ania_mania
05.10.11, 13:20
Córka od 01.09 uczęszcza do przedszkola publicznego. Do przedszkola była dobrze nastawiona, dużo na ten temat czytaliśmy i rozmawialiśmy od ok. roku. Było jedno spotkanie adaptacyjne, na którym były maluchy wraz rodzicami a następnego dnia została tam na 3h. Wróciła smutna i przez następny tydzień było sporo płaczu przy rozstaniach i odbieraniu (do tej pory odbieram ją przed leżakowaniem). W przedszkolu chodziła za rękę z Panią, nie chciała sama jeść (potrafi) i ogólnie była bez humoru. Pytała jaki jest dzień, czy idzie do przedszkola, budziła się w nocy, z przedszkola codziennie zabierała kapcie do domu. Po ok. 1,5 tyg. uspokoiła się, bez płaczu szła rano do sali, opowiadała o przedszkolu coraz więcej i chętniej. Przy odbieraniu jednak bardzo płakała na mój widok a Pani przekazała mi, że w okolicach obiadu robi się płaczliwa. Przyjęłam, że ten szloch, to upust emocji nagromadzonych w przedszkolu bo ogólnie wracała po tych 3h bardzo zadowolona, wesoła i bez protestów kładła się w domu na drzemkę. Ponieważ wkrótce wracam do pracy zaczęliśmy rozmowy na temat leżakowania w przedszkolu (protest i płacz), przestała w przedszkolu też zupełnie jeść. Zapytana z detalami opowiada , jaki to pyszny obiad zjadła a tymczasem Pani przy odbieraniu pokazała mi nietkniętą porcję obiadową. I tak się zastanawiam, czy to reakcja na stres pt. wkrótce mama przestanie mnie zabierać wcześniej czy to jakiś nowy problem i chodzi o coś innego? Bardzo proszę o pomoc w rozwikłaniu zagadki bo córka potwierdza wszystkie moje pytania w stylu "Czy martwisz się córeczko ..." a to mi w niczym nie ułatwia rozwiązania problemu.