anna_boleyn
06.06.14, 22:34
ostatni raz rozmawiałam z moim mężem, wsadziłam do karetki pocaławałam w łysinę... po godzinie leżał w śpiączce, 10 marca odszedł....
czy byłam dość dobrą żoną? czy zawsze mógł na mnie liczyć? czy kochałam go dość mocno? czy szanowałam? czy wie to wszystko? czy widzi jak tęsknię, jak mi go brak?
nie umiem żyć bez niego, nie potrafię, nie wiem jak mam naszym córkom go zastąpić...
los jest okrutny :'(