dana7675
25.05.07, 23:18
Dziś miaja 9 miesięcy od śmierci mojego Grzesia. Jestem katoliczką i zawsze
głęboko wierzyłam w Boga w Jego dobroć i miłosierdzie, kiedy było mi żle
wiedziałam gdzie powinnam pójść. Ale kiedy Grzęś miał wypadek, kiedy
walczyliśmy o Jego życie, kiedy łzy, żebranie, modlitwy, msze o Jego życie i
zdrowie, kiedy to wszystko zawiodło a Bóg zabrał Go do siebie cos we mnie
pękło. Ból był tak okrótny, że gdyby nie brak odwagi to chyba nie wytrwałabym
do dziś. Czasem myśli zmierzały do najgorszego, do unicestwienia samej
siebie. A kiedy szłam do spowiedzi oczekując pocieszenia a moze nawet jakiś
wskazówek spowiednik mówił: " odmów pokute". Nigdy nie dostałam wsparcia od
Księży chciaż pozornie to "przyjaciele biednych prostych ludzi". Prosze
powiedzieć nam dlaczego Kościół Katolicki nie organizuje spotkań, rekolekcji
dla osób takich jak my - pogrążonych w koszmarze żałoby. A wiem,że tak jest
bo sama szukałam takiej formy pomocy. Dlaczego ???? Słyszymy tylko; "...Bóg
tak chciał, Bóg wie co robi". WY jako księża nie dajecie nam pomocy,
dlaczego? To prawda przeżywam bunt w stosunku do Boga bo zabrał miłość mojego
życia, bo zabrał mi powierze i nie umiem juz oddychać.
Boli mnie bo nie potrafie sie teraz modlić. Jest mi z tym źle ale inaczej nie
potrafie.Mam nadzieje, ze On Bóg kiedyś mi to wybaczy bo inaczej będę się
zmażyć w piekle.
Ale mam żal do instytucji Kościoła Katolickiego, do księży,że Wy wysłannicy
Chrystusa że nie robicie nic by pomóc ludziam takim jak ja. A wystarczyły by
rekolekcje, wspólne modlitwy, spotkania "face to face" ludzi z ludzmi...
Chcecie żeby ludzie nie odchodzili od Kościoła ale sami utrudniacie im
kontakt z Bogiem a moze raczej nie wskazujesie włąściwej drogi i nie
pomagacie jak kroczyć drogą bólu, żałoby, łez i smutku. A tak naprwde to
prziecież jest to droga Chrystusowej męki...
Przepraszam Ks. Piotrze że to akurat księdzu sie "dostało" ale nie ma tu
nigdzie innego duchownego i może właśnie dlatego te słowa kieruję do księdza
jako przedstawiciela Kościoła Katolickiego.