kobieta_zza_firanki
03.04.10, 16:02
W lutym zmarł mój tata.
Była to nagła śmierć, dla mnie.
Rozmawiałam z lekarzami w szpitalu
i przedstawili mi sytuację jako
dającą nadzieję, choć trudną.
Wypisali go nawet do domu mówiąc,
że poradzi sobie na tabletkach.
I po tygodniu zmarł, we śnie.
To jest szok, z którego jest trudno wyjść
na prostą.
Tata był starszy pan, 80 lat, ale dbał
o zdrowie, był cudownym człowiekiem.
Może czasem surowym w ocenie innych.
I nagle go nie ma, w sumie
tak z dnia na dzień.Odszedł.
Zyjąc tym życiem jakie mamy
często zauważam, że w obliczu
śmierci bliskich, jesteśmy
zupełnie bezradni
nie przygotowani, tak jakby
smierć nas niedotyczyła.