Dodaj do ulubionych

chwilami jest lepiej...

21.03.09, 21:28
ale od wczoraj znowu źle

tęsknię Mały Braciszku
nie obraź się za tego Małego,
dla mnie zawsze taki jesteś
- chociaż dziś już jesteś pełnoletni
- gdzieś tam :((((((

Twoja stara siostra
Obserwuj wątek
    • halas1961 Re: chwilami jest lepiej... 21.03.09, 21:56
      Tak, chwilami. Nie ma ciągłości dobrego nastroju... Ta huśtawka dotyczy chyba
      wszystkich , którzy stracili kogoś kogo bardzo kochali.
      Najważniejsze chyba jest to żeby utrwalic sobie w myslach, że trzeba z tych
      gorszych dni i chwil starac się wychodzic ,zeby nie trwać w nich zbyt długo. Bo
      to nie jest dobre ani dla nas ani dla nich.
      Ja też mam problem z tymi chwilami, ale staram sie nie dopuscić do tego ,żeby
      popaść w zwątpienie. Życze Tobie i wszystkim tych chwil kiedy jest lepiej jak
      najwięcej
      Halina-mama Agatki
      • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej... 21.03.09, 22:13
        dziękuję Mamo Agatki

        do tej pory mało tu pisałam, trochę w wątku
        Marty - mój Brat zginął prawie w tym samym czasie,
        kiedy Ona straciła swojego.

        Poczytuje sobie Twoje wypowiedzi,
        i bardzo się cieszę, że piszesz,
        bo dodajesz otuchy wielu osobom tutaj.

        Ja czasem czuję się jakby umarł mi nie Brat, a Syn,
        a to dlatego, że jestem
        (lubię używać czasu teraźniejszego,
        bo wierzę, że On cięgle "jest")
        od Niego dużo starsza i nie mam swojej rodziny.

        Tęsknię za nim bardzo
        i strasznie mnie dobija fakt
        ostateczności tego ziemskiego rozstania.
        Nie mogę nawet myśleć, że Go już tu nigdy nie zobaczę :((((
        • halas1961 Re: chwilami jest lepiej... 21.03.09, 22:50
          Wiesz ja czasem tej otuchy sama bardzo potrzebuję.
          Ale w jakis to durny sposóbdziała , ze kiedy któs mi napisze ze mu ciut lże po
          tym co napisałma to i mi od razu lżej chociaz to nie mnie pocieszono. Troche
          dziwne chyba...
          Ja o swojej agatce w iekszości pzrypadków mówie tez w czasie terazniejszym.
          Widzę często jak inni kiedy tak mówie są zakłopotani, ale nauczyłam się miec to
          gdzieś...
          Ja powiększyłam mnóstwo Agatki zdjęć i mam je wszędzie powieszone, poustawiane.
          Brakowało barddzo mi jej głosu i jak juz gdzies niedawno pisałam ona mi
          podpowiedziala gdzie usłysze jej zabawne monologi. Słucham sobie teraz
          codziennie i nie płaczę, tylko razem z nia sie śmieje . Prosze ją o różne rzeczy
          , ale zawsze mówię córeczko jesli możesz, jeśli ci nie przeszkadzam , jeśli Pan
          Ci pozwoli, jeśli chcesz... Nie wołam jej na siłe. Oduczyłam się tego i ona
          teraz jest bardziej przy mnie. Wspaniale, ze tY tez wierzysz że Twoj brat wciąż
          jest, bo tak jest napewno.

          pozdrawiam
          Halina-mama Agatki
          • maretta111 Re: chwilami jest lepiej... 22.03.09, 10:06
            Moja droga! Całym sercem jestem z Tobą, wiem przecież co czujesz, przeżyłam to
            samo, choć na tym forum wszyscy jesteśmy okrutnie "poharatani" przez los. Twój
            mały pełnoletni już braciszek wszedł w dorosłość już tam, pewnie tam miał
            niesamowitą ucztę, tam po drugiej stronie. Cóż im możemy podarować oprócz
            modlitwy. Ja mam taka silną potrzebę przytulenia się do brata. jak to robiłam
            zawsze, bo taki już ze mnie przytulak.On typowo starszy brat,od małego opiekował
            się mną, czasem przypilnował,nie raz nakładając prawy but na lewą nóżkę i
            odwrotnie, ale nie skrzywdził mnie. ty tak jak mi pisałaś masz jeszcze
            rodzeństwo a ja zostałam się jedynaczką, z dnia na dzień. mam rodzinę, ale ani
            dzieci,ani mąż nie zrozumieją mnie, oni chcą mnie widzieć pogodną, a jest mama
            dla której teraz ja i dzieci wnuki jesteśmy całym światem. Robię wszystko by być
            dla niej wsparciem. Dziś było mi miło jak przy obcej osobie powiedział ja nie
            mam córki ja mam anioła. nie uważam się za anioła, ale zrozumiałam że jestem jej
            potrzebna. Tak więc musimy być silni dla naszych bliskich, to dla nas nie raz
            rodzaj misji, jest to forum , są życzliwi jeszcze tu na tym świecie.
            A nasi braciszkowie, nasi bliscy zamarli są już tam, maja swój świat, oby tylko
            kiedyś tam się z nimi spotkać i przytulić jak za dawnych lat, tak mi tego
            brakuje. Pozdrawiam cie mocno i życzę ogrom sił na każdy dzień. Pisz ja czekam
            • maretta111 Re: chwilami jest lepiej... 22.03.09, 10:24
              Odchodzi....
              "Odchodzi osoba,
              Którą bardzo kocha Twoje serce
              Odchodzi osoba,
              Której nie zobaczysz nigdy więcej.
              Swej bezradności pragniesz walczyć z przeznaczeniem,
              Jednak wiesz, że od Ciebie ono silniejsze jest.
              Odchodzi osoba,
              Której nigdy więcej nie zobaczysz.
              Odchodzi osoba
              Którą już na zawsze wiesz, że tracisz.
              Pomimo buntu swego musisz z losem się pogodzić,
              Gdyż płomień zgasnął, ktoś bliski odchodzi. "
              bulcia17.wrzuta.pl/audio/80VJyKXzwE/odchodzi_osoba-toples
              • halas1961 Re: chwilami jest lepiej...do maretta 22.03.09, 14:22
                Marto strasznie się ciesze ,że zaczynasz pocieszać innych. Tak trzymaj.
                Pozdrawiam ciepło
                Halina-mama Agatki
                • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej...do maretta 22.03.09, 17:07
                  Dzięki marto. faktycznie jesteś jak anioł...

                  a ja tak siedzę i żyję bez sensu
                  mój Brat miał więcej entuzjazmu, talentu niż ja
                  miał przyjaciół, którzy też za nim tęsknią

                  był młodym, zdolnym człowiekiem
                  mógł wiele osiągnąć

                  ja w porównaniu z nim niewiele mam do zaoferowania
                  to ja powinnam odejść, a nie On
                  ja tu nie mam nic do roboty...
                  nie mam przyjaciół, niewielu by po mnie płakało

                  chętnie bym się z nim zamieniła :(
                  tkwię tu bez celu...

                  trzymajcie się Kochane
                  • maretta111 Re: chwilami jest lepiej...do maretta 22.03.09, 18:55
                    Ja nie jestem aniołem, ale rozumiem twój ból raz swojej mamie powiedziałam, że
                    może brat powinien żyć, a ja co miałam osiągnąć tu to osiągnęłam. Ona płakała.
                    Nie potrafiłaby wybrać , które dziecko powinno zostać, wolałaby ona odejść. Choć
                    jej stan też był ciężki, przeszła ten zawał i jak pisałam w swoim wątku oboje
                    jednocześnie leżeli na intensywnej terapii, ale ona wyszła z tego , jest tu
                    jeszcze potrzebna,a brat czuł się niekochany, niepotrzebny, chciał odejść, i Bóg
                    go wysłuchał nie naszych modlitw. To że pocieszam, cóż zawsze taka byłam, staram
                    się być życzliwa, choć nie raz dostaję w kość. Garstka została się przy mnie w
                    tej tragedii, odeszli do swoich spraw. Jestem słaba i fizycznie i psychicznie,
                    ale uważam, że trzeba mieć serce do drugiego człowieka. Dla mnie Ty i inni z
                    forum to jak rodzina, pozwalam Wam przecież wejść do swojego wnętrza, to wy
                    pierwsi wiecie kiedy mi ciężko, to wy mnie "podnosicie" jak upadam, bez was bym
                    się rozsypała, dziękuję za to ze jesteście. A ty moja droga nie myśl że lepiej
                    żebyś Ty odeszła, myślę, że twój brat ma ci to za złe że tak myślisz, przed Tobą
                    jeszcze życie, a jego świeca zgasła, musimy wierzyć w przeznaczenie. Dziś jak
                    widzę bratanka, to serce się rozrywa. Jak tata żył to nie miał mu czasu,a teraz
                    cierpi, a ja z nim. Każdy ma wyrzuty sumienia, ja też. Za mało go słuchałam za
                    mało czasu mu poświęcałam, za bardzo żyłam swoim życiem, a on zostawił mnie, nie
                    myślał że będę cierpieć i co dzień płakać, tak od dnia pogrzebu płacze co dzień,
                    mniej bardziej ale płaczę, bo kochałam i kochać będę zawsze. A ty pomyśl może
                    jesteś tu potrzebna , na ziemi, chociażby dla mnie żeby mnie wspierać. Wiem,
                    jestem obca, ale krucha i potrzebuje ciepłych słów, a kto lepiej zrozumie jak
                    nie ten kto cierpi. Pozdrawiam i jestem sercem z Tobą.
                  • halas1961 Re: chwilami jest lepiej... 22.03.09, 20:04
                    Kochana
                    Nie wolno tak myslec. Każdy człowiek ma coś do zaofiarowania. Nie trzeba być
                    uzdolnionym ,pięknym, mieć mnóstwa przyjaciół. Moja córkaprawie nie miała
                    przyjaciól tak myślała, a żegnało ja tylu młodych ludzi, że pewnie była bardzo,
                    bardzo zaskoczona. Każdy człowiek jest niepowtarzalny, i w tej niepowtarzalności
                    piekny. Ja np.jestem gruba, mam dużą nadwagę i cóż z tego. jest mi trudniej niż
                    tym pięknym, eleganckim , ale nie czuję się wcale gorsza. Nawet w niektórych
                    sytuacjach czuję się lepsza. Nie wolno nigdy zwątpić w siebie. A gdy takie
                    chwile się zdarzaja trzeba sobie powiedzieć , przeciez Bóg chce, zebym była jaka
                    jestem ,taką mnie kocha.
                    I Twoje życie ma napewno sens. Może Ty jeszcze tego nie odkyłaś, z tego co
                    zauważyłam jesteś młoda osobą. Nieraz sens, cel dostrzegamy dopiero gdy mamy
                    sporo, sporo lat. Dlatego cierpliwości, wytrwałości. Wysyłam Ci wiersz, Który
                    napisalam jakies 10 lat temu, kiedy tez miałam jakieś watpliwości.

                    Ja – marność nad marnościami,
                    Ja – niewidzialny pył.
                    Pochylam z pokorą głowę,
                    Proszę byś przy mnie był.
                    Klękam przed Tobą skruszona,
                    Dłonie na twarzy składam
                    I bezładnie, nieśmiało
                    Z win swoich się spowiadam.
                    Byłam zbyt dobra dla dzieci,
                    Niedobra byłam dla matki,
                    Zapominałam o kocie, pousychały mi kwiatki,
                    Źle mówiłam o bliźnim, niepotrzebnie krzyczałam,
                    Chciałam by ktoś mnie pokochał
                    I za dużo płakałam.
                    Zapomniałam się cieszyć
                    Promieniem słońca złamanym,
                    Ranną rosą na trawie i deszczem roześmianym.
                    Zapomniałam uśmiechu
                    Za dziękuję i proszę,
                    Za to, co niemożliwe i czego nie znoszę.
                    Ja – prawie nic we wszechświecie,
                    Ja – Twoja niepowtarzalna
                    Klęcząc u stóp Twoich Panie
                    Znów jestem taka banalna.
                    I proszę z Twarzą w dłoniach
                    O miłość, wybaczenie
                    O radość, spokój, ciszę
                    I Twoje pocieszenie.

                    Halina-mama Agatki

                    • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej... 23.03.09, 20:34
                      dziękuję za wpisy, dziękuję za wiersz
                      daje do myślenia...

                      dziś smutno , chociaż ciut lepiej

                      dlaczego Pan Bóg zabiera siedemnastolatków :(
                      • maretta111 Re: chwilami jest lepiej... 23.03.09, 21:33
                        Bóg zabiera w każdym wieku twój miał tylko 17 mój tylko 37, a reszta? Moja droga
                        nie ma odpowiedniej chwili na śmierć, ona zawsze przychodzi nie w czas, jak
                        nieproszony gość, nie pyta czy już można, czy rodzina jest gotowa, wchodzi w
                        nasze życie z butami w najmniej odpowiednim momencie,a my nie mamy wyjścia
                        musimy nieproszonego gościa przyjąć. Pozdrawiam i życzę dużo siły na dalsze
                        jutro, jestem z Tobą.
                    • jaska222 Re: chwilami jest lepiej... 24.03.09, 07:40
                      Pani Halino, jaki piękny wiersz.
                    • cudownie Re: chwilami jest lepiej... 16.05.09, 00:16
                      jaka szczera i piękna modlitwa..
                  • kalincia Re: chwilami jest lepiej...do maretta 23.09.09, 00:40
                    > a ja tak siedzę i żyję bez sensu
                    > mój Brat miał więcej entuzjazmu, talentu niż ja
                    > miał przyjaciół, którzy też za nim tęsknią

                    ja miałam i mam takie same myśli .. straciłam niedoszłego chłopaka i
                    czesto zastanawiam się dlaczego on, a nie ja ? po mnie tylu ludzi by
                    nie płakało, on żył pełniej, korzystał z chwili, pomagał bardzo
                    wielu osobom..
                    on odszedł, ja zostałam .. dlaczego ?

      • tylkoja9 chwilami jest lepiej... 24.06.09, 23:32
        raz lepiej, raz gorzej, a to już pół roku...

    • grazyna1965 Re: chwilami jest lepiej... 23.03.09, 23:05
      Witajcie kochani.
      Nie pisałam już kilka dni. Miałam ,,dziwne" dni, nie mogłam płakać.
      Pierwszy raz od 13 miesięcy nie płakałam.Czułam się jakaś
      zablokowana, pusta, bezsilna. Na początku myślalam, że może nie mam
      już łez..że już wyczerpałam cały limit. Potem przyszła myśl, ze to
      działanie prochów/ wróciłam do nich/i to one mnie tak
      blokują..czułam się źle z tym. Przecież tak ciepię..dlaczego więc
      nie mogę płakać? Nie wiem czy Wy też maie takie momenty. Dzisiaj
      dopiero, będąc na cmentarzu, odblokowałam się. Siedziałam na
      ławeczce,padał deszcz a ja patrzyłam na moją Patrynię i zaczęłam
      wyć..zrozumiałam dzisiaj, że płacz ,,uzdrawia", paradosk, wiem, ale
      tak myślę. Dwa dni dusiło mnie, czułam, że ten brak płaczu jest
      wbrew mnie, że jestem taka..,,pusta", zimna. W pracy muszę się
      trzymać, jak dzwonię do mamy słyszę ,,nie płacz", jak ryczę w domu
      to mąż patrzy na mnie i widzę jego bezradność. Ale nikt nie myśli
      tak naprawdę o mnie, że ja potrzebuję tego płaczu, że nie mogę ,,być
      silna" cały czas.Ile człowiek może znieść? Ile my możemy znieść
      kochani? Czy jest jakaś granica cierpienia?
      Pozdrawiam Was wszystkich cierpiących..
      mama Patryni
      • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej... 23.03.09, 23:22
        ja też niekiedy nie mogę płakać
        i wiem, że Mama też ma takie momenty, że choćby
        chciała to nie może

        Marto, ja wiem, ze nigdy nie ma dobrego momentu na odejście
        zawsze będzie za mało
        tylko, wiesz (nie gniewaj się)
        ja bym chciała żeby mój Brat miał przed sobą jeszcze te
        20 lat
        ale wiem też, że za 20 lat też byłby ten sam ból

        mam nadzieję, że mnie rozumiesz
        i nie przyjmiesz tych moich odczuć z próbę
        umniejszania Twojej rozpaczy
        wiem, ze jest wielka
        i wiek naszych Braci ma tu znaczenie drugorzędne

        i mnie i Ciebie boli tak samo...
      • bie-tka Re: chwilami jest lepiej...do mamy Patryni -bietka 24.03.09, 20:24
        Witaj Grażynko, ja płaczę codziennie, ale bardzo świeża jest moja rana, ja już zauważyłam że jak się porządnie wypłaczę jest mi ciut lżej.Jak nie płaczę kilka godzin np. w pracy to później wyje po prostu jak bóbr i znów lżej...dziwne...dziś o 7 rano była druga Msza za duszyczkę mojego Adasiunia, poszłam do spowiedzi i od samego początku tak płakałam że myślałam że ksiądz karze mi odejść i się uspokoić ale jakoś mnie wysłuchał, zaproponował nawet rozmowę. Później całą Mszę łkałam ... ja i moja mama...mam kiepski dzień tzn. bardziej kiepski z tych kiepskich, nie ma minuty, sekundy żebym nie myślała o moim Syneczku, moim skarbie, moim słoneczku...tak bardzo mi Go brakuje...nie do opisania...tęsknota ogromna jak wszechświat!!! Znów płaczę.Aha i jeszcze jedno, tak strasznie wieczorem tęsknię za Wami, moje koleżanki w niedoli-matki,siostry, córki. Dziś wracałam z pracy po 19 i myślałam tylko żeby szybciej do domu, do komputera , na forum. Tylko tutaj czuję się rozumiana, tylko tu mi dobrze. Pozdrawiam Ela.
        • grazyna1965 Re: chwilami jest lepiej...do mamy Patryni -bietk 24.03.09, 21:36
          Witaj Elu.
          Tak, płacz nas ,,uzdrawia" w jakimś sensie, chociaż samo
          wyrażenie ,,uzdrawia" nie bardzo mi się podoba. Ale niewątpliwie
          daje, chociaż przez chwilę, maleńką ulgę. Ja też Elu płaczę przy
          spowiedzi, za każdym razem, ale przcież ksiądz powinien to rozumieć.
          Nie wiem czy taka rozpacz jet grzechem czzy nie, nie wiem czy to
          przeszkadza naszym bliskim..nie wiem. Ale tak trudno nie
          rozpaczać.Sama wiesz zresztą. Ja bardzo dużo poświęcam czasu na
          pracę, w zasadzie to tyram od rana o wieczora, tylko dlatego żeby
          nie zwariować. Przez pierwsze pół roku bylam na zwolnieniu od
          psychiatry, byłam wrakiem człowieka. Byłam pewna, że nie wrócę do
          pracy. Niespodziewanie mój dyrektor zaproponował mi funkję
          vicdyrektora..przyjęłam jego ofertę bo wiedziałam,że tylko dużo
          obowiązków może mnie trochę ,,postawić" na nogi. I tak rzeczywiście
          jest. Zatracam się w pracy żeby móc jakoś funkcjonować, nnie mam
          innej alternatywy. Jestem też trenerem w sporcie
          niepełnosprawnych,codziennie mam treningi. Jak jadę prsto z pracy na
          cmentarz to jest już 18, czasami 19. Wracam do domu, odgrzewam
          obiad / ze stolówki szkolnej/ i spędzam wieczór pzy komputerze. Tak
          wygląda moje życie Elu..tak strasznie beznadziejnie bez Patry, ale
          codziennie walczę, z różnym skutkiem. Czasami idę do pracy z tak
          podpuchniętymi oczami, że ludzie gapią się na mnie jakbym była
          jakimś dziwolągiem. Ale ja już się przyzwyczaiłam do tego. Nie mam
          marzeń,planów..tak naprawdę to sama nie wiem co mnie trzyma przy
          życiu. Ale wbrew wszystkiemu żyję, codziennie budzę się, choć
          wolałabym przespać resztę mojego życia. Wiesz? Kiedyś myślałam, że
          nie przezyję ani jednego dnia bez mojej Patryni. A okazało się, że
          trwam już 13 miesięcy i 20 dni. Dlaczego? Jak to możliwe? Nie wiem
          Elu. Wiem tylko, że kiedyś i ja umrę.Tylko jak przetrwać to cholerne
          życie bez mojego dziecka??? Szukam powodu, dla którego powinnnam
          rano wstać..dzień po dniu. I wstaję. Nie wiem co będzie jutro,
          pojutrze, za tydzień, mieiąc. Żyję z dnia na dzień, staram się
          pracować najlepiej jak potrafię ale już nigdy nie będzie tak jak
          było.Już to wiem. Dlatego już nie oczekuję od życia niczego. Miałam
          wszystko i w jednej sekundzie straciłam wszystko. Teraz tylko chcę
          przetrwać kolejny dzień bez Patryni. Tak wygląda mmooje życie.
          Przepraszam za ten osobisty wątek ale potrzebowałam dzisiaj
          tego ,,wygadania się". Wiem, że tutaj mam zrozumienie bo tylko Wy
          wiecie jak żyje się po stracie bliskich. Dla matki nie ma nic
          gorszego jak strata dziecka.Nie można tego objąć ani rozumem ani
          niczym innym. Moja Patrynia miała tylko 22 lata,to moje jedyne
          dziecko. Mój Cud.
          Grażyna,mama Patryni
          • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej...do mamy Patryni -bietk 24.03.09, 22:39
            Dziękuje wszystkim, którzy wpisujecie się w "moim" wątku.
            U mnie dziś 16 tydzień bez Brata :(
            Byłam u Niego na cmentarzu (chodzę codziennie, to dla mnie ważne, ale ciągle
            sobie tłumaczę, że tam to już nie On, że On jest w lepszym miejscu, czsem do Nas
            przychodzi...)
            byłam w kościele poprosiłam żeby było trochę lżej i pomogło, pewnie na chwilę,
            ale pomogło.

            Kocham cię mały Braciszku i tęsknię bardzo.
          • bie-tka Re: chwilami jest lepiej...do mamy Patryni -bietk 24.03.09, 22:55
            Ja tez przepraszam za ten osobisty wątek, ale dotyczy on wielu z nas wiec mam nadzieje ze wybaczycie.Nie bedę pisała o uczuciach bo musiałabym powtórzyć dokładnie to co Grażynka. Ale już wcześniej chciałam napisać coś moim zdaniem ważnego, chociaż może nie do końca zrozumiałego lecz możliwe że chociaż troszeczkę pocieszającego, ocenicie same. Jak odszedł mój Skarb Adaś, bardzo nagle, bardzo szybko, nic nie docierało do mnie pytałam w kółko DLACZEGO??? Trafiłam przypadkowo na stronkę epitafium.com.pl i tam zobaczyłam cały ogród KWIATÓW, cudownych, młodych, pięknych młodych ludzi. I znów pojawiło sie pytanie DLACZEGO??? Dziewczęta i chłopcy, których mamy powinny wydawać za mąż, żenić czekać na wnuki...zamiast tego słowa żalu, goryczy, rozpaczy i piękne epitafia na pożegnanie. Zaczęłam zadawać sobie pytanie jaki cel ma w tym Bóg że zrywa najpiękniejsze kwiaty na ziemi i przesadza je do swego ogrodu? Rozmawiałam o tym ze swoja mamą która ma znajomą katechetkę Panią Grażynkę. Jej mąż zmarł mając 27 lat a Synek Grażynki po 3 miesięcznej walce z nowotworem odszedł mając zaledwie 20.Grażyna jest osobą z racji wykonywanego zawodu bardziej zorientowaną w sferach duchowych niż przeciętny śmiertelnik tak przynajmniej mi sie wydaje. Poza tym to osoba z natury dobra, uduchowiona i bardzo wierząca, ani na chwilę nie zwątpiła pomimo dotkliwej straty męża i syna których tak jak my bardzo kochała. Więcej dzieci nie ma , została więc sama, zupełnie sama.Dała mi do przeczytania fragmenty ze starego testamentu które ku pokrzepieniu naszych serc przytoczę. Mam wielka nadzieje ze chociaż troszeczkę pomogą a jeśli nie to na pewno nie zaszkodzą.
            Księga mądrości rozdział 4.
            Ocena przedwczesnej śmierci sprawiedliwego*

            * A sprawiedliwy choćby umarł przedwcześnie znajdzie odpoczynek.
            * Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat jej się nie mierzy:sędziwością u ludzi jest mądrość a miarą starości życie nieskalane.
            * Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość i żyjąc wśród grzeszników został przeniesiony.
            * Zabrany został by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy:bo urok marności przesłania dobro a burza namiętności mąci prawy umysł.
            * Wcześnie osiągnąwszy doskonałość przeżył czasów wiele.
            * Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości.
            * A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad Świętymi Jego opatrzność.
            * Sprawiedliwy umarły potępia żyjących bezbożnych i dopełniona wcześnie młodość -leciwą starość nieprawego.
            * Zobaczą bowiem kres roztropnego a nie pojmą, co o nim Pan postanowił i w jakim celu zachował go bezpiecznym.

            Nie do końca sama wszystko rozumiem, noszę się z zamiarem dłuższej rozmowy z Grażyną-katechetką, osieroconą tak jak my matką i żoną.Poproszę wtedy aby wytłumaczyła mi co dokładnie znaczą te wersy.
            Nie wiem jak Wy ale ja najbardziej potrzebuję wsparcia duchowego, takiego które uświadczy mnie w stu procentowym przekonaniu i wierze że spotkam jeszcze swego Synusia że jeszcze nie raz Go przytulę, ucałuję i z nim porozmawiam. Grażyna powiedziała że ona nie tylko w to wierzy ale też wie że tak będzie a powyższe słowa znaczą to że Nasze DZieci zostały wybrane, wyróżnione przez Boga, ze właśnie takich czystych pięknych młodych potrzebuje przy sobie. Wiem że ciężko to pojąć, mam nadzieję że nikogo nie uraziłam pisząc te słowa, ale powiedzcie, czy mamy coś do stracenia wierząc w taką piękną przyszłość??? Z natury jestem niedowiarkiem, najlepiej jak dotknę, poczuję, będę miała czarno na białym: ale jeśli chodzi o moje dziecko, mojego ukochanego Adasia- wierzę, bo kocham, tęsknię i pragnę mieć Go znowu przy sobie.Przepraszam że się tak rozpisałam, ale z kim mam się podzielić swoimi uczuciami i refleksjami jak nie z Wami.Przytulam cieplutko, ogniki dla naszych Skarbów (*)(*)(*).E





            • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej...do mamy Patryni -bietk 24.03.09, 23:10
              Bietko od początku jesteś mi bliska
              straciłaś Syna nagle, niespodziewanie

              to zupełnie tak jak my naszego cudownego Brata i Syna
              (mój Brat zginał w wypadku)

              ja też sobie tak tłumaczę Jego odejście, że był za dobry na ten świat, po co ma
              być tu skoro Tam jest tak cudownie, może nawet jakby nasi Chłopcy mogli wrócić
              to już by nie chcieli
              tak myślę...

              przeczytaj książkę "Kiedy złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom"
              Harolda S. Kushnera
              Mama mówiła, że warto
              a to właśnie Ona jest dokładnie w takiej sytuacji jak Ty
              ja jestem "tylko" dużo starszą siostrą
              (biorąc pod uwagę mój wiek, mogłabym być teoretycznie
              mamą dla kogoś w wieku mojego Brata,
              więc myślę, że trochę rozumiem, również Was - osierocone Mamy)
              • bie-tka Re: chwilami jest lepiej...do mamy Patryni -bietk 24.03.09, 23:44
                Dziękuję Kochana Tylkoja9, pięknie napisałaś! Przychodzi mi na myśl taka
                refleksja, że może jednak, choć dla nas dzisiaj bezsensowna ,śmierć ma jednak
                głębszy wymiar, mówię w szczególności o tych młodych którzy odchodzą, bo spójrz
                ile dobrego pomimo bólu,buntu, cierpienia,dzieje się na tym forum. Jak się
                wspieramy, jak umiemy pocieszać, jak sami się zmieniamy, jak zaczynamy wierzyć
                głęboko, pomagać innym, działać charytatywnie, zwracać pilna uwagę na bliźnich,
                kochać mocniej tych którzy razem z nami cierpią...Wiem że to mało pocieszające
                bo i tak pytanie dlaczego mnie się to przytrafiło, dlaczego mój bliski odszedł
                pozostanie i w głębi serca zostanie żal...ale? Tak bardzo chce wierzyć w
                celowość a nie przypadek w dobre przeznaczenie nie w ironie losu, w BOGA i JEGO
                CELE. Pozdrów i uściskaj ode mnie swoja Mamusię, wiem co czuje, a ponieważ mam
                młodszego brata, mojego ukochanego Wojtusia i wiem co znaczy odejście ukochanej
                osoby, rozumiem także Ciebie. Tak bardzo potrzebowałam dziś ciepłych słów,
                czyjejś uwagi, dziękuję Ci bardzo i pomimo tej zimy w sercu życzę Wszystkim
                jutro troszkę słońca. Ela.
                • halas1961 Re: chwilami jest lepiej... 25.03.09, 11:09
                  Chwilami jest lepiej, ale tylko chwilami...
                  Praca, zajęcia, ktore sobie wymyslamy to tylko żeby nie zwariować,
                  żeby czas zapełnić. Wiara... Wiara czasem na siłe, w Boga, który
                  często jest niezrozumiany, że pozwala na cierpienie kogoś kto nie
                  zdążył jeszcze nikogo skrzywdzić. Zwątpienie, które dopada od czasu
                  do czasu (jak wczoraj, dzis...). Ale muszę przecież wierzyć.
                  Czuję, że moja córeczka stoi z boku i nie jest zadowlona ,że tak
                  piszę. Chętnie pewnie by mnie walnęła w tę wątpiącą skołataną głowę.
                  Przeciez mimo wszystko mam dowody, że Bóg mnie nie opuścił. Że
                  zwykle wysłuchiwał moich próśb, oprócz tej jednej...
                  I znów ktos mi mówi do ucha: Nie traktuj Boga jak książki zyczeń, on
                  sam wie co będzie dobre...
                  Nie powinnam dziś pisać , dziś jest bardziej byle jaki dzien niż
                  zwykle. Ale będzie może jutro inazcej, napewno będzie trochę
                  lepiej...
                  HAlina-mama Agatki
                  • tylkoja9 chwilami jest lepiej... 25.03.09, 12:43
                    ja bym chyba nie chciała żeby cały czas było "lepiej"
                    bo zeżarłyby mnie głupie wyrzuty sumienia,
                    że Jego nie ma, a ja sobie żyję jakby nic się nie stało.

                    ja pisze tak chaotycznie, ale myślę, że rozumiecie o co mi chodzi
                    gdyby ktoś mi powiedział, że On (przepraszam, ale celowo nie podaję imienia
                    Brata - część rodziny nie za dobrze patrzy na takie publiczne wywnętrzanie się)
                    umrze, że odejdzie tak młodo, to ja powiedziałbym,. że tego nie przeżyję, że
                    zwariuję...
                    a tu stało się najgorsze, a ja żyję, jakoś żyję
                    nie zwariowałam, chociaż nadal mam chwile, bliskie obłędu

                    ciężko jest, ale jakoś trwam

                    gdyby cały czas było lżej, to też byłoby nie dobrze
                    myślę, że Oni nie chcą naszych łez, ale je rozumieją


                    znowu śnieg wszystko zasypał

                    • halas1961 Re: chwilami jest lepiej... 25.03.09, 13:31
                      TE wyrzuty sumienia, że jego, jej nie ma a ja staram się, muszę
                      życ "normalnie" mysle że ma kazdy.
                      Ale to są nasze wyrzuty sumienia. Też je mam, ale ktoś mi
                      podpowiada, że niesłusznie, niepotrzebnie. Nie maja nic wspólnego z
                      odczuwaniem osób, które odeszły. Wierzymy, że zyja nadal, że są
                      szcześliwsze tam , że nie cierpią, wykonuja z radościa zadania do
                      których Bóg ich tam zabrał. Więc po co te wyrzuty sumienia, jesli
                      Oni są tam szczęśliwi dlaczego my tutaj mamy miec jakieś wyrzuty
                      sumienia. Powinniśmy jednak starac sie sobie to uzmysłowic. Podstawą
                      jest jednak bezwarunkowa wiara, że zyją i TAM są szczęśliwi.
                      Uważam,że jeśli na dluższy czas uda mi się tu funkcjonować bez
                      poczucia winy że się uśmiecham to będzie znaczyło że NAPRAWDĘ
                      uwierzyłam, a nie tylko sobie wmawiam. I uważam tez ze swój ból i
                      cierpienie powinnismy się starac przekierować na cos co będzie
                      sprawczą siła czynienia dobra. Moim zdaniem zamykanie sie w swojej
                      rozpaczy nie jest dobre. I nie mam tu tylko na mysli ,że dla nas
                      osobiście, ale równiez dla tych którzy nam zostali i przede
                      wszystkim dla tych którzy odeszli.
                      A może Pan nas później zapyta: Co zrobiłaś kiedy juz wiedziałaś,
                      kiedy doświadczyłaś na sobie jak niepewne, krótkie i bardzo ulotne
                      jest bycie tu na ziemi.Kiedy poczułaś fizycznie co znaczy KRZYŻ na
                      ramionach. Czy wykorzystałaś to by dążyc ku ŚWIATŁU już teraz, czy
                      pogrążyłaś sie w rozpaczy i przestałaś dostrzegac moje subtelne
                      wskazówki co robic dalej . Dlatego mimo częstych łez i zwątpienia
                      uważam, że byłoby właśnie dobrze aby jak najdłużej było lżej.
                      Dlatego też te moje ciągłe poszukiwania, chwytanie sie różnych
                      pomysłów na zrobienie czegos więcej niz praca zawodowa. I wciąż mam
                      poczucie, że jest mam mało czasu. Tak jakby każdy następny dzień
                      miał byc ostatnim. Dlatego jestem zła na siebie kiedy się nad soba
                      użalam, bo wtedy trace czas. Bo to co tu większość z nas pisze jest
                      głównie użalaniem się nad soba. Moze nie kazdemu się spodoba co
                      napisalam, ale taka jest prawda...NIe uważam że jest to coś złego,
                      ale nie mogę się zgodzić z poglądem, że nie byłoby dobrze gdyby
                      było cały czas lżej. Trzeba właśnie do tego całym sobą dążyć.
                      Dziekuje Ci Boze , Dziekuje Ci Agatko. Jednak jestescie przy mnie,
                      bo gdyby nie to bym przeciez nie napisala tego wszystkiego .
                      Halina-mama Agatki
                      • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej... 25.03.09, 21:28
                        zgadzam się z tym co napisałaś
                        całkowicie,
                        też tłumaczę sobie to doświadczenie podobnie do Ciebie

                        walczę ze sobą w każdej minucie
                        dlatego raz jest lepiej, raz gorzej
                        ale chcę kiedyś dojść do takiego stanu jaki opisałaś

                        myślę, że potrzeba na to dużo siły i dużo czasu
                        ale staram się
                        na razie jest we mnie dużo bólu i tęsknoty
                        dużo niezrealizowanych planów...

                        dziękuję za to co napisałaś
                        Mamo niebiańskiej Agatki
    • tylkoja9 ciężko mi... 26.03.09, 20:57
      marzę tylko o tym, żebyś wrócił Braciszku
      wszystko tu zostawiłeś, nic ze sobą nie wziąłeś

      dlaczego Ty?
      łzy same lecą...

      • maretta111 Re: ciężko mi... 27.03.09, 09:06
        jestem sercem przy Tobie
        • tylkoja9 Re: ciężko mi... 27.03.09, 17:44
          przekładam Twoje zdjęcia i tak mi źle
          boję się tych zdjęć, boję się patrzeć na Twoją radosną buzię,
          ale sięgam do nich, bo wytrzymać bez Twojego widoku nie mogę

          ratuj Braciszku !!!
          • justynakm1 Re: ciężko mi... 01.04.09, 16:45
            Wiem, ja stracilam ukochanego narzeczonego, moja wielka milosc,
            najwiekszego przyjaciela i opiekuna. Mi tez jest ciezko, czasm zdaje
            sie,ze jakby lepiej ale to ułuda, bo jak mysle o Kubusiu i o tym,ze
            juz Go nie zobacze, ze nie zadzwoni, nie przytli mnie-serce mi
            peka....wczoraj ogladalam nasze zdjecia, NIE CHCE ZAAKCEPTOWAC
            FAKTU,ZE Kubusia nie ma przy mnie.....jak patrzylam w Jego
            rozesmiane oczy, w te pikene niebieskie oczy to lzy mi plynely po
            policzku jak wodospad....
            kocham Cie Malutku :-) nadales mojemu zycie tysiac kolorow.
            • tylkoja9 do justynakm1 01.04.09, 19:09
              skądś to znam
              jest jakby lepiej, ale to chyba tylko ułuda
              tak jak napisałaś
              ja staram się nie oglądać zdjęć, bo załamuję się
              wtedy, ale czasem muszę, chociaż się boje
              to muszę Go zobaczyć

              tak Go brakuje, taka piękna wiosna
              a Jego nie ma z nami...
              to znaczy ma nadzieję, że jest
              tylko w innej postaci,
              tak jak w tej kolędzie...
              • justynakm1 Re: do tylkoja9 02.04.09, 11:40
                Tak, masz racje, ta wiosna rani mi serce...Kubus od razu wyciagnalby
                mnie na rower, ja bym troszke maruszila, ale i tak byloby super! On
                byl taki silny, taki przystojny, taki zorganizowany! taki "kierownik
                wycieczki"-zawsze plan, zawsze pelna gotowosc..ja sie tez staram
                zdjec nie ogladac, bo wtedy mi serce peka, lzy sie leja-i mam
                wrazenie,ze On zaraz zadzwowni. dzis kupilam mapy sciezek rowerowych
                warszawy i taka chce mnie ogranela,zeby Mu o tym powiedziec,
                zadzwonic..
                Ja te zwierze, ze Kubus jest ze mna, ale tesknota i pustka po Nim
                mnie zabijaja.. po prostu nie wiem jak teraz zyc.???
                • tylkoja9 Re: do tylkoja9 02.04.09, 23:35
                  ja też mówiłam dziś mamie,że mój Brat pewnie rower by dziś wyciągnął :(
                  strasznie za nim tęsknię
                  a jak żyć, ja też nie wiem...
                  chyba z dnia na dzień...
    • tylkoja9 ... 03.04.09, 19:13
      tak bym chciała, żebyś tu był
      [*]

    • elenarka_21 Re: chwilami jest lepiej... 03.04.09, 20:02
      pieknie piszecie tez takbym chciala...ale nie
      umie... u mnie raz gorzej raz lepiej tych gorszych
      chwil,dni jest ostatnio coraz wiecej...pozdrawiam
      • halas1961 Re: chwilami jest lepiej...Elenarka 03.04.09, 21:48
        Elenarko
        Sa takie okresy, ze te gorsze dni pojawiają sie lawinowo. Dziś 11 miesiecy jak
        Agatka odeszła. Jest to bardzo ciężki dla mnie okres. Wszystko przeżywam na
        nowo. TAk jakby to było wczoraj. Z pewnych względów zaczęłam brać leki
        antydepresyjne. Ponoć tylko na okres około 2 miesięcy. Dlatego pewnie od trzech
        dni czuję sie duzo lepiej. I nie placzę co chwila. Poza tym Agatka częściej
        teraz daje mi sygnały, że jest obok. I to jest tak pocieszające, tak radosne, a
        jednocześnie bardzo niezwykłe. Niespecjalnie o tym opowiadam. Pisze o tym
        wszystkim tu na forum. Ci ktorzy nie doświadczyli takiego cierpienia jak my
        tutaj nie potrafia zrozumieć i mogłoby im się zdawać że sfiksowalam:):):) Poza
        tym tak niewiele osób chce słuchać, właściwie to prawie nikt z tych którzy mnie
        przed tem wspierali.
        • halas1961 Re: chwilami jest lepiej...Elenarka 03.04.09, 21:56
          Wysłałam za szybko.
          Chciałam Ci tylko jeszcze napisac ,żebys nie tracila nadziei że tych lepszych
          dni tez jeszcze bedzie sporo w Twoim zyciu. Mamy zyc dopoki nam dane zyc na tyle
          ile się uda szczęsliwie. Dla kazdego szczescie znaczy co innego. Napewno wszyscy
          teraz pomysla, ze szczescie bylo wtedy kiedy byli z nami nasi ukochani. Ale
          teraz tez musimy zaczac odnajdywac malutkie kawaleczki tego sczescia. Np. w tym
          , ze ktos zyczliwie sie odezwal, ze sie usmiechnal do ciebie, ze Ty moglas komus
          pomoc, wysluchac go. TAkie malutkie okruszki szczescia ale cieszmy sie z nich. A
          oni tam beda sie cieszyc razem z nami.
          dobranoc
          Halina-mama agatki
          • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej... 03.04.09, 23:07
            nie wiem, czy Wy tak macie, ale
            ja trochę się obwiniam za to "lepiej"
            u mnie to dopiero 4 miesiące,
            mój Brat był taki młody, zdolny, pełen zapału
            miał tyle planów i znikł tak prędko, wyszedł z domu
            i już do niego nie wrócił

            a ja mam dobre dni, Jego nie ma
            (przynajmniej fizycznie)
            a ja mam dobre dni,
            przecież gdy jeszcze był z Nam
            gdybym pomyślała, że coś może mu się stać, to
            byłabym pewna, że tego nie przeżyję, że oszaleję
            z rozpaczy

            a żyję, nie szaleję, czasem boli, że ach...
            ale bywa też lepiej, nawet więcej niż chwilami

            czy ja zwariowałam, czy ja jestem jakaś nieczuła
            gubię się w tym

            modlę się o to żeby było lepiej, a jak jest lepiej
            to gdzieś tam w środku mam wyrzuty sumienia,
            bo powinnam rwać włosy z głowy

            tłumaczę ciągle sobie, że On z nami jest,
            może nie cały czas, ale "zagląda" do nas,
            że jest Mu lepiej i wcale nie chciałby tu wrócić,
            że się spotkamy

            ale mimo wszystko czasem mam wrażenie, ze "boli" mnie za mało...

            rozpisałam się, jak zwykle chaotycznie
            mam nadzieję, że zrozumiałyście co mam na myśli

            pozdrawiam
            i życzę Wam miłych snów z Ukochanymi

            starsza siostra
            • maretta111 Re: chwilami jest lepiej... 07.04.09, 11:44
              Moja droga nie obwiniaj się jak jest lepiej, to dobrze że zaczynasz dostrzegać
              w życiu jakieś pozytywy że masz lepsze dni. Twój mały dorosły już brat jeśli to
              widzi to cieszy się przecież. Ja jaszcze szukam tej drogi. Drogi, która mi
              pokaże że świat toczy się dalej. Żyję, robię wszystko co trzeba, ale czasem
              łapię się na tym że jak automat. Dzieci chcą mnie widzieć uśmiechniętą, ale to
              czasem takie trudne, jak pomyśle że już nigdy nic razem nie zrobimy. Brakuje mi
              takiej codzienności, chociażby wypić z nim kawę. Bratanek nie może się
              pozbierać, jest taki zagubiony. Nie mogę nie wspomnieć o najważniejszej osobie,
              o mamie, która wygląda jak pokutnica. To wszystko mnie jeszcze przeraża. Tak
              więc z całego serca ciesze się razem z Tobą że masz więcej takich chwil że
              jest ci lepiej. Pozdrawiam cieplutko .
              www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
    • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej... 04.04.09, 16:18
      jest dziwnie,
      sobota wygląda jak kiedyś,
      wydaje się, ze gdzieś wyszedłeś...
      przy takiej pogodzie, na pewno nie siedziałbyś w domu

      wydaje się, że zaraz wrócisz

      a Twoja klasa ma chyba dziś ognisko...
      pierwsze bez Ciebie :(
    • justynakm1 Re: chwilami jest lepiej... 04.04.09, 17:25
      Wiesz Kubus, odkad odszedles, nie mam nawet 1 smsa w wknd. czasem
      ktos sie odezwie, jakas kolezanka, ale przerwaznie telefon milczy. a
      Ty dzwoniles i pisales smsy, pytales czy szczesliwie dojechalam do
      rodzicow, kiedy wracam, ze tesknisz.
      Kubus, tak mi Ciebie brakuje i tak mi teskno do Twoich pieknych
      niebieskich oczu.
      Do zobaczenia jutro, odwiedze Cie i przyniose zonkile i czerwona
      rozyczke. Jak Ty mi kiedys.
      papa Malutku
      • tylkoja9 ... 15.04.09, 15:54
        zawsze będziesz z Nami Bratku...
        • tylkoja9 ... 15.05.09, 22:52
          strasznie za Tobą tęsknię
          zobaczyć, usłyszeć, dotknąć...
          • maretta111 Re: ... 16.05.09, 08:00
            jestem sercem z Tobą
            • tylkoja9 Re: ... 16.05.09, 23:44
              dziękuje Marto

              zadku się odzywam, ale jestem...
              • halas1961 Re: ... 24.06.09, 23:55
                U mnie tez raz lepiej, raz gorzej.
                Na odejscie z forum jeszcze nie jestem gotowa, choc juz ponad rok jak Agatka
                odeszła. Cóz, zrozumienie można znaleźć tylko u człowieka w taki sam sposób
                cierpiącego, tęskniącego. I to nie jest rozdrapywanie ran, napewno nie...
                Halina-mama Agatki
                • justynakm1 Re: ... 02.07.09, 10:29
                  Tak, u mnie tez na zmiane: dol, gorka. Niby ostatnio bylo jakby
                  lepiej bo pracy duzo i stresu (choc ogolnie wszytko po mnie splywa
                  bo wierze, ze Kuba daje mi ta sile), ale znow jest dół. w sobote
                  mina 4 miesiące, najgorsze w moim yzciu. Jak tchórz uciekam od
                  mysli, obrazow, wspomnien, zdjec - próbuje sie jakos ratowac..zeby
                  nie oszalec, nie zwariowac. Tak mi smutno. tesknie za Toba Kubusiu.
    • tylkoja9 ... 23.07.09, 22:10
      dzis mi sie przysniles, taki fajny chlopak

      strasznie za Tobá tésknié

      bardzo Cié kocham Maly...
      • tylkoja9 Re: ... 26.08.09, 11:34
        i tak mija dzien za dniem,
        nie widzialam Cie juz tak dawno, nie slyszalam Twojego glosu
        :(
        • tylkoja9 Re: ... 18.09.09, 20:36
          mysle o Tobie caly czas Braciszku...
    • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej... 14.11.09, 18:25
      tęsknię za Tobą
      i tak już będzie zawsze...
      • maretta111 Re: chwilami jest lepiej... 17.11.09, 10:17
        Jestem jak zwykle z Tobą i tak już będzie zawsze. Marta
    • tylkoja9 Re: chwilami jest lepiej... 02.12.09, 00:27
      tylkoja9 napisała:

      > ale od wczoraj znowu źle
      >
      > tęsknię Mały Braciszku
      > nie obraź się za tego Małego,
      > dla mnie zawsze taki jesteś
      > - chociaż dziś już jesteś pełnoletni
      > - gdzieś tam :((((((
      >
      > Twoja stara siostra


      nie będę więcej podnosić swojego wątku,
      nie jest lepiej, jest inaczej, jest źle,
      a mija rok

      tęsknię za Tobą Słońce moje
      do zobaczenia mój Mały
      zawsze będę Cię kochać !!!
      • maretta111 Re: chwilami jest lepiej... 02.12.09, 09:50
        Justynko jestem sercem dziś z Tobą, pamiętam to dla Twojego" małego braciszka"
        (*)(*)(*)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka