Dodaj do ulubionych

Dylemat moralny

14.11.06, 23:20
Mąż niedawno dowiedział się że jest chory na WZW B, jest w trakcie badań. Ja
jestem zdrowa. O chorobie powiedział swojej mamie, ktora się zaszczepiła.
Zastanawiamy się czy powiedzieć o WZW pozostałym członkom rodziny z którymi
nie mieszkamy ale spotykamy sie od czasu do czasu (brat, siostra, szwagier
itp) Osoby te są najprawdopodobniej zaszczepione. Z jednej strony dobrze
byloby powiedzieć ale z drugiej boimy się odrzucenia, braku akceptacji. Nie
wiemy jak zareagują i czy pozwola np bawic się naszym dziecią ze swoimi. Z
drugiej strony nie chcielibyśmy aby w przyszlosci jesli dowiedza sie o
chorobie zarzucili nam, ze nie mowiac narazalismy ich. Co robic? Jak
poradziliście sobie z tym problemem? Komu mowic? Jesli rodzinie to gdzie
granica? Pozdrawiam i liczę na rady.
Obserwuj wątek
    • mordeczek Re: Dylemat moralny 15.11.06, 10:59
      Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze ludzie reaguja roznie. Aby uniknac dziwnych
      reakcji, watpliwosci lub glupich domyslow i dopowiadania sobie "reszty" u
      innych, musialabys wszystkich w jednakowy sposob uswiadomic. Bedzie duzo pytan
      bo tak w sumie to ludzie sie nie znaja na tej chorobie.
      Zapalenie rodzaju B mozna wyleczyc, jezeli masz watpliwosci to moze odczekac,
      moze twoj maz sie niebawem wyleczy i bedzie po twoim problemie. Ja bym odczekal.
      • idalkas Re: Dylemat moralny 24.11.06, 16:02
        Jak wyleczyć???? Wszystkie badania ma super. HBE Ag ujemny. Chcielibyśmy sie
        leczyc nawet za własne pieniadze ale wszedzie czytam ze nie bardzo mozna.Moze
        ktos wie wiecej na ten temat.
    • 5_monika Re: Dylemat moralny 20.11.06, 10:03
      domownicy sa zaszczepieni, poza tym nie mówiłam innym osobom, nie widzę
      potrzeby, wspólnych nożyczek nie używamy.Rodzina męża nie jest zaszczepiona a
      też się spotykamy razem.
    • prezes.prometeuszy Re: Dylemat moralny 21.11.06, 06:39
      Wszystkie małe dzieci (ur. od 1996 roku w prawie 100%) są zaszczepione! Więc tu
      ryzyka zakażenia praktycznie nie ma. WZW B to choroba, któa można przenieść
      poprzez krew i pomimo, ze krwi tej nie musi być dużo, to warto także o tym
      pamiętać, ze nie jest to choroba przenoszona poprzez zwykłe codzienne kontakty
      z przyjaciółmi, czy dalszą rodziną. Ani wspólna zabawa, ani dotykanie, czy
      spożywanie pokarmów z tych samych naczyń, a nawet korzystanie ze wspólnej
      łazienki nie są obarczone ryzykiem zakażenia HBV.

      Uważam, że nie macie żadnego moralnego obowiązku komukolwiek się tłumaczyć i
      ostrzegać. (Wyjątkiem mogłyby być osoby z upośledzonym układem odpornościowym,
      a także zakażone wirusem HCV - WZW C.)
    • dziubelek2 Re: Dylemat moralny 24.11.06, 07:39
      ja prawdopodobnie jestem zakażona wirusem c.
      jeszcze mam nadzieję, że po wirusie zostały mi tylko przeciwciała.ale jesli
      okaże się, że nadal go "noszę" to poza najbliższą rodziną nie poinformuję
      nikogo.
      mieszkam w małej miejscowości, gdzie znajomość tej choroby jest znikoma, by
      nie powiedzieć żadna.
      nie chcę , by moje dzieciaki były napiętnowane i odrzucone przez grupę.
      a zwykłym ludziom wcale sie nie dziwię, ze się boją - ostatnio lekarz rodzinny
      mojej mamy zalecił, by przebadali się wszyscy, którzy mieli ze mną styczność-
      świadczy to o poziomie wiedzy społeczenstwa.

      pozdrowienia.anna
      --
      • prezes.prometeuszy Re: Dylemat moralny 05.12.06, 20:27
        Możemy spychac na margines zakażenia w rodzinie, czy wśród innych bliskich
        osób, w tym także wśród partnerów seksualnych. Jednakże nie można całkowicie
        lekceważyć zakażenia HCV oraz możliwości jego przenoszenia na kolejne osoby.
        Jest to bowiem choroba zakaźna i choćby z samej nazwy powinno się do niej
        podchodzic ostrożnie - lepiej dmuchac na zimne, niż się poparzyć. Lepiej
        zdiagnozować chorobę, niż o niej nie wiedzieć.

        Znam przypadki zakażenia innymi genotypami wśród rodziny, co sugerowałoby, ze
        miejsce i źródło zakazenia np. u żony i męża są inne, że nie zakazili się od
        siebie, ale dzięki temu wykryto zakażenie takze u tej drugiej osoby. Pamiętajmy
        o wielkości problemu HCV - co 40 osoba jest prawdopodobnie zakażona, 39 z nich
        o swoim zakazeniu nie ma pojęcia... To jest okazja to wykrycia choroby.

        W opisanym przypadku lekarz rodzinny miał pełną rację. Takze Sanepid po
        wykryciu zakażenia wysyła (sugeruje) przebadanie się wszystkich członków
        rodziny osoby zakażonej HCV - wydaje skierowania podczas wywiadu
        epidemiologicznego. Także my (Prometeusze) sugerujemy, że warto przebadać całą
        rodzinę osoby HCV+ - owszem dodajemy, ze na pewno będzie wszystko OK (wszyscy
        minus wraz z mężem), ale gdy ryzyko nawet najmniejsze jest to nie można go
        bagatelizować.

        Szczególnie powinne być badane dzieci matek HCV+ u których ryzyko zaażenia jest
        najwyższe (i matki zakażonych, o czym się często zapomina!)

        Co do prześladowań osób HCV+.
        Żyję głęboko w tym temacie od 5 lat - poznałem setki ludzi z HCV+, a przez
        nasze Stowarzyszenie liczące ponad 1000 Członków przewinęło się takich ludzi
        około 2-4 tyś - kto by to zliczył...(choćby po kilka listów dziennie od kilku
        lat). Tak mało mamy za to przykładów dyskryminacji, ze osobiście uważam, ze
        czegoś takiego praktycznie nie ma. Osobiste doświadczenia? Miałem wiele
        wystąpień TV (pierwsze w 2001, gdy zaczynalem walczyć o swoje leczenie,
        ostatnie gdy odebrałem wynik HCV ujemny w zeszłym roku - 2005), moje zdjęcia i
        wypowiedzi pokazywane były w gazetach (zawsze jako zakażony HCV, bo nigdy tego
        nie kryłem przed nikim) - wystąpiłem nawet w programie TVN "Rozmowy w Toku"
        pt. "Jestem zakażony HCV" i nie spotkałem się z jakimkolwiek prześladowaniem.

        Myślę, ze owe prześladowanie osób HCV+ cześciej ma miejsce w ich wyobraźni, niż
        w realu... Ma miejsce obawa o to prześladowanie, a nie ono samo. Wyluzujcie
        ludzie - bo nie macie racji. Gdybyście wystąpili jak ja wielokrotnie w TV, to
        przekonalibyscie się na własnej skórze, że wszyscy nadal Wam podadzą rękę,
        przytulą i pocałują na przywitanie.
        • dziubelek2 Re: Dylemat moralny 06.12.06, 09:47
          wiem, ze powinni się przebadać wszyscy z najbliższej rodziny, ale chyba nie
          wszyscy, którzy się ze mna stykaja wnormalnym, codziennym zyciu - dalsza
          rodzina, znajomi, itp.?
          a to właśnie zasugerowała lekarka.

          co do dyskryminacji - może młodsze pokolenie mieszkające tu, gdzie ja ,
          zareagowałoby normalnie, bez lęku, ale starsze osoby najchętniej odizolowałoby
          się od chorych. a tu gdzie mieszkam rodziny sa przewaznie wielopokoleniowe i
          babcie, dziadkowie mają duzo do powiedzenia.

          pozdrowienia.Anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka