artystka76
18.03.13, 09:50
O drugiej w nocy odszel moj tesc, w swoim domu, otoczony przez najblizszych. Zabral go rak, dostal krwotoku wewnetrzego i odszedl bardzo szybko. Kochalam go jak ojca i tak strasznie, strasznie mi ciezko. Mialam do niego wczoraj zadzwonic i nie zrobilam tego. Zaluje. Myslama ze jest jeszcze troche czasu. Wiedzialam, ze bedzie bolalo, ale nie ze az do tego stopnia. Nic juz nie jest takie same. Rodzice to sa takie filary, na ktorych wszystko sie trzyma. Jak odchodza to wszystko sie wali. To poszlo tak szybko, odkryli mu raka w lipcu a teraz juz go nie ma. Stracilam drugiego ojca. Mam tyle dobrych wspomnien i teraz widze to wszystko sto razy wyrazniej. I boli jeszcze bardziej. Taka jestem zalamana. To byl taki dobry czlowiek. Dlaczego Bog zabiera najpierw tych, ktorzy sa najbardziej kochani i potrzebni ? Chcialabym, zeby mi to wytlumaczyl. Chyba byloby mi wtedy latwiej. Bede za nim tesknic do samej smierci. Zegnaj Tato, moze ze kiedys sie znowu sie zobaczymy.