o badanie
              ginekologiczne - moja gin również tak od połowy II trymestru nie bada mnie,
              twierdząc, że jeśli nie ma niepokojących sygnałów, lepiej tego nie robić.
              Ostatnio tylko zbadała mnie pod kątem hemoridów, gdyż pojawiła mi się krew w
              stolcu (fałszywy alarm).
              Zgaga też u mnie mniejsza - pomaga mi woda, która stoi zawsze na nocnym
              stoliku.
              A tak wogóle to jest wspaniale - słoneczko świeci, ćwierkają ptaki, a my z moim
              ślubnym wyjeżdżamy do Zakopanego na święta, bo to praktycznie ostatni dzwonek
              by złapać ostatnie chwile "wolności". Mam nadzieję, że pogodda przynajmniej
              sięutrzyma.
              Dziś po raz pierwszy w metrze dziewczyna zerwała się ze swojego miejsca, bym
              usiadła - w tramwaju było podobnie. Trochę było mi trochę głupio, a z drugiej
              strony odetchnęłam z ulgą, bo był spory tłok. Wogóle zaczynam się spotykać z
              ulgami związanymi z byciem w ciąży - np. przepuszczaniem w kolejkach, w
              urzędach (wczoraj w zakładzie energetycznym podpisywałam umowę na dostawę
              energii do naszego nowo budowanego domu, bali się mi czegokolwiek odmówić,
              nawet zrobili mi ksero wszystkich dokumentów bezpłatnie - zapakowali w teczkę i
              zanieśli do kierownika, by sprawie nadać odpowiednie tempo, w innej sytuacji
              wszystko musiałabym zrobić sama, czekać niewiadomo ile i dodatkowo zapłacić).
              Zastanawiam się jakie są Wasze doświadczenia. Napiszcie czy pozytywne, czy
              wręcz przeciwnie.
              Pozdrawiam wiosennie.
              Sylwia
              • cruk newsy z centrum sterowania..pepkiem 23.03.05, 10:42
                newsy doktorskie smile z centrum sterowania

                na 100% mamy Chlopaka! - udokumentowane fota na USG

                dzidzia rozwija sie dobrze, mimo ze wg wagi w gabinecie wlasciwie waze tyle co
                na poczatku ciazy - zwariowac mozna z ta waga czy z tymi wagami - Maluszek na
                szczescie rosnie prawidlowo, jest "normalny", w sam raz, niczego nie ma ani za
                duzo ani za malo smile

                wazy prawie 1,4 kg smile

                niestety szyjka mi sie skrocila o 7mm, dostalam dodatkowe leki rozkurczowe
                (fenyterol?) i drugie niwelujace skutki uboczne tych pierwszych..mam prikaz
                BEZWGLEDNEGO lezenia. Za 2 tyg. kolejne USG i wizyta kontrolna. Trzymajcie
                kciuki by leki pomagaly, bo jesli nie to grozi mi szpital.

                Powiedziala ze teoretycznie wczoraj powinna mi wypisac skierowanie, ale nie
                chce mnie wrzucac do szpitala, bo wie co to znaczy dla kobiety i uwaza ze
                powinnam sie lekami wybronic. Mam ja alarmowac jak tylko cokolwiek
                niepokojacego bedzie sie dzialo.

                Na szkole rodzenia moge tuptac, ale nie moge cwiczyc - poza cwiczeniami
                oddechowymi. Swieta w domu, w pozycji horyzontalnej.

                Troszke sie boje mojej reakcji na ten lek rozkurczowy, bo moze wywolywac
                drgawki, palpitacje serca, drzenie rak i oslabienie,zawroty glowy ....

                Jestem dobrej mysli, szczegolnie ze maly troszke odpuscil i nie pcha sie tak na
                szyjke, widac roznice w "twardosci" macicy. Jest lepiej, stad nadzieja ze ten
                lek pomoze. Wazne zeby szyjka sie nie skracala notorycznie, tylko nawet
                zatrzymala na tym poziomie. Na szczescie zamknieta jest.

                wracam na kanape z ktorej macham do Was

                PS. cukier mi choroba jasna skoczyl, denerwuje sie tym "fenyterolem?" nie wiem
                czy podswiadomie sie nastawiam na jakies reakcje organizmu dziwnie czy
                sobie "autosugestie" odstawiam..

                Boze, nie dajmy sie zwariowac..
                • rengii Re: newsy z centrum sterowania..pepkiem 23.03.05, 10:52
                  Cruk gratuluję synka i życzę wytrwałości w leżeniu i oby się szyjka dalej nie
                  skracała. smile
                  pozdrawiam wiosennie
                • aagulek Re: newsy z centrum sterowania..pepkiem 23.03.05, 11:31
                  Cruk,
                  pewnie dostalas isoptin i dobrze bo on ponoc niweluje skutki fenoterolu, po
                  ktorym roznie sie ponoc reaguje, pisze z doswiadczenia mojej kumpeli, ktora go
                  brala duuuuuzo duuzo wczesniej niz Ty, i rzeczywiscie lez grzecznie, wiem latwo
                  powiedziec jak sie ma babcie na glowie ale MUSISZ. Co do cukru to pewnie
                  skoczyl z nerw, sama o tym pisalas. Buziaczki i gratulacje smile pamietaj ze ja
                  czekam na te fotki chlopakow dla mojej Magdusi wink,Agnieszka
                • yo_witka Re: newsy z centrum sterowania..pepkiem 25.03.05, 11:53
                  Witaj w klubie biorących Fenoterol:-0)))

                  Nie przejmuj się po pierwszych dniach które mogą być nieprzyjemne organizm się
                  przyzwyczaja to tych tabletek i jest już później ok. Tylko jedna rada. NIGDY
                  nie łykaj tego diabelstwa na czczo, zawsze po jedzeniu. Ja raz popełniłam ten
                  błąd i odpokutowałam to naprawdę srogo (trzęsące ręce, wymioty, nudności, i
                  serce które chciało mi "wyskoczyć" z piersi.

                  Pozdrawiam
                  Asia i Wojtuś (30tc.)
              • sewa75 Re: To znowu ja.. 23.03.05, 11:34
                U mnie różnie jest z ustępowaniem miejsca i przepuszczaniem w kolejce.
                W piątek byłam w W-wie i kiedy wsiadłam do tramwaju, jeden facet tylko spojrzał
                się na mój brzuch i podskoczył od razu, żeby mi miejsca ustąpić.
                Ale w sklepach nie mam na co liczyć. Niedawno byliśmy na zakupach w tesco i
                akurat stanęliśmy w kolejce do kasy dla uprzywilejowanych (inwalidzi i kobiety
                w ciąży), ale i tak musiałam odczekać swoje, bo kolejka złożona z "normalnych"
                nie rozstąpiła się w cudowny sposób. Jedna starsza pani przede mną zauważyła i
                powiedziała, że powinnam pójść, żeby mnie puścili, ale co ciekawe ona sama mnie
                nie puściła, bo bidulka miała tylko parę drobiazgów. Niby tak, ale tak męczyła
                kasjerkę, jakby miała pełny wózek.
                Raz sama się wepchnęłam w kolejkę w mięsnym. Na szczęście nie protestowalismile.


                Co do poziomu cukru to różnie lekarze mówią. Mi wyszło 145, zdenerwowałam się
                oczywiście, ale lekarka powiedziała, że nie mam się co martwić, bo dopiero
                powyżej 170 podejmują konkretne działania.

                Na samolot siadam przy każdej wizycie. Na początku ciąży na co 2, teraz za
                każdym razem jestem badana. Ale bicia serduszka maleństwa nie słucha...
                Widocznie każdy lekarz ma trochę inny styl badania...

                Pozdrawiam wreszcie wiosennie.
                Ewa
          • renia73 Re: To znowu ja... 23.03.05, 12:06
            Emmo, zebysmy sie dobrze zrozumiały. Z cała pewnoscią nalezałoby w Twoim
            przypadku oznaczyc poziom żelaza, żeby sie upewnic czy to nie anemia, ale sama
            hemoglobina jeszcze o niczym nie swiadczy. Poza tym jedz duzo natki pietruszki,
            mieska (watróbki), straczkowych, orzechów i migdałów. Powodzenia, Renia
          • emma_euro_emma Re: To znowu ja... 23.03.05, 13:39
            Reniu, dziękuję za rady, ale jak czuję zapach zielonej pietruchy lub kopru, to mam odruch wymiotny (mam tak odkąd pamiętam), z wątróbką lepiej, bo tak mam dopiero, jak poczuję ją w ustach; zostały orzeszki i migdały. No i strączkowesmile
            A jakie oznaczenie w tych wynikach ma żelazo i ile powinno wynosić?? Nie znam się...
            Sylwia - mam nadzieję, że Twój wyjazd dojdzie do skutku i sobie wypoczniecie i będziecie przyjemnie spędzać czas - później może nie być na to czasu...
            Co do przywilejów ciężarnych - wczoraj pierwszy raz kobieta sama nie usiadła, tylko kazała mi usiąść. A ostatnio w Biedronce była kolejka do jedynej czynnej kasy ze 20 osób, to się wkurzyłam, poszłam do pana z napisem "Ochrona" na plecach i on zaprowadził mnie do kasy, którą akurat otwierano i przypilnował, żeby ludzie mnie przepuścili. Ale tak w ogóle to ludzie patrzą tak jakoś dziwnie - ze strachem czy respektem jakimś...
            Patrycja - ale Ci zazdroszczę, że już znasz płeć Maleństwa (nam nie dane było zobaczyć) - fajnie, będziesz miała małego mężczyznę w domkusmile)) I dobrze, że wszystko z Maluchem ok. Nie przejmuj się - na pewno będzie dobrze.
            Ewa - masz rację, pewnie każdy lekarz ma inny sposób badania.
            Basiu - nie martw się. Ja miałam też różowe upławy (ale tak troszeczkę) i zauważyłam, że to albo od długiego chodzenia, albo od... orgazmu (hmmm...). Więc zrezygnowałam z jednego i drugiegosad Mój lekarz - optymista powiedział, że jak to tak jednorazowo i leciutko, to ok; gorzej gdyby były bardzo krwią zabarwione.
            Pocieszyłyście mnie dziewczyny - już się w ogóle nie martwię (taaa... wmawiam to sama sobie).
            Pozdrawiam i lecę robić obiadek mężowismile

            Kasia / Gdańsk / 30 tc
            • renia73 Re: To znowu ja... 23.03.05, 15:56
              Oznaczenie poziomu żelaza jest jednym z badań biochemicznych i raczej nie
              wchodzi do zwykłej morfologii. Oznaczenie żelaza to Fe. Norma: 50-175
              mikrogramów/dl. Fizjologiczny poziom zelaza jest zmienny i spada w drugiej
              połowy ciąży - jest efektem "rozrzedzenia" krwi. Mam nadzieje że Cie troche
              uspokoiłam. Głowa do góry, Renata
              • emma_euro_emma Hemoglobina 23.03.05, 19:47
                Eee, to ja nie mam szans dowiedzieć się, jaki jest u mnie poziom żelaza; mam robione tylko podstawowe badania.
                Zapytałam się położnej, czy jak hemoglobiny jest za malutko, to może jakoś zaszkodzić. No bo tyle się słyszey: hemoglobina i krwinki i anemia i w ogóle. A tak naprawdę to nawet nie znałam konsekwencji. Położna odpowiedziała, że po prostu ja mogę się gorzej czuć, a dziecku w żaden sposób to nie zaszkodzi (no, chyba, że bardzo niski poziom). Także się nie martwię, bo najważniejsze, żeby Maleństwu było dobrze.
                Pozdrawiam.
    • wifeik zakopane i nie tylko.. 23.03.05, 11:31
      Hejsmile
      Zwlokłam się dzisiaj do komputera, bo tak mi jakoś źle gdy nie wiem co sie u
      Was dzieje... U nas wczoraj rano pojawił sie różowy śluz no i oczywiście
      panika. Tel do lekarza trochę mnie uspokoił, dostłam zalecenie przeleżenia cały
      dzień, z wstawaniem do toalety i na posiłek...dzisiaj było podobnie ale ciut
      jakby mniej więc po jedzonku i obejściu domu postanowiłam cos skrobnąć...
      Maciuś wierci sie na potęgę, czasami aż trudno mi uwierzyć, że tak tam fika -
      co momentami jest bolesne - ale to taki szczęśliwy ból smile))

      Chyba Sylkon pisała, że wybiera się do Zakopca - nie chcę Cię straszyć, ale jak
      jesteś gdzieś z "nizinnej" Polski to pogadaj z ginem. Mieszkam tu i jedynie do
      lekarza wybieram sie do K-wa, z czego ani On ani my nie jestesmy zbyt
      zadowoleni - tu naprawdę jest inne ciśnienie i wiele jego pacjentek kończylo
      wyjazd na Podhale z krwawieniami na przykład - a z K-wa do Z-nego jest tylko
      100 km. Nie traktuj tego jako krakania tudzież zrzędzenia, ale bądź ostrożna,
      gdyż ostrożności w ciąży nigdy dość...
      Emma....ja podczas całej ciąży byłam badana tylko raz ginekologicznie - ok 25
      tc - a skończylo się to krwawieniem z błony śluzowej pochwy - moj lekarz bada
      np szyjke za pomoca USG, bardzo dokladnie ja widać, nawet jak dla mnie - laika.
      Jest on zdania, ze nie należy za bardzo tam grzebac, bo to moze spowodowac duzo
      klopotow, nawet jak mialam posiew robiony to z cewki moczowej a nie z
      szyjki...Hemoglobinę mam na 11,9 i tez nie mam łykać dodatkowo żelaza, bo i tak
      sporo tej chemii w siebie pakuję - jedzonko bogate w żelazo powinno byc dobrym
      lekarstwem - jednak zbyt niskich wartości z całą pewnością nie można lekceważyć.
      Z tą glukozą to jednak kurcze zasięgnij jeszcze opinii u kogos innego.
      Poza tym tylko pozazdrościć Twojego pozytywnego podejścia - i tak trzymaj,
      Twoja Dzidzia dzięki temu jest z pewnością usmiechniętasmile)

      Cruk - witajcie w gronie chłopczyków - my tez mamy zdjęcie "jako
      dowód "rzeczowy" na to, że w brzuszku Maciuś baraszkuje. Na ostatniej wizycie
      palnęłam do lekarza, że może faktycznie tak się uda,że Maciuś a nie Maciusiowa
      się urodzi - na co się oburzył i zapytał - a co?siusiaka Mu wessie?/czy coś w
      tym stylu/...

      Życzę Wam dużo słonka takiego jak u nas..z ziemi nawet mi się krokuski
      wyklułysmile))
      Basia
    • wifeik sen o Maciusiu ;) 23.03.05, 11:34
      ps. śniło mi się ostatnio, że Maciuś się już urodził ...no i w ogóle nie byłam
      na to przygotowana! ani pieluch, ani ubranek wypranych - jak sie obudziłam
      zaczęłąm się poważnie zastanawiać nad tym, czy aby nie pora cos np poprac i
      poprasować....czy to aby nie za wcześnie???
      • sylkon Do Wifeik 23.03.05, 13:19
        Słyszałam o ewentualnym zagrożeniach związanych z wyjazdami w góry - moja gin
        mi zabroniła jeździć w I trym., bo notuje się bardzo dużo poronień. Jak
        wygląda sytuacja w III trym. dowiem się jutro, bo mam wizytę i porozmawiam z
        lekarzem na ten temat i nigdzie nie pojadę, jeżeli wiąże się to z jakimkolwiek
        zagrożeniem.
        Dzięki za informację i mam nadzieję, że u Ciebie i u Maciusia będzie wszystko w
        pożądku. Pozdrawiam.S.
        • jaiza przed świetami 23.03.05, 17:35
          Kilka dni nie zaglądałam i znów miło było Was poczytać.
          Czy Wasze Dzidzie mają czkawkę? Moja Elżbietka, podobnie jak Łukasz kilka razy
          dziennie, aż żal mi bidulki.
          Troche nastraszyłyście mnie tym niskim brzuchem. Ja tez taki mam, na ostatnim
          USG szyjka 5cm, czyli o cm więcej niż z Łukasiem i wyższym brzuchem w tym
          czasie. A teraz do lekarza wybieram sie dopiero po świetach. cały czas biorę
          Aspargin i poleguję sobie, gdy czuję zmeczenie.
          Jakoś nie mam siły na przedświąteczne sprzątanie, zakupy, gotowanie itd. Dziś
          byłam w pracy 6 godzin, później leżałam godzine, prasowałam godzinę fure
          prania, a teraz czekam na męża, bo mamy jechać do spowiedzi na Jasną Górę i po
          Łukaszka uchhhh. Okien nie myłam wcale, porządki i tak będę robic w maju przed
          porodem. Zakupy prawie zrobione, zostaje jeszcze poodkurzanie mieszkania i
          przygotowanie sniadania wielkanocnego, bo rodzice przychodzą do nas. I to tyle.
          Chyba już tu nie wejdę przed Świętami to życzę Wam cudnych Świat, radości i
          nadziei, miłosci i słońca - Iza
          • sgosia5 Re: przed świetami 23.03.05, 18:05
            Witam wiosennie i przedświątecznie!

            Ależ mnie dziś korciło żeby umyc okno, chociaż to najbardziej reprezentacyjne,
            ale na szczęście rozsądek zwyciężył...Troche żałuję, że nie zapłaciłam komuś za
            tę przyjemność (bo mieszkam na nowym osiedlu i jeszcze mam budowę pod nosem a
            okna sa straszne), ale może mąż się w piątek zmobilizuje, bo ma wolne.

            Zakupy przedświąteczne juz parę razy robiłam przez internet i bardzo sobie
            chwalę i polecam! Oszczędza nam to dużo czasu i przede wszystkim sił na dalsze
            przygotowania. I wcale nie jest to droga impreza, tylko nie wiem czy poza W-wą
            w ogóle dostępna (10-20 zł, powyżej 350zł gratis). Właśnie czekam na dostawęsmile

            Sprzątanie też takie jak zwykle, większe sobie na razie daruję, a z prasowania
            ciągle mam zaległości. Prawie od początku staram się to robić na siedząco,
            tylko musze mieć coraz dłuższe ręcesmile))
            W podróż żadną się nie wybieram, może będzie u nas moja najmłodsza siostra z
            mężem, więc wielkiej imprezy nie będzie.

