Do Ks. Piotra

25.05.07, 23:18
Dziś miaja 9 miesięcy od śmierci mojego Grzesia. Jestem katoliczką i zawsze
głęboko wierzyłam w Boga w Jego dobroć i miłosierdzie, kiedy było mi żle
wiedziałam gdzie powinnam pójść. Ale kiedy Grzęś miał wypadek, kiedy
walczyliśmy o Jego życie, kiedy łzy, żebranie, modlitwy, msze o Jego życie i
zdrowie, kiedy to wszystko zawiodło a Bóg zabrał Go do siebie cos we mnie
pękło. Ból był tak okrótny, że gdyby nie brak odwagi to chyba nie wytrwałabym
do dziś. Czasem myśli zmierzały do najgorszego, do unicestwienia samej
siebie. A kiedy szłam do spowiedzi oczekując pocieszenia a moze nawet jakiś
wskazówek spowiednik mówił: " odmów pokute". Nigdy nie dostałam wsparcia od
Księży chciaż pozornie to "przyjaciele biednych prostych ludzi". Prosze
powiedzieć nam dlaczego Kościół Katolicki nie organizuje spotkań, rekolekcji
dla osób takich jak my - pogrążonych w koszmarze żałoby. A wiem,że tak jest
bo sama szukałam takiej formy pomocy. Dlaczego ???? Słyszymy tylko; "...Bóg
tak chciał, Bóg wie co robi". WY jako księża nie dajecie nam pomocy,
dlaczego? To prawda przeżywam bunt w stosunku do Boga bo zabrał miłość mojego
życia, bo zabrał mi powierze i nie umiem juz oddychać.
Boli mnie bo nie potrafie sie teraz modlić. Jest mi z tym źle ale inaczej nie
potrafie.Mam nadzieje, ze On Bóg kiedyś mi to wybaczy bo inaczej będę się
zmażyć w piekle.
Ale mam żal do instytucji Kościoła Katolickiego, do księży,że Wy wysłannicy
Chrystusa że nie robicie nic by pomóc ludziam takim jak ja. A wystarczyły by
rekolekcje, wspólne modlitwy, spotkania "face to face" ludzi z ludzmi...
Chcecie żeby ludzie nie odchodzili od Kościoła ale sami utrudniacie im
kontakt z Bogiem a moze raczej nie wskazujesie włąściwej drogi i nie
pomagacie jak kroczyć drogą bólu, żałoby, łez i smutku. A tak naprwde to
prziecież jest to droga Chrystusowej męki...
Przepraszam Ks. Piotrze że to akurat księdzu sie "dostało" ale nie ma tu
nigdzie innego duchownego i może właśnie dlatego te słowa kieruję do księdza
jako przedstawiciela Kościoła Katolickiego.
    • hendik Re: Do Ks. Piotra 30.05.07, 13:04
      Przepraszam że się wtrącę Dano do twojego wątku skierowanego do Ks. Piotra. Nie
      wiem czy wogóle ksiądz sie tu na forum pojawia.
      Duchowni jak ludzie są różni.
      Ksiądz, który chował mojego męża to mądry i cudowny człowiek, jego słowa dodały
      mi otuchy i nadzieji. To samo inni Franciszkanie w kościele parafialnym męża.
      Niestety miałam też styczność z innym podejsciem. Poszłąm do kościoła
      Dominikanów z mamą, która chciała się dowiedzieć o formalności pogrzebowe -
      została brzydko spławiona i niestety tego samego księdza spotkałam w
      konfesjonale, gdzie zostałam oschle "opieprzona", że jak ja śmię płakać za
      mężem i że moja wiara pozostawia wiele do życzenia, bo jako katoliczka nie
      powinnam płakać po śmierci męża bo przecież jest życie wieczne itd itp. Moim
      zdaniem zachowanie skandaliczne i niegodne duchownego.
      • gaba2002 Re: Do Ks. Piotra 06.11.07, 18:56
        od śmierci mojego męża mija własnie 8msc.Szczerze mówiąc nie mam i
        nie miałam pretensji do Boga,że zabrał mi najukochańszą osobę.Może
        moja wiara jest zbyt słaba aby obwiniać Boga za śmierć mojego
        męża.Szukałam pomocy,Znalazłam w jednym z Warszawskcih Hospicjów
        (psycholog).Zastanawiałam sie nad spotkaniem z Księdzem,który
        udzielał nam ślubu,oraz chrztu naszemu dziecku.Napisałam,nie
        otrzymałam odpowiedzi.Jest mi strasznie przykro i nie mogę tego
        zrozumieć,że brak jest właśnie wsparcia (duchowego) dla takich osób
        jak my,osób,które zbyt wcześnie zostały dotknięte taką tragedią
        (chociaż może są i większe?.Ciągle krąży w mojej głowie pytanie -
        dlaczego?Nie znajduję sensownej odpowiedzi.Tak było nam pisane,może
        to kara?Tylko za co?Obecnie dociera do mnie to,że mąż mój już nie
        wróci.Trzymam się tylko mysli i nadziei,że gdy umrę to napewno się
        Tam z nim spotkam.Bo w coś muszę wierzyć.A dziś żyję tylko dl;a
        naszego dziecka,bo to cząstka mojego męża.Pozdrawiam Wszystkich.
    • perelka278 Re: Do Ks. Piotra 30.05.07, 16:11
      Dano.Ma nadzieję,że nie będziesz mi miała za złe,że dopisze się do Twojej
      wypowiedzi.Mam takie same odczucia.Najbardziej przeraz mnie fakt,że przestałam
      wierzyć w zmartwychwstanie i to ,że jeszcze kiedyś spotkam Krzysia.Mam żal do
      Boga,że Go zabrał.Nie umiem sobie z tym poradzić.Nie znam księdza,który by mi
      pomógł.Mam kolegę księdza ,ale nie potrafił mi pomóc.Nie umiał o tym mówić,być
      może chciał dobrze ale mu nie wyszło.Chciałabym tak jak ty by ksiądz
      wytłumaczył mi dlaczego On a nie ktoś inny.Dlaczego to Jego Bóg zabrał.Tylu
      jest ludzi na świecie.Nie rozumiem.Czy jest ktoś kto mi to wytłumaczy?To jest
      straszne.Najbardziej boję sie braku własnej wiary.Nie wiem dlaczego tak sie
      zmieniłam.Wierzę w Boga, ale nie jestem w stanie uwierzyc w ponowne spotkanie
      Krzysia.A jak bez wiary w zmartwychwstanie moge byc dobra katoliczką?
      • anula36 Re: Do Ks. Piotra 30.05.07, 17:03
        ksiadz to tez tylko czlowiek, jak my wszyscy - tak samo boi sie smierci i skad mialby wiedziec czemu wlasnie ten a nie inny odszedl?
        zagadka smierci i tego co po smierci drecza ludzkosc od samego jej zarania- jeden ksiadz anawet caly kosciol katolicki jej nie rozwiaze.
    • asienka.1 Re: Do Ks. Piotra 06.11.07, 13:35
      Jakze bardzo to znajome. gniew,rozpacz,mysli samobojcze. Moj Tata
      odszedl w styczniu 2000, Mama 2 lata pozniej. Bol nie do
      opowiedzenia, gniew na Boga. Usłyszałam od K siędza "Czytaj Psalmy".
      Czy pomoglo? Chyba nie. Ale powiedziano mi tez cos waznego: Masz
      prawo byc wsciekla na Boga - On to zrozumie.
      Bardzo brakowalo mi jednak mozliwosci rozmowy o tym, co we mnie.
      Pozamykalo sie nieprzezyte. Slyszalam:"juz czas pojsc dalej" >NIe
      UMIEM!!!!!!! NIE!!! Jestem "nie taka" Nie potrafie byc
      • maria88 Re: Do Ks. Piotra 06.11.07, 19:07

        Nikt nie pamięta swoich narodzin, nie my je zaplanowaliśmy i nie my planujemy
        kiedy kto odejdzie. Jest Bóg który tym kieruje. Sama po

        śmierci mamy zadawałam podobne jak Wy pytania. Dlaczego już, dlaczego
        tak wcześnie? Po niespełna dwu latach od Jej śmierci zachorował nieuleczalnie
        mój brat Jej ukochany syn, potem za 2 lata siostra - rak płuc i
        szybka śmierć. Dziś wiem, ze mama by tego nie przeżyła. Ze Bóg
        oszczędził Jej cierpień z powodu chorób dzieci. Tak wierzę, ze
        Bóg ma swoje plany wobec każdej z nas osoby. A co do księzy myślę,
        że są rożni. Radzę napisać do Radia Maryja poczytać Nasz Dziennik
        a napewno otrzyma Pani rzetelną informację o grupach wsparcia.
        Wiem, ze takie istnieją. Jeśli nie, to radzę skontaktować się
        z dobrym psychologiem. Spotkałam młode sympatyczne osoby z dużym
        doświadczeniem w udzielaniu porad.Napewno też w internecie są
        informacje o grupach wsparcia. Rany i ból leczy czas i mądre
        dobre słowo. Serdecznie pozdrawiam = Maria.
Pełna wersja