malenkita
21.07.08, 23:32
Witam wszystkich.
Jakies pol roku temu mojej corce (11 lat) wykryto hcv, wowczas wyszlo, ze
miala 1b i 230.000 kopii wirusa.
Lekarka stwierdzila, ze nie bedziemy leczyc, tylko co pol roku kontrolowac,
zeby zobaczyc jak sie miewa watrobka no i czy ilosc wzrasta.
Podejrzewam, ze zakazilam ja przy porodzie bo tez mam 1b, (jestem w 38
tygodniu leczenia).
Dziesiaj poszlysmy odebrac wyniki corki i okazalo sie, ze wirusa nie ma...rna
negatywne.
Taki sam szok dla mnie jak dla lekarki. Powiedziala mi, ze po 11 latach nie
zdazaja sie przypadki samowyleczenia i, ze strasznie to dziwne. Za 3 miesiace
mamy powtorzyc badanie zeby sie upewnic czy faktycznie pozbyla sie wirusa.
O co chodzi?
Czy jest mozliwe samowyleczenie po taki czasie???
Pomozcie mi bo zwariuje. Ciesze sie okropnie a zarazem boje, ze to jednak
chwilowe i ze za te 3 m-ce okaze sie, ze jednak wirus jest..:(
Znacie podobne przypadki? Jest na to jakies logiczne wytlumaczenie?
Z gory dziekuje i pozdrawiam.