sheva30
23.05.15, 18:46
Witajcie,
od prawie roku wiem, że jestem nosicielka HCV. Początkowo myślałam, że w moim życiu towarzyskim sam fakt istnienia we mnie wirusa nie zmieni nic albo zmieni niewiele. Okazało się jednak, że zmienił dużo, jeśli chodzi o próbę ułożenia sobie życia z kimś, konkretnie - związania się.
Gdy dowiadywałam się o wirusie, byłam z kimś. Osoba ta zostawiła mnie tłumacząc, że odchodzi z innych względów niż zdrowie, argumentowała swoją decyzję w sposób, który dość szybko okazał się być nieprawdą. Dlatego domyślam się, że tak naprawdę chodziło o HCV, ale pewności nie mam.
Minął jakiś czas i spróbowałam raz jeszcze z kimś nowym. I tu również zostałam porzucona z tą różnicą, że ten facet powiedział mi wprost, że chodzi o WZW. Stwierdził, że boi się pogorszenia stanu mojego zdrowia, że sobie nie poradzi, że nie podoła itd.
Powiem wam szczerze, że jestem tym przerażona...Czy fakt, że mam HCV dyskwalifikuje mnie jako partnerkę życiową? Czy jedyne co mogę teraz robić to oswajać się z myślą o samotności? Nie chcę brzmieć jak osoba, która się użala, ale moje dotychczasowe doświadczenie na tym polu nie napawa optymizmem. W tym momencie jestem na takim etapie, że boję się poznawać mężczyzn, bo strach o ponownym odrzuceniu bierze we mnie górę. Boję się znów ryzykować, ale jednocześnie nie chcę żyć jako singielka już zawsze. Chyba mało kto z nas chce.
Jak jest u was z doświadczeniami na tym polu?
Ogólna wiedza na temat HCV wśród ludzi tez mnie poraża...Niedawno koleżanka przypomniała sobie, że kiedyś tam (gdy ja jeszcze bladego pojęcia nie miałam, że mam wirusa) swoim poślinionym (przez siebie) palcem dotknęła mojej ręki (dodam, że nie uszkodzonej mechanicznie, nie krwawiącej) i czy w związku z tym mogła się zarazić... :/ Druga zaś zaczęła snuć domysły, że może zaraził mnie tym mój były partner poprzez kontakty seksualne (który, tak na marginesie, jest zdrowy)... Ludzie stawiają znak równości między HCV a HIV.
Jestem tym wszystkim przerażona, bo nie spodziewałam się, że będzie tak źle pod tym kątem...