            Pozdrawiam! Może przed świętami jeszcze wpadnę (poczytaćsmile))

            PS. Moje dzidzia też ciągle ma czkawkę a od kilku dni chyba nie śpi w dzień, bo
            ciągle mam "dyskoteke" w brzuchusmile
            • aagulek Re: przed świetami 23.03.05, 18:35
              witam, a ja mialam rano mnostwo sil i wogole myslalam ze gory bede przenosic,
              no i kilka razy weszlam na krzeslo zeby z szafy cos sciagnac no i chyba dalo
              sie we znaki, nie mam sily, popralam podusie czyli 3 pralki sie zrobily,
              wyrzucilam kwiatki co zdechly, a na szybko kurze starlam ale tylko ze stolu,
              padlam jak dziecko,brzuchol twardy jak nie wiem co, jakos sie Mała mniej rusza,
              maz sie za okna zabral i skonczyl i dywan wytrzepal i jutro kontynuacja jego
              porzadkow a ja musze podjechac do pracy na kilka godzin...ech nadgorliwosc ma
              straszna,ale w sumie nie mam za bardzo wyjscia..ale tulipki i bazie juz sa smile
              czyli zaraz swieta..pozdrawiam, Agnieszka
              • muszelka04 Re: przed świetami 23.03.05, 19:53
                u mnie z siłami nie najgorzej, zmobilizowałam się do umycia okna balkonowego,
                barierek i podłogi na balkonie, mamy 3 pokoje, ale w dwóch pozostałych już
                umyłam wcześniej i jeszcze zostało mi małe okienko w kuchni i ogólne porządki;
                zrobiłam dzisiaj też "wycieczkę" do piwnicy po ozdoby świąteczne, więc
                kurczaczki i kolorowe jajeczka mam już na półkach i oknachsmile) a teraz leżę i
                odpoczywam

                coraz częściej śni mi się w nocy nasze maleństwo, dzisiaj mi się śniło, że
                mialam już rozwarcie na parę cm i chciałam przeć, bo wiedziałam, że już rodze,
                a wczesniej mi się śniła już urodzona "mała księżniczka" i że zajmowałam się
                nią smile)
                moje ciało robi mi psikusy: od kilku tygodni mam żółte plamki na piżdżamie i
                biustonoszu, czasem czuję jak mi jakiś płyn pocieknie, no i chyba zrobiły mi
                się rozstępy sad( ale może to normalne
                te rozstępy to wyglądają jak rozszerzone naczynka w większym wymiarze, zrobiły
                mi się takie czerwone niteczki na biodrach, czy też tak macie ??

                na święta wybieramy się do moich rodziców i nie wiem, czy jeszcze tu zaglądnę
                przed wielkanocą, więc życzę Wam, Waszym maleństwom i rodzinom zdrowych i
                wesołych świąt, obfitujących w słońce, radość i smakołyki smile)

                Kto ty jesteś? - jajeczko.
                Jaki znak Twój? - żółteczko.
                Gdzie Ty mieszkasz? - w skorupce.
                W jakim kraju - w kurzej dupce
                Wesołych Świąt i obficie mokrego dyngusa smile)
                • emma_euro_emma Re: przed świetami 24.03.05, 00:36
                  Te czerwone niteczki to raczej nie rozstępy, tylko popękane naczynka (może żylaki?). Rozstępy są białe - wyglądają trochę jak blizny.
                  Co do snów, to czytałam gdzieś, że kobiety w ciązy mają dużo bardziej intensywne sny - ja ostatnio niosłam wielorybiątko z plaży do morza (we śnie, oczywiście) i obudziłam się zasapanasmile
                  • rengii Re: przed świetami 24.03.05, 11:09
                    Ja równiez zyczę wszystkim forumowiczkom czerwcóweczkom najlepszych Świąt
                    Wielkanocnych, wspaniałych pisanek, mokrego dyngusa i pysznych bab i mazurków.
                    I niech ta nasza "wielka pisanka" noszona cały czas przy nas ma się dobrze,
                    niech tańczy, niech się rusza, fika koziołki i... rośnie duża okrąglutka!
                • yo_witka Re: przed świetami_do Muszelki (rozstępy) 25.03.05, 12:12
                  Muszę niestety ci napisać że te jakby "przerośniete" naczynka to są właśnie
                  rozstępy. Tak to właśnie wygląda, najpierw są bladorózowe, później czerwone,
                  później niestety bo ohydnie to wygląda robią się takie sino-fioletowe, i
                  dopiero na samym końcu robią sie białe i wygladaja wtedy jak male blizny. Druga
                  zła informacja jest taka że rozstępy jak się już zrobią to raczej nie ma szans
                  żeby zniknęły także walka w nimi to w zasadzie walka z wiatrakami niezależnie
                  od tego co obiecują producenci róznych kremów. Faktem natomiast jest że te
                  kremy wcierane w skóre uelastyczniają ją i mogą sprawić że rozstępy nie wyjdą
                  wcale albo że wyskoczy ich mniej, radziłabym ci więc zakupić jakiś krem na
                  roztępy (są takie specjalne na rozstępy "ciążowe" )i wcierać je w brzuch i
                  piersi, na pewno nie zaszkodzą a mogą pomóc. A te które już masz na biodrach
                  pozostaną po prostu pamiątką po maluszkusmile Ja tak traktuję swoje(głównie na
                  piersiach mimo że smarowałam się kremami od samego początku ciązysmile)

                  Pozdrawiam
                  Asia i Wojtuś (30tc.)
    • monika450 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 24.03.05, 14:07
      Dołączam się do forum. Mam termin na 3 czerwca. Rodzę w Olsztynie ale jeszcze
      nie wiem w którym szpitalu.
      • emma_euro_emma Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 24.03.05, 14:51
        Witamy Cię, Monika - lepiej późno, niż wcalesmile
        Jak wszystkie urodzimy mniej więcej w terminach, to my akurat będziemy jednymi z pierwszych (tutaj, u Czerwcówek, oczywiście); ja mam termin na 4 czerwca.
        Zaglądaj do nas i pisz, co u Ciebiesmile

        Pozdrawiam.
        Kasia / Gdańsk / 30 tc
    • emma_euro_emma Rwa??? 24.03.05, 14:58
      Czytałam sobie inne wątki i natknęłam się na jeden, w którym dzieczyna pytała o pewien rodzaj bólu, który to, byłam przekonana, że pochodzi od kręgosłupa. Ale tam inne, bardziej doświadczone dziewczyny pisały, że to rwa kulszowa. Mnie to chwilami tak boli, że nie mogę się ruszyć - nie miałam pojęcia, że to rwa kulszowa, bo miałam te bóle wcześniej (ale takie malutkie). Czy któraś z Was też ma tę dziwną dolegliwość?
      Kiedy nie byłam w ciąży, to słyszałam tylko o takich podstawowych objawach, jak mdłości, czasem zawroty głowy, kopniaczki Malucha i to chyba byłoby na tyle. A tu się okazuje, że to dopiero początek...
      Ach, dobra, zabieram się za porządki przedświąteczne...
      Pozdrawiam.
      • muszelka04 Re: Rwa??? 24.03.05, 15:41
        Ja co prawda nie znam tego bólu (tak mi się przynajmniej wydaje), ale moja
        koleżanka jak była w ciąży to skarżyła się na ból i mówiła, że to rwa kulszowa.
        Nie pamiętam gdzie i jak ją to bolało, ale pomagały jej masaże i wykorzystywała
        do tego męża smile)
        • sylkon Re: Rwa??? 24.03.05, 15:59
          Miałam to około 20 tygodnia. Koszmarny ból, przeszkadzający chociażby w
          założeniu spodni, czy chodzeniu. Czułam się jak stara babcia. Bratowa straszyła
          mnie, że z każdym tygodniem będzie coraz gorzej, ona musiała nosić specjany
          gorset odciążający. Ale mi przeszło jak dzidzia przeniosła się w górę. Nie musi
          boleć do końca ciąży. Gdy bóle mi dokuczały jedynie pomagał masaż silnym
          strumieniem wody.
          A tak wogóle to WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI ŚWIĄT!!!!!!
          Pozdrawiam
          S.
    • iwona077 Re: Ciała ketonowe 24.03.05, 15:14
      Miałam robione badanie moczu i wyszło mi slad ketonów w moczu. Mam się
      skontaktowac z moja diabetolog, ale bedzie dopiero po świętach. Jeżeli cos
      wiecie na ten temat, jak tego sie pozbyć to prosze o radę. Wiem, że wieczorem
      cos musiałabym podgryzać? Czy to prawda?
      Pozdrawiam Iwona
      • aagulek Re: Ciała ketonowe 24.03.05, 18:30
        czesc Iwona, wiem od Cruk i z lekturki o cukrzycy, ze tak jest wlasnie gdy sa
        zbyt dlugie przerwy miedzy posilkiem nocnym a porannym, to dosc niebezpieczne,
        pomaga pogryzanie ostatniego posilku pozno, nie wiem o ktorej jesz ostatni a o
        ktorej pierwszy ale pochrup cos dodatkowo, pozdrawiam, Agnieszka
    • sowikoj Przedświątecznie 24.03.05, 17:45
      Hej dziewczyny!
      Witam przed świętami. Widzę, że jesteście bardzo pracowite. Te okna,
      porządki! Skąd macie na to siły??? Ja opadłam całkiem z sił i w domu nie
      ruszyłam (i nie zamierzam)palcem. Jutro mam wieczorem wizytę, USG i odbiorę
      wyniki dzisiejszych badań, min. krzywej. Trzymajcie kciuki! może dowiemy się
      kto jest mieszkańcem mojego brzuszka? No i nawet nie dopuszczam myśli, że coś
      mogłoby być nie tak.

      Po wizycie wsiadamy w auto i jedziemy do rodziców na święta. Zamierzam tam z
      synkiem spędzić co najmniej tydzień i jedyne czym się martwię to to czy ta
      zmiana nie zaszkodzi maleństwu. Ale w końcu mieszkałam tam prawie 30lat,
      więc... Trzymajcie kciuki.
      Jutro ostatni dzień do pracy, bo moi szefowie mnie po prostu wyrzucili na L-
      4. mam sie nie przepracowywać i być w kontakcie elektronicznym jak by coś...
      Są jeszcze porządni ludzie na świecie. Nie doceniłam ich. Ale w związku z tym
      przez ostatni tydzień pracowałam w dwójnasób i odbija sie to mocno na moich
      siłach. Śpię po 12godzin. Kładę się spać około 19 bo dłużej nie mogę
      wysiedzieć i spię jak zabita do 5. Pobudka na siusiu(koniecznie!smilewiadomo!)
      i potem jeszcze godzinka drzemki i do pracy. Ale jeszcze jutro i koniec.
      Świat jest piękny! Nie oczekiwałam, że tak się dobrze wszystko ułoży. Chyba
      jestem tym faktem oszołomiona ciągle jeszcze od poniedziałku.

      Dla poszukujących żelaza polecam żółtka (na czasie smile) a do tego, żeby
      lepiej się wchałaniało to jest potrzebny kwas foliowy. Jak się bierze coś z
      preparató żelaza to należy ograniczyć picie mleka, które hamuje naturalny
      proces wchłaniania żelaza. mam w domu przypadek u 6 latka z poziomem żelaza
      25 i hemoglobiną 13,5. Stąd moje informacje jak chcecie coś więcej wiedzieć
      to pytajcie. Ale wydaje mi się, że w naszym przypadku spadek hemoglobiny nie
      musi się wiązać ze spadkiem żelaza. Po prostu dziecko potrzebuje i bierze to
      co mu trzeba bez oglądania się na zdrowie mamy. Dbajcie o siebie i po prostu
      jedzcie co należy -patrz wczesniejsze rady.

      A teraz życzę Wam duuuużo ciepełka i słoneczka, smaczności i wesołości,
      odpoczynku i spacerów w gronie najbliższych. No i braku dolegliwości, które
      zwykle nas trapią. A przede wszystkim, aby Wasze maleństwa rosły sobie zdrowe!

      Zobaczymy się pewnie dopiero w kwietniu więc pozdrawiam wiosennie.
      Pa!!!
      I.
      • aagulek Re: Przedświątecznie 24.03.05, 18:34
        Dziewczyny, wszystkiego najlepszego z okazji świąt, przede wszystkim zdrowia i
        odpoczynku, no i wcinajcie te jajka skoro maja pomoc by te Małe "wysysacze" w
        brzuszkach juz nam calkiem nie wyssaly zdrowka. Pozdrowionka dla Was i Waszych
        rodzin a dla brzuszkow delikatne masowanka, Agnieszka i Magdalenka
    • wifeik przedświątecznie 24.03.05, 19:44
      Cześć Kobietki : )

      Podziwiam te Wasze zapędy porządkarskie – ja mam z domu kurną chatę –
      dosłownie! Wczoraj napadło mnie rozpalić sobie w piecu, aby ciepełko było takie
      ogniskowe – no i cholerka dym zamiast do komina wylecial mi do domu!!
      Wietrzyłam, wietrzyłam, świeczki zapachowe świeciłam, „brisowałam” a dzisiaj i
      tak dalej JEDZIE DYMEM!! Chcąc nie chcąc latałam ze szmatą klnąc i płacząc a
      brzuch mi się robił na sztywno! Okna pokonał mój Mąż przed wyjazdem, przy
      pomocy cudownych ściereczek bezsmugowych /tu bym podyskutowała z
      producentem; )/ a ja tylko pościeram troszkę kurze, odkurzę i zmyję podłogi i
      dość! Ciasto w tym roku z dobrej cukierni i już... Dzisiaj na poprawę nastroju
      kupiłam sobie czarne spodnie „wyjściówki” chociaż jeszcze nie tak dawno
      zaklinałam się, że absolutnie nic nie będę kupować, że „opędzę” ciążę w
      spódnicy ogrodniczce jeansowej – nici z zaklinania he, he...

      IWONA077 - przy poprzednim badaniu moczu ciała ketonowe wyszły mi na dwa plusy
      ++ ale lekarz kazał mi powtórzyć badania i na powtórce w tydzień po pierwotnym
      badaniu – czyściutko! Następne badanie jak robiłam też było już spoko...ale jak
      jesteś "cukierkowa" to nie wiem jak to jest tak do końca.

      MONIKA450 – dobrze trafiłaś, u nas fajnie jest smile

      MUSZELKA 04 – z tymi rozstępami to na dwoje babka wróżyła – oglądałam
      kilka „ciężarówkowych” programów i przy ciąży najpierw to dziadostwo jest
      różowo-czerwone a później robi się jak blizny – tak jak pisałą EMMA. Zresztą
      mój Mąż „zarobił” rozstępy na udach po intensywnej jeździe na biegówkach i
      szybkim przyroście mięśni i potwierdził mi to, że na początku są czerwonawe.
      Wcieraj coś w ciałko, może być nawet oliwka – chodzi o to aby skóra była dobrze
      elastyczna. Za radą koleżanki już od 4-go miesiąca używam Fissanu – tubka w
      aptece ok. 20,00 zł i na razie spokój. Są różne opinie – jeśli ktoś ma
      tenedencje do tworzenia to i kremy nie pomogą, taka czasem uroda. Ja mam
      celulit gigant na udach i łydkach nawet -wszystkie balsamy o d...rozbić, a pół
      roku ćwiczeń – codziennie też nic nie dało..da się z tym żyć. A z piersi –
      których tak na dobrą sprawę prawie nie mam – też sączy mi się siara, zamiast
      wkładek na razie używam najzwyklejszych płatków kosmetycznych –póki co są
      wystarczające.

      EMMA – dzięki za słowa otuchy, tak sobie myślę, że nic strasznego się nie
      działo. Z racji paciorkowca mam leczenie dopochwowe a jako że błonę śluzową
      strasznie mam wrażliwą to może tabletka mi podrażniła.. Za wszelką cene trzymam
      się myśli, że MUSI być dobrze, do końca chociaz i czarne myśli mnie dręczą..

      SGOSIA – podoba mi się ta „dyskoteka” w brzuchu : ) Maciuś czasami przechodzi
      sam siebie – zresztą teraz też mi ustawia wszystkie wnętrzności, praktycznie
      rozrabia cały czas – ciekawe czy poza brzuchem też tak będzie dokazywał? : ) no
      i czkawkę ma codziennie, nawet kilka razy – popija tam równo!! Właśnie Go
      męczy...

      SYLKON -daj znać czy a jeśli tak to jak bawiłaś się w Zakopcu.. Dzisiaj góry
      były zakryte chmurzyskami ale w miarę ciepło było jak na tutejsze warunki–
      teraz, o 19:30 jest hmmm... +1 : )))


      „Na stole święcone, a obok baranek,
      Koszyczek pełny barwnych pisanek
      I tak znamienne w polskim krajobrazie
      W bukiecie srebrzyste, wiosenne bazie.
      Zielony barwinek, fiołki i żonkile
      - Barwami stroją uroczyste chwile.
      W dom polski wiosna wchodzi na spotkanie,
      Gdy wielkanocne na stole śniadanie.”

      Naprawdę radosnej Wielkanocy – Wam wszystkim

      Od Basi i Maciusia

      • renia73 Re: przedświątecznie 24.03.05, 22:57
        Witajcie przed Świętami,

        u mnie w tym roku nie było gruntownych porządków i już nie będzie. Po pierwsze -
        bo naprawdę nie znajduję na to siły, po drugie - pieciolatka chora w domu.
        Mieliśmy jechac na Świeta do teściów - babcia kupiła jajka przepiórcze dla
        naszej alergicznej córci, koszyczek i zajączki - niestety 38 na termometrze,
        suchy kaszel i wodnisty katar - wiec jeśli do jutra nie będzie nic lepiej to
        pewnie zostaniemy w domu.
        Dziś byłam u swojej Pani G. na kolejnej wizycie. Plus 9 kg i położenie
        poprzeczne dzidziusia - mam leżec wyłącznie na boku, bo przy leżeniu na wznak
        może byc ucisk na jakąs żyłę i w efekcie niedotlenienie płodu (((-: Morfologia -
        słabiutko, ale lubię jajka, wiec może w świeta się poprawi - pietrucha juz mi
        wychodzi bokiem...
        Korzystając z okazji zapytałam Panią G o szpital, czy może jakiś
        zarekomendowac - a ona na to, że owszem ale zdarzyło się jej, że poleciła a
        dziewczyny i tak nie przyjęli z braku miejsc...i musiała jechac do kolejnego.
        Hmmm czyżby, aż tyle dzieci przychodziło na świat??? Ostatnio czytałam
        wyłacznie o niżu demograficznym. Trochę mnie to martwi, bo wychodzi na to że to
        loteria, gdzie bedę rodzic...Pani G odradziła mi również czekanie w domu do
        ostatniej chwili - wtedy muszą przyjąc do szpitala bez względu na ilośc wolnych
        łóżek - bo można zaszkodzic sobie i dzidziusiowi. Tym samym mój plan,że pojadę
        dopiero jak skórcze będa co 5 minut spalił na panewce...
        Dzidziuś harcuje całymi dniami,ze szczególnym uwzglednieniem pory nocnej -
        jestem padnięta, więc poleguję i przysypiam w ciągu dnia. Całe szczęscie że
        mogę sobie na to pozwolic!
        Czkawka? O tak, przynamniej 4 razy dziennie. Zwłaszcza po wypiciu dużej ilosci
        soku przez mamusię - moja pięciolatka ma to do dzisiaj, więc braciszek nie
        pozostaje dłużny.
        Rwa? Miałam, ale mi na szczęście mineło. Naprawdę nic przyjemnego. Kłujacy ból
        w pośladku promieniujący do kolana i pachwiny - masaż niewiele pomagał, jedynie
        poszukiwanie wygodnej pozycji zmniejszającej ucisk.

        A dla Wszystkich Cięzarówek Czerwcówek:
        Najserdeczniejsze Życzenia Pełnych Wiosennej Radości Świat Wielkanocnych,
        Renia
        • lolo09 Re: przedświątecznie 25.03.05, 09:58
          ja rowniez dalaczam sie do zyczen wielkanocnych. przede wszystkim zdrowych i
          wesolych i abysmy w takim stanie 2w1 wytrwaly jak najdluzej smile)))))))

          dawno nie pisalam ale poczytuje was namietnie (chyba jestem troche uzalezniona).
          porzadki ograniczylam do minimum, bo i tak swieta spedzamy u rodzicow (beda
          mieli 30 rocznice slubu) a za miesiac sie przeprowadzamy wiec wysile sie
          dopiero w nawym lokum. mam za to strasznie duzo bieganiny, a to ubezpieczenie
          auta, a to zalatwienie internetu zeby od maja byl na nowym miejscu, pomiar i
          wycena szaf itp. na szczescie wiosna zawitala na dobre i pogoda dodaje mi
          wigoru smile))) no i dzis zlozylam podanie do przedszkola. okazalo sie ze w "malym
          sportowcu" pracuje dobra znajoma mojej mamy wiec wreszcie ten dosyc wazny wybor
          mamy za soba. pozostaje tylko czekac czy damian zostanie przyjety smile)))))))

          u mnie juz 31tc leci i plus 10 kg, niby tylko w brzuchu ale jakos mi ciezko
          (wydaje mi sie ze 3 lata temu bylo latwiej). jestem raczej zywa i troche
          denerwuje mnie fakt ze mlody terrorysta nie na wszystko mi pozwala sad(((( z
          drugiej jednak strony ciesze sie ze rosnie i ze juz niedlugo go zobacze smile))))

          buziaczki dla wszystkich smile))))))))))

          p.s. co do wybranego szpitala to faktycznie lepiej miec wybrane jeszcze ze dwa.
          moze sie tak zdazyc ze bedzie nawal porodow i na przyklad porodowka rodzinna
          bedzie zajeta i wtedy dopadnie nas dylemat czy rodzic na ogolnej czy pojechac
          do innego szpitala, a czasu mozemy nie miec duzo. (tego oczywiscie zadnej z nas
          nie zycze)
          • letica ŻYCZONKA DLA KAŻDEJ CZERWCÓWECZKI :) 25.03.05, 12:34
            WIELGAŚNO I NOCNIE
            ŚWIATECZNIE,RADOŚNIE
            Z WIOSNĄ I Z CIEPŁEM
            BEZ DESZCZU I Z DESZCZEM
            Z DALEKA
            BEZ SŁOWA ,ZE SŁOWEM
            I NOCĄ I DNIEM
            I TAK CZY OWAK
            I NIEWIADOMO JAK
            NARESZCIE I WRESZCIE
            ŻYCZĘ WSZYSTKIEGO
            CO WYMYSLISZ,CO CHCESZ
            NO I WIESZ...


            Hej Dziewczynki,już coraz bliżej naszych terminów smileJa już naprawde nie moge
            się doczekać.W domu mam już cały arsenał ubranek,sporo zabaweczek,wózeczek i
            ogólnie cały dom dostał zbiorowego fisia pt.:"Filpipek" smileOstatnio rzadziej sie
            pojawiam,ale studia przypieraja do mury więc kupę czasu spędzam w czytelniach i
            bibliotekach.
            Buziaki dla Was wszystkich smile

            • monika450 Re: ŻYCZONKA DLA KAŻDEJ CZERWCÓWECZKI :) 25.03.05, 12:57
              Dzięki za powitanie. Zyczę wam również dziewczyny zdrówka i jeszcze raz zdrówka
              dla was i waszych malutkich bąbelków. Wczoraj byłam u gin. i mam najnowsze
              wyniki i bardzo się cieszę że wszystko jest ok. Ja czuję się świetnie lecz na
              początku ciąży było strasznie. Wymioty do 5 miesiąca, ból głowy gigant i
              niesamowita reakcja na zapachy-wszystko mnie drażniło. Od razu wiedziałam że
              będzie dziewczynka - takie przeczucie no i objawy, choć z tym to bywa różnie.
              Teraz mam problem innej natury Zus mnie ciąga na jakieś kontrole przysyłają mi
              jakieś kwity aby im dostarczać kartę ciąży już drugi raz. Jestem na zwolnieniu
              od stycznia bo myślałam że nie wyrobię w pracy - strasznie stresująca (biuro
              rachunkowe. Myślę, że to przez moją szefową. Mam takie pytanko czy mogę im
              odmówić jak mnie wezwą na badanie przed jakąś komisję? Może któraś z was wie.
              • renia73 Re: ŻYCZONKA DLA KAŻDEJ CZERWCÓWECZKI :) 25.03.05, 16:03
                Czesc Moniko,
                ja jestem z podobnej branzy, na zwolnieniu od listopada. Tez spodziewam sie
                wezwania z ZUS bo musze przedłużyc podstawowy okres zasiłkowy - mam pewne
                obawy, ale w końcu co mogą nam zrobic, skoro ciaza jest zagrożona. To powinna
                byc formalnośc. Wiem ze ZUS robi problemy osobom, które krótko przed zajsciem w
                ciaze podjeły pracę. Niestety nie znam konsekwencji nie stawienia sie na
                kontrole. Trzymam kciuki!
                Pozdrawiam świątecznie,
                Renia
                • monika450 Re: ŻYCZONKA DLA KAŻDEJ CZERWCÓWECZKI :) 25.03.05, 20:07
                  Narazie jeszcze nie mam wezwania na kontrolę ale zastanawiam się gdyby coś.
                  pracuję w tej firmie już 2 lata a wcześniej też pracowałam w sumie mam staż
                  około 4 lat. dlatego mnie dziwi że czepiają się mnie. Moja gin.mówi że to w
                  drodze losowania ale mi się nie chce w to wierzyć. Ja bym obstawiała moją
                  szefową, bo ma takie prawo a miałyśmy zgrzyt. Wiem że niewiele mi mogą ale to
                  mimo wszystko wkurza bo człowiek czuje się jak przestępca a przecierz to dla
                  mojego i mojej dzidzi dobra. Pozdrawiam cię Reniu i dzięki.
                  • muszelka04 Re: ŻYCZONKA ... (co z tym ZUS-em) 25.03.05, 21:50
                    witajcie dziewczyny, myślałam, że to tylko ja mam problem z tym ZUS-em, ale
                    teraz widzę, że jest Nas więcej, ja już ten problem mam na szczęście za sobą i
                    opisze Wam jak to u mnie wyglądało, to może Was to pocieszy albo chociaz
                    spowoduje, że nie będziecie się martwić aż tak bardzo, bo ja tez się
                    zamartwiałam,
                    a więc...
                    jestem na zwolnieniu lekarskim od 29.09., a od 01.11 mam wypłacany zasiłek
                    chorobowy, kadrowa z mojej pracy wysłała mi wniosek o przedłużenie wypłacania
                    zasiłku chorobowego, bo zbliżaly się magiczne 180 dni (dokładnie 27.03), to nie
                    jest tak, że pracodawca się "uczepia", tylko to jest ich obowiązek, bo ZUS może
                    się ich przyczepić,
                    jak już dostałam ten wniosek, to dałam go do wypełnienia swojemu ginekologowi,
                    on opisał przebieg ciąży, dodał, że ciąża jest zagrożona i nie moge podróżować
                    (co by mnie nie wzywali na komisje), później odebrałam, dołączyłam ksero karty
                    ciąży i dodatkowo ksero wyników badań lekarskich, a szczególnie tych, z których
                    wynikała anemia, stan zapalny pochwy, itp., później mój mąż zawiózł to wszystko
                    do ZUS-u (można tez wysłac pocztą lub przekazać pracodawcy, żeby oni wysłali,
                    ale ja stwierdziłam, że szkoda czasu, bo to było 07.03), jak mąż to składał to
                    pani "w okienku" powiedziała, że mamy się nie martwić, że rozpatrzenie wniosku
                    potrwa 2-3 tygodnie i albo dostanę wezwanie na komisję, albo lekarz orzecznik
                    ZUS przyjedzie do mnie i wystawi orzeczenie, albo zrobi to "zaocznie" i wyśle
                    pocztą, uprzedziła też, że może nie zdążyć do 27.03 i wystawi później, ale
                    pieniądze u pracodawcy i tak dostanę,
                    pozostało mi więc uzbrojenie sie w cierpliwość, no ale cały czas nerwowo
                    zaglądałam do skrzynki pocztowej i bałam się, że przyjdzie lekarz do domu i nie
                    daj Boże mnie nie zastanie, czekałam i czekałam,... i
                    ku mojemu zaskoczeniu 22.03 (5 dni przed upływem terminu) dostałam list
                    polecony za potwierdzeniem, a w środku "orzeczenie lekarza ZUS stwierdzającego
                    niezdolność do pracy i przedłużające okres wypłacania zasiłku chorobowego"-
                    oryginał dla pracodawcy i kopia dla ginekologa, ufff... smile)))))))))))
                    na szczęście obyło się bez żadnych komisji i niepotrzebnych nerwów, czego i Wam
                    życzę, aha i dodam jeszcze, że u tego pracodawcy jestem zatrudniona od 21.06,
                    więc całkiem niedługo, nie ma też cała sprawa nic wspólnego z losowaniem, czy
                    tak jak pisąłam "czepianiem" sie pracodawcy, kazdy pracodawca ma poprostu taki
                    obowiązek, bo u mnie przy innej pracownicy w ciązy o to kadry nie zadbały,
                    dziewczyna urodziła i po miesiącu ZUS się odezwał, że nie mieli prawa jej
                    wypłacac dalej zasiłku bez orzeczenia lekarza i załatwiali wszystko w ZUS-ie
                    wstecz, ale na szczęściej poszli im na rękę, bo ponoć przy ciężarnych, to nie
                    robią takich problemów, bo wiadomo, że chodzi i "małego człowieczka",
                    myślę tez, że niestawianie się na komisji może pogorszyć sprawę, chociaż nie
                    znam się na tym, ale nawet jakbyście dostały orzeczenie o zdolności do
                    wykonywania pracy, to można się odwoływac, a z tego co słyszałam, to kobiety w
                    ciąży wtedy "wygrywają", na pewno cała sprawa jest też dość indywidualna i to
                    nie tylko ze względu na ciężarną, ale też na oddział ZUS, czy ze względu na
                    konkretnego lekarza orzecznika ZUS,

                    życzę Wam więc różniez, aby i w Waszym przypadku sprawa szybko znalazła swój
                    szczęśliwy finał i żebyście nie potrzebnie się takimi rzeczami nie zamartwiały
                    pozdrawiam jeszcze raz bardzo świątecznie smile))
                    • renia73 Re: ŻYCZONKA ... (co z tym ZUS-em) 26.03.05, 17:34
                      Muszelko,

                      nie ukrywam że bardzo mnie pocieszyłaś, liczę na podobne załatwienie mojej
                      sprawy. Wniosek wypełniony przez gina i pracodawce mam w domu - zamierzam go
                      złozyc we wtorek po świetach. Wiadomo, żeby wnisek przez świeta się w ZUSie nie
                      zawieruszyłsmile Okres zasiłkowy upływa mi 30 kwietnia, wiec mam nadzieję że ZUS
                      sie wyrobi. Aha dodam, że to ja musiałam oświecic pracodawcę, jakie są jego
                      obowiązki w tym zakresie - bo ani on ani gin sie nie zająkneli na temat tych
                      magicznych 180 dni...
                      Uściski, Renia
            • polihymnia Re: ŻYCZONKA DLA KAŻDEJ CZERWCÓWECZKI :) 25.03.05, 21:24
              Żeby śmiały się pisanki,
              uśmiechały się baranki,
              mokry Dyngus zraszał skronie,
              dużo szczęścia sypał w dłonie...

              I spokojnego, terminowego, szybkiego wykluwania się naszych Kurczaczków big_grin

              Asia
              • renia73 Re: ŻYCZONKA DLA KAŻDEJ CZERWCÓWECZKI :) 26.03.05, 17:38
                Oby zdrowie dopisało i jajeczko smakowało,
                by szyneczka nie tuczyła,
                atmosferka była miła,
                a zajączek uśmiechnięty przyniósł wreszcie Te prezenty!

                Ze swiatecznymi pozdrowieniami,Renia
    • iwona077 Re: Witam po świętach 29.03.05, 11:23
      Święta, święta i po świętach.
      Troche za krótkie sa te święta. Praktycznie 1 dzień więcej to stanowczo za mało.
      W czwartek byłam u mojej gin i okazało się, że schudłam 2,5 kg. Od założenia
      karty ciążowej przytyłam 1 kg.
      Dowiedziałam się, że ze względu na cukrzyce będa mi wywoływac ciąże. A termin
      wg OM 2 czerwiec, a wg USG 16 czerwiec. Wolałbym dalej od dnia dziecka, ale
      lekarka powiedziała, że biora wg OM i nie patrza czy dziecko bedzie miało 3 kg
      czy nie, bo każdy dzien więcej to ponoc jest jakies zagrożenie.
      Chyba, że urodze w maju.
      Pozdrawiam wszystkie mamusie
      • sylkon Re: Witam po świętach 30.03.05, 10:00
        Co tu tak cicho? Mam nadzieje, że u Was wszystko w pożądku?
        U mnie Święta minęły bardzo szybko, ale za to bardzo intensywnie.
        Moja gin nie zabroniła mi jechać w góry, więc już w sobotę byliśmy w Zakopanem,
        a dokładniej w Olczy, zamieszaliśmy w ślicznym pokoiku z klasycznych okrągłych
        bali z widokiem na Giewont i resztę zaśnieżonych gór. Dzidzia miała się bardzo
        dobrze, obyło się bez krwawień i skurczy, za to bardzo dużo spacerowaliśmy,
        byliśmy nawet w Dolinie Kościeliskiej w Wielkanoc. Spacerki, spacerki i
        jeszcze raz spacerki - w końcu się rozruszałam, kręgosłup przestał boleć i
        nocne skurcze przestały mnie zaskakiwać. Jest i było mi po prostu dobrze. I
        będzie dobrze - tak sobie powtarzam. Dostałam skierowanie na badanie krwi -
        drugi raz WR i pierwszy raz żółtaczka. I trzecie USG. NIestety musiałam przejść
        na dietę, ponieważ miałam straszny skok wagowy w tym ostatnim miesiącu. Zero
        słodyczy, pieczywo tylko chrupkie, itp. itd. i nie mogę dodatkowo solić potraw.
        I powiem Wam, że dobrze się z tym czuję, o wiele lepiej i lżej. Za to mam
        ogromną ochotę na kurczaki (przed ciążą byłam na diecie jarskiej i na kurczaki
        patrzeć nie mogłam, nie mówiąc o wieprzowinie czy wołowinie).
        Wczoraj zauważyłam, że moja dzidzia żywo reaguje na krzyki innych dzieci - w
        świetlicy mieliśmy wczoraj konkursy i było sporo emocji, podniesionych głosów i
        pisków, a najwięcej radości sparwił moim podopiecznym mój tańczący na lewo i
        prawo brzuch. Sami później się strofowali i uciszali nawzajem, by nie straszyć
        mojego dzidziuniasmile)
        Napiszcie dziewczyny jak się czujecie po Świętach, jakie macie plany na
        przyszłe tygodnie w związku z przygotowaniami do porodu, czy któraś już chodzi
        na zajęcia do szkoły rodzenia, jeśli tak, to jak je oceniacie.
        Pozdrawiam wiosennie.
        Sylwia
        • muszelka04 Re: Witam po świętach 30.03.05, 10:49
          Witam, witam,...
          Faktycznie cichutko tu jakoś. No ale pewnie wiosna teraz będzie nas wyciągać
          częściej z domu na spacery. Mi właśnie pod takim hasłem minęły święta:
          spacerki. Moi rodzice, bo u nich spędziliśmy wielkanoc, mieszkają w otoczeniu
          lasów i jest gdzie chodzić.
          Wczoraj byliśmy na pierwszysch zajęciach w szkole rodzenia w szpitalu do
          którego się wybieramy. Grupa liczy 12 par i jest bardzo fajna atmosfera,
          zwracamy się wszyscy sobie po imieniu, zajęcia prowadzi połozna. Pierwsze
          zajęcia były teoretyczne i poruszaliśmy wiele tematów (no w końcu jest o czym
          mówić) i dostaliśmy listę rzeczy, które nalezy zabrać do szpitala jadąc do
          porodu. Wszystkie kolejne zajęcia będą po części teoretyczne i po części
          praktyczne, ale już na sali gimnastycznej, więc będziemy ćwiczyć i wylegiwać
          się na materacach, a nie siedzieć 2,5 h na krzesełkach.
          Jakoś od razu lepiej się poczułam po tych zajęciach, myślę z resztą, że my
          pierwiastki denerwujemy się wieloma rzeczami z czystej niewiedzy i takie
          zajęcia w szkole rodzenia są wskazane, więc ja już po pierwszych zajęciach
          polecam.
          A dzidzi też się chyba podobało, bo się strasznie "rozbrykała" i coraz częściej
          robi mi dyskotekę.
          Pozdrawiam wiosennie.

    • emma_euro_emma Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 30.03.05, 13:01
      Już siedem miesięcy jesteśmy razem! Tzn. tak umownie, bo Iza ciut później załozyła ten wątek niż pierwszego dnia ciąży, a także nie każda z nas jest tu od początku. W każdym razie, przyjmując, że to wspólne siedem miesięcy (i to jedne z najszczęśliwszych w moim życiu) chciałam Wam wszystkim podziękować za rady i dobre słowa. Z jakimkolwiek problemem czy wątpliwościami zwracałam się do Was i zawsze dostawałam oczekiwane wsparcie. A teraz kończy mi się 31 tc, leci już 8 miesiąc i zostało tak niewiele czasu... Kurczę, dziewczyny, za 3 miesiące to już prawie na pewno wszystkie będziemy przytulać nasze szkraby (chyba, że któreś się spóźni).
      Pozdrawiam Was wszystkie bardzo mocno, ściskam, całuję i w ogóle...

      Kasia / Gdańsk / 31 tc

      P.S. Muszelko, masz może tę listę w wersji elektronicznej albo możliwość zeskanowania jej?
      • jaiza ósmy miesiąc 30.03.05, 14:25
        Co u nas po świętach? Niestety nie najlepiej. Chyba się przeforsowałam
        (szykowanie, odwiedziny) i wczoraj miałam duży ból krzyża z parciem na stolec.
        Po telefonie do gina wylądowałam w łóżku, wzięłam nystatyne. A we czwartek idę
        do lekarza. Podobnie było w tym czasie w poprzedniej ciąży, tyle, że
        występowało też krwawienie. Spowodowało to rozwarcie na pół palca, więc teraz
        wolę uważać. A miałam robić pranie i prasowanie ubranek dla Elzbietki. Poza tym
        taka piękna pogoda! No, ale wstrzymam się do wizyty i USG i zobaczymy. Wam
        życze zdrowia. To tyle, idę znów sie położyć i obejrzeć kolejny film na DVD -
        korzystając z tego, że mój słodki rozrabiaka jest u dziadków. I.
        • muszelka04 Re: ósmy miesiąc 30.03.05, 20:30
          U mnie 8 miesiąc zaczyna się w sobotę i wygląda na to, że z niespodziankami.
          Jestem właśnie po wizycie u lekarza. Dzidzia zdrowa i dobrze się rozwija,
          ułożona główką do dołu, nóżki długie (po mamiesmile) i ogólnie wszystko OK,
          tylko... mamuśka znowu nawaliła, bo:
          1. mam stan zapalny pochwy i prawdopodobnie właśnie przez infekcję zbyt twardą
          macicę,
          2. mam zbyt krótką szyjkę (23 mm),
          decyzja lekarza: pobyt w szpitalu.
          Więc moje drogie jutro opuszczam na parę dni domowe pielesze i kładę się na
          szpitalne wyrko. Z tego co mi powiedział lekarz, będą mnie obserwować, robić
          USG i inne badania (morfologia, poziom magnezu i potasu, posiew z szyjki,
          itd.). Mam też dostać leki na rozluźnienie macicy, a po usunięciu bakterii
          najprawdopodobniej założą mi krążek na szyjke. Martynka jest ułozona dość nisko
          i dlatego czuję jak mi naciska główką na pęcherz i cały "dół".
          Nie przejmuję się za bardzo tą sytuacja, bo wiem, że z maluszkiem wszystko w
          porządku, co najwyżej pojawi się na świecie już w maju (oby nie szybciej).
          Szkoda też mi zajęć w szkole rodzenia, bo nie wiem czy będę mogła uczęszcz.. na
          nie, a już na pewno nie będę mogła ćwiczyć. A tak się cieszyłam na tą szkołęsad(
          No i jeszcze jutro wypada nasza trzecia rocznica ślubu. Ale co tam, przed nami
          jeszcze wiele rocznic, ale musze pochwalić mojego M, bo zaraz po powrocie od
          lekarza pojechał na zakupy i przywiózł mi piękną, kwitnącą orchideę na konto
          jutrzejszego święta smile))
          Zeskanowałam listę rzeczy potrzebnych do szpitala i proponowaną
          listę "wyprawki" dla dziecka, które otrzymaliśmy w szkole rodzenia. Nie wiem
          czy mogę je jakoś dołączyć do wypowiedzi, ale moge zainteresowanym przesłać na
          maila. Ale to powrocie ze szpitala. Trzymajcie się. Będę tęsknić za Wami.
          Pa
          • renia73 Re: ósmy miesiąc 30.03.05, 22:32
            Trzymamy kciuki! Wszystko będzie dobrze,
            Renia
            • letica No to teraz :"WESOŁEGO PO ŚWIĘTACH"...a co :) 31.03.05, 00:39
              Po pierwsze:Muszelko wracaj do formy jak najszybciej i nie zamartwiaj się-
              wszystko będzie dobrze smile
              Po drugie:Święta minęły dość względnie-objadałam się bez skrupułów(chociaż ze
              wzgledu na wagę-powinnam je mieć jak najbardziej,a tam....)no i chodziłam na
              spacerki.U mnie zawsze z świętami było raczej kulawo z różnych względów,a poza
              tym krucho u nas raczej z wiarą,więc nie było ani koszyczka ze święconką ani
              żadnych takich symboli właśnie,trochę szkoda.Ale jak już Filipek będzie na
              świecie,to sama dokładnie dopilnuję,żeby wszystko miało ręce i nogi,a święta
              były powodem do zadumy,celebracji a nie tylko oglądania TV,świętego spokoju czy
              pełnej lodówki..
              Po trzecie:W związku z tym,że wcześniej idę do szpitala(już 15.05 mam być na
              miejscu,a termin dopiero na 16.06)muszę sie dwoić i troić,żeby wszystko na
              uczelni pozaliczać,bo wypadają mi egzaminy w czasie kiedy mnie nie będzie.No i
              mam sporo bieganiny..
              Po czwarte:Kurcze,jak czytam o Waszych nastrojach,o Waszych mężach,facetach-jak
              zwał tak zwał-to normalnie aż żal mnie troche ściska,że macie z kim przeżywać
              ten cudowny,nie mniej jednak trudny dla kobiety okres jakim jest ciąża,że jest
              z kim pogadać,komu sie wyżalić,do kogo się przytulić...No i potem jest z kim
              patrzeć na tę pociechę-kiedy wreszcie już się pojawi na świecie..Dobrze,że
              chociaż Filipek będzie miał babcię..a ja już jakoś sobie poradzę w swojej
              samotni..
              Sorry,że ja tak marudzę,tak mnie jakoś naszło...zazwyczaj tak się nie
              uzewnętrzniam raczej...
              Po piąte i ostatnie:Wesołego także i po Świętach Dziewczynki smile
          • cruk Re: ósmy miesiąc 31.03.05, 10:20
            nam swieta tez minely w pozycji horyzontalnej. Ja mam szyjke 27,5mm, zamknieta,
            ale to ponad 7mm mniej niz 2 tyg. temu, wiec od tygodnia biore fenoterol i
            isoptin.

            3 pierwsze dni byly dla mnie fatalne..myslalam ze mnie cos trafi przez te
            skutki uboczne leku. Kolatanie serca, nie pozwalajace sie skupic pulsowanie w
            skroniach i drzenie rak powodowaly, ze 1,5h po wzieciu tabletki bylo dla mnie
            koszmarem, ale... minelo smile

            czuje sie super, leze, poruszam sie tylko po mieszkaniu ale i tez umiarkowanie
            i polykam ksiazke dziennie, wiec wczoraj zamowilam via internet 4 kolejne smile)

            Swieta spedzilismy u moich rodzicow, do tesciow nie bylam w stanie pojechac,
            wiec pojechala delegacja mezowa smile

            cukier mam przez ostatnie 2 tyg. na stalym poziomie i po posilkach rzadko
            przekracza 100%mg zwykle wartosc waha sie od 90-98%mg, na slodkoscie tez sobie
            grzesznie pozwalalam, wiec tym bardziej sie ciesze z wynikow.

            Jutro wizyta w poradni kontrolna, w sobote morfologia i badanie poziomu mg i fe
            we krwi, posiew mialam robiony ostatnio na wizycie u gin, a kolejna czeka mnie
            w najblizszy wtorek - i USG - mam nadzieje ze szyjka sie nie skrocila, bo do
            szpitala absolutnie sie nie dam wpakowac. Moze to glupie stawianie sie, ale
            psychicznie i fizycznie wykancza mnie sama mysl o takiej mozliwosci..a co
            dopiero upupienie tam przez x czasu...

            Dolegliwosci brzusiowych nie odczuwam, Maly Nietoperz odpuscil naciskanie na
            szyjke glowka, wyluzowal sie chlopak, co wyraznie czuje, wiec leze ile wlezie i
            mam sie dobrze.. Troszke tesknie tylko patrze za okno..ogromnie mi sie marzy
            spacer w lesie..ale jeszcze chwile i bedzie mozna ganiac don z wozkiem

            Sciskam Was serdecznie

            Muszelko - jestem z Toba smile

            P.
            • sgosia5 Re: ósmy miesiąc 31.03.05, 13:26
              U mnie jeszcze połowa siódmego, ale tutaj się dopiszę.

              Przed świętami pomimo iz postanowiłam za dużo nie szaleć, to i tak miałam sporo
              bieganiny, całe szczęście,że mąż wysprzątał całe mieszkanie łącznie z myciem
              okien. Święta spędziliśmy w domu, była u nas moja najmłodsza siostra z mężem
              (nie ta od brzuszkasmile, niestety lekko czymś przytruta, więc nie było komu jeść
              świątecznych specjałów (bo mąż nie chciął sie wyłamać ze swojej diety
              odchudzającej a na dodatek szwagier do niego dołączył).

              Na drugi dzień po świętach okazało się, ze mąż przyszedł z pracy z gorączką i
              bólem brzucha, a mnie dopadło w nocy z wtorku na środę, w życiu nie miałam
              takich wymiotów, skurczów żołądka i biegunki na raz, po prostu koszmar.
              Doszliśmy do wniosku, ze to chyba jakiś wirus, bo raczej nie jedliśmy wspólnie
              tych samych potraw, poza tym moja siostra jak do nas przyszła to już była po.
              Wczoraj rano obdzwoniłam mojego gina i lekarkę rodz. którzy troche mnie
              uspokoili, babka kazała duuużo pić, jak już będe mogła, to jeść tylko gotowane
              rzeczy, i po kilku dniach powinno byc lepiej. Bo już sie przestraszyłam, że
              zagłodzę dzidzię albo skurcze żołądka wywołają nie daj Boże skurcze macicy...

              Tak więc wczoraj przeleżałam cały dzień, dzisiaj dietka jak dla niemowlaka, ale
              powoli wracam do formy. Zwłaszcza, ze w sobotę przyjeżdża teściowa i planujemy
              jakieś urodzinki Hani, więc wolałabym dojść do siebie.

              Niestety dziś miałam iść na morfologię a w przyszłym tygodniu do gina na wizytę
              z usg i musze sobie odpuścić na kilka dni, ale raczej zdążyć w przyszłym
              tygodniu, bo za tydzień mój mąż wyjeżdża na dłużej i wolałabym wiedzieć na czym
              stoję. Też drżę o moją szyjkę... A o wadze już nie wspomnę, pewnie tym razem w
              dół po tych sensacjach żołądkowych...

              Jedynym plusem mojego wczorajszego leżenia jest to, że wreszcie ustąpiło mi to
              ciążenie w brzuchu. "Musze więcej leżeć" -powtarzam to jak mantrę ale gorzej z
              realizacją...

              Pozdrawiam Was wiosennie! G.
              • sewa75 Re: ósmy miesiąc 01.04.05, 17:12
                U mnie po Świętach też nie najlepiej. W I Dzień Świąt byliśmy u mamy i wspólnie
                wybraliśmy się na dłuższy spacer do lasu w okolicach Powsina. W Poniedziałek
                też było ok. Ale we wtorek zaczełam kasłać a w środę już nie wstawałam z łóżka
                bo miałam mocny kaszel, dołączył się katar i temp. pow. 37 stopni. Kiedy mąż
                wrócił z pracy to trochę się mną przestraszył, kazał szybko się umyć i ubrać i
                zawiózł do szpitala na izbę przyjęć. Okazało się, że mam zapalenie oskrzeli, a
                do tego brzuch zrobił mi się sztywny od tego męczącego kaszlu. Dostałam
                antybiotyk - amotax, a na skurcze theovent - rano i wieczorem, a w południe no-
                spę. Na szczęście szyjka jest długa i zamknięta, puls dzidzi w normie, więc
                jestem spokojniejsza. Leżę w domu i pomału mnie trafia, bo wszystko mnie boli,
                nie mogę spać już przez 2 noce i cały czas się wiercę. Małżonek biedny musiał
                wyemigrować z małżeńskiego łoża, bo mu spać nie daję, kiedy się tak rzucam, a
                poza tym nie chcę, żeby się zaraził. Dziś już trochę lepiej, nad ranem usnęłam
                i spałam do południa, teraz na chwilę postanowiłam się ubrać i coś ugotować na
                obiad, choć wciąż nie mam zbyt wielkiego apetytu.
                I oczywiście musiałam zajrzeć na forumsmile. U Was też, jak widzę, różnie jest,
                ale wszystko będzie dobrze, bo wszystkie jesteśmy dobrej myśli. I tak trzymać!

                Pozdrawiam
                Ewa

                Trochę przygnębiają mnie wieści z Watykanusad ....
                • sgosia5 Re: ósmy miesiąc 01.04.05, 18:03
                  No właśnie, smutny ten prima aprilis...Ale chyba taka jest kolej rzeczysad
                  Mnie sie polepszyło a dziś wirus dopadł moja córcię...
                  Trzymajcie sie ciepło! Pozdrawiam!
                  • emma_euro_emma Re: ósmy miesiąc 01.04.05, 21:12
                    Nie bądźmy takie smutne... Na pewno są jakieś plusy, których warto się uczepićsmile Bo ten nastrój tak jakoś się udziela...
                    Pozdrawiam.

                    Kasia / Gdańsk / 32 tc

                    P.S. Czy Was też tak żebra bolą, jakby ktoś Wam je skopał od wewnątrz i na zewnątrz? Przy każdym ruchu wymiękam...
                    • sylkon Re: ósmy miesiąc 02.04.05, 11:15
                      U mnie będzie za tydzień!!
                      Mój mąż mnie zostawił!! Wyjechał w delegację do Indii. Wraca w piątek. Dziś
                      zawiozłam go na lotnisko. Pierwszy raz w ciąży jechałam samochodem i czeka mnie
                      to przez cały tydziń - pilnowanie robotników na budowie, praca w innym mieście
                      itp. mam nadzieję, że dziecku to nie zaszkodzi, bo lubię jeździć, tak jak
                      diabeł lubi wodę święconą. Tak mi jakoś smutno i pusto w domu. Nie wyobrażam
                      sobie, jak niektóre z Was muszą sięczuć, gdy zostają same na kilka tygodni, czy
                      miesięcy. My od ponad 6 lat nie rozstawaliśmy się na dłużej niż tydzień.
                      Smutno mi też z powodu informacji napływających z Watykanu. Macie rację, taka
                      jest klej rzeczy.
                      Pozdrawiam Was serdecznie.
                      S i 30 tygodniowa Kopareczka
        • polihymnia Re: ósmy miesiąc 02.04.05, 12:34
          U mnie w porządku, z tym że ja zaczęłam dopiero 7 m-c ciąży. Maluszek
          bryka, moja dwulatka męczy mnie ciągłymi pytaniami i częstymi atakami
          złości, ale za to pogoda (nie jest rewelacyjna, ale to słoneczko... big_grin)
          nastraja mnie bardzo optymistycznie i dodaje energii.
          Wczoraj przeglądałam ciuszki po mojej Ani. Wprawdzie nie biorę się
          jeszcze za pranie, lecz póki co posortowałam je - w końcu teraz ma
          być chłopiec. Część dziewczęcych ubranek mam zamiar wystawić na allegro
          (są w dobrym stanie, bo przecież dziecko do 2 lat nie niszczy ubrań),a
          część powędruje na strych do mojej mamy czekać na kolejną dziewczynkę
          w rodzinie.
          Jaiza, muszelka04, cruk, sgosia5, sewa75 nie dajcie się Waszym
          dolegliwościom. Będzie dobrze.
          Pozdrawiam wiosennie (pomimo smutnych wieści z Watykanu).
          Asia
    • emma_euro_emma Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 02.04.05, 12:49
      U mnie tak jakby Maleństwo się słabiej rusza... Przypuszczam, że po prostu nie ma miejsca, w końcu to już 32 tydzień. Ale jak już się przesunie albo ruszy którąś częścią ciała, to boli jak cholera. Czy Wy też zauważyłyście mniejszą aktywność?
      I mam jeszcze jedno pytanie - czy nowe rzeczy też trzeba prać? Naturalnie rzeczy używane, po innym dziecku trzeba, ale czy nowe też? Wydaje mi się, że chyba tak.
      Pozdrawiam.

      Kasia / Gdańsk / 32 tc
      • sylkon Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 02.04.05, 13:47
        Też mam wrażenie, że dzidzia mniej się rusza, tzn. rusza się cały czas, ale
        ruchy te są inne niż kilka tygodni temu, a to dopiero 30 tydzień.
        Co do ubranek, to ja piorę nawet te nowe. Moja koleżanka, która ma dwójkę
        dzieci, poleciła mi prać w około 60 stopniach i wszystko, pieluchy, ręczniki,
        ubranka i pościel, oczywiście w proszku, w którym będziemy prać po narodzinach
        malucha (jej sprawdził sie proszek Lovela). Ubranka po siostrzeńcach uprałam w
        płatkach mydlanych, ale nie pozbyłam się trochę nieprzyjemnego zapachu strychu
        i jeszcze raz je upiorę w proszku, a płatków nie polecam.
        Pozdrawiam
        Sylwia
      • polihymnia Re: Pranie dziecięcych ciuszków 02.04.05, 14:18
        Ja będę prała wszystkie rzeczy - nowe, te po innych dzieciach i te
        po mojej Ani, które czyste trzymam w szafie. Prać będę w temp. ok.60st.
        (chyba że na ubranku wyraźnie pisze że temp. prania ma być niższa) w
        proszku lub mleczku Lovella - sprawdził się przy pierwszym dziecku -
        bez dodatku płynu do płukania. I wszystkie zamierzam po pierwszym
        praniu wyprasować (ze względu na ryzyko alergii). Potem prasowanie
        odpuszczam smile
        • emma_euro_emma Re: Pranie dziecięcych ciuszków 02.04.05, 16:11
          Słyszałam, że dobrze jest prasować ciuszki dla Maluchów (dzięki wysokiej temperaturze pozbywamy się bakterii, czy coś takiego). Ja wszystkie moje rzeczy piorę w 40 - nie wystarczy, musi być wyższa? Mi kolezanka poleciła Cypisek - jest dobry (u niej się sprawdził) i tani (u nas 2,90). Mówiła, że nawet swoje rzeczy zaczęła w nim prać. Zobaczymy, czy u mnie też się sprawdzi (już kupiłam).
      • yo_witka Re: Mniej ruchów:-( 04.04.05, 12:53
        U mnie też zaczął się 32 tydzień, i też mały jakby stracił swój impetsad Trochę
        mnie to martwi, chociaż byłam w piątek u lekarza i ponoć jest wszystko w
        porządku, po prostu ma mało miejsca, ale i tak jak bardziej rozrabiał to byłam
        spokojniejsza. Czy to już taki urok kobiet w ciąży że zawsze się czymś martwią:-
        )))?????
        Ciuszki też piorę wszystkie, nowe też bo smierdzą jeszcze barwnikami, w
        zależności od materiału 40, 60, albo 90 stopni, w proszku Jelp.
        Pozdrawiam
        Asia i Wojtuś(32tc.)

        Ps. A propos Papieża, Niech Spoczywa w Pokoju, bardzo mnie irytuje że nasza
        telewizja zamiast pozwolić mu odejść w spokoju zrobiła sobie szoł a'la Big
        Brother w piątek i sobotę. A już popisów i teatralnych szlochów przed kamerą
        red. Lisa (Polsat) i Miecugowa (TVN24) po prostu nie skomentuję bo brak mi
        słów. Było to niesmacznesad(((
    • polihymnia Jan Paweł II nie żyje [*] 02.04.05, 22:24
      To smutne gdy odchodzi wielki człowiek.
      A jednocześnie ten człowiek bardzo wiele wycierpiał -
      - Niech spoczywa w pokoju.
      [*]
      • lolo09 Re: Jan Paweł II nie żyje [*] 02.04.05, 22:36

        jest juz w lepszym swiecie i bedzie czuwał nad nami
        [*]
      • cruk Re: Jan Paweł II nie żyje [*] 03.04.05, 09:28
        [']

        " niech bedzie wola Twoja..."

        sad
    • sgosia5 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 05.04.05, 10:41
      Wrzuce pare słów, bo musze do minimum ograniczyc siedzenie przed komputerem, że
      o chodzeniu nie wspomnę.
      Byłam wczoraj u gina, niby wszystko w porządku, ale mam dzidzie tak nisko, że
      mam wrażenie, ze mi zaraz wyjdzie miedzy nogami, zwłaszcza jak pochodzę, plus
      trochę skurczów w dzień i nocy, więc oczywiscie mam leżeć(ha, ha), brać
      magnez, no-spe, fenoterol i pokazać się za dwa tygodnie, zagroził, ze jak nie
      będę leżeć to mnie położy w szpitalu, bo juz jest gdzie (właśnie dzis otworzyli
      Bielański). Poza tym dodał, że jakbym była na zwolnieniu to mógłby mnie chociaż
      ochrzanić, a tak to nie może (no może nie wyraził sie tak dosadnie, nie
      pamiętam). A jakbym zaczęla rodzić przed 35tc. to najlepiej na Karową, bo tam
      mają "najlepsze" wcześniaki... taaa
      Musze sie jakoś zmobilizowac do tego leżenia a już na pewno mniej siedzieć w
      int. bo po tym z reguły mi sie pogarsza, jak więcej leżę to jest nie najgorzej.
      Dla mnie to okropna kara, zwłaszcza w taka pogodę, że juz nie wspomnę o Hani,
      bo nie wyobrażam sobie żeby siedziała do czerwca na balkoniesad((
      Na razie jeszcze leczymy wirusa, bo jakoś długo ją trzyma, nie może biedactwo
      prawie nic jeść, bo od trzech dni przynajmniej jeden posiłek jej "wyfruwa" a za
      nim reszta a i tak je jak ptaszek.
      Pozdrawiam! Będe o Was czytać a jak będzie coś nowego, to dam znać. Pa, pa!
      • czaroduszka do cruk i nie tylko:) - cukrzyca ciążowa 05.04.05, 16:19
        Niestety, okazało się (po badaniu na 75 g gluko), że mam cukrzycę ciązową.
        Pognałam do diabetologa, ale sprowdziła mnie na ziemię, ze z ciązową to tylko na
        Banacha. Pojechałam na Banacha, okazało sie, że musze mieć skierowanie i to nie
        od mojego gina (chodzę prywatnie). Jutro jadę do Falcka po skierowani i potem
        bedę się zapisywała na Banacha. Uff. W zwiżaku z powyższym mam pytania do Cruk i
        innych dziewczyn, które tam chodziły - czy jest tam bardzo strasznie, jak długo
        sie czeka na wizytę (usiłowałam się zapisać, ale o 14 JUŻ nie było adekwatnej
        lekarki). Nie ukrywam, że jestem przerażona, bo z państwowej służby zdrowia nie
        korzystam juz od nastu lat. Czy czeka się tam w jakichs gigantycznych kolejkach
        o dzikich godzinach typu 8 rano??? Ratunku!
        • cruk Re: do cruk i nie tylko:) - cukrzyca ciążowa 06.04.05, 12:10
          na Banacha.. po prostu sie zapisalam.. zadzwonilam do dr Szindler z pytaniem o
          wizyte, wyznaczyla mi termin i.. juz. Polecilo mi jej nazwisko 2 lekarzy -
          jeden diabetolog i "zwykly lekarz" - dotarlam do telefonu do poradni i
          zadzwonilam pod numer pani dr. Nie mialam skierowania, ale moze wystarczylo to,
          ze wczesniej bylam "pod opieka" Starynkiewicza. Nie wiem.

          fakt, ze lepiej przyjsc o 7:30 - bo i tak najpierw wchodzi sie do gabinetu
          pielegniarek - przygotowuja karte, waza, robia krotki wywiad (sa 2 pielegniarki
          jedna od kobiet w ciazy druga od cukrzykow "zwyklych").

          Dr przyjmowac zaczyna od 8:30 ale ta godzina wystarczy by - sprawdzic poziom
          cukru (- zwykle na czczo mierza w gabinecie i prosza o zjedzenie sniadania w
          trakcie czekania na wizyte i pozniej po godzinie mierza znow - ale nie musza),
          by sie zwazyc, by one mogly sprawdzic cisnienie, porozmawiac chwile wypelnic
          karte etc.etc.etc.

          ostatnio tylko czekalam dluzej, bo weszlo do pielegniarki i gabinetu pozniej
          jakies wystrachane malzenstwo w typie - Jozia i Bronislaw - srednio
          zorientowane - i utklo tam na godzine. Jak jestem kolo 7:30-7:40 to albo jestem
          pierwsza albo 2-3.

          Lepsze to niz starynkiewicza - gdzie szlag mnie trafial bo siedzialam od przed
          9 a wchodzilam kolo 12:30 i na 5 minut by uslyszec od zmieniajacych sie wciaz
          diabetolozek stosy pretensji.

          Dr Szindler jest rzeczowa i skrupulatna. Do 26 kwietnia jest jeszcze
          pielegniarka pani Majka - ogromnie serdeczna babeczka (potem idzie na operacje
          i zastepuja ja pani Ania(?), ktora chyba 40 minut mi tlumaczyla na 1 wizycie
          wszystkie cuda wymiennikowe weglowodanow i zasady diety.

          tez fukam na panstwowa sluzbe zdrowia - ale co robic smile)
          wkurzajace sa kolejki, nie przestrzeganie nawet umowionych godzin wizyt -np.
          niby ma sie byc na 8:45 ale i tak trzeba odczekac w kolejce, spoznianie sie
          czasem lekarzy czy ich nagla nieobecnosc i dziwne zastepstwa. "dzikosc godzin"
          tj. kto pierwszy ten lepszy - na szczescie nie trzeba sie scigac z emerytami,
          ktorzy potrafia juz od switu tkwic pod gabinetami..Wiem jedno, ze jak sie
          przyjdzie kolo 7:30 to ma sie gwarancje bycia pierwszym, ale i tak zwykle do 9
          z haczkiem trzeba czas zarezerwowac, bo dr przyjmuje od 8:30 - o ile nie
          wpadnie spozniona.
          • czaroduszka Re: do cruk i nie tylko:) - cukrzyca ciążowa 06.04.05, 14:42
            Wielkie dzieki za odpowiedź. CZy owa dr Szindler jest jedyną diabetolożką na
            Banacha?
            Skoro jest tak, jak mówisz, to się poświęcę, wstanę o swicie, byle tylko nie
            czekać w kolejce.
            A to śniadanie jedzone w czasie oczekiwania na wizytę to trzeba sobie przynieść
            czy jak?smile
    • hobbito U nas wszystko ok. :-))) 05.04.05, 17:42
      Hej dziewczynki!
      Wczoraj bylismy u lekarza i wszystko jest w jak największym porządku. Poprawiły
      i się wyniki i nie muszę już jeść dodatkowo żelaza, szyjka calutka i szczelnie
      zamknięta, waga w norie / 30+2 tc i 7,5 kg na plusie /, serdeuszko puka
      Mróweczce az miło smile Tak więc jest dobrze. Owszem rozciągają mi się wiązadła
      macicy i wszystko tam na dole więc trochę pobolewa jak przesadzę z chodzeniem,
      dlatego mamy odpoczywac i się oszczędzać.
      W domku stoi juz wózeczek dla Mróweczki, ubranka wyprane / ale jeszcze nie
      wyprasowane / leżą w komodzie, prawie wszystkie drobiazgi dla dzidzusia i dla
      mnie kupione / choć co idę do sklepu to przynoszę jakies drobiazgi.
      Po zdjęciu zimowej kurtki brzuszek prazentuje się fantastycznie i zauważyłam że
      wielu ludzi się na niego patrzy smile a niech sobie popatrza jak ze mnie
      szczęściara. W ogóle to chumor mi dopisuje... Wszystko coraz lepiej się układa!
      Znajomi a nawet obcy ludzie mówią mi że wyglądam kwitnąco smile i jak się tu nie
      cieszyć...
      Dzidziuś kopie i wierci się a ja już nie mogę się doczekać...Acha no i w końcu
      przeszły mi fobie które pojawiły się w styczniu po przeczytaniu strasznych
      opowiadań pt: nacięcie krocza, itp. Doszłam do wnoisku że DZIECKO JEST
      NAJWAŻNIEJSZE a ja powinnam się pozytywnie nastawić do tego wielkiego dnia !!!!
      Uśmiechnijcie się smile))))
      • jaiza Re: U nas wszystko ok. :-))) 05.04.05, 19:49
        U nas też wszystko w porządku. Byłam u gina i na USG. Elżbietka waży prawie 2
        kg, a szyjka 4,8 cm. Byłam też na wymazie z pochwy – ok. (zróbcie koniecznie
        ok. 36 tygodnia !!!!! w razie jakiejś bakterii może dojść do zakażenia
        dzidziusia, o skutkach nie chce tu pisać, ale mogą być katastrofalne). To
        swędzenie to chyba jakieś uczulenie na proszek do prania, muszę prać w czymś
        delikatnym.
        Staram się jednak polegiwać w ciągu dnia, ale przy Łukaszku jest to dość trudne.
        Mam liczyć 3 razy dziennie ruchy, na godzinę powinno być co najmniej 6.
        Wszystko robię jakoś powoli, nie mam nawet kiedy wyprać i wyprasować ubranek
        dla Elżbietki. Wczoraj mam a wyprała mi te co wymagały gotowania i wyczyściła
        wózek, z którym jutro mąż jedzie do remontu.

        Wczoraj popłakałam się jak pokazywali Papieża i dzieci ………….

        Dziewczyny, u mnie jeszcze 8 tygodni!

        Nie mogąc skupić się na niczym trudniejszym, umilam sobie czas oczekiwania na
        Elę lekturą na obcasach. Polecam "Samotność w sieci" Wiśniewskiego, jest
        jeszcze w kioskach, "Jestem nudziarą" Szwai też była super. Dziewczyny,
        załaszcza te leżące wyślijcie mężów do kiosku, nie pożałujecie.

        Napiszcie też na czym spędzacie czas. Jak byłam w ciązy z Łukasiem to ciągle
        czytałam ksiażki i czasopisma o dzieciach, teraz jakos nie mam ochoty. U nas
        dzień schodzi na karmieniu, spacerowaniu i zabawach z Łukim, ogarnianiu
        mieszkania (sprzątaniem to raczej nie można), gotowaniu i zmywaniu. Dwa razy w
        tygodniu jestem w pracy, czasem uda mi się z kim spotkac a wczoraj buyłam nawet
        na działce z rodzicami - piekliśmy kiełabaske (mniam).

        Trzymajcie się i myślcie pozytywnie!!!I.
        • muszelka04 wróciłam ze szpitala :)))))))))))))))))))))))))))) 06.04.05, 11:47
          no w końcu jestem...
          stęskniłam się za Wami i miałam co czytać o Was
          już mi się dłużyło i dłużyło w tym szpitalu, no ale w końcu to wszystko dla
          maleństwa, szkoda tylko, że tak się to zbiegło w czasie z odejściem Papierza,
          bo wszystkie kobitki tam wylewały łzy na łóżkach, ciężko było mysleć o czymś
          innym, w TV i radio jeden temat, ahhh, ... [*]
          ogólnie czuję się dobrze, chociaz jestem osłabiona tym leżeniem i lekami, a
          szczególnie fenoterolem, te co biora to wiedzą (drżenie rąk, kołatanie serca),
          w sumie w czasie tego pobytu w szpitalu troche mnie pobadali i z wymazu wyszła
          mi jakaś bakteria na którą biorę antybiotyk i mam nadzieję, że ją szybko
          zwalczy, bo lekarz powiedział, że może spowodować wcześniejszy poród, jest to
          tez powodem twardnienia macicy i stąd ten fenoterol
          szyjka okazała się być na 31 mm, więc na granicy normy i nie założyli mi krążka
          ostatecznie
          mam nadzieję, że przed porodem nie będę już musiała kłaść się w szpitalu, bo to
          jednak bardzo męczące, w nocy co 3-4 h budziły mnie pielęgniarki i przynosiły
          ten fenoterol, o 6 rano (i o 16) KTG, mierzenie temperatuty, ciśniania, potem
          ważenie i człowiek tak przysypia na 5 min, a potem to obchód, zaraz śniadanie,
          itd.
          miałam niezły ubaw jak mi podłączali KTG, bo mała uciekała na druga strone
          brzucha, dzieci ponoć bardzo wyczuwaja te aparatury wszystkie
          co prawda na szpital na Brochowie we Wrocławiu nie mozna za bardzo narzekać, bo
          opieka jest tam bardzo dobra i jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, że warto
          mieć ginekologa ze szpitala, w którym się będzie rodzić lub ewentualnie leżeć w
          czasie ciąży, człowiek jakoś lepiej się czuje i mój lekarz musze przyznać dbał
          o mnie i przychodził pytać się o samopoczucie i w ogóle

          w czasie pobytu miałam robione usg i potwierdziło się, że czekamy na
          dziewczynkę-Martynkę smile))

          jak tak patrzyłam przekrojowo na cały oddział patologii ciąży, to faktycznie
          wiele dziewczyn ma jakies mniejsze lub wieksze problemy i chyba trzeba je
          uznawać za normalne, ale tak patrząc ogólnie na nas czerwcówki z forum, to
          niewiele z tych przypadłosci mamy, tam np. były jeszcze takie: infekcja nerek,
          przodujące łóżysko, cukrzyca, zbyt mała waga dziecka związana ze złą
          przepływowością pępowiny, czy poprostu czekanie na akcję porodową już po
          terminie

          mam więc nadzieję, że dotrwamy do swoich terminów zdrowe i z dobrym
          samopoczuciem, chociaż ja zaczynam się nastawiac, że tak mniej więcej od połowy
          maja może się już poród zacząć, a przecież też to już będzie w terminie

          szkoda mi też opuszczać dalsze zajęcia w szkole rodzenia, ale lekarz
          powiedział, że z tym ostrożnie i tylko jak się będę dobrze czuła, więc zobaczymy

          to na razie tyle, musze wpaść znowu w rytm domowy (gotowanie, pranie, itd.),
          ale jak to powiedział lekarz mam robić wszystko dwa razy wolniej, nie ma bata
          teraz to trzeba juz o siebie bardzo dbać
          pozdrawiam Was wiosennie, bo za oknem tak pieknie, marzę o spacerze, ale na
          razie jeszcze troche będę polegiwac w domku, papa
          A.
          • cruk HEEEJ! 06.04.05, 12:30
            Heej!

            u nas tez powolusiu. Okazalo sie wczoraj na USG ze szyjka jest dluzsza niz na
            ostatnim i ma >31mm, biore wiec fenoterol - na ktory juz nie reaguje od
            przeszlo tygodnia kolataniem serca czy drzeniem rak -co mnie cieszy ogromnie
            (3 pierwsze dni brania byly nieprzyjemne), biore no-spe forte, zelazo (bo niby
            hemmoglobina ok, ale poziom zelaza kiepsciutki), magnez i materne smile

            posiew mialam robiony, wszystko ok, jakas drobina sie tam ujawnila, wiec
            profilaktycznie mam globulaski - ale widac postep. Wagowo stoje, a Maly rosnie.
            Wazy >1800g i idealnie wciaz odpowiada wiekowi ciazy - 30 tydzien i pare dni -
            prosze bardzo - 31 tydzien i 1 dzien, albo 30 tydzien i 6 dni - wszystkie
            wymiary ida idealnie, lozysko ok, plyny ok. radzi sobie swietnie.

            Ostatnio doszlam do wniosku, ze moze na 1 wizycie baba mnie zle zwazyla. Bo
            wierzyc mi sie nie chce ze jesli dziecko rozwija sie dobrze i zdrowo, rosnie
            jak trzeba i ma dobre wymiary, przybiera na wadze prawie 180-200g na tydzien -
            od 6 tyg. go monitorujemy pod katem jego wielkosci (co 2 tyg. USG), a moja waga
            co lekko drgnie to zaraz spada, albo stoi, to ze ja od poczatku ciazy
            przybralam niecale 2,5 kg. No wierzyc mi sie nie chce. Wydaje mi sie ze mnie
            zle zwazyla, albo wpisala mi inna wartosc (ostatnio sie klocilam z pielegniarka
            w oradni, bo chciala mi wpisac kg mniej niz wykazywala waga, bo tlumaczyla, ze
            waga ma jakis tam prog bledu). W czerwcu wazylam 61-63 kg potem sie nie
            wazylam, ale nie zauwazylam po sobie zbytnich zmian i nagle w pazdzierniku
            wpisala mi 68 po czym przez kolejne 3 miesiace wpisywala mi 68... 5 kg roznicy
            to i slon by po sobie zauwazyl. Tak sobie po cichu mysle, ze nawet jesli
            wazylam te 65kg to kurcze wowczas moje obecne 70,5kg nie wyglada tak
            nienormalnie przy takiej wadze startowej...

            No ale coz, nie moge tylko lazic, mam lezec - poducha pod pupe, siedzenie
            niewskazane, wiec za czesto nie moge do Was zagladac - no i kurka leze i
            czytam smile) wychodzi ksiazka dziennie, a ostatnio stosy gazet - od deski do
            deski..

            ze szkoly jednak rodzenia nici - szkooda.. ale zapytalam wczesniej polozna ze
            szkoly jak to jest z uczeszczaniem na zajecia ale bez cwiczen - stwierdzila, ze
            moze w to trudno uwierzyc, lecz w grupie np. 5-6 par, tylko jedna np. cwiczy -
            powtorzylam to wczoraj dr i ona ze smutkiem stwierdzila, ze tak dlugo jak ma
            praktyke lekarska, nigdy sie jej wczesniej nie zdazylo, by tyle ciazy bylo
            zagrozonych czy o podwyzszonym ryzyku.. A ostatnie lata sa po prostu
            porazajace, latwiej jest jej policzyc na palcach 1 reki kobiety ktore nie maja
            zadnych problemow z ciaza. Kazda jedna "cos" ma - od anemii, poprzez cukrzyce,
            po rozne dolegliwosci zwiazane z donoszeniem. O przedwczesnych porodach nie
            wspominajac - ze ogrom wczesniakow to inny lekarz mi ostatnio powiedzial
            podczas luznej rozmowy.

            Cywilizacja - stres, tempo zycia, zanieczyszczenie, niezdrowy tryb zycia
            etc.etc.etc. Moj tata sie smial ze kobiety spoza miast sa zdrowsze i nie maja
            problemow. Gorzko skwitowalam, ze pewnie nie maja, bo nawet nie wiedza o nich.
            Ktora z takich kobiet biega czesto do lekarza? Ktora robi niezbedne badania -
            jesli musi np. za te "dodatkowe" (np. toksoplazmoze) placic?

            Zeby bylo "smieszniej" - "moja gin" ze Starynkiewicza zawsze twierdzila na
            kazdej wizycie ze wszystko jest super. Na poczatku lutego - jak bylam u niej
            ostatni raz, wyznaczyla mi wizyte za 5-6 tyg. -pod koniec marca a nastepna pod
            koniec kwietnia - zaznaczajac, ze w marcu jej nie bedzie, bo sie uropuje. Jej
            teoria brzmiala - do 30 tyg. mam normalnie pracowac. Gdybym nadal byla pod
            jej "opieka" nawet by nie mogla "zauwazyc", ze szyjka mi sie skrocila na
            poczatku marca, a pewnie na wizycie okazaloby sie ze juz za pozno - i nie
            zdazylabym przeciwdzialac temu procesowi czy go zmniejszyc.

            teraz mam wizyty co 2 tyg., monitoring szyjki, posiewy, morfologie, USG,
            uniknelam stresogennego dla mnie pobytu w szpitalu, moge spokojnie sobie
            kontrolowac cukier, lezec, czytac ksiazki, gadac z psem, ogladac filmy na dvd,
            lezec w ciszy czy obejrzec transmisje z Watykanu, poprzytulac sie do meza.
            Brzuszek jest miekki, Maly - jak nie chodze - spokojnie sobie poleguje, turla
            sie czy lobuzuje, ale nie "napina sie". Spokoj i szczesliwosc smile

            Sciskam Was i lece na kanapke smile
            • lolo09 plozenie posladkowe 06.04.05, 14:23
              ciesze sie ze u was wszystko ok smile))))))

              u nas tez po wizycie

              wszystko pieknie, wyniki super
              mlody ma wszystkie wymiary takie same 33w1d co rzadko sie zdarza i jest tydzien
              straszy. wazy 2350g.
              niestety lezy posladkowo, troche sie przerazilam bo caly czas byl glowa w dol,
              no coz pozostaje wierzyc ze jeszcze ma dosc miejsca aby sie odwrocic.
              niestety prawo w polsce nie widzi wskazan do cesarki przy takim polozeniu i
              jesli sie nie odkreci to bedziemy cos kombinowac, zeby mi ktos "wynalazł"
              wskazania zdrowotne do cc, bo porod posladkowy moze byc niebezpieczny. przy
              okazji mam pytanko czy ktoras tak rodziła?????? albo kombinowala wskazanie do
              cc?????
              waga jednak +11 kg czyli znow 2kg/msc. gin sie smial ze moja ciza przebiega
              wzorowo. aaaaaaa i szyjka ciagle powyzej 3 cm czyli jeszcze 3 tyg spokojnie da
              rade, wiec szew mnie ominał smile))))))))))))
              nastepna wizyta za 3 tyg, mam jeszcze zrobic KTG, i swieze wyniki moczu, WR i
              proby watrobowe.
              remont mieszkanka ruszul pełną para, niestety dzis byla przymusowa przerwa bo
              zadzwolnili do nasd z milicza ze wlaczyli wode i nasz domek letniskowy plywa,
              okazalo sie ze zima poszedl zawor i trzeba go bylo wymienic. na szczescie
              zalalo tylko podloge smile)))))))) reszat suchutka.
              nastroj tez supersmile)))))) z damianem brykamy na podworku, alez jest
              piekniesmile))))
              jeszcze tylko 3 tygodnie i trzeba bedzie myslec o porodzie. rany ale tez czas
              leci ...............

              buziaczki dla wszystkich
              • renia73 Re: plozenie posladkowe 06.04.05, 16:38
                Jesli jestes z Wawy to w szpitalu na Madalińskiego wszystkie dziedzie w
                położeniu miednicowym sa wyjmowane przez cc. Przynajmniej tak było jeszcze do
                niedawna. Ja tak miałam 5 lat temu i nikt nawet przez chwile nie wspomniał o
                porodzie naturalnym. Pozdrawiam, Renia
              • renia73 Re: plozenie posladkowe 06.04.05, 16:44
                W niektórych szpitalach standardowo wykonuje sie cc przy polozeniu miednicowym.
                Ja miałam 5 lat temu cc w Wa-wie w szpitalu na Madalińskiego z tego własnie
                powodu. Dawny ordynator stał na stanowisku, ze taki porod naturalny nie rokuje
                dobrego stanu noworodka i podejmował decyzje o cieciu - nie trzeba sie było
                prosic. Wydaje mi sie ze w tym szpitalu nic sie nie zmieniło, ale oczywiscie
                warto sie upewnic. Pozdrawiam, Renia
                • renia73 Re: plozenie - Przepraszam... 06.04.05, 16:47
                  ...wydawało mi sie ze nie poszlo i wysłałm ponownie. Renia
                  • lolo09 Re: plozenie - Przepraszam... 06.04.05, 19:04
                    spoko
                    ja niestety jestem z wrocka, alre juz poczytalam ze przy 1 porodzie to jeszcze
                    jest wskazanie przy cc ale przy kolejnych niestety nie sad
                    mam nadzieje ze jeszcze zejdzie glowka w dol, w koncu ma jeszcze 7
                    tygodni smile)))))))
    • emma_euro_emma Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 06.04.05, 22:56
      Z tego, co piszecie, wynika, że u Was wszystko w porządku. Bardzo mnie to cieszy - oby tak dalej.
      My mamy remont od kilku dni, mąż teraz jest w pracy, a ja przytargałam komputer z pokoju szwagierki, bo musiałam w końcu zajrzeć tutaj i do skrzynki. Ale jestem zmęczona. I jeszcze zauważyłam u siebie od jakichś kilku dni, że ruszam się 3 razy bardziej ociężale niż miesiąc temu - czy będzie jeszcze gorzej?! Jeden pokoik zamiatałam ok. 20 minut! I do tego jestem tak rozdrażniona, że każdego bym udusił - każde słowo mnie drażni i ze wszystkimi się kłócę (dzięki Bogu, inni odpuszczają). Podziwiam wszystkich, że ze mną wytrzymują.
      Ktoś tu pisał, że już torba do szpitala stoi gotowa; trochę mnie to przeraziło, bo ja jestem "daleko w polu". Jak to u Was wygląda? jejku, to już tak niedługo...
      Lolo - rozmawiałam ostatnio z moją ciociąpołożną, która powiedziała, że położenie pośladkowe u nich w szpitalu jest zawsze powodem cięcia cesarskiego przy pierwszym porodzie, a przy kolejnych to niekoniecznie, ale raczej tak.
    • sowikoj Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 07.04.05, 16:08
      Witajcie po przerwie!
      cieszę się, że Wam humorki dopisują pomimo tych niewesołych wydarzeń.
      U mnie nieciekawie, choc akurat dzić humor super z racji powrotu ze szpitala!
      niestety okazało się, że mam cukier (witam w klubie) no i musieli mi zrobić
      profile, tylko dlaczego w szpitalu?
      Mam prośbę do oliny i cruka o przesłanie przykładów diet i materaiłów o
      cukrzycy ciążowej, które kiedyś rozsyłałyście na adres sowikoj@gazeta.pl
      Jak na razie mam przepisaną dietę. Do poradni mam się zgłosić sama (ale w
      szpitalu nie dali mi skierowania i nie wiem czy mnie tak z ulicy przyjmą)
      dopiero we wtorek lub środę, bo tyle trzeba czekać u nas na wypis. To jest
      chore! Ale wiedzy nie mam za dużo więc baaardzo proszę o informacje o tym jak
      sobie radzicie. także inne "cukierki".
      Poza tym dzidzia zdrowa, choć malutka. Dalaj nie znam płci - nie chce się na
      USG zaprezentować więc będzie niespodzianka.
      Ciuszki już mam dla maluszka, jeszcze wózeczek i remoncik łóżeczka odswieżenie
      pokoiku itd. Bardzo dużo do zrobienia jak mi się wydaje, szczególnie, że
      strasznie szybko się męczę. Mam nadzieję, że to tylko przez ten szpital i
      wszystko się za kilka dni uspokoi jak wkońcu dadzą mi odpocząć.
      Poczytałam sobie sporo i żałuję, że nie mogłam tu zaglądać.
      Do lolo09 - przeciwskazaniem jest wada wzroku - szczególnie słaba siatkówka.
      Do oliny - dostałam Twój list - bardzo dziękuję za materiały o konflikcie.
      Dopiero dziś odebrałam z poczty listy. Czy wg Ciebie późniejsze wziecie
      immunoglobulin też coś da czy raczej jest niewskazane? Jak przekonać do tego
      lekarza?
      U mnie 29TC i maleństwo bryka. Waga prawie bez zmian, śpię na stojąco i siusiam
      co pół godziny. Czy Wy też tak macie? Na KT w szpitalu serduszko maluszka biło
      jak szalone, ale ciężko było je znaleźć. W dodatku maluch bryka non stop prawie
      i zapisy nie bardzo były czytelne. A jak było u Was?

      Pozdrawim wiosennie i cieszę się, że w końcu jestem w domku. i mogę tu do Was
      zaglądać. Dużo słoneczka!
      I.
      • polihymnia U nas też na szczęście OK 07.04.05, 17:55
        A trochę się martwiłam. Kręgosłup niemal nie przestaje mnie boleć,
        tak samo jak mięśnie po wewnętrznej stronie ud. Jednak na wczorajszej
        wizycie lekarz powiedział, że nie ma powodów do zmartwień.
        Szyjka macicy się trzyma - długa i zamknięta, dzidziuś ładnie rośnie
        (obwód główki 79mm, długość kości udowej 52mm, wiek według USG 28/29tc
        czyli zgodny z tc wg OM), płynu owodniowego dużo. Dowiedziałam się, że
        mam bardzo nikłe szanse na poród naturalny - z Anią CC z powodu braku
        postępu porodu (szkoda sad, po drugiej cesarce wszystko gorzej się goi).

        Miałam też już parę pytań dotyczących opieki szpitalnej po porodzie:
        1. po CC dostaje się kroplówkę przeciwbólową. Kiedy
        leżałam z Anią nie pozwolono mi wtedy karmić.
        Kroplówka schodziła 12h a potem jeszcze przed 10h
        nie mogłam karmić. W rezultacie niemal przez dobę
        (i to tę najważniejszą, pierwszą)moje dziecko było
        na mleku modyfikowanym. Miałam potem trochę problemów
        z karmieniem. Chciałam wiedzieć czy mogę się upomnieć
        o jakąś inną kroplówkę, która nie przeszkodzi mi w
        karmieniu piersią.
        Mój lekarz stwierdził, że w zasadzie podaje się tylko jedne
        leki (tramal i coś tam),ale przechodzą one do pokarmu w
        ilościach śladowych mogę więc spokojnie w tym czasie karmić.
        2. moja Ania jest alergikiem, więc istnieje duże
        prawdopodobieństwo, że nasz maluszek też będzie miał
        alergię. Pani alergolog poleciła w razie konieczności
        podawać Nutramigen (preparat mlekozastępczy dla dzieci
        z nietolerancją laktozy). Nie wiedziałam kogo mam o
        tym informować.
        Mam mieć ze sobą puszkę Nutramigenu i zgłosić u pediatry-
        neonatologa, że nie zgadzam się na podawanie mojemu dziecku
        mieszanki bez mojej zgody.
        Może jeszcze później przyjdzie mi do głowy jakaś wątpliwość to będę
        pytać przy następnej wizycie. Ponieważ zamierzam rodzić w tym samym
        szpitalu, w którym urodziłam córkę wiem jak wygląda generalnie plan
        porodu, plan odwiedzin itp.

        Jaiza, też umilam sobie czas wolny czytaniem książek. Szwai "Jestem nudziarą" strasznie mi się podobała - śmiałam się do łez. Teraz czekam z niecierpliwością na "Pieśń Susannah" Kinga (najnowsza część Mrocznej Wieży), ktorą zamówił mąż i "Język niemowląt" oraz "Język dwulatka", które zamówiłam (wolę czytać książkę niż tekst z komputera). Faktycznie przy pierwszej ciąży połykałam tony literatury ciążowej i dziecięcej - teraz czasem zaglądam do "W oczekiwaniu na dziecko" ale rzadko. W końcu ile razy można czytać to co się wie big_grin

        Z córką korzystamy z pięknej pogody. Spędzamy na dworze min. 2h (to
        znaczy ja spędzam, bo Ania zwykle po południu jeszcze raz idzie na
        podwórko z tatą lub babcią czy ciociami). Staram się oszczędzać i
        najczęściej idziemy na plac zabaw, gdzie mogę posiedzieć na ławeczce
        gdy córka bawi się w piaskownicy lub na zjeżdżalni. Tylko huśtać ją
        trzeba,a bardzo lubi - ale i wtedy staram się choć na cwilę gdzieś
        przysiąść smile

        Pozdrawiam
        Asia
      • muszelka04 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 07.04.05, 21:56
        to jeszcze raz, bo chyba gdzieś uciekło
        no w końcu jestem...
        stęskniłam się za Wami i miałam co czytać o Was
        już mi się dłużyło i dłużyło w tym szpitalu, no ale w końcu to wszystko dla
        maleństwa, szkoda tylko, że tak się to zbiegło w czasie z odejściem Papierza,
        bo wszystkie kobitki tam wylewały łzy na łóżkach, ciężko było mysleć o czymś
        innym, w TV i radio jeden temat, ahhh, ... [*]
        ogólnie czuję się dobrze, chociaz jestem osłabiona tym leżeniem i lekami, a
        szczególnie fenoterolem, te co biora to wiedzą (drżenie rąk, kołatanie serca),
        w sumie w czasie tego pobytu w szpitalu troche mnie pobadali i z wymazu wyszła
        mi jakaś bakteria na którą biorę antybiotyk i mam nadzieję, że ją szybko
        zwalczy, bo lekarz powiedział, że może spowodować wcześniejszy poród, jest to
        tez powodem twardnienia macicy i stąd ten fenoterol
        szyjka okazała się być na 31 mm, więc na granicy normy i nie założyli mi krążka
        ostatecznie
        mam nadzieję, że przed porodem nie będę już musiała kłaść się w szpitalu, bo to
        jednak bardzo męczące, w nocy co 3-4 h budziły mnie pielęgniarki i przynosiły
        ten fenoterol, o 6 rano (i o 16) KTG, mierzenie temperatuty, ciśniania, potem
        ważenie i człowiek tak przysypia na 5 min, a potem to obchód, zaraz śniadanie,
        itd.
        miałam niezły ubaw jak mi podłączali KTG, bo mała uciekała na druga strone
        brzucha, dzieci ponoć bardzo wyczuwaja te aparatury wszystkie
        co prawda na szpital na Brochowie we Wrocławiu nie mozna za bardzo narzekać, bo
        opieka jest tam bardzo dobra i jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, że warto
        mieć ginekologa ze szpitala, w którym się będzie rodzić lub ewentualnie leżeć w
        czasie ciąży, człowiek jakoś lepiej się czuje i mój lekarz musze przyznać dbał
        o mnie i przychodził pytać się o samopoczucie i w ogóle

        w czasie pobytu miałam robione usg i potwierdziło się, że czekamy na
        dziewczynkę-Martynkę smile))

        jak tak patrzyłam przekrojowo na cały oddział patologii ciąży, to faktycznie
        wiele dziewczyn ma jakies mniejsze lub wieksze problemy i chyba trzeba je
        uznawać za normalne, ale tak patrząc ogólnie na nas czerwcówki z forum, to
        niewiele z tych przypadłosci mamy, tam np. były jeszcze takie: infekcja nerek,
        przodujące łóżysko, cukrzyca, zbyt mała waga dziecka związana ze złą
        przepływowością pępowiny, czy poprostu czekanie na akcję porodową już po
        terminie

        mam więc nadzieję, że dotrwamy do swoich terminów zdrowe i z dobrym
        samopoczuciem, chociaż ja zaczynam się nastawiac, że tak mniej więcej od połowy
        maja może się już poród zacząć, a przecież też to już będzie w terminie

        szkoda mi też opuszczać dalsze zajęcia w szkole rodzenia, ale lekarz
        powiedział, że z tym ostrożnie i tylko jak się będę dobrze czuła, więc zobaczymy

        to na razie tyle, musze wpaść znowu w rytm domowy (gotowanie, pranie, itd.),
        ale jak to powiedział lekarz mam robić wszystko dwa razy wolniej, nie ma bata
        teraz to trzeba juz o siebie bardzo dbać
        pozdrawiam Was wiosennie, bo za oknem tak pieknie, marzę o spacerze, ale na
        razie jeszcze troche będę polegiwac w domku, papa
        A.
    • emma_euro_emma Skurcze przepowiadające 07.04.05, 19:58
      Słyszałam o czymś takim, jak skurcze przepowiadające. Czy któraś z Was może mnie oświecić, co to jest (jak się objawia i kiedy) i po co one (czy powinny być i czy zawsze są)?
      Z góry dzięki.
      • cruk zbiorczo 10.04.05, 17:18
        co do pyt o dr szindler - to jest jedyna diabetolozka na Banacha ktora prowadzi
        kobiety w ciazy

        zaczynam lapac lekkiego dola. Tydzien po smierci JPII przygnebil mnie znacznie,
        fakt lezenia w pozycji horozyntalnej i niemoznosci wychodzenia dobil jeszcze
        psychicznie..

        fizycznie czuje sie dobrze, mimo fenoterolu - nie mam dygot, kolatania serca,
        podskoczyl mi troszke cukier - trzymam sie w normach, ale o ile wczesniej bylo
        <100 tak po posilkach mam teraz <120 ale >100. Ponoc fenoterol moze podwyzszac
        wyniki a ja biore 3x1 tabl.

        zaczynam miec tylko glupie mysli, ze skoro tak leze i mam wrazenie ze wiotczeje
        z kazdym dniem, bez ruchu, bez kondycji, to padne w trakcie porodu albo po nim
        na jakis globalny zakwas.. Skad ja znajde sily i wytrzymalosc?

        na szkole rodzenia nie wolno mi chodzic i troszke sie martwie...

        sciskam Was i do milego.. pardone za nastroj, ale mimo oblozenia ksiazkami,
        filmami brakuje mi spacerow..bardzo...

        za tydz. kolejne wizyty u dr i w poradni a w najblizszy czwartek stuknie nam 32
        tydz.c.
        • jezzmam tak mi jakos dziwnie............ 10.04.05, 18:37
          Witam drogie mamusie.Mam male pytanko-a mianowicie;BARDZO czesto,niezaleznie od pory dnia i nocy tak mi jakos dziwnie od dolu ponad pepek twardnieje-sztywnieje-naciaga od wewnatrz-pobolewa przy tym moj 30to tygodniowy brzuszek.Moj gin mowi tylko-nospa-a tu nospa nic nie pomaga.Czy wy tez tak macie???Co moge zrobic,zeby sobie i malenstwu pewnie tez ulzyc?????Z gory DZIEKUJE.
          • wifeik Re: tak mi jakos dziwnie............ 11.04.05, 11:39
            hej smile

            nie wiem czy dobrze rozumiem Twoje dolegliwości, ale do głowy przychodzą mi dwa
            pomysły. Pierwszy - zdarzyło mi się wiele razy tak pomiędzy 25-30 tc, że ponad
            pępkiem miałam bardzo, bardzo bolesne miejsce - takie mocno napięte, piekące i
            twarde na dodatek - stan taki utrzymywał się np ponad dobę, tak że ledwo z
            łóżka wstawałam...Okazało się, że to Maluszek coś sobie tam wstawił i po prostu
            trzymał a mama miala ochote sciany gryzc..Najpierw sie balam ale pozniej
            zaczelam to miejsce delikatnie rozmasowywac i dzidzia zmienila swoją pozycje a
            mnie przyniosla ulgę. Druga sprawa - może masz skurcze przepowiadające - wtedy
            właśnie macica zaczyna twardniec, w różnych porach dnia, możesz wyczuć
            dokładnie jej obrys - skurcze te mogą być nawet bolesne, ale jesli jest ich
            kilka w ciągu dnia to jest to normalne - organizm Twój ćwiczy przed porodem a w
            30 tc wcale nie jest na to za wcześnie....
            • wifeik pomalutku.... 11.04.05, 11:54
              Dawno nic nie pisałam, bo i nie było ku temu nastroju...Dziś troszkę wstukam..
              U nas pomalutku, rzekłabym nawet, że baaardzo pomalutku leci dzień za dniem.
              Doskonale rozumiem Cruk, bo sama zastanawiam się jak podołam gdy przyjdzie nasz
              czas, mając na uwadze fakt, że teraz większość doby spędzam w łóżku. W sumie po
              plamieniach okołoświątecznych wszystko się w miarę unormowało, ale dmucham na
              zimne, gdyż nie chcę wylądować za wcześnie w szpitalu. Za tydzień mamy wizytę i
              przyznam, że jak malo kiedy nie mogę sie jej doczekać. Mały wierci się i kręci
              bardzo, obserwuję tylko przemieszczające się "górki" po moim brzuchu i tylko
              śmiać mi się chce, czasem przez zaciśnięte z bólu zębysmile)) w dniu wizyty mamy
              też z Mężem zrobić najprzyjemniejsze w naszym życiu zakupy dla Maluszka, w tym
              łóżeczko, pościel, materacyk, troszkę ubranek na początek itp...tego też nie
              mogę się już doczekać. Część ubranek mam od koleżanki, udalo mi się je wyprac i
              wyprasować i tylko zaglądam do nich od czasu do czasu, próbując sobie wyobrazic
              je na malutkim ciałkusmile
              Za oknem trochę ponuro ale ta woda z nieba bardzo sie przydała, bo od razu
              trawa przypomniała sobie, że to juz jej czas...Wprawdzie rano na powdórku
              leżał "nowiuteńki" śnieg ale w południe już go nie było..
              To tyle z "nowości", wszystkim życzę miłego tygodnia smile
              Basia

              ps. walczę ze zgagą gigant, szczególnie wieczorem i nie pomagają ani migdały /a
              do niedwana byl to dla mnie zloty srodek!/, ani marchew, ani lżejsze jedzonko,
              popijam tez alumag - kicha! Muszę jakoś zdobyć z apteki rennie i to
              przetestować...
            • wifeik i jeszcze raz zus 11.04.05, 12:00
              ha, a żeby było śmieszniej już drugi raz w ciągu dwóch miesięcy dostałam
              wezwanie do zus-u na komisję! Się wściekłam, bo wysyłałam im już chyba ze 40
              stron mojej dokumentacji no i łap za telefon - powidziałam pani, że nie pojadę
              100 km na komisję, bo mam ciążę zagrożoną, leżę w łóżku, mam plamienia
              itd...Pani baaardzo grzecznie powiedziała, abym się nie denerwowała, bo u nich
              komp losuje L4 do kontroli i nik t nie spojrzał, że to ciążowe i nie powinnam
              dostać wezwania tylko zaocznie to powinni załatwić....Hmmmm, szkoda że tyle mi
              nerwów zjedli a poza tym, że też ja nie mam takiego szczęścia w totku do
              losowania!! Czekam więc na decyzję na piśmie, a może nawet na odwiedziny, kto
              wie... Trzeba być "farciarzem", bo mam chyba z 10 znajomych co całą ciążę były
              na L4, część potrzebnie a część nie i jakoś ich nikt nie sprawdzał -
              szczęśćiary!!

              Uff, to tyle smile
              Basia
          • sowikoj Re: tak mi jakos dziwnie............ 11.04.05, 11:42
            Witam serdecznie!
            Trzymajcie sie dziewczyny i iedajci ponurzastym myślom.
            Co do tego sztywnienia to może po prostu skóra na brzuszku sie rozciąga?
            Spróbój ja mocno nawilżyć - mnie pomaga oliwka Johnsosn's baby.
            Jutro ide po wypis ze szpitala i mam nadzieję dostać skierowanie do
            diabetologa. Ale jakoś nie wiem - mam mieszane myśli co do tej diety. Cruku czy
            Ty też jesteś tylko na diecie? czy też masz jeszcze insulinę dodatkowo
            przepisaną? Jak miałaś zrobione profile to ile Ci wychodziły? Jeśli możesz
            oczywiście się podzielić tymi informacjami - byłabym wdzięczna.

            Buziaczki i dużo słoneczka oraz sił i wytrwałości w leżeniu tym co musza leżec
            życzę. Dla znudzonych zapraszm na www.kurnik.pl darmowy portal do grania na
            żywo - jak ktoś lubi i chce. Ale czasem można też fajnie pogadać.
            I.
            wink
          • sewa75 Re: tak mi jakos dziwnie............ 11.04.05, 11:55
            Też mi się tak zdarza, zwykle wystarcza jakiś czas leżenia i nospa. Nawet
            zaczynam się do tego przyzwyczajać, że tak ma być.

            Mam mieszane uczucia po wizycie u lekarki. Wg niej zawsze wszystko jest ok,
            albo tak ma być i już. Wyniki nie są zatrważające, ale z wizyty na wizytę są
            coraz gorsze. Nie była zainteresowana, że miałam zapalenie oskrzeli, nie
            interesowało jej, jakie brałam leki, że to były antybiotyki. Tylko spisanie
            wyników do karty i to wszystko. Pojawiły mi się ketony w moczu, wiem, że to nie
            jest dobrze, ale ona tylko, że to się zdarza u kobiet w ciąży i tyle.
            Powiedziałam, że wydaje mi się, że mam hemoroidy, a ona tylko, że to normalne u
            kobiet w ciąży. Czy mam coś na to brać? No mogę sobie kupić procto-glyvenol. I
            tyle. Żadnych badań, nic.
            Powiedziałam, że coraz mocniej wypływa mi siara, że zmienił się kolor na
            żółtawy i zaczynają przy tym piec mnie sutki. To się zdarza. Nawet nie
            obejrzała mi piersi.
            Czasem myslę, że gdybym chodziła do niej prywatnie, to może miałaby inne
            podejście? Wiadomo, wszystko obraca się wokół pieniądza.
            Następna wizyta za miesiąc i do widzenia. Zdanie na odchodne, że gdyby mnie coś
            naiepokoiło, to mogę przyjść wcześniej. He he. Jeśli tylko po to, żebym
            usłyszała, że to normalne w ciąży, to dziękuję. Chyba poszukam sobie innego
            lekarza.

            W domu też mam wesolutko. Hydraulicy wykuli mi właśnie wielką dziurę w ścianie
            i suficie, bo poszła rura kanalizacyjna, z której na dodatek co jakiś czas
            zdrowo sobie chlusta śmierdząca woda, bo przecież sąsiedzi z góry korzystać z
            łazienki muszą. Normalnie szlag mnie trafi. Muszę z tym wytrwać przynajmniej do
            jutra, bo decyzję co dalej robić musi podjąć wspólnota mieszkaniowa, a wiadomo,
            wszyscy wrócą z pracy dopiero wieczorem. Pięknie!

            No dosyć już tego narzekania. Przepraszam, jeśli Was zanudzam. Tak mi się jakoś
            lżej na sercu robi jeśli się o tym wypiszę...

            Pozdrawiam
            • jezzmam Re: sewa75 11.04.05, 12:38
              Moj byly gin tez tak caly czas mowil,chociaz chodzilam prywatnie-120zl wizyta co 10 dni!!!!!!Dlatego pytam was czasem o cos,bo zmienilam lekarza na ordynatora z Niepolomic,a ja mieszkam w Zakopcu i zanim pojade tam(a to troche kilometrow)to pytam,bo moze ktoras cos wie.Dzwonilam do Niepolomic i jak nospa nie pomoze mam natychmiast przyjechac-w srode i tak mialam tam byc na wizycie.Brzuszek nawilzam od kiedy planowalam ciaze intensywniej tak,ze to nie skora mnie tak boli.Zobacze po wizycie.
            • muszelka04 Re: tak mi jakos dziwnie............ 11.04.05, 12:50
              U mnie zazwyczaj napina się wszystko jak mała za bardzo się wierci i mam
              wrażenie, że jest jej bardzo ciasno już w brzuszku. Czasem aż sie boję, że za
              wcześnie będzie chciała sie urodzić. Lekarz powiedział, że mam dzidzię ułożoną
              bardzo nisko, a ja to doskonale czuję. Czuję jak się wierci i to bardzo często
              właśnie nisko, na wysokości włosów łonowych, czy Wy też tak macie?
              Resztę ciałka, tzn. ramionka, pupę, rączki czuję poniżej pępka, a nóżki wędrują
              między moim lewym bokiem a żołądkiem, bo ponoć mam ją ułozoną głóką do dołu ale
              jakoś tak w poprzek, więc tak myślę sobie, że chyba bidulce trochę tam ciasno.
              Te wszystkie ruchy są dla mnie radością, ale taką coraz bardziej przez
              zaciśniete z bólu zęby, bo te ruchy są coraz mocniejsze, no i bolesne.

              Zastanawiam sie kiedy zacząć pakowac torbę do szpitala. Teraz po tym pobycie w
              szpitalu i tych dolegliwościach czuję, że termin porodu jest coraz bliżej.
              Czasem mam takie myśli, że nie zdąrzę sobie wszystkiego przygotować, bo jeszcze
              niewiele co mamy kupione dla małej, a tu leżeć mi każą.
              Ale co ma byc to będzie, damy radę.

              I jeszcze coś brzuszkowo-refleksyjnego:
              "W brzuchu ciężarnej kobiety były blizniaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
              - Wierzysz w życie po porodzie?
              - Jasne. Cos musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jestesmy,
              żeby się przygotować na to co będzie potem.
              - Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wygladać?
              - No nie wiem, ale będzie więcej swiatła. Może będziemy biegać, a jesć buzią....
              - No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jesć
              ustami! Przecież żywi nas pępowina.
              - No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas troszczyć.
              - Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
              - No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas
              nie było.
              - Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem czyli jej nie ma...
              - No jak to? Przecież jak jestesmy cicho, możesz posłuchać jak spiewa, albo
              poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myslę, że prawdziwe życie zaczyna się
              pózniej."
              • jezzmam Re: tak mi jakos dziwnie............ 11.04.05, 13:59
                No ja czuje moje malenstwo wszedzie,wierci sie okrutnie,kopniaki zazwyczaj w zeberka jak jestem pochylona albo w kosci biodrowe i to to boli.
              • sylkon Re: tak mi jakos dziwnie............ 11.04.05, 14:36
                Hej!!
                Moja dzidzia też jest bardzo nisko ułożóna i czuję ją podobnie jak Ty Muszelko.
                Fajna ta brzuszkowa hisoria, od razu przełałam mężowi.
                Dziś ruszamy ze szkołą rodzenia, ciekawe doświadczenie, gdyż jeszcze nigdy nie
                chodziłam do szkoły z moim mężem. Powoli żegnam się z pracą - z dziećmi w
                świetlicy pracuję do końca kwietnia. Mogłabym dłużej ale muszę daleko dojeżdżać
                i trochę mnie to męczy. Budowa domu się wlecze - dopiero fundamenty stoją, a
                następna ekipa wejdzie na początku maja. Boję się, że leto spędzimy z maluchem
                w Warszawie.
                A tak wogóle to coraz mniej się boję porodu, zaczynam coraz bardziej ufać
                mojemu ciału i instynktom. Nie mam presji jak przed innymi ważnymi egzaminami w
                życiu, że jestem nieprzygotowana, czy niedouczona, że coś zaniedbałam. Czuję,
                że będzie dobrze, że jestem silna i wszystko przetrzymam.
                Wy też przetrzymacie i w czerwcu będziemy jeździć na spacerki z naszymi
                maluchami.
                Pozdrawiam
                Sylwia i Kopareczka
                • jaiza Re: tak mi jakos dziwnie............ 11.04.05, 21:22
                  Sewa, co do lekarza to lepiej sobie zmień. Oczywiście urodzisz bez problemu
                  zdrową dzidzię, ale ze swojego doświadczenia wiem, że lepiej mieć lekarza
                  prowadzącego ciążę, który odbierze Ci poród w szpitalu, naprawdę.
                  Muszelko, moja Elżbietka też panoszy sie po całym brzuchu, aż się dziwiłam,
                  Łukasiu kopał mocniej, ale tak jakoś na środku, a Elżbietka a to przy żebrach a
                  to pod włosami łonowymi. Co do nisko połozonego brzucha to pytałam lekarza i
                  czytałam w ksiazce i nie trzeba się martwić, cięzarne maja różne brzuchy.
                  Tez czuję takie napięcie brzucha jak dłużej pochodze lub posiedzę, dla mnie
                  najlepszym lekarstwem jest położenie sie, chociaż na 20 minut.
                  Pod koniec kwietnia idę na wizytę i będziemy rozmawiać już o porodzie - bedę
                  mieć cesarkę (cena, przyblizony teremin). Jestem jej bardzo ciekawa.
                  Poza tym jakoś się trzymam, przetrwałam nawet najzd rodzinno - przyjacielski w
                  ten weekend.
                  Na co dzień jednak nie mogę się zabrać za nic, ubranka dla Eli leżą nie
                  poprane, nawet jakoś nie mam siły na bieżące prasowanie, lezy sobie.
                  Pozdrawiam Was, trzymajcie się ciepło. I.
              • sowikoj Re: tak mi jakos dziwnie............ 12.04.05, 11:28
                Ten tekst jest niesamowity - puszczam go dalej do meza niech sobie poczyta w
                pracy biedaczek (troche sie odstersuje).

                Mój maluszek to istna wiercipieta. Cały czas w innym miejscu czuję ruchy.
                Czasem bardzo delikatne, a czasem bardzo zdecydowane kopniaczki. Czasem zdaża
                się taki śmieszny ruch jakby maleństwo się z wody otrzepywało, bardzo szybkie
                wstrząśnięcie jakby... Trudne do opisania. Czy Wasze maleństwa też miewaja
                takie niepodobne do innych ruchów wybryki?
                I.
                • muszelka04 Re: tak mi jakos dziwnie............ 12.04.05, 12:10
                  Moja "kruszynka" też mnie tak łupie i robi sobie dyskotekę. Czasami mam
                  wrażenie jakby wpadła w jakiś rezonans albo jakby boksowała w miejscu i
                  zastanawiam się czy to normalne. Potrafi mnie tym wierceniem obudzić w nocy, a
                  i przez to z zaśnięciem mam problemy.
                  Ogólnie najlepiej jest mi na leżąco lub siedząco, a jak za długo pochodze to
                  tak mnie ciągnie i czuję jakby mi maluszek spadł nisko i się wierci jakby
                  chciał się wydostać.
                  Bardzo podobają nam się zajęcia w szkole rodzenia i dobrze sie po nich czuję.
                  Czuję sie taka doinformowana i też mniej sie boję porodu i tego wszystkiego.
                  Wczoraj ćwiczyliśmy z lalkami branie dzieci na ręce, kładzenie i karmienie.
                  Tatusiowie bardzo wczuwali się w role smile))
                  Położna pokazywała też nam pozycję do masowania pleców mamusiom. Może ją
                  znacie, ale tym co nie bardzo polecam. Trzeba uklęknąć i oprzeć głowę i ramiona
                  na wysoko ułożonych poduszkach (w szkole robimy to na piłce). Pupę wypiąć do
                  góry, a kolana ustawić w lekkim rozkroku. Brzuszek powinien sobie wisieć,
                  rozluźnić się i spokojnie oddychać. Mąż wtedy może sobie uklęknąć obok nas albo
                  za nami i masowac nasze plecki. Bardzo to jest przyjemne, szczególnie gdy bolą
                  plecy, tylko ta pozycja "kusi" mojego M jak mu tak pupkę wypinam smile))))))

                  Co do lekarza, to tak jak pisałam cenię sobie to, że pracuje w szpitalu, w
                  którym leżałam i będę rodzić. Moja koleżanka chodziła do takiego co nie pracuje
                  w żadnym szpitalu i jak miała ostry ból pleców, pojechała do szpitala, no
                  i "zaprzyjaźniała" się z innym lekarzem. Okazało się, że ma infekcję nerek i
                  przodujące łozysko, czego jakimś dziwnym przypadkiem jej ginekolog nie
                  zauważył. Czasem mnie to przeraża jak wiele zalezy od lekarzy, a jakby mi mój
                  tak ciągle mówił, że "w ciąży tak jest", to bym też od razu zmieniła, chociaż w
                  rozumiem, że to może być trudna decyzja.
                  Będzie dobrze i urodzimy zdrowe dzidzie. Pozdrawiam.
            • emma_euro_emma Re: tak mi jakos dziwnie............ 11.04.05, 21:40
              Sewa - mój lekarz reaguje identycznie na wszystko. Początkowo bardzo mnie to niepokoiło, ale później doszłam do wniosku, że przecież świadomie nigdy nie skrzywdziłby Maleństwa i w razie jakichś naprawdę niepokojących objawów na pewno by zareagował. Ponadto stwierdziłam, że z jednej strony to dobrze, że w ten sposób uspakaja i rozwiewa moje obawy; inaczej, to bym cały czas chodziła zestresowana.
              Jezzmam - pytałam kilka postów w górę o skurcze przepowiadające. Mam takie same objawy, jak Ty i myślę, że to właśnie te skurcze. Są krótkotrwałe - ok. 1 minuty, ale z dnia na dzień coraz częstsze. Obecnie ich liczba dochodzi do ok. 5 dziennie. Brzusio jest wtedy bardzo twardy i tak jakby ciągnie w dół. Niby nie boli, ale to takie troszkę nieprzyjemne uczucie. Jutro idę do lekarza, to zapytam.
              Muszę się pochwalić, że dowiedziałam się dzisiaj, że moja siostra jest w 4 tygodniu ciąży! Strasznie się cieszę; jest 5 lat ode mnie starsza i od 1,5 roku starali się z mężem o dziecko. No i w końcu...smile))
              Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe Mamusiesmile

              Kasia / Gdańsk / 33 tc
              • jaiza Re: tak mi jakos dziwnie............ 12.04.05, 12:10
                Emma nie zgadzam się z tym co napisałaś o lekarzu : nigdy nie skrzywdziłby
                Maleństwa i w razie jakichś naprawdę niepokojących objawów na pewno by
                zareagował, bo skąd niby tyle dzieci specjalnej troski, u nas przy Łukasiu był
                to ewidentny błąd lekarzy - dziecku spadało tetno poniżej normy a ja leżałam
                sobie 9 godzin bez akcji porodowej czekając az łaskawie zgodzą się na cesarke,
                pełna ufności, ze wiedzą co robia i ze nic złego się nie dzieje!
                • jaiza jeszcze raz o lekarzach 12.04.05, 12:24
                  Na forum "ciaża i poród" jest katastroficzna wypowiedź matki o zaniedbaniach
                  lekarzy, podaję link:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=21955520

                  ale jak nie chcecie się stresować to nie czytajcie!

                  Przytaczam go, nie żeby Was straszyć, ale żebyście były ostrozne, bo ja też
                  bardzo ufałam lekarzaom, a poźniej mieliśmy duże kłopoty przy Łukaszku, na
                  szczęście teraz jest wszystko w porządku.

                  Jednak tak jak piszę i pisałam w tytule wątku - urodzimy zdrowe dzidzie i jak
                  któraś nie chce to niech tego watku nie czyta. I.
        • sgosia5 Re: zbiorczo 11.04.05, 23:17
          Witam ,zaglądam na krótko i szybko dopisuję.
          U mnie po ostatnich trzech dniach solidnego leżenia brzuszek od razu "poszedł"
          w górę. Wiem, że niektóre z Was po prostu maja go nisko, ale u mnie było mi
          strasznie trudno z nim chodzić a teraz odżyłam (bez przesady oczywiście).
          Zresztą mam wrażenie, że dzidzia też jakoś się przekręciła, bo wcześniej robiła
          takie przeciągania w poprzek brzucha a ostatnio wyraźnie "daje mi" po żebrach.

          I całe szczęście, bo mój mąż właśnie zaczął serię swoich co tygodniowych
          wyjazdów służbowych i zostałam sama z małą. Staram się większość rzeczy robić z
          nią na leżąco, ale nie jest łatwo. Niestety nie moge sobie pozwolić na szpital,
          więc mam nadzieję, że za tydzień u gina nie będzie gorzej...

          Biorę fenoterol, no-spe i magnez plus leżenie i mam nadzieje, że to wystarczy
          na razie do rozluźnienia mojej macicy, bo też miałam ostatnio taki "bandaż
          elastyczny" jak pisała kiedys cruk. Na razie jeszcze wychodze z Hanią na trochę
          do piaskownicy, ale nie wiem jak długo będę mogła...Ale i tak stwierdziłam, że
          ważniejszy jest spokój i brak stresów niż wszelkie tabletki...

          Do cruk i innych leżących mam: W poprzedniej ciąży leżałam prawie bez przerwy 8
          miesięcy i miałam poza wizją dużej nadwagi i depresji poporodowej ogromnego
          stracha przed porodem: jak ja sobie fizycznie dam z nim radę? przecież będę tak
          sflaczała, że nie dam rady urodzić! i cóż, okazało się że nie było tak źle, po
          odstawieniu fenoterolu urodziłam bardzo szybko a potem też dość szybko wróciłam
          do formy i nie wymagałam jakiejś rehabilitacji (bo takie miałam czarne myśli).
          A do szkoły rodzenia też nie mogłam chodzić (czego nie mogłam przeboleć), ale
          ponieważ na początku byłam nastawiona na poród na Żelaznej, gdzie był wymagany
          świstek, więc odbylismy z mężem chyba 4 indywidualne spotkania z tamtejszą
          położną (za co wybuliłam chyba 4 stówy) ale tylko teoretycznie plus pokaz
          przewijania, kąpania itd. dzidzi, więc właściwie nic one nie wniosły do mojej
          wiedzy wyniesionej z książek, co najwyżej mąż czegoś tam się dowiedział, bo byl
          bardzo oporny na wszelkie słowo pisanewink Potem i tak rodziłam gdzie indziej a i
          mąż za wiele mi nie pomógł, bo jak juz pisałam rodziłam b. krótko.

          Acha, byłam jeszcze ostatnio u okulisty, aby sprawdzić stan mojej siatkówki,
          bo przed poprzednim porodem miałam robioną laserowo jej fotokagulację i mimo
          tego moja pani dr nie napisała mi wskazania do cesarki (przy krótkowzroczności -
          5). Potem jeszcze jakiś rok temu miałam to samo robione w drugim oku. Chciałam
          więc zobaczyć, czy znowu nie mam jakichś dziur do zaklejania. Niestety nie
          mogłam skontaktować sie z moja panią okulistką i poszłam do kogos nowego. I ten
          (doć młody) facet zrobił wielkie oczy, ze poprzednio nie miałam cc, ale
          ponieważ obecnie mam siatkówkę w porządku i to juz drugi poród, to tym razem
          stwierdził, ze też mogę rodzić naturalnie pod warunkiem, że poród nie będzie
          się przedłużał.

          Wracam poleżeć. Pozdrawiam!
          • sewa75 Dziękuję 12.04.05, 10:16
            Dziękuję Wam dziewczyny za słowa otuchy. O zmianie lekarza i tak już myślałam
            wcześniej. Nawet nie wiem czy ta lekarka, do której chodzę, to pracuje
            normalnie w jakimś szpitalu w Wawie.
            Wcześniej chciałam rodzić w Warszawie, ale teraz to raczej zdecyduję się na ten
            mój Sochaczew. Raczej ciężko będzie mi jechać te 60 km do stolicy. Wszystko
            będzie zależało od sytuacji.

            Trzymajcie się
            Ewa
    • magdalena202 chetnie pogadam z (GG3640478) 12.04.05, 11:51
      z mamai spodziewajacymis sie dziecka tez jestem czerwcuwam ma termin na17.06
      muj numer GG3640478 CZEKAM NA ODZWE
      • jezzmam niech to szlak!!!!!!!!!!!!!!! 12.04.05, 18:50
        Wiecie co dziewczynki???Co do tyego twardnienia brzuszka to,to jednak sa skurcze,ale jesli ich liczba nie przekracza 10 na dobe to jest wszystko ok.A niech to szlak-to to,ze ja tak bardzo chcialam zmieczulenie zo a tu okazuje sie,ze tatoo w tym miejscu gdzie ma byc wprowadzony cewnik to jadno z przeciwskazan do tego znieczulenia!!!!!
    • emma_euro_emma Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 12.04.05, 19:51
      Byłam dzisiaj u lekarza i przytyłam uż 21 kg - ważę teraz 69, do tego pojawiły się obrzęki; łapki i łydki mam tak spuchnięte, że wyglądam i czuję się jak nadmuchana piłka... Pytałam lekarza o te skurcze, to kazał mi brać No-spę 3x dziennie. Już dawno mi to zalecił, ale ja od dłuższego czasu biorę ją sporadycznie (raz albo dwa razy na dzień), a lekarz powiedział, że nie mam brać doraźnie, tylko 3x i koniec. Ponadto zapytałam o ból kolan, łokci i nadgarstków (zdarza mi się to coraz częściej), to powiedział, że mam kupić sobie witaminki i je łykać. Brałam Prenatal do 3 miesiąca, ale je odstawiłam, bo było mi po nich niedobrze; więc mam teraz kupić inne i spróbować z innymi.
      USG już nie będę miała (miałam tylko 2), bo dzidzia jest już ułożona i nie ma potrzeby robić kolejnego badania. Jednak z tego, co piszecie, wynika, że może jednak powinnam? To może pójdę na jakąś prywatną wizytę? Może faktycznie mój lekarz trochę zaniedbuje swoją pracę i bagatelizuje wszystko?

      pozdrawiam Was wszystkie i trzymajcie się - jeszcze tylko 7 - 11 tygodni!

      Kasia / Gdańsk / 33 tc
      • jaiza o lekarzach 13.04.05, 11:12
        Wczoraj trochę się porzejęłam, że może przesadziłam umieszczając Wam ten link -
        opowiesci mamy o zaniedbaniach lekarskich, bo faktycznie jest straszny,
        chciałam go nawet wykasować ... ale się nie da. Wiec tak jak pisałam odbierzcie
        go jako pewnego rodzaju ostrzeżenie, a jak któraś z Was nie chce sie stresować
        to niech go w ogóle nie otwiera i nie czyta.
        Co do Twojego postu Emma to USG trzeba robić ok. 36 tygodnia ciązy, by
        sprawdzić, czy dziecko jest dotlenione, jaka jest dojrzałośc łożyska, czy jest
        własciwie połozone np. nie jest produjace, nie odkleja sie, w jakiej formie
        jest szyjka itd. Witamin nie musisz brać, jesli co miesięczne wyniki są ok, nie
        cierpna ci łydki (co np. jest objawem niedoboru magnezu i potasu), dobrze się
        odżywiasz. Ja biorę feminal, bo nie spełniam powyzszych warunków.
        Tak samo ok. 35 tc. trzeba zrobic wymaz z szyjki!!! Własnie wczoraj mój mąż
        dzwonił do swojego znajomego, którego zona kilka dni temu urodziła. Leży
        jeszcze w szpitalu z zakażeniem. Na szczeście z dzieckiem wszytko w porządku,
        ale oczywiscie wymazu jej nie robiono i nie zapobiezono zakażeniu
        bakteryjnemu ... a była pod opieka niby dobrego lekarza. Jak widzicie czasem
        samemu trzeba o cos zadbac. Dobrze, że dziecko nie zakaziło sie podczas porodu.
        Mnie samej w 36 , w poprzedniej ciązy wyszło ecoli i dobrze, ze ją zdażyłam
        wyleczyć. A objawów zadnych nie miałam - ani upławów ani swedzenia. A jak
        zaczeły sie problemy z Łukasiem to pierwsze co podejrzewali to b. groźne
        bakteryjne zapalenie opon mózgowych i pretensje mieli do mnie, ze niby późno
        wykryto te ecoli. Na szczęście przyczyna leżała gdzie indziej.
        Mam nadzieje, że mój post odbieżecie jako dobrą radę a nie próbę wystraszenia
        Was.
        Podumowując, chce napisać, żebyscie nie bagatelizowały niczego, jeśli macie
        jakieś wątpliwosci lepiej popytać, zrobic badanie prywatnie, zmienić lekarza
        itd ...
        Oczywiste jednak jest to, ze każda z nas wierzy, że jej dziecko bedzie zdrowe,
        lekarz zrobi wszystko co mozliwe, by było najlepiej. Ja też tak podchodze,
        gdyby tak nie było nie zdecydowałabym sie na Elżbietke. I tak trzeba trzymac. I.
        • jaiza do emmy 13.04.05, 11:16
          A co lekarz powiedział o tych obrzękach? Badał Ci cisnienie krwi? Jakie masz?
          Obrzeki + wysokie cisnienie + okrojony obraz widzenia mogą (choc nie
          musza !!!!) byc objawem gestozy (zatrucia ciązowego), czy lekarz to sprawdził,
          czy poinformował Cie o tym?
          • emma_euro_emma Re: do emmy 13.04.05, 12:44
            Na wynikach ostatniego USG (30 tc) jest napisane: "Łożysko na ścianie przedniej II st. dojrz." - czy to przypadkiem nie jest przodujące? Lekarz chyba wpisał "przodujące" do karty ciąży, ale nie jestem pewna, bo nie mogę go rozczytać... Czym w ogóle jest łożysko przodujące i jakie to ma konsekwencje - może któraś z Was wie?
            Iza - lekarz o obrzękach nic nie mówił (on w ogóle niewiele mówi...), ale ciśnienie mam niskie (100/55) i chyba widzę dobrze.
            Ale dzięki za rady; dzięki nim zdecydowałam, że na pewno pójdę prywatnie do lekarza, tym bardziej, że mam upławy. Tylko nie wiem, w którym tygodniu najlepiej. Teraz jest 33 tc, a do "mojego" jestem umówiona za 3 tygodnie (w 36 tc). Piszesz, że w 36 powinno się zrobić USG. - a nie wystarczy np. 34/35 tc? To poszłabym prywatnie w przyszłym tygodniu.

            Pozdrawiam z lekka zaniepokojona...
            • sowikoj Re: do emmy 14.04.05, 10:15
              Polecam przeczytanie: kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54921,1326732.html
              tam pisze o łożysku przodujacym. Ja bym na Twoim miejscu zrobiła tak jak
              piszesz to USG o tydzień wczesniej i poszła do innego lekarza. Jak potwierdzi
              to co mówi Twój gin to cię uspokoi tylko. A w razie czego masz prawo działać. A
              ten wpis wg mnie nie musi oznaczać łożyska przodującego, jak poczytasz to się
              dowiesz.
              Życzę spokoju i wytrwałości. Już co raz bliżej do spotkania z naszymi
              maluszkami! wink)
              I.
              • sowikoj Re: do emmy 14.04.05, 10:21
                Jeszcze zapomniałam dopisać, że podobnie jak Izę zaniepokoiły mnie te obrzeki.
                JNieco opuchnięte nogi i ręce się zdarzaja od 8 m-ca, ale jak się długo
                utrzymują to lepiej sprawdzać. Jakbyś miała nudności czy wymioty to zaraz leć
                do lekarza (nawet do szpitala) i nawijaj mu wszystko to co nam.
                Wierzę, że to jednak nic strasznego i wszystko się ułoży. Nie mniej pisz jak
                się czujesz regularnie.
                Czy Wy też tak macie, że oprócz siebie martwicie się też o inne nasze
                dziewczyny? Cruk odezwij się, bo ta cisza jest niepokojąca. Gosia i reszta
                dziewczyn też. Mam ochotę zrobić listę obecności żeby się upewnić, że u Was
                wszystko OK.
                smile
                Przewrażliwiona kwoka
                I.
              • emma_euro_emma Re: do emmy 14.04.05, 13:26
                Już wiem, że łoysko na ścianie przedniej to nie jest łożysko przodujące.
                Dzięki, Sowikoj.
        • muszelka04 Re: o lekarzach 13.04.05, 12:50
          przeczytałam.... to straszne
          ale nie polecam osobom o słabych nerwach, choć to sprawa indywidualna
          mnie generalnie przerażaja takie rzeczy, ale nie na tyle, żeby ich nie czytać,
          bo niewiedza jest dla mnie gorsza, niż panikowanie
          zastanawiam sie tylko, czy ta biedna matka była w stanie cos zrobić??
    • ade1 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 13.04.05, 11:12
      czego Wam i sobie zycze
      • muszelka04 Re: Czerwiec 2005 dotrwamy i urodzimy zdrowe dzid 13.04.05, 12:55
        a teraz coś dla relaksu-zagadka kryminalna smile))
        przeczytajcie podany poniżej test:

        Kobieta na pogrzebie swojej matki spotkała mężczyznę, którego dotąd nie znała.
        Mężczyzna wydal się jej niesamowity, był jakby z jej snów.
        Od razu go pokochała, ale nie poprosiła o jego numer telefonu i później nie
        mogła go odnaleźć.
        Kilka dni potem zabiła swoja siostrę.

        Pytanie: Jaki był motyw zabicia siostry?
        Zastanówcie się nad odpowiedzią. To nie jest żądna podchwytliwa sztuczka. Nikt,
        kogo znam nie odpowiedział na to pytanie prawidłowo -włącznie ze mną.
        Piszcie jakie macie propozycje odpowiedzi. Ja prawidłową napiszę jutro.
        A.
        • aagulek do muszelki 13.04.05, 18:40
          oszalala z milosci??
        • polihymnia Jaki był motyw zabicia siostry? WIEM, WIEM!!! 13.04.05, 19:53
          Miała nadzieję, że spotka go na kolejnym pogrzebie smile))

          Sama to wymyśliłam, ale wydaje mi się, że to prawidłowa odpowiedź.
          Asia
          • muszelka04 Re: Jaki był motyw zabicia siostry? WIEM, WIEM 14.04.05, 09:35
            Brawo, Polihymnia.
            Odpowiedź: miała nadzieję, że mężczyzna znowu pojawi się na pogrzebie...

            Tą zagadkę dostałam mailem, a w odpowiedzi było jeszcze napisane:
            "Jeśli odpowiedziałeś poprawnie, to myślisz jak psychopata. To był test znanego
            amerykańskiego psychologa, który używał go, aby sprawdzić, czy czyjaś
            mentalność jest mentalnością zabójcy. Wielu aresztowanych seryjnych morderców
            zostało poddanych temu testowi i ich odpowiedzi były zawsze prawidłowe.
            Jeśli nie udało ci się właściwie odpowiedzieć -dobrze dla ciebie.
            Jeśli udzieliłeś prawidłowej odpowiedzi, proszę daj mi znać, abym mógł cię
            usunąć z mojej listy emaliowej.
            Przetestuj innych swoich znajomych!"

            Ale to i tak tylko zabawa smile)))))))
            • jezzmam O lekarzach!!!!!!!!!! 14.04.05, 12:40
              Czesc dziewczynki!Wiecie,dobrze,ze zmienilam lekarza i choc musze jezdzic ponad 100km od niego to bede,a wiecie czemu???Jak juz kiedys pisalam chodzilam do lekarza u mnie prywatnie i cos mi sie on nie podobal,bo non stop mnie zbywal byle czym i byle jakimi odpowiedziami i nic tylko gratulowal i nigdy go nic nie niepokoilo gdy mowilam o moich dolegliwosciach.Pisalam tez o moim napinaniu bolesnym brzuszka-on mi na to,ze nospa pomoze i nawet mi tam nie zagladnal.Zdecydowalam sie na zmiane gina i wczoraj na wizycie doznalam szoku!!!!!!!Nowy gin badal mnie ginekologicznie i pyta-na kiedy ma pani termin?-no to ja mowie,ze na 22.06-a on-szybko wyciagna palce i mowi,zebym sie dobrze zastanowila nad terminiem,bo moja dzidzia chce juz sie rodzic i gdybym powiedziala,ze mam termin na 22.04 to by mi uwierzyl!!!!!tak mam nisko wszystko i glowka jest juz calkiem w wchodzie(dlatego mnie tak bola kisci w tylku)!!!!OD razu na usg-a tam niby wszystko dobrze-ciaza 30t-dzidzia wymiarowa,tylko szyjka ma o,5cm i zaczyna sie rozwierac!!!Potem na ktg-dzidzia ruchliwa 45/h,ale skurcze dosc ostre.Diagnoza-ciaza zagrozona przedwczesnym porodem!!!Dostalam multum lekow,nakaz lezenia,ZERO nerwow!!!Jak dotrzymamy te ciaze do 37 tygodnia to bedzie wielki sukces-uslyszalam,ale musimy zrobic wszystko,zeby ja utrzymac.Oprucz tego jak zobaczyl jakie mialam robioni badania to sie za glowe zlapal i powiedzial-tylko tyle jest zrobione?!przeciez to mniej niz minimum!!!A moj mi tylko gratulowal i tak bym urodzila nie tylko wczesniaka,ale pewnie i w domu,bo nikt by sie czegos takiego nie spodziewal-a ja juz na pewno nie.......
              • emma_euro_emma Re: O lekarzach!!!!!!!!!! 14.04.05, 13:22
                No teraz to mnie wystraszyłaś!!! Zresztą siebie pewnie też. Szkoda, że musisz leżeć, ale jeżeli tak jest najlepiej dla dziecka, to nie waż się wstawać! Na pewno będzie dobrze i przetrzymasz jeszcze kilka tygodni.
                A ja mam nauczkę na Twoim przykładzie i w przyszłym tygodniu lecę do innego lekarza!
                Trzymaj się - to już "z górki".
              • jancze Re: O lekarzach!!!!!!!!!! 14.04.05, 13:23
                Oj, jak dobrze, że poszłaś do innego lekarza! Ja na początku ciąży chodziłam do
                dwóch niezależnie, choć niektóe dziewczyny uważały, że przesadzam. Teraz
                ostatnio też byłam z wynikami i różnymi dolegliwościami u innego. Na szczęście
                wszystko się potwierdza. Ale i tak przed porodem pójdę jeszcze do innego niż
                mój prowadzący.
                Życzę miłęgo leżenia i zdrowego dzidziusia.
                I Gratuluję decyzji zmiany lekarza, nie zawsze jest to łatwe.
                • hobbito Ale opowieści! 14.04.05, 14:18
                  Och i ja zaczynam się denerwowac jak czytam o tych waszych lekarzach. Ja
                  wprawdzie jestem z mojego zadowolona bo zawsze udziela mi na moje pytania
                  wyczerpujących odpowiedzi i nigdy nie zbył mnie prostym " tak to jest w ciąży"
                  ale zawsze wytłumaczył dlaczego tak czy inaczej się dzieje. Ale i tak już
                  przygotowałam sobie do niego listę pytań na kolejna wizyte w 35 tc. taką już
                  dotyczącą porodu no i zapytam go o wymaz z szyjki...
                  Wiecie co dziewczynki siedze w domu od 2 lutego i tak własciwie to już prawie
                  wszystko mam. Z natury jestem osobą które wszystko lubi mieć zaplanowane
                  wczesniej, więc i teraz tak jest. Ubranka wyprane i wyprasowane, latam do
                  sklepu i dokupuje ostatnie drobiazgi, co idę w odwiedziny do mojej siostry
                  położnej i matki dwóch synów/ oddział noworodków / to mam do niej kolejne
                  pytania, wózek czeka, jeszcze tylko łóżeczko jest u siostry bo musza
                  siostrzeńcowi kupić duże łoże, a małe dostanie Dzidzia. Już nawet dla siebie
                  kupiłam większość drobiazgów do szpitalnej torby.
                  Niby któś powie dlaczego tak szybko, a ja na to że jasnowidzem nie jestem i tak
                  właściwie to mogę urodzić równie dobrze dzisiaj...... ja wolę być przygotowana
                  przynajmniej na to co jest w mojej mocy.
                  A jeszcze jedno ciekawa jestem czy tak jak ja odliczacie już kolejne dni. Mi i
                  Mróweczce pozostało 58 dni... to wcale nie tak dużo.
                  I wiecie co mam nadzieję że urodze choć kilka dni przed terminem, bo jakoś
                  przeraża mnie wizja dotrwania do 11 czerwca a tam się jeszcze nic nie bedzie
                  działo... tak więc jak tylko lekarz stwierdzi że dzidzia gotowa / myślę że 38
                  tc/to poszaleję sobie z mężem lub spróbuję innych sposobów, oczywiście
                  najwazniejsze zdrowie i dobro Dzidzi. A jak wy chcecie dotrwać do terminu ?
                  Pozdrawiam serdecznie Ola
                  • jezzmam tak tylko dodam 14.04.05, 16:03
                    Tak tylko dodam,ze balam sie zmiany lekarza,ale moje przeczucia nie dawaly mi spokoju i chyba Opacznosc czowa nade mna i moim synkiem,tym bardziej,ze jestesmy sami.To pisanie z wami i dla was bardzo mi pomaga przetrwac to wszystko.Fajnie,ze jestescie!!!!CHyba sie troche podlamalam.
                    • sowikoj Re: tak tylko dodam 14.04.05, 16:30
                      Nie łam się tylko wal śmiało co CI na wątrobie leży. Ty nas też podtrzymujesz
                      na duchu jak trzeba. Będzie OK.
                      I.
    • wifeik jak to jest z 15.04.05, 11:31
      Tak czytam co jezzmam pisze o lekarzu i przypomina mi sie nasze poszukiwanie
      kogos kompetentnego - udalo sie ale tez musimy jezdzic 100 km do Krakowa na
      kazda wizyte. Gdyby nie ten lekarz to naszego Maciusia nie byloby moim brzuchu
      i byloby mi dane czuc kazdy, jakze drogi /mimo, ze czesto bolesny wink/ Jego ruch.
      Niestety nasz lekarz "udziela sie" tylko prywatnie - pryw gabinet i pryw
      klinika w Niepolomicach a na porod pryw po prostu nas nie stac...

      Poza tym mam okazje wysluchiwac porannych koncertow ptasich miedzy 4 a 4
      rano /!/ bo mimo iz zawsze bylam spiochem to teraz po trzech godzinach snu
      jestem wyspana!! i krece sie z boku na bok, rozmyslam a wkoncu siegam po
      ksiazke i czytam do bialego rana aby w koncu zasnac jeszcze na tzy, cztery
      godz! Moze macie jakis sposob na bezsennosc? Nie sypian w ciagu dnia dodam....

      Pozdrawiam
      Basia
      • sowikoj Re: jak to jest z 15.04.05, 11:59
        Droga basiu na pomysł na bezzsennoś też chetnie bym sie załapała. Jak coś Ci
        pomoże to daj znać. ja niestety muszę w ciągu dnia się na pół godziny położyć,
        bo nie mogę rano dospać bezsennych godzin nocnych - odwożę starszego syna do
        przedszkola. ale może ktoś coś poradzi.... a teraz jeszcze nawet mleka mi nie
        wolno z racjii na cukrzycę więc....
        Ale mimo to cieszę się piękną pogodą - u nas jest 24 stopnie! mam dużo energii,
        więc może 1 okno umyję. Nie powinno mnie to chyba zmęczyć za bardzo?
        Pozdrawiam slonecznie. (aha z lektur polecam Czas miłoci Coleen McCulogh - tej
        samej co napisała Ptaki ciernistych krzewów - rownie dobra i wciągająca, choć
        też czasem smutna - POLECAM)
        I.
      • jezzmam Re: jak to jest z 15.04.05, 13:40
        Ja nie mialam wyjscia-u nas ci lekarze sa troche nie w ta strone!a urodzic za wczesnie i pozniej miec chore dziecko przez czyjas glupote i niedbalosc-to mi sie nie spodobalo i mimo,ze jestem sama wyciagne te pieniadze i urodze tak jak ja bede chciec i bede miala zdrowe dziecko-mam nadzieje-ktore bedzie moja pociecha. Pozdrawiam Basia i Fabian-30tc a-ja to moge spac i w dzien i w nocy-nic tylko bym spala.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka