Dodaj do ulubionych

Moje wzw c...

29.07.09, 22:01
Witam wszystkich formulowiczow bardzo serdecznie.
Pozwole sobie napiac kilka slow o sobie i moim wzwc - chyba tak dla wlasnego "wygadania sie".
O wzwc dowiedzialem sie w styczniu. To dziadostwo siedzi we mnie juz prawie 30 lat bez zadnej swiadomosci z mojej strony. Przypadkiem (robiac badania) okazalo sie ze proby watrobowe sa na poziomie 240 jednostek. Kolejne badania, poszukiwania i wreszcie trafilem do specjalisty, badanka i info ze mam wzwc.
Niski poziom plytek dyskwalifikowal mnie z leczenia interferonem, zreszta oczekiwanie na rozpoczecie leczenia to z tego co szlyszalem okolo 3-4 lata przynajmniej u mnie. Jak sie okazalo moja Pani doktor procz przychodni, jest lekarzem w klinice i wlasnie w tej chwili szukaja pacjentow do terapii interferonem i nrybawiryna + nowym lekiem na podwyzszenie plytek. Przeszedlem badania kwalifikacyjne i pierwsza dawke interferonu wstrzyneli mi na poczatku kwietnia (teraz z perspektywy czasu, patrzac na te 3-4 lata oczekiwania na rozpoczecie leczenia + brak mozliwosci leczenia ze wzgledu na niskie plytki - jestem przekonany, ze JESTEM WIELKIM SZZESCIAZEM!). Program w ktorym jestem zapewnia mi pelna kontrole lekarzy, czeste badania i kontakt z kilkoma z nich o kazdej porze dnia i nocy.
Poczatek byl tragiczny a dalej bylo i jest jeszcze gorzej. Raz lepiej a raz tragicznie. 4 godziny po zastrzyku biore apap i ibuprom max - zapobiega bolowi i wyskokiej goraczce - bardzo mi pomaga. 1-2 razy w tygodniu mam kiklugodzinne "ataki" - bole w roznych miejscach i stan podgoraczkowy, bol glowy, straszliwe rozdraznienie i zdenerwowanie. Raz lepiej a raz gorzej... Byle do przodu. Czasem mysle, ze nie przezyje do rana ale jak jest juz dobrze to... Byle do przodu... Ostatnie kilka tygodni mam straszliwe nudnosci. Od kilku dni biore ranigast. Pomoglo.
Dzisiaj wstrzyknolem sobie 18 dawke interferonu. Jeszcze 30. Niestety wirus wciaz jest. Lekarze pocieszaja mnie, ze nie jest zle bo zaczynalem od prawie 2 mln jednostek, tak wiec poziom niecalych 20 tys po 3 miesiacach nie jest zly. Wierze im... i dalej do przodu...
Czytajac to forum na poczatku (gdy dowiedzialem sie o tym, ze mam wzwc) bylo dla mnie bardzo dolujace i przerazajace. Teraz dziekuje za jego istnienie. Jestescie fenomenalni w podtrzymywaniu siebie i innych na duchu. DZIEKI za forum i dzieki za mozliwosc "wypisania" sie. Pozwole sobie od czasu do czasu wlaczyc sie do rozmow z moja "wiedza".
Na koniec zapytam o Wasze rady na temat mozliwosci podwyzszenia poziomu hemoglobiny (pozostale wyniki w miare oki). Moja jest na granicy obnizenia dawki interferonu. Nie mam apetytu. Ostatnimi czasy zona majac urlop mocno mnie pilnuje i "tuczy", moze to cos pomorze? Czy maciejakies pomysly w tym zakresie?
Jeszcze taka ciekawostka. Czesto jestem bardzo oslabiony i od lekarzy mam zalecenie by sie nie przemeczac czego bardzo przestrzegam Jednak teraz bedac na wakacjach kazdego dnia plywam, efekt jest taki, ze czuje sie swietnie i nie otczuwam notorycznego zmeczenia. Moze jednak niezbyt wielki wysilek fizyczny jest przymierzencem a nie wrogiem.
Pozdrawiam i przepraszam za ortografie (moja pieta od podstawowki).
Obserwuj wątek
    • martus72 Re: Moje wzw c... 29.07.09, 23:45
      Witaj na forum
      Jeśli chcesz poprawić wyniki morf.w tym hemoglobinę polecam sok z
      buraków ok.szklanki dziennie --
      • mordeczek Re: Moje wzw c... 30.07.09, 16:13
        soki jak najbardziej ale trzeba 50-50 rozcieczac. ponoc kwasy ktore zawieraja
        nie sa korzystne podczas terapii.

        zmeczenie...to raczej normalny objaw, organizm walczy z wirusem.

        Z tym ruszaniem pod czas terapii bywa roznie, ale trzeba sie ruszac...bedzie
        latwiej po terapii bo organizm nie zasnie a w pewnym wieku juz nie latwo
        nadrobic straty.

        Trzym sie.
    • jan-w Re: Moje wzw c... 29.07.09, 23:56
      Oczywiście że lepiej się ruszać (w miarę swoich możliwości), niż zalegać w
      fotelu przed telewizorem. Powodzenia! :-)
      • 3-mamuska Re: Moje wzw c... 30.07.09, 00:49
        Witaj,jestem na podobnym etapie wczoraj 20 zastrzyk,wyniki narazie ok,dawki
        lekow jak na poczatku,mi kazali brac tran i biore witaminy z zelazem,jem
        regularnie,ale malo,duzo owocow.Spie kiedy jestem padnieta,czasem z dziecmi o 21
        juz spie, ale tez cwicze i latam po porku za 20 miesiecznym synem i 5
        latka.Chyba kazdy na poczatku,mial dola i czarne mysli.Zycze wytrwalosci i
        minusa(ja zaczynalam od 17500tys.po 4 tygodniach bylo 3000tys.po 12 prawie
        minus.Ja tez sie ucieszylam gdy znalazlam to forum czytam je bardzo czesto,czuje
        sie jak w domu i wiem ze tu sa ludzie, ktorzy wiedza co czuje fizycznie i
        psychicznie,bo wiadomo rodzina wspiera,ale nie bedea wiedzic co sie czuje tak do
        konca.pozdrawiam
        • clean1 Re: Moje wzw c... 30.07.09, 08:54
          Wooow. Ale się cieszę, że się odezwaliście. Bałem się, że z "elaboratem" nikt nie będzie chciał rozmawiać.
          O soku z buraków wiem i starm się pić jednak troszeczke zaczyna mnie odrzucać. Moja kochana żona stara się, by jak najczęściej na obiad był albo barszcz albo buraczki lub też w ciągu nia sok z buraków (oczywiście kombinuję - za radami na tym forum - z dodatkiem soku z marchwii lub jabłek).
          Co do biobsji wątroby to nie miałem jej. Lekarze twierdzili, że przytakim poziomie płytek jaki miałem (50-90 tysiecy) nie ma mozliwosci zrobienia biobsji i dalej rozpoczęcia leczenia interferonem. Mam tu na myśli procedury NFZ. Ja (jak pisałem wczesniej) załapałem się na program firmy farmaceutycznej testujacej nowy lek na podwyzszenie płytek (lek jest juz zarejestrowany w USA a w Polsce stosowany w onkologii, jednak stosowanie go w leczeniu wzwc wymaga osobnej rejestracji - czyli całej procedury testowej). To oni płacą za moje leki, konsultacje. Dzieki temu nie czekalem w kolejce i nie wymagali biobsji. Co ciekawe, moi lekarze mowili mi, że na świecie odchodzi się od biobsji, że są inne sposoby badania stanu wątroby. Biobsja przed interferonem w Polsce to wymog NFZ. Co do stanu (po okolo 27 latach - tak to mniej wiecej bylo) wg norm tej firmy to 1 w skali 1-3 czyli nie źle. Ciekawe bo w swoim dotychczasowym życiu raczej się nie oszczędzałem (alkohol w sporych ilościach + smażone i bardzo ciężkostrawne jedzenie). Oczywiście teraz alkohol (w tym nawet wiśnie w likierze) ZERO! Jedzonko głównie na parze itd... Oczywiście czasami pozwalam sobie na małe szaleństwo w jedzeniu. ;-)
          Dziękuję za odzew! ...i jak to mowil moj przyjaciel wiele lat temu: "Szpryca w tyłek (mam na myśli oczywiście interferon) i do PRZODU!!!" czego WAM i sobie życzę.
          Pozdrawiam.
          P.S. Jeszcze sprawa słońca. Lekarze zabronili mi siedzenia na słońcu. Tegoroczna pogoda bardzo temu sprzyja (naszczęście). Jednak gdy żona się opala w słońcu czy ja mogę leżeć sobie obok niej w cieniu?
          • clean1 Re: Moje wzw c... 30.07.09, 09:00
            Z tą szpryca może źle wyszlo i mogę zostać posądzony o jakieś niecne zachowania w młodości, tak więc wyjaśniam, że moje wzwc to najprawdopodobniej wynik przetaczania zakażonej krwii i innych preparatów krwii gdy byłem chory na białaczkę (wyszedłem z tego) a w tamtym czasie nie znano jeszcze tego gada jakim jest wzwc tak więc i nie badana dawców.
            • greenrachela Re: Moje wzw c... 30.07.09, 12:03
              Witam w ten piękny słoneczny dzień :)
              miałam podobny problem z hemoglobiną. Jeszcze przed włączeniem INF musiałam brać żelazo, bo poziom hgb był bardzo niski. A z niskim nie mogłam rozpocząć leczenia. Choć to nie jest wskazane brałam żelazo przez połowę terapii, piłam niemal codziennie barszczyk. I bardzo to pomogło, bo tak wzorcowego stanu hemoglobiny nie miałam nigdy, nawet przed terapią ;)
              Trzymaj się ciepło, i nic się nie przejmuj że wirus jeszcze jest. Rzecz w tym że w coraz mniejszej ilości - i aż do zera. Czego Ci życzę. Zdarza się, że wirus nie reaguje prawie w ogóle i wtedy jest problem, u Ciebie wszystko zmierza w dobrym kierunku.
          • mordeczek Re: Moje wzw c... 30.07.09, 16:17
            To lato mozesz tak i tak zapomniec. Mnie na sloncu tez bylo kiepsko gdy
            napompowany interferonem chcialem udawac na plazy zdrowego Apollo....scielo mnie
            i zasnelem (padlem) w cieniu drzewa.
          • jan-w Re: Moje wzw c... 30.07.09, 16:26
            A tak z ciekawości naukowej - nie znasz nazwy tego leku?

            Co do leżenia w cieniu obok żony to oczywiście można. Obok kogo innego byłoby niemoralnie ;-)
    • kryst-ynak Re: Moje wzw c... 30.07.09, 14:57
      Witam Cię i ja serdecznie, dzisiaj odbieram 6 zastrzyk interferonu i
      po pierwszych dwóch mialam tem. 38, a po nastepnych ok. 37,5. ja tez
      o WZW C dowiedziałam się w styczniu, jestem po biopsji i od 25.06.
      rozpoczęłam leczenie - pierwsze tygodnie horror straszny kaszel, ból
      głowy i osłabienie, tylko leżałam, ale do pracy chodzę żeby
      całkowicie nie zgnuśnieć i byc wśród ludzi, czymś się zająć - to
      chyba lepiej oddziaływuje na psychikę - mieć jakieś zajęcie tylko
      ten upał jak wszystkich mnie dobija. Wiem że dopiero rozpoczęłam
      leczenie ale mam juz dosyć. Dlatego jest to forum żeby nam pomagać
      przez wiadomości, wymianę doświadczen itp. Pozdrawiam Ciebie i twoją
      żonę - powodzenia no i m i n u s a.
      • clean1 Re: Moje wzw c... 30.07.09, 15:24
        Klasycznie (książkowo) jest tak (to wiedza od moich lekarzy i wspaniałej Pani pielegniarki), że po zastrzyku interferonu ten najgorszy czas to czas 6-8 godzin po zastrzyku. Goraczka, dreszcze ico tam jeszcze najgorszego. Po 4 godzinach od zastrzyku biorę (sugestia lekarzy i kochanej Pani pielęgniarki) apap i ibuprom max. Efekt jest taki, że w glowie coś tam się dzieje, temperatura nieznacznie wzrasta ale generalnie naprawde jest OKI. Wiem, że każy reaguje inaczej ale to pomoc sprawdzony przez wiele osob sposob. Wiem co mowie bo pierwszy raz mimo sugestii lekarzy, postanowiłem nie brać apapu i ibupromu i zobaczyc jak to jest. Myslalem, ze umre. Teraz naprawde nie jest zle, ba... nawet troszeczke pracuje wieczorem przy kompie.
        Pamiętajcie: "RAZ W TYGODNIU SZPRYCA W DUP... I DO PRZODU" ;-) i tylko i wyłącznie do przodu!!! i TAK TRZYMAĆ!
        Oczywiście o ile mój mały "wulgaryzm" kogoś zniesmaczył to przepraszam. ;-)
        • 3-mamuska Re: Moje wzw c... 30.07.09, 18:27
          ja mialam goraczke po pierwszych zastrzykach i bylo zle,ale po 12 zastrzyku jest
          lepiej,jedynie co u mnie to to ze bardzo jestem slaba,czasem mam wrazenie ze
          zemdleje no i moge caly dzien nic nie jesc,dzien dwa po zastrzyku,,
          • izzi83 Re: Moje wzw c... 31.07.09, 13:45
            3-mamuska z tym jedzeniem to uwazaj.wmuszaj w siebie.ja tez tak mam czasem ze w
            ogole nie mam ochoty na jedzenie.odrzuca mnie.ale przynajmniej 3 razy dziennie
            musze zjesc,zeby miec sily.jak juz naprawde nie moge to robie sobie jedna
            kanapke z czym ulubionym.tak pod leki, zeby nie na pusty zoladek lykac.
            clean-gdzie spedzasz wakacje?ja sie wybieram wlasnie i sie obawiam jak to
            bedzie.zakupilam wczoraj parasol, co by na sloncu sie nie wylegiwac.kremy z
            wysokim filtrem tez.boje sie tylko, ze bedzie mi slabo, duszno, ze mi sil bedzie
            brakowalo.przez cala terapie sie opierniczalam:Pzero sportu niestety.nigdy nie
            bylam fanem sportow, ale czasem poszlam na basen, joge, troche potanczylam.teraz
            nic!!wiem wiem....powiecie, ze zaleganie w fotelu to najgorsze rozwiazanie, ale
            ja poprostu nie mam sil.stad chyba ten moj strach przed wakacyjnymi spacerami,
            plywaniem etc...
            • foxy90 Re: Moje wzw c... 31.07.09, 14:09
              Izzi, spacery i pływanie dobrze Ci zrobią, tylko nie możesz przesadzić ;) Skoro
              ostatnio nic nie robiłaś, to wiadomo, że nagle nie możesz pływać 2 godziny bez
              przerwy albo iść na 6godzinny spacer :P
              Zaczynaj od krótkiego czasu, a stopniowo go wydłużaj, jeśli będziesz się dobrze
              czuła i miała siłę i ochotę :)
              Ogólnie dobra kondycja fizyczna pomaga w czasie leczenia różnych chorób, więc
              umiarkowany ruch jest wskazany, chociaż te spacerki ;)
            • clean1 Re: Moje wzw c... 31.07.09, 16:20
              Heyka.
              Jesteśmy z rodziną w Kudowie Zdrój. Blisko domu tak zaplanowałem by bez problemu dojechać samochodem bez komplikacji. Wiedziałem, że na większy wysiłek nie mam szans tak więc szukaliśmy czegoś z basenem na miejscu. Jesteśmy w hotelu spa (nie podam nazwy by nie było kryptoreklamy) Jest rewelacyjnie.
              Oczywiście czuję się tragicznie i najchętniej jak zawsze przeleżał bym cały dzień w łózku. Jednak ten basen na dole hotelu troszeczkę zmusza mnie by zwlec się z łóżka i z córą przejść się popływać (popływać do oczywiście duże słowo - mam na myśli 2-3 baseny).
              Co ciekawe po takim basenie czuję sie fantastycznie, zmęczenie/osłabienie znika i chce się życ. Następnego dnia dokładnie tak samo. Leżenie w łóżku i na siłę wyprawa na basen i...znowu euforia i zadowolenie z braku zmęczenia i osłabienia.
              Na dłuższym spacerze byłem raz i raczej ostatni, to nie dla mnie.
              Problemem staje się dla mnie "zamienianie" dnia z nocą. Zasypiam zwykle dopiro na ranem a w dzień spałbym godzinami.

              Dzięki za info o radzeniem sobie z żołądkiem. Z tym wszystkim niestety trzeba uważać. Zarówno ranigast jak i siemie powoduje gorsze wchłanianie sie leków. Tak więc ponoć trzeba je brać po 2-3 godzinach od przyjecia tabletek. Ja teraz bawię się ranigastem ale po powrocie sprobuje siemie.

              Pozdrawiam

              "Raz w tygodniu szpryca w du.e i do przodu!"
            • 3-mamuska izzi83 31.07.09, 19:50
              Hej wiem ze trzeba jesc,leki zawsze biore z jedzeniem,nawet 1 kromka tak jak
              piszesz z czyms ulubionym,ale ogolnie w ciagu dnia jem mniej poprostu mniejsze
              porcje,ale jem regularnie 4 razy,ale dziki za rade.a z tym ruchrm to jejst takze
              energia tworzy energie ,wiec chyba lepiej sie troche ruszc niz siedziec w fotelu
              caly dzien ,ale nie mozna przesadzic i odpoczywac,ale to pewnie wiekszosc z nas
              wie.Pozdrawiam
    • bastics Re: Moje wzw c... 11.08.09, 13:46
      Może powiecie, że jestem nieodpowiedzialna, jestem lekkoduchem, albo po prostu
      jestem młoda :) ze swoimi 19,5 latami, skończonym pierwszym rokiem studiów
      (turystyka i rekreacja) radzę sobię w miarę dobrze (oprocz utraty włosów i
      apetytu). Co do wyjazdów... pozwoliłam sobie na dwa tygodnie w Barcelonie, dużo
      zwiedzania, jedynie niepełne trzy dni plażowania. Miałam sporo oporów i
      niepokojów, ale to było najlepsze co mogłam zrobić,nagroda za te półroczne
      trudy, zadatek na kolejne pół :) urlop daleko od wszystkiego+pozytywne myślenie
      daje sukces gwarantowany.

      Pozdrawiam
      Ania
      • painu Re: Moje wzw c... 11.08.09, 15:54
        > Może powiecie, że jestem nieodpowiedzialna, jestem lekkoduchem, albo po prostu
        > jestem młoda :)

        nie rozumiem dlaczego miałbym powiedzieć coś oprócz tego, że rzeczywiście jesteś
        młoda? :)
    • olek-45 Re: Moje wzw c... 20.08.09, 16:33
      Moja historia zaczyna się podobnie. 30 lat nic nie wiedziałem. Z
      leczeniem się udało. Wykryto pod koniec marca w kwietniu już dostałem
      interferon. Objawy uboczne podobne jak u Ciebie. Z tym że mnie
      jeszcze na łeb na szyję leciała hemoglobina. Najniższy poziom wynosił
      5. Podali mi krew,zrobili przerwę, zmniejszyli dawkę rybawiryny do 3
      ale to i tak nie pomogło, znów po 2 tygodniach było 6. Przerwali mi
      leczenie:(,znów krew i szpital,wszystko trwało 10 tygodni(8 dawek
      inrerferonu i 2 tyg przerwy)ale po tych 8 dawkach zrobili mi badania,
      żeby zobaczyć co jest grane, czemu tak reaguję, bo aż taka
      hemoglobina im się nie zdarzyła jeszcze. No i okazało się że NIE MAM
      WIRUSA już!!!!!!!!!!!!!!No ale w każdym razie wiem ze to jeszcze nie
      sukces. od września będę brał naturalny interferon, bo trzeba
      kontynuowac leczenie. dziś hemoglobina 11,6:):):):) Wzmacniam się:) A
      moje sposoby to (choć w moim przypadku nie były skuteczne, ale nie
      wiadomo co na kogo działa): sok ze świeżego buraka, kwas foliowy,
      wątróbka, są też takie tabletki z suszonego buraka, witamina B12.
      Kolego trzymam kciuki!!!!
      • clean1 Re: Moje wzw c... 20.08.09, 21:30
        Śliczne dzieki! U mnie hemoglobina na granicy decyzji o zmniejszeniu
        dawek leków. Niska ale utrzymuje się (wczoraj było 8,5% i tak jest
        od początku). Dzieki za rady. Generalnie wszystko stosuję (B12 mi
        zabronili - tylko B compleks). Watróbka to je ono. Konieczne
        poszukam tych tabletek. Nawet nie wiedziałem, że coś takiego jest.
        Pozdrawiam i Trzymaj się! MUSI BYC DOBRZE! Łski nie robi!
        • brudny11 Re: Moje wzw c... 27.08.09, 22:14
          Witam.
          Ja na razie jestem zielony co do tych wszystkich "danych" jakie przytaczacie na
          forum(wysokość hemoglobiny,interferony, rybo...coś tam).Sorki za
          kolokwializmy,ale nie mam pojęcia o czym mówicie.
          Wiem tylko,że potwierdzono u mnie dziś wzwc typ 1 i za pół roku mam mieć
          biopsję.Mój stan zdrowia niczym nie wskazywał na zakażenie(wykryto je
          przypadkiem).Miałem tylko wysokie próby wątrobowe (w kwietniu na poziomie 500
          teraz 200 i spada).Jeżeli można to pogawędzę sobie z Wami.
          POZDRO DLA WSZYSTKICH.
          • bananarama-live Re: Moje wzw c... 27.08.09, 22:21
            Nie spieszą sie z tą biopsją.
          • jan-w Re: Moje wzw c... 27.08.09, 22:23
            Oczywiście że można :-)
    • feniks4444 Re: Moje wzw c... 02.09.09, 21:21
      Witam wszystkich,
      brdzo przepraszam, że tak ordynarnie zacznę ale nieco mi lepiej
      kiedy widzę, ze nie tylko mnie męczą skutki uboczne. Czasami mam tak
      dość, ze zsatanawiam się czy nie zrezygnować :( kiepska morfologia(
      i białe i czerwone i pytki) :( żołądek jak i umysł zupełnie nie
      identyfikuje się z moim ciałem,zmeczenie, i wrażenie, ze wszystko
      jest obecnie trudnością nie do pokonania. Sorki za narzekanie ale
      musiałam dodać pościk. Jestem już po 20 zastrzyku i z jednej strony
      to prawie półmetek a z drugiej aż bo jest mi bardzo cieżko... Życzę
      wszystkim wytrwałości i pozdrawam...
      • jan-w Re: Moje wzw c... 02.09.09, 21:51
        Nie masz za co przepraszać, ale wygląda na to że masz depresję. Zwróć się z tym do lekarza. Po co masz się męczyć.
        Bananarama - do dzieła! ;-)
    • asik2910 Re: Moje wzw c... 18.08.10, 18:43
      Witam wszystkich serdecznie...Jestem nosicielem wirusa hcv i do tej pory sie nie
      przejmowalam szczegolnie tym faktem.To co opisujecie dopiero napawa mnie lekiem
      i nie wiem czy powinnam sie z tym gdzies udac..? Wsumie to nie mam zadnych
      objawow, pozatym ze raz na jakis czas strasznie boli mnie brzuch a zaraz
      przechodzi i mam spokoj.Jak to bylo w waszych przypadkach? Czy od razu po
      rozpoznaniu zaczeliscie leczenie? Mi nikt tego nie zaproponowal...I stad moje
      niezrozumienie sytuacji bo juz sama nie wiem czy jestem ciezko chora czy jeszcze
      nie... Pozdrawiam i czekam na wiesci
      • wi-lq Re: Moje wzw c... 20.08.10, 14:20
        Zwykle bóle brzucha nie mają nic wspólnego z wątrobą. Nie łączyłbym
        tych dwóch rzeczy ze sobą.

        Sama obecność wirusa nieczego nie oznacza. Możesz mieć problemy z
        nim związane lub nie. Badaniem, które powie najwięcej o stanie
        twojej wątroby jest biopsja. Dopiero wtedy bedziesz wiedziała w
        jakim punkcie się znalazłaś.

        Rozumiem, że w badaniu Anty HCV wyszedł ci wynik dodatni i potem
        potwierdziłaś w badaniu HCV RNA metodą PCR to, że wirus na pewno
        jest?
        • asik2910 Re: Moje wzw c... 24.08.10, 20:42
          Dzieki za odpowiedz... U mnie bylo troszke nietypowo bo dowiedzialam sie najpierw ze syn ma wzw c i b dzieki bogu byl na oddziale intensywnej terapii w czd i nic mu nie jest nie ma juz w tej chwili sladu w wynikach po tym ale lekarz przysszedl do mnie i powiedzial ze typ b to on sie zgadza poniewaz mial duzo operacji i zabiegow wiec jest to mozliwe ale typ c to w zadnym wypadku nie u nich,byl tego tak pewien ze zaproponowal mi badania na miejscu czyli szpitalu dzieciecym i wynik anty hcv byl dodatni posluguje sie nim po dzis dzien w pol roku pozniej trafilam do poradni i robili mi jakies badania(jedna wizyta)ale na tamten czas nie bardzo mialam glowe do swoich chorob wiec nie pytalam pamietam ze dzwonilam w sprawie wynikow i pani powiedziala ze wszystko w pozadku kazala robic proby watrobowe co pol roku i jak cos to sie zglosic... i to by bylo na tyle...dzisiaj bylam w tej przychodni ale niestety juz jej nie ma mysle ze poprosze o te wyniki ,moze jakies archiwum albo cos..w sumie to mam tylko ten pierwszy wynik i nic pozatym...
          • gwiazda1111 Re: Moje wzw c... 22.02.11, 19:04
            Witam wszystkich.. !
            Na samym wstepie chciałabym napisać, że z pełną uwagą przeczytałam wszystkie wasze posty... cieszę się, że trafiłam na to forum! otóż:
            mam 19 lat(niedługo 20) wirusa HCV wykryto u mnie( zupełnie przypadkowo) na poczatku stycznie- alat i aspat miałam powiekszone i siegaly około 80 . nastepnie miałam robiony anty HCV- dodatni- co było dla mnie wielkim szokiem i ok miesiac temy HCV RNA- już potwierdzajacy dodatni..
            cały czas nie mogę w po uwierzyć... nie mam jeszcze 20 lat i już w tej chwili odmówiłam sobie całkowicie alkoholu i nałożyłam diete... biopsję bede miała robioną na poczatku czerwca( takie kolejki);/ słyszałam o jakimś leczeniu( szczerze dopiero tutaj na tym forum dowiedziałam się na czym to polega i o tym wszystkich skutkach ubocznych.. czy NFZ sponsoruje leczenie czy każdy indywidualnie płaci?
            mam pytanie: czy WZW C w jakikolwiek sposób przeszkadza w wykonywaniu pracy? czy pracodawca musi być powiadomiony o chorobie pracownika? czy mogą w zwiazku z tą chorobą zwolnić z pracy?
            szczerze boję sie... strasznie się boję :(

            • jan-w Re: Moje wzw c... 22.02.11, 20:02
              1. Żadna dieta nie jest konieczna. Jezeli po czymś źle się czujesz - unikaj tego. Jak każdy ;-)
              2. Za leczenie interferonem z dodatkami nie płacisz.
              3. Samo WZW C nie przeszkadza w pracy ani w życiu. Natomiast jego ewentualne powikłania (albo skutki terapii interferonowej) mogą utrudniaż lub uniemożliwiać wykonywanie określonych prac. To już indywidualnie zależnie od konfiguracji.
              4. Raczej nie. Jaki masz zawód?
              • mario_facet Re: Moje wzw c... 23.02.11, 21:57
                O swoim wzw c dowiedziałem się jak większość z Was przypadkiem. Dwa lata temu przeszedłem udar niedokrwienny. Przy okazji diagnostyki tego udaru wylądowałem w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii. Tam przy okazji standardowych testów wykryto u mnie HCV. W końcu wylądowałem w poradni przy Szpitalu Zakaźnym. Po wynikach fibrotestu lekarz stwierdził ,że nie ma co czekać i trzeba się leczyć. Po miesiącu zacząłem leczenie. Moje leczenie kończy się około połowy czerwca. Bardzo obawiałem się skutków ubocznych. Jak do tej pory jakieś bardzo dotkliwe skutki nie wystąpiły. Owszem - hemoglobina poleciała, płytki też, czasami leukocyty trochę się obniżają. Staram się sobie radzić - burak w tabletkach, ecomer, kwas foliowy i sok z buraka itp.Po pierwszych 12 tygodniach liczba wirusów zmniejszyła się z 13 mln do 10 tyś. Być może to, ze tak dobrze znoszę terapie było zasługa tego, że do niej sie przygotowałem - duzo ruchu - zwłaszcza rower - czasami po 40 km dziennie. Wyniki przed terapią miałem super ( oprócz alatu i aspatu - ale te też nie jakies straszne). Takze głowa do góry - nie każdy musi źle przechodzić terapie i warto się do niej przygotować próbując podnieść wydolność organizmu. Co prawda tez mam gorsze dni, ale w porównaniu z niektórymi postami nieźle przechodzę leczenie.
                • clean1 Re: Moje wzw c... 24.02.11, 15:01
                  ..i tak trzymać!
                  Szczerze to bardzo zazdroszczę. Ja moja terapie przeszedłem tragicznie. Niestety mimo wysiłku i poświęcenia nie udało się.
                  Życzę MINUSA do końca zycia (oby długiego i wspaniałego).
                  :)
            • joahal Re: Moje wzw c... 24.02.11, 18:13
              " mam pytanie: czy WZW C w jakikolwiek sposób przeszkadza w wykonywaniu pracy? cz
              > y pracodawca musi być powiadomiony o chorobie pracownika? czy mogą w zwiazku z
              > tą chorobą zwolnić z pracy?"
              HCV nie przeszkadza w wykonywaniu pracy, no chyba, że bardzo ciężkiej fizycznie albo jako degustator alkoholu :) :) :) W czasie terapii to różnie, zależy jaki zawód wykonujesz. Ja nie dałam rady pracować, ale są tacy, którzy pracują.
              Ja bym nie radziła rozpowiadać o chorobie, nigdy nie wiesz jak dana osoba zareaguje i czy będzie dyskretna. Niektórzy ludzie, zwłaszcza ci, którzy nie mają na ten temat wiedzy, albo mają bardzo pobieżną ( w tym pracownicy służby zdrowia, niestety) reagują histerycznie. Temat prawa do zachowania dyskrecji w takich przypadkach był już wałkowany na tym forum... Tylko od Ciebie zależy, czy ujawnisz chorobę, czy nie. Nikt Cię do tego nie może zmusić, nawet pracodawca. Także badania okresowe nie obejmują HCV, więc się raczej nie wyrywaj ze szczerością, bo Ci w książeczkę to wpiszą i przy zmianie pracy już tego nie ukryjesz. I nie bój się :) Ja żyłam z gadem 20 lat! A bez niego już 2 :) :) :)
              • gwiazda1111 Re: Moje wzw c... 24.02.11, 21:54
                hmmm .. jak narazie pracuję w biurze... papierkowe roboty itp. do tego studiuję zaocznie.. na uczelnie dojeżdżam 200 km( taką wybrałam:P) ...

                Jesteście niesamowici! każdy z was!
                to forum bardzo potrafi podnieść na duchu.. człowiek w takich momentach zdaje sobie sprawe z tego że nie jest sam, że nie tylko on przezywa ciężkie chwile..
                Dosłownie przez chwilą skończyła mi się sesja(zaliczona) mam tak wielką ochotę wznieść za to maly toaścik tylko chyba nie bardzo w mojej sytuacji wypada...

                Teraz już tylko czekam na tą biopsję do maja i mam nadzieję,że później już będzie terapia i już pójdzie z górki... dziwni mnie jednak okres oczekiwania na biopsję;/ strasznie dlugo.
                • hcvirek Re: Moje wzw c... 26.03.11, 15:22
                  Witam Wszystkich.
                  Jestem nosicielką wzw c i wiem o tym od początku lutego2011. Jestem świeżo po biopsji(czekam na wyniki podobnie jak wiremii) i początkiem kwietnia mam rozpocząć leczenie. O chorobie dowiedziałam się po oddaniu krwi jako honorowy dawca. Szybko u mnie przebiega wejście w leczenie ponieważ nastąpi ono w niewielkim mieście gdzie mają mało pacjentów dlatego nie ma kolejki. Mam trochę stracha przed terapią głównie dlatego że chce dać radę a boję się że jakieś słabe wyniki mogą stanąć mi na drodze i przerwą leczenie.

                  Gwiazdo1111 gratuluję zaliczonej sesji:) czas oczekiwania na biopsje i leczenie jest zależny od szpitala, czasem warto poszukać innego i dowiedzieć się czy nie można zacząć szybciej. Gdybym nie szukała to dopiero w 31maja miałabym pierwsza wizytę u hepatologa a co dopiero oznaczenie gena i biopsja. Moze za rok zaczęłabym leczenie. Ale znalazłam inne miejsce w sumie z pomocą lekarza rodzinnego bo nawet nie wiedziałam że w tym szpitalu leczą hcv i niedługo wystartuję:) Pozdrawiam.
                • linek2 Re: Moje wzw c... 06.04.11, 17:14
                  Gwiazdeczko! Nie wiem z jakiego miasta jesteś. Ja też mam wirusa typu C genotyp 1b. Całą kurację już zakończyłam w grudniu 2010 roku, a rozpoczęłam w grudniu 2009 roku. Miałam bardzo złe wyniki wątrobowe ok. 270 i 260,prócz tego niski poziom płytek ok 70 . Z tego powodu nie mogłam mieć biopsji i byłam leczona mniejszymi dawkami interferonu (zastrzyki 3 razy w tygodniu) i mniejsze dawki rybawiryny Kuracja była paskudna, ale opłacało sie wytrzymać. W tej chwili czuję sie wspaniale, wirusa nie mam. Oby tak dalej. Leczyłam sie w szpitalu zakaznym w Warszawie na Woli. Opieka była wspaniała. Lekarze cudowni. Nadal jestem pod opieką szpitala, a od czerwca będę pod opieką Przychodni Przyszpitalnej. Warto sie leczyć, a w razie gdybyś się zle czuła i nie mogła pracować dostaniesz zwolnienie lekarskie. Życzę Ci dużo wytrwałości w trakcie kuracji (bo możesz mieć czasem okropne doły, ale wtedy nie daj się) i żebyś się całkowicie pozbyła tego "potwora" z organizmu. Warto żyć,jesteś taka młodziutka.
                  • wisniewska.pl Re: Moje wzw c... 30.06.11, 21:46
                    Witam,
                    bardzo potrzebuję pogadać o tym paskudztwie, jeśli możesz linku2 odpisz na gosienka00@op.pl
                    dziękuję z góry
                    malgosia
              • mario_facet Re: Moje wzw c... 06.07.11, 15:02
                No i po terapii. I nie było tak źle, chociaż przed rozpoczęciem miałem pewne obawy. W ostatnim miesiącu zmniejszono mi leki i na mniejszej dawce dociągnąłem do końca. Co prawda pod koniec dawałem się żonie we znaki, nerwy mi puszczały, czepiałem się byle czego, ale fizjologicznie było ok. Teraz czekam na wyniki po 3 tygodniach. Jeśli jeszcze raz miałbym przechodzić terapie to wiedząc jak przebiegła - nie zawahałbym się. Kolorowo nie było, ale dało się znieść. Życzę wszystkim zaczynającym terapię, żeby przebiegła tak jak u mnie.
                Piszę to, bo gdy zaczynałem terapię, posty czytane przeze mnie były na ogół przygnębiające.
            • chorawzwc Re: Moje wzw c... 16.07.11, 14:32
              Witam wszystkich,tych z wirusem i ozdrowieńców.O HCV+ dowiedziałam się przypadkowo ,przy okazji innych badań w styczniu 2007r.Nie ukrywam,że się załamałam,nawet przez jakiś czas brałam leki p/depresyjne.Na leczenie czekałam cztery lata.W grudniu 2010 r rozpoczęłam leczenie.Było ciężko,miałam chyba większość objawów ubocznych,ale jakoś dotrwałam do końca(24 tygodnie).Niedawno miałam robione wyniki kontrolne,niestety mnie się nie udało.Jestem załamana!Tym bardziej ,że pani doktor w poradni pocieszała mnie ,że przy moim genotypie 3b ,mam duże szanse na powodzenie leczenia.Teraz czekam na kontrolną wizytę we wrześniu,ale już teraz się zastanawiam ,czy jest sens abym się poddała terapii jeszcze raz, a może jest ktoś komu się udało za drugim razem?Zdaję sobie sprawę ,że nie nastąpi to szybko ,muszę dojść do zdrowia po pierwszym leczeniu ,ale chciałabym dać sobie czas na psychiczne przygotowanie się do takiej decyzji.Pozdrawiam.
              • kiepski476 Re: Moje wzw c... 16.07.11, 15:03
                > przy moim genotypie 3b ,mam duże szanse na powodzenie leczenia.
                > Teraz czekam na kontrolną wizytę we wrześniu,ale już teraz się
                > zastanawiam ,czy jest sens abym się poddała terapii jeszcze raz

                Jest sens, ale przy terapii wydłużonej co najmniej do 36 tygodni.
                • rafisze Re: Moje wzw c... 20.01.12, 21:31
                  Walczę już siódmy rok, druga kuracja. Zapraszam na mojego bloga wzwc.blogspot.com/
                  • jan-w Re: Moje wzw c... 21.01.12, 09:49
                    Dopiero 7? Młodziak jesteś. Ja ponad 30 lat i żyję :-)
                    • rafisze Re: Moje wzw c... 21.01.12, 12:55
                      Dzieki za młodziaka ;-) od siedmiu lat wiem a ile z tym chodzę...?
                      • jan-w Re: Moje wzw c... 21.01.12, 15:46
                        Zazwyczaj nie wiadomo. Ja wiem od kiedy ponieważ w stacji krwiodawstwa mi wykryli, ale wtedy nie wiedzieli co to konkretnie jest. Nazywało się: "nie A i nie B".
    • lmn127 Re: Moje wzw c... 16.02.12, 21:39
      A ja mam takie pytanie czy osoba z wzw c może pracowac w szkole lub przedszkolu z dziecmi
      • kiepski476 Re: Moje wzw c... 16.02.12, 23:23
        Nie może pracować w służbach mundurowych i w wojsku.
        Innych ograniczeń nie ma.
        • choruszek Re: Moje wzw c... 21.02.12, 20:27
          Witam serdecznie Was wszystkich i dziekuje, ze jestescie.
          Ciesze sie, ze nie jestem sama ze swoja choroba. Nikt nie zrozumie tak drugiej osoby, jak ten, co choruje na ta sama chorobe. Wlasnie jutro mam lekarzowi odpowiedziec, czy podejme chemioterapie. Choruje na wzwc typ B17 (czyli niby jeden z najgorszych) od okolo 14-tu lat. Jestem juz nie mloda i lekarz poinformowal mnie, ze jest od niedawna nowa metoda, ktora skroca terapie z 48 tygodni na 24 i szanse wyleczenia z 40% na 80%. Jak dotad nie doczytalam sie o jakiejs nowej metodzie. Nie chce byc "krolikiem doswiadczalnym". Czy ktos z Was slyszal o nowych metodach w leczeniu wzwc? O skutkach ubocznych przy tradycyjnym leczeniu juz sie tu naczytalam, ale co mnie ma niby czekac przy "nowosciach"? Mam stracha, bo w internecie nic tez nie znalazlam na wyzej poruszony temat. Pozdrawiam
          • kiepski476 Re: Moje wzw c... 21.02.12, 22:30
            > Choruje na wzwc typ B17
            Chyba chodzi o WZW C i genotyp 1b?

            > bo w internecie nic tez nie znalazlam na wyzej poruszony temat.
            Znajdź witrynę www.hcv.pl. (wirus nazywa się HCV – hepatitis C virus). Tam jest opcja „Leczenie”, a w niej „Standard leczenia”. Poczytaj. Poczytaj ulotkę do leku Incivo. Tam jest wszystko napisane, a nawet dużo więcej.
            Masz do wyboru trzy możliwości:
            • leczyć się standardową terapią 2-lekową (ok. 40% szans na wyleczenie, jak powiedział lekarz),
            • czekać tatka latka na wpisanie do programu lekowego nowej terapii 3-lekowej, która kosztuje o 150 000 zł więcej niż dotychczasowa (ale daje ok. 80% skuteczności, jak powiedział lekarz),
            • być królikiem doświadczalnym i wziąć udział w badaniach klinicznych następnych terapii 3- i 4-lekowych.
            Wybór należy do ciebie.
            • kiepski476 Re: Moje wzw c... 21.02.12, 22:41
              Uzupełnienie. Aby się dowiedzieć, co oznacza bycie królikiem doświadczalnym, przestudiuj np. wątek:
              forum.gazeta.pl/forum/w,690,126559556,126559556,danoprevir_terapia_kliniczna.html
              Podobnych wątków jest więcej, ale ten jest chyba najświeższy.
              • kiepski476 Re: Moje wzw c... 21.02.12, 22:58
                Jeszcze jedno uzupełnienie.
                Średnia skuteczność standardowej terapii w wypadku genotypu 1 wirusa HCV wynosi 44% (dla rasy białej).
                hcv.pl/galeria/index.php?pokaz&path=./popularnonaukowe&plik=Sulkowski_IDEAL-13.jpg
                Ale to jest średnia.
                Jeśli podzielić chorych z genotypem 1 na dwie grupy według stadium włóknienia wątroby, to skuteczność leczenia wynosi:
                42-44% przy małym i umiarkowanym włóknieniu (F1-F2),
                21-24% przy zaawansowanym włóknieniu (F3-F4).
                (Te procenty byłyby o ok. 10% wyższe, gdyby uwzględnić jedynie rasę białą).
                A ty do której grupy należysz?
                Jeśli natomiast podzielić chorych na trzy grupy według genotypu interleukiny IL28B, to skuteczność terapii standardowej wynosi:
                69% dla genotypu CC,
                33% dla genotypu CT,
                27% dla genotypu TT.
                A ty jaki masz genotyp IL28B?
                Jeśli nie wiesz, to można zbadać (wysyłkowo) za jedyne 420 zł:
                www.rex.pl/genotypowanie-interleukiny-28b.html
                • choruszek Re: Moje wzw c... 22.02.12, 20:21
                  Dziekuje za odpowiedzi.
                  Wiem, co to jest byc "krolikiem doswiadczalnym", bo taka zgode podpisal moj maz, jak zachorowal na raka kosci. Testowali na nim i na 800 osobach (razem) nowe leki. Nie zyje. Nowy lek o nazwie - Incivia (Telaprevir) wszedl do chemioterapi od pazdziernika zeszlego roku. Tyle wiem od lekarza. Pierwszy zastrzyk dostane juz w piatek, czyli za dwa dni. Boje sie, bo nikt tu z obecnych na forum nie ma doswiadczenia z takim "trio". U mnie jest troche wszystko skomplikowane, bo jestem diabetykem typu I - insulinozaleznym (4-5 razy na dzien zastrzyk). To, co piszecie jest troche dla mnie "czarna magia", bo wiem o swoim hepatitis C - typ b17 i nic wiecej. Mam cala gromade wynikow lekarskich z biopsja watroby rowniez.
                  • choruszek Re: Moje wzw c... 22.02.12, 20:31
                    Dzisiaj mialam USG watroby i lekarz stwierdzil, ze watroba jest ok i mozna zaczac chemie. Ja sie do tej chemii przygotowalam. Robilam kilka razy "oczyszczanie watroby" (M.Tombak "Czy mozna zyc 150 lat"). Jakie brudy wyszly, to nie uwierzycie, jak sami nie zobaczycie tego. Jestem weganka, czyli nie obciazam watroby konserwantami, gotowanym bezwartosciowym zarciem, przetworzona zywnoscia. Ze wzgledu na te dwie choroby nie jadam ryzu, kasz, makaronow, ziemniakow, chleba, itd. Lista jest dluga.
                    Dziekuje za linki. Zaraz je przeczytam. Moze cos sie dowiem.
                    Pozdrawiam serdecznie zainteresowanych i prosze "trzymac za mnie kciuki", bo boje sie, ale wiem, ze w moim wieku to ostatnia szansa. Pozniej moga mi chemii nie dac.
                  • kiepski476 Re: Moje wzw c... 23.02.12, 08:18
                    > Nowy lek o nazwie - Incivia (Telaprevir) wszedl do
                    > chemioterapi od pazdziernika zeszlego roku.

                    1. Nie Incivia, nie Incivia. W USA telaprevir sprzedawany jest pod marką INVIVEK, w Europie INCIVO, a w Japonii TELAVIC.
                    2. Nie chemioterapii, lecz immunoterapii.
                    3. Ci, którzy mieli doświadczenie z telaprevirem, dawno z tego forum uciekli, bo o HCV dawno już zapomnieli. Ze skutków ubocznych najczęściej obserwuje się problemy skórne. Nie wolno ich lekceważyć, bo mogą być poważne. Od razu popytaj o dobrego dermatologa, który się na tym rozumie – to nowość, więc nie wystarczy doświadczony dermatolog, lecz myślący. Do najuciążliwszych chyba skutków należy legendarny już świąd odbytu.
                    4. Powinnaś poczytać przynajmniej lekturę obowiązkową:
                    na witrynie www.hcv.pl znajdź opcję „Leczenie”, a następnie „Standard leczenia”. To jest lektura obowiązkowa. Jest tam też link do 56-stronicowej charakterystyki leku INCIVO.
                    5. Pierwszy raz słyszę o HCV typ b17. A może chodzi o B-52?
                    • kiepski476 Re: Moje wzw c... 23.02.12, 08:21
                      Errata: w USA nazywa się INCIVEK.
                    • kiepski476 Re: Moje wzw c... 23.02.12, 08:31
                      Uzupełnienie: w informacji o leku Incivo przeczytaj przynajmniej Ulotkę dla pacjenta (str. 46-56), a zwłaszcza tabelę na str. 48 i str. 50.
                      Lek INCIVO zawsze należy przyjmować razem z posiłkiem.
                      Rybawirynę zresztą podobnie: nigdy na czczo, najlepiej na zakończenie śniadania albo kwadrans po. Biodostępność rybawiryny zwiększa tłuszcz – powszechnie zatem zaleca się masło na śniadanie.
                    • kiepski476 Re: Moje wzw c... 23.02.12, 08:44
                      > 5. Pierwszy raz słyszę o HCV typ b17.

                      A może chodzi o kod choroby w Międzynarodowej Klasyfikacji ICD-10 B17.1.
                      Sęk w tym, że taki kod ma ostre zapalenie, natomiast przewlekłe ma kod B18.2.
                      • choruszek Re: Moje wzw c... 23.02.12, 21:56
                        Dziekuje serdecznie za informacje.
                        Nie jestem taka biegla w komputerze, ale postaram sie jeszcze wyczytac cos konkretnego. Jezeli chodzi o swiad odbytu, to mam ta dolegliwosc juz od jakiegos czasu. Niedawno wyczytalam od czego moze to byc i doszlam do przyczyny - czarna czekolada (70% kakao). Jak nie jem, wszystko mija. Jezeli chodzi o te oznaczenie hepatitis C "b17", to nie ja to wymyslilam, tylko mam to w dokumentach laboratoryjnych. Lekarz mi tez mowil, ze "Incivia" czyni czerwone plamy na skorze. Plamy, to nic, ale czy swedzace, bo juz taki swiad skory przechodzilam jak bylam w ciazy. Stale siedzialam w wannie, bo tylko tam czulam ulge. Dzisiaj sa prawdopodobnie leki dla ciezarnych, jak cos takiego maja.
                        • choruszek Re: Moje wzw c... 23.02.12, 22:12
                          Nie wiem o jakich ulotkach dla pacjenta piszesz. Piszesz poczytaj to, poczytaj tamto, a ja nie mam pojecia, gdzie tego szukac. Jakas strona 48.... Oswiec mnie troche, bo nie pojmuje, a dla mnie jest kazda informacja interesujaca. Chce sie zabezpieczac jak najwiecej przed skutkami ubocznymi, bo pracuje ciezko i musze nadal pracowac (zwolnienia lekarskie nie wchodza w rachube). I jeszcze jedno, jak mam jesc maslo, jak ja na sniadanie zjadam 2 banany, albo jablka i kiwi, na obiad rozne surowki z olejem lnianym, na podwieczorek garsc roznych orzechow i owoce. Po drodze jeszcze sok buraczkowo-marchewkowo-jablkowy z lyzka oleju lnianego. Czasem jogurt naturalny, jajka, ryba duszona. Czy takie jedzenie moze zaszkodzic mi przy tej "terapii trio"? Czy mam cos zmienic? Pozdrawiam
                          • kiepski476 Re: Moje wzw c... 24.02.12, 09:55
                            > Nie wiem o jakich ulotkach dla pacjenta piszesz. Piszesz poczytaj to, poczytaj
                            > tamto, a ja nie mam pojecia, gdzie tego szukac. Jakas strona 48.... Oswiec mnie
                            > troche,

                            Pisałem przecież:
                            4. Powinnaś poczytać przynajmniej lekturę obowiązkową:
                            na witrynie www.hcv.pl znajdź opcję „Leczenie”, a następnie „Standard leczenia”. To jest lektura obowiązkowa. Jest tam też link do 56-stronicowej charakterystyki leku INCIVO.
                            Uzupełnienie: w informacji o leku Incivo przeczytaj przynajmniej Ulotkę dla pacjenta (str. 46-56), a zwłaszcza tabelę na str. 48 i str. 50.

                            Dodatkowe wyjaśnienie: pod wskazanym wyżej adresem znajdziesz napisany na niebiesko tekst: Informacja o leku Incivo i ulotka dla pacjenta »
                            To jest link. Trzeba w ten link kliknąć myszą i zaczekać, aż plik się wczyta i uruchomi się Acrobat Reader.

                            Jeśli nie skorygujesz diety, to:
                            1. rybawiryną wykończysz błonę śluzową żołądka,
                            2. zmniejszysz szanse na wyeliminowanie wirusa.
                            Ad 1. Jest na to inny sposób: trzeba na czczo pić siemię lniane (może być przygotowane poprzedniego dnia), a dopiero co najmniej godzinę później jeść śniadanie, a następnie łykać rybawirynę.
                            Ad 2. Jeśli z powodów ideologicznych nie będziesz się stosować do wskazań medycznych – i nie będziesz zwiększać biodostępności rybawiryny za pomocą tłuszczu – to po prostu umrzesz wcześniej, ale za to szczęśliwsza...
                • kin143 Re: Moje wzw c... 24.02.12, 09:27
                  Najfajniej o określaniu tego genotypu pisze dziewczyna na tym blogu: hcvwirus.blogspot.com/2011/09/plan-b.html. 420zł to nie takie "jedynie" jednak chyba najtaniej i najłatwiej w naszym kraju, bo do badania potrzebny jest tylko wymaz z policzka a nie krew. Pomimo tego myślę, że badanie jest jak najbardziej warte wykonania zwłaszcza przed rozpoczęciem leczenia, bo po co truć się interferonem jeśli wyjdzie z tego więcej szkód niż pożytku, oczywiście jeżeli ktoś może sobie pozwolić na odłożenie leczenia w czasie, bo wirus jeszcze nie dał się we znaki zbyt poważnie. Po prostu warto wiedzieć czy warto :) podjąć leczenie oczywiście, bo jak wiadomo, terapia jest dosyć wyniszczająca.
                  • choruszek Re: Moje wzw c... 24.02.12, 20:30
                    Dziekuje za odpowiedzi i za to, ze nie straciliscie cierpliwosci.
                    O 16°° wzielam pierwszy zastrzyk, a teraz mna telepie z zimna i mam dreszcze. Chyba dzisiaj niczego nie poczytam.
                    Pozdrawiam
                    • choruszek Re: Moje wzw c... 25.02.12, 15:48
                      No wiec start z "pakiecikiem" - Incivo 375 mg 3x2 tabl., Copegus (Ribavirin) 200 mg 2x2 tabl., raz na tydzien zastrzyk w brzuch Pegasys (Peginterferon alfa-2a) 180 mikrogram + dwie paczki orzeszkow ziemnych. Przed kazda porcja Incivo zjesc porzadna garsc orzeszkow. Do tego jadlospis, co jesc, a czego nie. No moze cos z tego wybiore. Dzisiaj czuje sie juz lepiej, ale do wieczora daleko. Glowa boli caly dzien, brak sil , zawroty, wypieki na twarzy jakbym miala wysoka goraczke i te raz po raz dreszcze. No, ale wczoraj to scielo mnie z nog. O 16°° zastrzyk a dreszcze dopiero okolo 20°° - hmmm... to normalne?
                      Pozdrawiam wszystkich, ktorzy maja "terapie" i dajmy lupnia temu wirusowi. Osobne pozdrowienia dla tych szczesliwcow, ktorzy sa juz po.
                      • choruszek Re: Moje wzw c... 25.02.12, 15:52
                        ... i jeszcze jedno, czy tej chemii nie za duzo? Moja waga to 48 kg. Wszystkim daja po rowno, czy tez sa jakies kryteria?
                        • kiepski476 Re: Moje wzw c... 25.02.12, 16:17
                          W przypadku Pegasysu i słoń, i mucha dostają taką samą dawkę. Tak został ten lek zarejestrowany, więc tylko tak wolno lekarzom go stosować. Można się więc spodziewać, że spadną ci gwałtownie neutrofile i płytki krwi, wtedy zmniejszą ci dawkę do 135 µg.
                          Dawka konkurencyjnego interferonu, PegIntronu, jest uzależniona od wagi pacjenta. Gdybyś dostawała PegIntron, to miałabyś dawkę prawie dwa razy mniejszą niż osobnik 86-kilogramowy.
                          • choruszek Re: Moje wzw c... 26.02.12, 08:50
                            Jak sa dwa typy tego interferonu, to ja mam ten skuteczniejszy, czy ten gorszy? A drugie pytanie, jak "gwaltownie spadna neutrofile...", to jak mam sie obronic, by mimo wszystko utrzymac taka dawke leku. Czy idzie cos kupic w aptece? Wiadomo soczek z marchewki i buraczka, ale jest jeszcze cos o czym nie wiem?
                            Pozdrawiam i dziekuje za odpowiedzi.
                            • kiepski476 Re: Moje wzw c... 26.02.12, 10:50
                              1. Skuteczność jest porównywalna. Zob.
                              hcv.pl/galeria/index.php?pokaz&path=./popularnonaukowe&plik=Sulkowski_IDEAL-13.jpg
                              2. Nic nie poradzisz. Nie ma sposobu.
                              • bu-zia Re: Moje wzw c... 26.02.12, 11:49
                                ważę zdecydowanie wiecej od Ciebie, a po 3 zastrzykach 180mg neutrofile spadły do mi do granicznej wartosci 500 (mimo naturalnych wspomagaczy-burak/marchew)- nastepny zastrzyk, jak i pozostałe 3 były z połowy dawki (wiremia dalej spadała, mimo że juz nie w takim tempie), neutro sie odbudowały i kolejny zastrzyk w dawce uderzeniowej 180 mg, a nastepny (chyba juz w dawce "na stałe") - 135mg.
                                A jak teraz przy Twojej diecie z morfologią? Wyniki masz w granicach normy? U mnie zawsze był problem z hemoglobina i zelazem-zawsze w dolnych granicach normy, teraz podczas terapii to juz w ogole nie ma o czym mowic......morfologia poleciała na łeb......ale podobno tragedii jeszcze nie ma.
                                Biore oprocz inter, 1x2 i 1x3 Rybawiryny plus 1x1 i 1x2 testowanego leku (lub jeden z nich placebo :)).
                                Pomysl czy nie dodac do swojej diety tłuszczu w akceptowalnej przez Ciebie postaci.....może tran do rybki?
                                Jesli jadasz orzechy, to macadamia maja najwiecej tłuszczu.
                                Pamietaj tez o nawilzaniu sluzowek-zwykła vit a +e na pewno sie przyda.
                                • choruszek Re: Moje wzw c... 26.02.12, 20:32
                                  Dzieki Kochani za odpis.
                                  Ja od lat jestem w zasadzie wegetarianka, a od trzech weganka i morfologie mialam bez zarzutu. Codziennie po kilka bananow, sporo jablek i innych owocow i do tego surowka z olejem lnianym. Czeste podjadanie roznych orzeszkow, picie tylko wody mineralnej (nic gotowanego) itd. Teraz za Wasza rada jem chleb z maslem, inne dziwactwa i jest mi jakos nieswojo. Chyba wroce do swojego odzywiania, bo cos jest nie tak. Tran bardzo lubie, chociaz juz dawno go nie pilam. A nie utyje od tych wszystkich tluszczy? Nie "skoczy mi"cholesterol"? Na razie mam wszystko w normie.
                                  Pozdrawiam serdecznie
                                  • rysiek.cz Re: Moje wzw c... 26.02.12, 21:33

                                    Dziewczyno na chlebie z masłem i innych dziwactwach daleko niestety nie pojedziesz,
                                    A co do utycia, tak z pewnością utyjesz np. z 40 kg na 42 kg …dobrze się zastanów na temat swoich upodobań kulinarnych wszak chodzi o twoje zdrowie i życie !!! porozmawiaj o diecie ze swoim lekarzem prowadzącym , bo albo szybciutko twoja terapia zostanie przerwana albo doprowadzisz się ruiny zdrowotnej interferon z rybawiryna to nie jest rumianek z miętą !!!!
                                  • bu-zia Re: Moje wzw c... 26.02.12, 22:41
                                    utycie, to chyba tym momencie Twoj najmniejszy problem. Nie boisz sie, że schudniesz? Terapia czesto do tego prowadzi, a z Twoja juz i tak niską wagą, to może byc problem.
                                    Odpowiedz sobie na pytanie-czy chcesz sie leczyc?
                                    Jesli tak, to raczej bedziesz musiala zamienic swoje nawyki zywieniowe - sama to pewnie wkrótce zauważysz.
                                    Ja tez nie przepadalam z tłuszczami, w mojej diecie było ich b. mało, ale ryba wymusza na mnie zmiane diety-wystarczy, że zapodam sobie sniadanko takie jak dotychczas mialam (jogurt naturalny plus płatki owsiane), a już mnie dopada zgaga (dotychczas nie wiedzialam nawet jak zgaga wyglada),więc dla lepszego s/poczucia, musiałam się z tłuszczami przeprosić - po terapii pomartwie sie o ew. nadmiarowe kg czy cholest. ponad norme.
                                    • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 10:16
                                      Witajcie,
                                      Ja mam 48 kg, ale ja jestem malutka i drobnej kosci. Nie myslcie, ze chodzi kosciotrup. Niczego mi nie brakuje, a nawet mam troche za duzo (w pasie i brzuch). Jestem tez grubo po 50-ce. Prawda jest taka, ze jak czlowiek przyzwyczail sie do zycia jak w raju, bez kuchni i przetworzonej zywnosci, to te wynalazki cywilizacyjne przestaly juz dawno smakowac. Chce zrobic ta terapie i ja zrobie, tylko caly czas zamyslam, jak 5 razy na dzien wcinac cos tlustego. O 6°° rano, ledwie oczy otworze (mam na stoliczku paczke z orzechami, wode i "Incivo"), zjadam i spie dalej. O 8°° nastepna porcja zarcia (brrrrrr), bo "Compegusa" na glodniaka sie nie je, a nie wystarcza owoce na sniadanko, jak przed terapia. Musze stworzyc jakis plan.
                                      • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 10:29
                                        Piszecie, ze utycie, to nie problem. Ano jest i to wielki. Juz od wielu lat mam problem wejsc na trzecie pietro do mego mieszkania (bez zakupow!). Bola bardzo tylne miesnie ud, kolana z tylu - nogi odmawiaja wrecz posluszenstwa. Musze stac i odczekiwac to okropne zmeczenie, by znow zaliczyc iles tam schodow. Rower, male pagorki, ulubione rolki przeszly do historii. Jak "naloze" na siebie dodatkowy tluszcz, to kto mnie bedzie nosil? Ja nie przeszlam na calkowita nature, bo jakas moda, czy sprawy ideologiczne, ale dla mojego zdrowia. Czuje sie super oprocz tego, co daje mi HCV.
                                        Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych
                                        • kiepski476 Re: Moje wzw c... 27.02.12, 11:11
                                          Nie jestem fachowcem, ale moja intuicja podpowiada mi niedożywienie albo jakiś niedobór, np. magnezu albo białka. Jesz białko?
                                          Który stopień włóknienia wątroby (fibrosis) masz? W opisie biopsji, FibroScanu lub FibroTestu podają tę informację zwykle na końcu w postaci symbolicznego zapisu typu F<cyfra> lub S<cyfra> (gdzie cyfra 0-4 oznacza stadium włóknienia).
                                          PS
                                          Olej lniany to też tłuszcz.
                                          • kiepski476 Re: Moje wzw c... 27.02.12, 11:21
                                            Nie wiedziałem, że olej lniany zawiera wielonienasycone kwasy tłuszczowe, a te zmniejszają skuteczność terapii interferonowej (podobnie jak żelazo i witamina A). Natomiast skuteczność terapii zwiększają jednonienasycone kwasy tłuszczowe, cynk i witamina PP.
                                            Zatem oleju lnianego, słonecznikowego czy sojowego nie polecam, ale rzepakowy i oliwę już tak.
                                        • rysiek.cz Re: Moje wzw c... 27.02.12, 12:48
                                          Juz od wielu lat mam
                                          > problem wejsc na trzecie pietro do mego mieszkania (bez zakupow!). Bola bardzo
                                          > tylne miesnie ud, kolana z tylu - nogi odmawiaja wrecz posluszenstwa. Musze st
                                          > ac i odczekiwac to okropne zmeczenie, by znow zaliczyc iles tam schodow. Rower,
                                          > male pagorki, ulubione rolki przeszly do historii

                                          Ja nie przeszlam na calkowita nature,
                                          > bo jakas moda, czy sprawy ideologiczne, ale dla mojego zdrowia. Czuje sie super

                                          o czym ty mówisz ? czujesz sie super ? naprawde ? dziewczyno tu na tym forum są ludzie po przeszczepach wątroby dla których rowerkiem przejechac kilkanaście (kilkadziesiąt km ? ) dziennie nie stanowi problemu !!wszystkich ich serdecznie pozdrawiam , problem lezy w towojej głowie i czym szybciej zdecydujesz sie na wizyte u specjalisty tym lepiej dla ciebie !!!!


                                      • rysiek.cz Re: Moje wzw c... 27.02.12, 12:38
                                        Wynalazki cywilizacyjne powiadasz? Moje przykładów śniadanko na trapi: płatki owsiane z mlekiem + 2...4 Jajka na boczku lub maśle, pieczywo z masłem, kawałek wędliny, - widzisz gdzieś tu wynalazek cywilizacyjny? Drugie śniadanko, twaróg, kanapka z masełkiem żółtym serem... Obiad mięso (drób, wołowina wieprzowina..Baranina etc) warzywa, ryż, ziemniaki, kasza.... Może tu znajdziesz wynalazki? Mówisz życie jak w raju? Owoce, orzeszki olej lniany
                                        Mmmm, to jak jest w piekle? Los ci dał prezent. Dostałaś nową terapie nieosiągalną dla wielu z nas nie zepsuj tego !!!
                                        • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 16:28
                                          Witajcie Kochani,
                                          widze, ze Was poruszylam, a to dobrze, bo moze u Was znajde dobre rady. Musicie jeszcze nie zapomniec o moim Diabetes I (dwa rodzaje insuliny 4-5 razy dziennie). Bylam u lekarza i to nie u jednego w sprawie moich nog i zgonili wszystko na to, ze te dwie choroby razem daja taki fatalny skutek. Moj styl odzywiania nie traktuje jako prezentu, czy kary. Czuje sie z tym dobrze i jestem bardzo aktywna. Rowniez pracuje zawodowo - fizycznie(jak na moje choroby dosyc ciezko). Nie imaja sie mnie depresje, jakies inne bole, nawet przeziebienia... Jak bylam mlodsza, jadalam wszystko (od dziecka nie lubilam miesa itp.). Teraz musze uwazac, bo zaraz cukier skoczy, albo waga. Zazdroszcze Ci "rysiek", ze wsuwasz wszystko rowno i jest ok. Ja bardzo lubilam np. ziemniaki i co? Od dlugiego czasu zawsze odczuwalam po zjedzeniu jakbym miala w zoladku kamien. Zrezygnowalam. Tak powoli rezygnowalam z wielu potraw. I wiecie co? Wlasnie teraz od kilku lat, gdy przeszlam na surowizne, czuje sie ok. Nie jestem fanatykiem, ze mi niczego innego nie wolno zjesc. Zjem czasem jajka, jogurt naturalny, lody (to moja slabosc chyba na zawsze), sporadycznie duszona chuda rybke (tilapia). Jak jestem w goscinie, to nawet cos gotowanego... ale, nie ma jak zycie bez garow i ten smak natury...
                                          • rysiek.cz Re: Moje wzw c... 27.02.12, 16:54
                                            choruszek napisała:

                                            > Witajcie Kochani,
                                            > widze, ze Was poruszylam, a to dobrze, bo moze u Was znajde dobre rady. Musicie
                                            > jeszcze nie zapomniec o moim Diabetes I (dwa rodzaje insuliny 4-5 razy dzienni
                                            > e). Bylam u lekarza i to nie u jednego w sprawie moich nog i zgonili wszystko n
                                            > a to, ze te dwie choroby razem daja taki fatalny skutek. Moj styl odzywiania ni
                                            > e traktuje jako prezentu, czy kary. Czuje sie z tym dobrze i jestem bardzo akty
                                            > wna. Rowniez pracuje zawodowo - fizycznie(jak na moje choroby dosyc ciezko). Ni
                                            > e imaja sie mnie depresje, jakies inne bole, nawet przeziebienia... Jak bylam m
                                            > lodsza, jadalam wszystko (od dziecka nie lubilam miesa itp.). Teraz musze uwaza
                                            > c, bo zaraz cukier skoczy, albo waga. Zazdroszcze Ci "rysiek", ze wsuwasz wszys
                                            > tko rowno i jest ok. Ja bardzo lubilam np. ziemniaki i co? Od dlugiego czasu za
                                            > wsze odczuwalam po zjedzeniu jakbym miala w zoladku kamien. Zrezygnowalam. Tak
                                            > powoli rezygnowalam z wielu potraw. I wiecie co? Wlasnie teraz od kilku lat, gd
                                            > y przeszlam na surowizne, czuje sie ok. Nie jestem fanatykiem, ze mi niczego in
                                            > nego nie wolno zjesc. Zjem czasem jajka, jogurt naturalny, lody (to moja slabos
                                            > c chyba na zawsze), sporadycznie duszona chuda rybke (tilapia). Jak jestem w go
                                            > scinie, to nawet cos gotowanego... ale, nie ma jak zycie bez garow i ten smak n
                                            > atury...


                                            nierozumiem w innym poście napisałaś :

                                            Piszecie, ze utycie, to nie problem. Ano jest i to wielki. Juz od wielu lat mam problem wejsc na trzecie pietro do mego mieszkania (bez zakupow!). Bola bardzo tylne miesnie ud, kolana z tylu - nogi odmawiaja wrecz posluszenstwa. Musze stac i odczekiwac to okropne zmeczenie, by znow zaliczyc iles tam schodow. Rower, male pagorki, ulubione rolki przeszly do historii. Jak "naloze" na siebie dodatkowy tluszcz, to kto mnie bedzie nosil? Ja nie przeszlam na calkowita nature, bo jakas moda, czy sprawy ideologiczne, ale dla mojego zdrowia. Czuje sie super oprocz tego, co daje mi HCV.
                                            Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych


                                            Wiec jak to jest z twoim samopoczuciem ?? tak dobrze sie czujesz ze musialas zrezygnowac z aktywnego życia - rower, rolki ? zrezygnowałas bo co bo masz hcv ? bzdura !!!!
                                            bo masz problem wejśc po schodach na 3 piętro - to jest to dobre samopoczucie ?
                                            a to ze ja na terapi wsuwam wszystko to nie moje widzimisie tylko konieczność !! robie wszystko co tylko mozliwe by zwiększyc swoje szanse na trwałe wyleczenie .Jadłowstręt jest jednym z wielu skutków ubocznych terapi i musimy sie zmuszac do jedzenia dlatego moja rada "wizyta u dobrego dietetyka który dobierze ci odpowiednia diete , a jeżeli problem jest w twojej głowie bądz pewna podczas terapi zaatakuje z duzo większa siłą ,a konsekwencje niedożywienia podczas terapi moga byc tragiczne !!!!
                                          • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 17:06
                                            Olej lniany lubie, bo zmniejsza cukier we krwi, ale jak piszecie, ze ma przeszkadzac w terapii, to zamienie na rzepakowy i oliwe z oliwek (dobrze zrozumialam?) Dziekuje za rade.
                                            Tak to wielki dar ze strony lekarzy, ze mi na stare lata zafundowali ta terapie i napewno nie bede chciala tej szansy zmarnowac, ale przestawienie sie nagle na inne zywienie nie uwazam za rozsadne. Postaram sie zwiekszyc tluszcze, by organizm lepiej wchlanial leki.
                                            Co do biopsji, to mi lekarz zabral sporo dokumentow (i ten widocznie tez). Jak bede u niego nastepnym razem, to odbiore i sprawdze to, o czym piszesz, bo tez jestem ciekawa.
                                            Przekomarzasz sie "rysiek" ze mna piszac, gdzie sa "wynalazki cywilizacyjne" w Twoim jedzeniu. No wiec wszystko, czego nie znajdziesz w naturze, co rosnie w ziemi i na ziemi, sa niestety "wynalazkami": zywnosc przetworzona (ugotowana, usmazona itd.), wszelkiego rodzaju konserwy, ryz odarty z plew, makarony, chleb!, kielbasy i mieso peklowane itd. Mozna tego wymieniac sporo, ale jak juz sie orientujesz o co mi chodzi, to sam ocenisz, ile w Twoim jedzeniu natury (witamin, energii slonca, ziemi, wiatru, wody), a ile "cywilizacji"
                                            Pozdrawiam serdecznie
                                            • rysiek.cz Re: Moje wzw c... 27.02.12, 17:12
                                              moze nam napisz w jakim osrodku sie leczysz ?
                                              bo jakos sie zastanawiam czy ty faktycznie jestes chora ? czy czasem nie badasz gruntu by nam cos próbowac opchnąć ?
                                            • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 17:18
                                              No wiec, z tym moimi bolami jest tak jak opisalam - schody, rower, rolki, pagorki, itp. - wszystko boli i musze stawac, by bol przeszedl, ale na rowninie i inne formy ruchu mi nie stwarzaja problemu. Gdyby tak bylo, pewnie nie moglabym pracowac. Raz w tygodniu calodniowa sauna obowiazkowa - wchodze po 8- 10 razy na okolo 15 minut. No dobrze, a Wy co robicie? Jaki sport uprawiacie, albo moze inaczej: jak przedstawia sie aktywnosc fizyczna na codzien?
                                              Chcialabym, byscie byli tyle aktywni w moim wieku bez chorob, co ja z chorobami. Znam sporo ludzi, co jedynym ich sportem jest przekladanie na pilocie programow.
                                              • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 17:24
                                                Oj "rysiek", juz chyba bardziej kota ogonem nie mogles przekrecic. A co, placicie mi za to, ze jestem z Wami? Co niby mam opchnac... Jade na tym samym wozku i boje sie jak cholera, bo jestem starsza od Was (tak mysle), wiec i szanse moge miec mniejsze. Wszelkie rady, jakie tu znajduje, biore do serca, bo chce przetrwac i wygrac z choroba. Zreszta, kazdy kto zaczyna terapie ma nadzieje, ze wyjdzie z minusem. Ja tez!!!
                                                • rysiek.cz Re: Moje wzw c... 27.02.12, 19:40
                                                  choruszek napisała:

                                                  > Oj "rysiek", juz chyba bardziej kota ogonem nie mogles przekrecic. A co, placic
                                                  > ie mi za to, ze jestem z Wami? Co niby mam opchnac... Jade na tym samym wozku i
                                                  > boje sie jak cholera, bo jestem starsza od Was (tak mysle), wiec i szanse moge
                                                  > miec mniejsze. Wszelkie rady, jakie tu znajduje, biore do serca, bo chce przet
                                                  > rwac i wygrac z choroba. Zreszta, kazdy kto zaczyna terapie ma nadzieje, ze wyj
                                                  > dzie z minusem. Ja tez!!!
                                                  • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 20:25
                                                    No dobrze "rysiu", przyznam sie bez bicia, ze mieszkam w Niemczech od 14 lat. Zostalam zarazona u dentysty okolo jednego roku pozniej. Zawsze czulam sie zdrowo, wiec nie bylo szans zalapania tego "syfa" gdzie indziej, bo po lekarzach nie chodzilam. Zylam tak z ta choroba kilka lat, ale nogi zaczely wlasnie juz pobolewac i to coraz czesciej. Pewnego razu moj maz zaczal podupadac na zdrowiu i razem poszlismy zrobic badania. Okazalo sie, ze on ma raka kosci wrednie szybko postepujacy, a ja Hepatitis C. Zaproponowali nam natychmiastowe "chemie". No tak, tylko kto z nas mial podjac leczenie pierwszy? Zdecydowalismy, ze Piotr. Nie bede opisywac, ile sie meczyl i ile chemii przyjal bez skutku. Nawet nie moglismy sie wycofac, bo podpisal testowanie nowego leku. Wiesz, co jest najgorsze? Jak widzisz, jak kochana osoba cierpi i umiera, a Ty nic nie mozesz zrobic. Umarl mi w rekach. Dwa lata nie moglam sie pozbierac, ale teraz w grudniu dalam odpowiedz mojemu lekarzowi, ze jestem gotowa na "chemie". Reszta potoczyla sie bardzo szybko. Szkopul w tym, ze nadal nie umiem czytac po niemiecku i wszystkie broszury, co dostalam sa dla mnie malo wartosciowe. Nawet wynikow nie potrafie wiele odczytywac, bo polskie i niemieckie czesto sie roznia symbolami, chociazby to nieszczesne "b17".
                                                  • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 20:41
                                                    Wiem, wiem, teraz wszyscy odwrocicie sie ode mnie, bo "jestem inna". Tu w Niemczech jestem pacjentem podwyzszonego ryzyka ze wzgledu na te dwie choroby razem i "dostaje" wszystko w pierwszej kolejnosci. Nie wiem, czym sie kierowal lekarz, ze momentalnie rozpoczelismy terapie, dlatego tez i moje watpliwosci, o ktorych pisalam na poczatku "pobytu" na tym Forum. Moze jestem "krolikiem doswiadczalnym" - jak to bedzie przebiegala terapia u starego Diabetyka - no, taki maly wpis do Statystyki. A ja chce tym Niemcom udowodnic, ze Polka sie nie poddaje nigdy i chce zrobic wszystko, by zniesc ja do konca i to jeszcze z minusem. Zarazili mnie, wiec ciesze sie, ze mi refunduja, potem moga mi nie dac drugiej szansy. Chcialam, byscie mi pozwolili pojac ta terapie, bo przechodzicie to samo. Ja dopiero po pierwszym zastrzyku...i mieszkam samotnie. Pozostaje tylko internet.
                                                    Jezeli bedziecie chcieli mi pomoc tym, ze bede z Wami nadal jak swoj, a nie jak intruz "z innego swiata", bede bardzo wdzieczna. Jezeli nie chcecie mnie na tym Forum - usune sie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • rysiek.cz Re: Moje wzw c... 27.02.12, 20:52
                                                    Nikt się od ciebie nie odwróci my wszyscy jesteśmy inni, słuchaj niema, co się teraz nad sobą użalać musisz działać. Na tym forum jest sporo ludzi mieszkających na stałe w Niemczech poszukaj może ktoś językowo ci udzieli pomocy?, Będzie ci jeszcze trudniej z barierą językowa. Po osobistym dramacie związanym z odejściem męża pomyśl o wizycie u specjalisty od psychiki interferon może jeszcze pogłębić stany depresyjne!!!
                                                    Załóż na tym forum wątek ze swoja terapia i pisz o swoich wszystkich problemach pewnie się tu znajdzie dużo osób, które ci pomogą
                                                  • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 21:39
                                                    Ja sie nad soba nie uzalam, bo tego nie lubie. Chciales calej prawdy, wiec Ci napisalam. To, ze tu na tym Forum pisze o moich dolegliwosciach, kieruje sie faktem, iz inni porownuja, co im dolega i czy maja to samo. Jak dotad wyczytalam, ze bole miesni nog itd. macie w trakcie kuracji, a przed nia nie mieliscie wcale? Tez chce sie porownywac z Wami, by zrozumiec, co i jak. O jedzeniu tez nie pisze przypadkowo, bo jem tak jak pisze (jak najmniej chemii), inni jedza inaczej, wiec moze nudnosci i inne zle dolegliwosci moga byc od jakosci jedzenia. Ja na ten temat nie moge sie teraz wypowiadac, ale jak bede po ktoryms zastrzyku, bede mogla jakis wniosek wysnuc. Moze skutki uboczne u mnie beda lzejsze, a moze bardziej dokuczliwe. Wiem, ze to w zasadzie indywidualne podejscie organizmu do terapii, ale moze...cos w tym byc. Nie bede szukac gdzies kogos dwujezycznego, bo mieszkam "na zadupiu". Chyba, ze ktos czytajac mnie i znajac sie na niemieckich oznaczeniach laboratoryjnych, odezwie sie do mnie. Pozdrawiam serdecznie i ciesze sie, ze moge z Wami tworzyc jedna "Rodzinke" w tym trudnym czasie.
                                                  • choruszek Re: Moje wzw c... 27.02.12, 21:48
                                                    Co do depresji, to mialam ja w dziecinstwie (za duzo przeszlam zlego). Potem juz nigdy nie mialam czasu na choroby, a tym bardziej na depresje. Zawsze do przodu z podniesiona glowa i duza dawka humoru. Smierc meza przeszlam po swojemu, ale bez lekow i lekarzy (szkoda bylo truc chora watrobe). Psychicznie zawsze bylam twarda, jestem i bede.
                                                  • choruszek Re: Moje wzw c... 03.03.12, 17:21
                                                    Zaczelo sie - wypryski i swedzenie skory. Czy znacie jakas masc, albo inny lek, co lagodzi ta dolegliwosc? Czuje sie taka opuszczona przez lekarza, bo dal "pakiecik" lekow i do domu,a nastepna wizyta za miesiac. Wy piszecie, ze kontrola krwi za dwa tygodnie od rozpoczecia terapii. Teraz to juz nie wiem, czy sama mam gdzies isc, no tak na wszelki wypadek?
                                                  • choruszek Re: Moje wzw c... 11.03.12, 11:32
                                                    Hallo Kochani, jest tam kto???
                                                    Nikt nic nie pisze - zyjecie? Czy wszyscy juz wyzdrowieli i tylko ja zostalam na "placu boju", czy tez wszyscy macie depresje i zadnej ochoty na nic.
                                                    Pozdrawiam komputerowe "duszki", bo zywych gdzies wywialo...
                                                  • kiepski476 Re: Moje wzw c... 11.03.12, 12:26
                                                    > Nikt nic nie pisze - zyjecie?

                                                    Żywi są tutaj:
                                                    www.prometeusze.pl/lista_dyskusyjna.php
                                                    i tutaj:
                                                    hcv.mine.pl/index.php
                                                    a po godz. 21 codziennie tutaj:
                                                    www.hcv.pl/flashchat/
    • 2tompoz5 Re: Moje wzw c... 12.03.12, 21:28
      Witam.
      Czy osłabienie i ciągłe zmęczenie mija przy wyleczeniu wzw c?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka