Dodaj do ulubionych

jak przezyc przedswiateczny zgielk

12.12.09, 20:14
Po tragicznej smierci jedynego dziecka, doroslego syna w wypadku samochodowym
trudno mi w ogole zyc, a co dopiero w okresie przedsiatecznego zgielku, gdzie
reklama goni reklame, sklepy od listopada przpominaja o swietach, ludzie
szaleja w sklepach. Jak dac sobie rade, jak zyc, jak pogodzic sie z tragedia,
kiedy serce peka z bolu i zalosci. W tym okresie nie ma dla nas miejsca na tym
swiecie.
Obserwuj wątek
    • karnivora Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 12.12.09, 20:40
      zlewaj to z calych sil
      nietrąceni" tez rzygają/ od marketing agresyvny

      PS nawet ku Bogu nieidzie modelowac jak taki jazgot

      • olaopolanka Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 12.12.09, 21:49
        Masz racje Sarnowo dla nas swiat sie zatrzymal.Minelo 10 tygodni jak moja
        Kochana Mama odeszla i uwierz mi,ze ten przedswiateczny zgielk,ci ludzie
        szalejacy w sklepach, te z kazdej stron atakujace koledy powoduja moj jeszcze
        wiekszy bol.Dla mnie swiat sie zatrzymal, stracilam moja Najblizsza Osobe Moja
        Mame. Teraz ten przedswiateczny czas stal sie dla mnie udreka...
        • beattrix120309 Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 13.12.09, 00:41
          Nie wiem....ja staram sie omijać sklepy....ale i tak ten zgiełk mnie dosięga.
          Nie tylko sklepy ale i radio w pracy przypomina o swiętach.....(((
          Ja strasznie sie boje....zostłam wdową 9 miesięcy temu. Swiat wielkanocnych nie
          pamiętam...ale tych jestem juz świadoma...na prawe nie ma tu teraz dla nas
          miejsca..(((
          • xxxkarolinkax Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 13.12.09, 16:22
            Skoro udaje sie przetrwać każdy inny dzień to dlaczego w święta ma być inaczej?
            Skoro nie chcecie ich obchodzić jakoś szczególnie - tak jak zazwyczaj obchodzi
            się święta, tak jak zapewne wcześniej obchodziłyście - to potraktujcie to jak
            zwykłe dni. Nie ma co się nakręcac, że bedzie tragicznie - im gorzej w głowie
            poukładacie tym trudniej...

            Ostatnio przeczytałam gdzieś, że po śmierci najbliższych osób użalamy sie nie
            nad nimi, ale nad sobą. I taka jest prawda - myślimy jak to nam teraz źle, jakie
            to dla nas niesprawiedliwe.. I tak działa ta cała machina. a my tylko sami
            dorzucamy do jej ognia..sami pakując sie w taki stan, w jakim się potem
            znajdujemy. Ja to ostatnio zrozumialam. że to nie jest tak że wszytsko jest złe,
            że wszyscy ludzie dookola są beznadziejni i nic nie rozumieją.. bo tak naprawde
            my sie tak zamykamy w tej tragedii, ze nawet nie dostrzegamy, ze ktoś wyciaga
            pomocną reke.. a czasem trzeba, tak TRZEBA pomyśleć o czymś innym. i tak krok po
            kroczku i powolutku zaczniemy sie wspinać po tej drabinie. Tylko niestety - sam
            nic sie nie stanie. za dobtych checi też nie. trzeba działać, coś zacząć robić..
            ja próbuję - wchodzi raz lepiej raz gorzej, ale wiem, że sie staram.
            Może takie małe postanowienie na Nowy Rok?
            Pozdrawiam was i przytulam.
            • 198-3mk Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 13.12.09, 16:51

              Karolinko... Pieknie napisałaś...
              Nie pomoże nam to, że miesiąc przed swiętami będziemy się nakręcać...
              Tak jak gdzieś na forum wczesniej napisałam, nikt dla NAS, nie
              wymarze świąt z kalendarza. A nawet jesli tak by się stało, to czy
              to coś by pomogło...? Przecież każdy dzień bez Naszych bliskich jest
              dla nas bólem... Wiem, święta to inny nastrój . Wtedy chyba
              dotkliwiej, odczuwamy ich brak... Postarajmy skupić się na innych
              rzeczach, może odciągną choć na moment nasze myśli, od tych, których
              nie ma już z nami... Jest to trudne... Ale może warto popracować nad
              sobą... Ja osobiście nie poddaje się wariactwu zakupów. Zostawiam to
              na ostatnie dni. Nie przywiązuję do nich takiej wagi, jak wtedy
              kiedy żył mój Marcin. Pomimo tego że to już czwarte święta bez
              Niego, też jest mi źle, smutno, i boli... Chyba tęsknota jest teraz
              większa, bo tak długo Go nie widziałam...-( Święta obchodzę, ale bez
              wielkiej pompy.

              Ściskam Was wszystkich bardzo cieplutko. Beata-mama Marcina.
              • kopciuszek125 Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 13.12.09, 18:55
                Moi drodzy tak to jest, był kiedyś czas, że nie mogłam się doczekać świąt.
                Zakupy prezentów dla każdego żeby był zadowolony. Porządki ustalanie jedzenia z
                mamą potem pitraszenie, rodzina, wesoło. To już drugie święta bez mamy i tak jak
                pisze 198-3mk jest gorzej. W zeszłym roku byliśmy tylko w czwórkę na wigilii,
                starałam się dla ojca stworzyć jakiś nastrój świąteczny. Natomiast w tym roku
                nic mi się nie chce bo tak dawno nie widziałam swojej mamy, tak bardzo o niej
                myślę, jedynie we snach się z nią spotykam. Tak macie racje trzeba się
                koniecznie czymś zająć. Ja ostatnio pomagam swojemu bratankowi, ma córeczkę 3-ch
                letnią chodzi do przedszkola, ale często choruje i ja bardzo chętnie z nią
                zostaje i wiem, że moja mama jest bardzo zadowolona, bo to ona właśnie wpoiła mi
                żeby być pomocnym dla innych i pomagać. Kiedyś ona bardzo ale to bardzo mi
                pomogła. Daje mi to choć trochę radości, że teraz ja mogę komuś pomóc. Staram
                się jak mogę aby nie chodzić po sklepach, a telewizję nie oglądam.
            • sarnowo Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 13.12.09, 23:26
              xxxkarolinkax! Nie moge sie z Toba zgodzic odnosnie szczegolnego czy tez
              zwyklego przezywania Swiat przeze mnie, jednak brak 21 dziecka, ktore zginelo
              nie z wlasnej winy, abym nie wiem co chciala robic wszystko wydaje mi sie bez
              sensu, a szal towarzyszacy Swietom, nawet nie wiem gdzie bym uciekala nie da sie
              go ominac. Nie nakrecam sie, nie uzalam sie tez nad soba i zapewniam Cie, ze w
              glowie tez mam poukladane, natomiast odwrocenie kolei losu, ze dzieci powinny
              zegnac rodzicow ta rozpacz, bol powoduja, ze robi sie krok naprzod i trzy do
              tylu, a Swieta i ogolny gwar jeszcze bardziej to poteguja.
            • annubis74 Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 18.12.09, 13:26
              Karolinko, na poczatku żałoby każdy dzień jest nam trudno przeżyć,
              każdy dzień zwykły, nieświątecZny przypomina nam tysiącem drobiazgów
              o tych którzy odeszli. Po jakimś czasie trochę przyzwyczajamy się
              żyć z bólem, oswajamy go i przychodzą święta, kiedy z trudem
              wypracowana namiastka równowagi sypie się w proch. Zwłaszcza jeśli
              sa to pierwsze święta bez... Nie znaczy to że wymagam by cały świat
              przestał się cieszyć albo świętować. Tylko ja w tym wszystkim czuje
              się obco i nie na miejscu i mam do tego prawo. Nie użalam się nad
              sobą bo nie mam na to czasu ale jest we mnie złość i gniew na
              niesprawiedliwe urządzenie świata. ja pewnie się z tego otrząsne za
              jakiś czas ale co z moim tatą? czy on się z tego otrząśnie? co z
              moją córeczką której odebrano szansę wychowywania się z cudowną
              błyskotliwą zabawną kochającą babcią...
              Zgadzam sie nie wszyscy są beznadziejni i nigdy tak nie myślałam o
              ludziach. Ale kilka takich osób znam, np. takich która namawiają
              mnie na towarzyskie spotkanie przedświąteczne mimo że już jakiś czas
              temu wyraźnie powiedziałam że nie przyjdę podając jasne powody. Nie
              zamykam się na ludzi ale też nie mam zamiaru dostosowywać się do
              nich i ich oczekiwań
            • kalincia do Karoliny.. 20.12.09, 02:48
              "Ostatnio przeczytałam gdzieś, że po śmierci najbliższych osób
              użalamy sie nie nad nimi, ale nad sobą."

              tu się nie zgodzę.. ja się bardziej użalam' (czy to odpowiednie
              słowo?) nad nim.. to jego młodziutkie życie zakończyło się, zanim na
              dobre zdążyło się rozpocząć..
              jemu odebrano marzenia i piękne plany..
              ja żyję, chociaż jestem inna niż kiedyś..
              ból mnie zmienił, ale ja jestem, ja żyję.. on nie.. i jego młodego
              życia tak strasznie mi żal, że łzy ciekną po policzkach .. nie mogę
              znieść myśli, że jego ciepłe ręce i gorące usta leżą pod ziemią..
              i wiem, że on gdzieś jest, blisko mnie - ale inny, w innej postaci ..
              wierzę, że jest przy mnie i zawsze już będzie :)
              co nie zmienia faktu, że powinien być tu, w ziemskiej postaci, z
              nami..
              z rodzicami, przyjaciółmi, rodziną, ze mną..
    • olaopolanka Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 13.12.09, 18:49
      A ja mysle, ze to nie jest tak do konca. I z pewnoscia celowo sie nie nakrecamy,
      Swieta jest to jednak szczegolny czas, stol wigilijny jednoczy wszystkich a
      naszych bliskich juz niestety nie ma, dlatego tym bardziej czuje sie bol, a ze
      jak Karolino piszesz uzalamy sie nad soba,to trudno, widocznie taki jest teraz
      czas, widocznie nie potrafimy inaczej,widocznie tak bardzo czujemy sie
      niesczesliwi, samotni, osieroceni...Uzalamy sie nie tylko nad soba ale rowniez
      nad naszymi Bliskimi, ktorych zabrala smierc a Oni tak bardzo chcieli
      zyc...Kazdy rozstanie, zalobe przechodzi inaczej, nie mam sily na zadne
      postanowienia, na prace nad soba, od 9 tygodni nie ma Mojej Kochanej Mamy i terz
      TO jest dla mnie najwazniejsze...
      • tilia7 Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 13.12.09, 21:36
        O użalaniu się nad sobą można mówić wtedy,kiedy spotyka nas jakaś drobna
        przeciwność.Ale chyba nie w wypadku,kiedy straciło się bliską
        osobę.Owszem,płaczemy bardziej nad sobą niż nad Nimi,to prawda,że to nam jest
        źle,smutno,ciężko a Oni są "po drugiej stronie tęczy" itd.Ale pisanie,że się
        nakręcamy to chyba jednak niesprawiedliwość.Jeśli potrafisz Karolino zająć się
        czymś innym i nie myśleć, to ok,życzę sukcesów na tym polu z całego serca.JA nie
        potrafię i nie nakręcam się.Robię co mogę,żeby sobie radzić.Ale sobie nie radzę
        i święta dodatkowo mnie dołują i dobijają.Żałoba to nie jest coś takiego,że
        można pstryknąć palcami i ból zniknie.Słucham cały czas o prezentach,piernikach
        lukrowanych o planach sylwestrowych itd. a ja mogę mojemu mężczyźnie zrobić
        tylko stroik na grób:(((Czym się mam pocieszać?Jaką radość w tym dostrzec?
    • elsebet Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 14.12.09, 08:27
      Jak sobie radzę?
      Do sklepów chodzę tylko wtedy, kiedy muszę i wtedy, kiedy tam jest
      najmniej ludzi, szybko robię zakupy (z listą)i wychodzę.
      Szukam towarzystwa ludzi, którym też jest ciężko z różnych powodów,
      nie uczęszczam na świąteczne imprezy pełne radosnego paplania o
      niczym.
      Staram się znaleźć sobie różne zajęcia które zajmuj myśli i
      pozwalają na chwilę zapomnieć o tym, że cały świat się zatrzymał w
      radosnym świętowaniu a ja jestem smutna.
      A w ogóle to zastanawiałam się nad wyjazdem na święta gdzieś w góry,
      ale jakoś nie mam na to na razie energii.
    • first.marionetka Re: jak przezyć i nie zwariować 14.12.09, 10:07

      Czytam wypowiedź pani Barbary Brylskiej:

      Przez trzy lata płakała od rana do wieczora. Ale któregoś dnia się
      obudziła i znów potrafiła czymś się zainteresować, kogoś pokochać,
      czegoś zapragnąć. - Nigdy nie pogodziłam się ze śmiercią Basi, ale
      właśnie przez to w jakiś sposób dotknęłam istoty człowieczeństwa.

      Myślę sobie, że czas przed świętami i święta przetrwam z biografią o
      matce, którą życie doświadczyło podobnie jak mnie.
      20- letnia Basia, śliczna dziewczyna też miała wyznaczone mało dni,
      tu na naszej planecie.
      Zamiast do reszty pogrążyć się w bólu, poczytam , jak osoba, którą
      podziwiałam na szklanym ekranie " oswajała ten ból" i udało jej się
      dotknąć istoty człowieczeństwa.
      To mój sposób na te i zapewne kolejne święta. Bo przecież do końca
      moich dni nie pogodzę się z odejściem mojego ukochanego syna.
    • witaminka_e Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 14.12.09, 10:40
      Mnie nie bolą ludzie biegający po sklepach, i tak siedzę w domu prawie cały
      czas.... bolą mnie reklamy w telewizji, jak widać kiedy całe rodziny sie
      spotykają przy stole , w tle choinka z pięknymi lampkami dającymi ten blask,
      nadzieję, radość. ONi są tacy szczęśliwi radośni uśmiechnięci wolni od
      złego.RAZEM. WSZYSCY. BABCIE DZIADKOWIE RODZICE RODZEŃSTWODZIECI
      WNUKI..... wtedy wiem, że już ŻADNE moje NASZE święta nie beda takie jak kiedś.
      Bo czym sa święta bez NIEGO???? Czym jest życie?????? Czekaniem. Tęsknotą.
      Rozpacza. Żalem. Bólem. Cierpieniem. Wspomnieniem. PUSTKĄ.
      • halas1961 Re: jak przezyc przedswiateczny zgielk 14.12.09, 11:43
        Jak przezyc swiateczny zgiełk?
        Nie ma minuty nie ma chwili aby moja najukochańsza córcia Agatka nie
        była w moich myślach. Przed swiętami jest to tym bardziej nasilone,
        powracaja te smutne obrazy... walka z choroba, bezsilnośc, strach.
        Najgorszy jest kazdy ranek ostanio, kiedy budzik dzwoni i otwierajac
        oczy myslę: znów muszę wstac, znów muszę zaczać nowy dzień. Potem
        powolutku się rozkręcam, powolutku wpadam w rytm tego dnia, ale
        czemu te ranki sa tak okropnie smutne. Trzy dni w tygodniu wychodze
        o 6.45 wracam do domu o 21.30. Mam czas wypelniony, tak bardzo
        wypelniony, mysli zajęte...Do sklepów nie chodze prawie wogóle,
        tylko kiedy musze i z lista za wczasu przygotowaną. Swieta staram
        sie przygotować tak jak zwykle, tak jak wtedy gdy była Agatka z
        nami. Bo myślę, ze ona tak by chciała, że nie byłaby zadowolona
        gdybym nic nie robiła, gdybym nie szykowała potraw, nie upiekła jej
        orzechowca, gdybym nie przystroiła jej pokoju w ozdoby, które w Ikei
        kupiła krótko przed odejściem...I wciąz powracaja jej madre
        słowa"ciesz sie z tego co masz mamo, co pozostało..." A więc kupie
        prezenty (skromne, bo na inne kasy nie ma).Dlaczego mialabym nie
        kupic, przeciez Oni sa jeszcze obok, Agatka tez z nami bedzie...Bede
        pewnie plakac szykujac potrawy od rana, bede płakac...Ale Swięta
        bedą tak przygotowane jakby Agatka wciaz była nie tylko duchem ale i
        ciałem z nami...Dopóki miec będę siły i zdrowie zawsze tak bedę
        przygotowywac święta...Choć juz nic nie będzie takie samo...
        I staram sie aby życie nie było pustką, bo nawet jesli nie masz
        brata, córki, syna, matki, ojca, męża, żony.... jest jeszcze wokół
        tylu ludzi, tyle spraw, które trzeba zrobic, wypełnic...Nie wolno
        zamykac oczu, bo ktos może czeka na nas, na nasze chocby dobre
        słowo, na chocby mały usmiech i podanie ręki. Nie patrzmy, ze ktos
        nas zostawił, ze nie ma znikąd wsparcia, ze smai musimy sie borykac
        z trudami po starcie...Starajmy sie co jakis chociaz czas zpominac o
        sobie, a otworzyc sie na drugego człowieka ...Gwarantuję Wam,że to
        pomaga przetrwac, pomaga iśc dalej, pomaga podnosic sie z kolan, a
        nawet usmiech przywraca. Bo mnie ten co bierze, ale ten co daje (tak
        mysle) ma z tego tak po ludzku korzyść nie do wycenienia:)A i
        uczynek miłosierny zaliczony przy okazji:)
        Ps. Gdzie jest Osmiorniczka???

        Halina-mama Agatki
        • osmiorniczka030 do Halinki 16.12.09, 01:46
          A Osmiorniczke przygniotl ciezar zblizajacych sie swiat... Dziekuje
          Halinko za zainteresowanie.

          Na co dzien jest duzo latwiej sie oszukiwac, uciekac w prace, w
          remonty, zakladac maski. Ale sa takie momenty, kiedy maski spadaja i
          kiedy osmiorniczki opadaja na dno :-(

          Pozdrawiam cieplo.


          • halas1961 Re: do osmiorniczki 18.12.09, 14:50
            droga Osmiorniczko
            Mimo ze czasem mi na nerwy dzialaly niektore Twoje cytaty:) to
            bardzo Cie lubie i bardzo mi Ciebie na forum brakuje, bardzo...
            Pozal sie, poplacz na forum, przeciez po to masz nas, zebysmy były z
            Toba równiez wtedy kiedy nie nawracasz, nie ewangelizujesz:) ale
            kiedy Tobie trzeba podac dłon. Moja Osmiorniczko, pisz...
            Halina-mama Agatki
            • osmiorniczka030 Pomocna dlon - do Halinki 20.12.09, 01:26
              Droga Halinko!

              Bardzo dziekuje za Twoje cieple i wzruszajace slowa. Jestes
              prawdziwa "Forumowa Mama," ktora nie zapomina o swoich czesto
              niesfornych i wkurzajacych "Forumowych Dzieciakach" ;-)

              Kiedys nazwalas mnie Rycerzem, a to zobowiazuje. Rycerz nie uzala
              sie nad soba, tylko walczy - nawet, jesli ma byc to walka z samym
              soba. Tak wiec niedlugo znow zaloze swoja przylbice i wjade na forum
              na swoim niewidzialnym rumaku ;-)

              Ale to pewnie juz po swietach, bo teraz mam mnostwo pracy, natomiast
              za kilka dni wyjezdzam - zaszyje sie gdzies w gorach i bede udawac,
              ze swiat nie ma.

              A pomocna dlon wlasnie mi podalas - podobnie, jak kilka innych osob
              z naszej "Osieroconej Braci," za co Wam wszystkim z calego serca
              dziekuje.

              Sciskam mocno.
              • edzia764 Re: Pomocna dlon - do Halinki 20.12.09, 11:20
                Jak przezyć przedświąteczny zgiełk ... pytanie dobre, tylko niestety
                znowu brak odpowiedzi. Trzeba coś przygotować, zaplanować a tu
                niestety ochoty brak. Robienie coś pod przymusem nie przynosi
                satysfakcji, zadowolenia. Nie pomagają wspomnienia, ze Oni by sie
                cieszyli ... my niestety nie mamy z czego. Coraz bliżej ten
                szczególny dzień Wigilia .... pusty talerz, opłatek a serce
                rozrywawa ból, którego nie mozna pokonać. Trudno jest wykrzesać z
                siebie odrobine radości ... cierpienie zagłusza wszystko ... oby ten
                okres szybko minął ...zakończył się ten rok ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka