Dodaj do ulubionych

Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak snu)

15.12.08, 10:55
Pani Ewo, drodzy Rodzice,

długo zbieram się do napisania tego postu, myslac, ze bardzo trudno nasz klopot zwiezle opisac, ale jestesmy z mezem juz bezsilni. I pewnie nie dostaniemy tu odpowiedzi na wszystkie nasze pytania, to jednak bardzo prosimy o jakies wskazowki, czy chocby wsparcie od tych rodzin, ktore maja podobny "zbior problemow".

Napisze o tym, co jest teraz, potem co (tak nam sie wydaje) moglo sie do tego przyczynic) a potem co z tym (bezskutecznie niestety) robimy.

Nasza córka (2 lata) od wielu miesiecy kazdej nocy budzi sie mniej wiecej kolo 3 i przez jakies 2-3 godziny placze, krzyczy, wije sie w lozku, drapie, kilka tygodni temu zaczela zdzierac z siebie ubranie, jakby ja "bolalo". Krzyczy przy tym "nie nie" i "ała". Robi to zawsze w półśnie. Nawet po wybudzeniu jej, przewinieciu, zmianie koszulki, bądź nawet rozebraniu całkowicie, gdy juz jest zupełnie obudzona, po kilku minutach spokojnego przysypiania - dzieje sie to samo - placz, wicie sie, prezenie, krzyk. W tym czasie domaga sie na zmiane: picia, mleka, na nocnik, zaniesienia do naszego lóżka, lub przeniesienia do swojego łóżeczka, no a gdy sie juz zupełnie wybudzi, bo np. zapalimy swiatlo - to oczywiscie chce sie bawic, jakby nie bylo tych godzin płaczu przed chwila . Około 5.30 (gdy ja wstaje do pracy) mała jakby nigdy nic, ładuje sie pod kołdre, przytula pieska i zsypia słodkim snem, budzac sie w jak najlepszym humorze.

Didaskalia sa takie: Hania to alergik i niejadek. W okresie wczesnoniemowlecym jadla bardzo, bardzo malo w ciagu dnia, ja wczesnie stracilam pokarm (ok 4 mca), i byl taki okres kilku miesiecy, ze jadla praktycznie wylacznie w nocy - wtedy przez sen wydudlala ze 2 butle humany bananowej, gdybysmy nie karmili jej w nocy, nie jadlaby wcale. Wiec z pediatra zdecydowalismy, ze z dwojga zlego lepiej ja karmic nocami .. moze tak jej sie utrwalilo, ze bez mleka, posilku, nie wiem, nocnej przerwy na lunch nie moze spac normalnie?

Hania alergik - gdzies kolo 5 mca zycia mloda dostala typowych objawow skazy bialkowej (gdy karmilam ja piersia nie jadlam nabialu zadnego), ale zanim ja dobrze zdiagnozowano - mloda przeplakala pare miesiecy drapiac sie strasznie (zwlaszcza w nocy), nie spiac przez to z bolu, a my zrozpaczeni nie wiedzielismy jak jej pomoc. Przejscie na diete dla alergikow pomoglo, skora wydobrzala, mala drapala sie tylko, gdy zjadla za duzo bialka, albo dostala cos "niedozwolonego". No ale znowu - byc moze utrwalilo jej sie to nocne przebudzanie na placz, bol i drapanie i teraz, mimo, ze skore ma fajna, praktycznie bez zadnych krostek, nie dostaje nic co ja uczula - ciagle nie potrafi przespac spokojnie nocy przez tamten okres niespokojny??

Hania jest nadrwazliwcem (gdy czytam o zaburzeniach integracji sensorycznej widze troche elementow wspolnych, ale bez paranoi, nie chce przypisywac jej wszystkich chorob, o ktorych czytam). Faktem jest jednak, ze wylaczenie telewizora (niestety wczesniej ogladala bajki na mini mini i jakas muzyke na kanalach muzycznych) - bardzo BARDZO ja wyciszylo, wlasnie wtedy zaczela przesypiac po raz pierwszy cale noce, lepiej jesc, no naprawde kolosalna zmiana, jednym slowem, nie przetwarzala bodzcow z TV. Poza tym, mloda bardzo nie lubi glosnych dzwiekow, niepokoi sie gdy ktos krzyczy, placze, biega, nie lubi tlocznych glosnych miejsc, zamieszania, po kazdej rodzinnej imprezie widzimy od razu, ze odchorowuje ja w nocy (nie moze zasnac, wiecej sie przebudza, placze, krzyczy przez sen).

Mimo tego wszystkiego gdzies w okolicach wakacji nastapila znaczna poprawa, Hania przesypiala noce, ladniej jadla, wszystko bylo ok. No i gdzies wrzesien - październik - abarot, tylko teraz te jej przebudzenia nabraly takiej regularnosci, nawet co do godziny, jak opisane powyzej.

Jestesmy z mężem okrutnie zmeczeni. Z małą przerwa, nie spimy praktycznie od dwoch lat, nie ma chyba lekarza, ktorego bysmy nie prosili o diagnoze: neurolodzy, laryngolodzy, usg brzucha, chirurg, kurcze, wszedzie bylismy. No i nikt nic (tfu tfu na szczescie) nie wyszukal. Hania jest zdrowym fajnym pogodnym, bardzo kontaktowym, ruchliwym, rozbieganym bardzo ładnie fizycznie rozwinietym dzieciakiem (uwielbia plywanie, łyzwy, wspinanie sie na wszystko, taniec).

Dzis w nocy poplakalismy sie ze zmeczenia .. echh

Jeszcze tylko - dla pelnego obrazu, co robimy w nocy z mala: gdy zaczyna juz bardzo glosno i przeciagle plakac biore ja z jej lozeczka i klade z nami (byl czas, ze to pomagalo, spala do rana spokojnie), po chwili mloda zaczyna znowu plakac i - to, co powyzej - dostaje pic. Chwila ciszy - krzyk, placz, wicie - przewijam ja, troche wybudzam z tego amoku, prztulam kolysze - to zaczyna krzyczec i pokazywac raczka ze chce mleka, chwile czekam, ze moze przysnie bez tego, ona krzyczy coraz bardziej - dostaje mleko, chwile przysypia, po parunastu minutach - krzyk, wicie, zdzieranie ubrania, wolanie na nocnik, albo znowu picia, a my jak durni - latamy i usilujemy zrobic cokolwiek, zeby ona zasnela.

To bardzo długi post, dlatego krotko na koniec BARDZO PROSIMY O POMOC, i dziekujemy za wszystkie wskazowki

Natalia i Maciek - rodzice 2-letniej Hani
Obserwuj wątek
    • izabeladrozd Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 15.12.08, 12:17
      hej wasza coreczka jast kochanym madrym dzieckiem i wrazliwym ale wydaje mi sie
      ze utrwalila sobie takie zachowanie nocne raczki mleko nocnik pic a wy daliscie
      sie w to wciagnac wiem bo moj maly tez tak zaczal jeszcze 10 dni temu kladlam go
      do lozeczka i spal z jedna przerwa na mleczko ale zaczelo mi sie zdarzac ze
      bralam go do siebie i zaczelo sie powiem ci tylko tyle ze czekam na przerwe
      swiateczna i chodzbym miala wstawac po 20 razy przytule poglaskam i do lozeczka
      zadnego noszenia i brania do lozka to troche bezwzgledne ale chba jedyny sposob
      na poprawe to konsekwetne odmawianie wszystkich dodatkow do snu mleka nosznia i
      spania z rodzicami tym bardziej ze u lekarzy wszystko ok pozdrawiam
      • nat.wroclaw Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 15.12.08, 19:13
        Witaj,

        probowalismy ja przeczekac w kwestii histerii nocnych (to bylo przed etapem
        brania jej do nas do lozka). Plakala wiele godzin. Nie 20 minut, nie godzine,
        potrafila nie spac i plakac gdy tylko wsadzalismy ja do lozeczka od 2 do 6 rano,
        sasiedzi ostrzegali, ze zadzwonia na policje. Siedzialam z nia w pokoju czekajac
        az zasnie - rozbudzala sie i skakala w lozeczku, myslac, ze siedze tam dla
        zabawy albo plakala glosno.

        Boje sie, co byloby teraz... :(( naprawde widok wijacego sie, krzyczacego,
        placzacego _kilka godzin_ dziecka to ostatnia rzecz, ktora rodzic jest gotow
        widziec. Hani histerie niestety sa bardzo intensywne i wierze - ze najbardziej
        wyczerpuja ja sama - fizycznie, psychicznie, emocjonalnie.

        Strasznie to trudne, teoretycznie znam te techniki - zelazna konsekwencja
        wsadzac do lozeczka, dawac tylko wode do picia, etc etc. Ale boje sie, ze
        narazenie malej na cale noce placzu, niespania - ze moge zrobic jej tym jakas
        krzywde, ze moze osiagne co chce, ale cos w niej zlamie i konsekwencje negatywne
        - beda nieodwracalne.

        Dlatego opisalam to ze szcegolami na forum, bo .. moze ktos madrzejszy od nas, z
        wiekszym doswiadczeniem - moze Pani Ewa, doradzi, podpowie.

        Dzieki za odzew i pokrzepienie w kazdym razie Iza.
        pozdrawiam
        Natalia
        • jola_ep Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 15.12.08, 19:50
          Próbowaliście terapii integracji sensorycznej?

          Dzieci w tym wieku bardzo często budzą się, ale nie do końca - nadal przeżywają koszmar i pomaga dopiero obudzenie dziecka. Wiąże się to z naturalnym rozwojem układu nerwowego dziecka.
          Ale zwykle trwa to krótko. U Was jest bardzo nasilone, być może związane jest to właśnie z jego nadwrażliwością.

          Metody, które tu opisujesz, nie są dla Twojego dziecka. U tych wrażliwych tylko nasilają problem...

          Ja miałam podobnie, ale dużo, dużo lepiej: mała szybko uspokajała się przy piersi. Trochę więc Was rozumiem...

          Pozdrwaiam
          Jola
          • nat.wroclaw Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 15.12.08, 20:00
            Jola,

            nie probowalam tej metody, W ogole samo pojecie uslyszalam niedawno, poczytalam
            w sieci, wyszlo mi ze sporo rzeczy u Hani sie zgadza, ale sporo tez raczej nie.
            wiec nie wariuje (ale telefon do terapeuty juz sobie spisalam w komorke ;))

            Mnie tez cos mowi, ze takie przetrzymanie Hani na sile to nie dla niejjakos
            intuicyjnie czuje, ze z Hania trzeba spokoj grabarza, cierpliwie do bolu.

            Z koszmarow wybudzam ja delikatnie - zgodnie z rada madrego pediatry. No ale juz
            caly spektakl: wicie, wierzganie, krzyk wielogodzinny, _zrywanie z siebie
            ubrania_, domaganie mleka, picia, nocnika, czytania ksiazeczek .. to juz ponad
            moja madrosc.. nie mam pomyslu co tu zrobic, zeby madrze zrobic, a przy okazji,
            zeby ze zmeczenia i niewyspania trupem nie pasc.

            Dzieki!
            • jola_ep Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 15.12.08, 20:07
              Mam wrażenie, że to może być raczej problem zdrowotny... Moja kuzynka tak miała. U jej dziecka problem był prawdopodobnie związany z niewielką przepukliną, wykrytą dopiero przy okazji innego zabiegu chirugicznego w wieku 2 lat... Ale jak piszesz, pod tym kątem dziecko było badane.
              Nie dajcie sobie komukolwiek wmówić, że robicie coś źle.

              Więc potrzebujece mądrego lekarza- cudotwórcę.

              Pasożyty itp. oczywistości przebadane? Bierze leki na alergię? Pytałaś na forum Alergie? (nie zaglądam tam od wielu lat, ale kiedyś zdarzały się mądre rady). Może w tym kierunku pokopać?

              Pozdrawiam
              Jola
              • nat.wroclaw Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 15.12.08, 20:25
                hej Jola,

                hmm, po tym, jak wszyscy lekarze po kolei patrzyli na nas z wielkim znakiem
                zapytania w oczach "Co panstwo chca od tego dziecka" mowiac ze jest kompletnie
                zdrowe porzucila mysl o tym, ze cos jej dolega.

                Kupa, testy na lamblie, na pasozyty, na krew utajona, na resztki pokarmowe,
                wszystko przebadane.

                Lekow jakichs wielkich nie bierze - fenistil tylko w kroplach + dieta, ona ma
                skaze bialkowa i sypie ja po pomidorach, malinach, morelach, czyli standard w
                sumie, tylko skaza silna. sensowna alergolog ma ja pod opieka.

                Naprawde, szukalismy wszedzie. Jeden pediatra (ten, co kazal wylaczyc telewizor)
                powiedzial tylko tak: ten typ tak ma, musicie przeczekac. Z koszmarow wybudzac,
                krzyki przeczkac, robic cokolwiek, byleby sie dziecko mniej eczylo a wy z nim po
                nocach. Moze trwac nawet do 5-6 rż. Taki temperament, taka wrazliwosc. Dżizaz ... :(

                Pani Ewo (nie wiem, czy ekspert ma czas, by przebrnac te moje elaboraty) ale
                jesli - bardzo prosze o ewentualne potwierdzenie / zaprzeczenie temu co,
                powiedzial ten pediara.

                Dziekuje
                N.
                • izabeladrozd Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 15.12.08, 22:37
                  wiecie ja tez nie moge sluchc jak maly placze i tez boje sie policji ze sasiedzi
                  wezwa i zastanawiam sie czy zostawiajac go w lozeczku i zagladajac do niego co
                  3 minuty nie robie mu krzywdy dlatego narazie czekam i szukam a jak beda ferie
                  to sprobuje tylko ze bede z nim w pokoju no i poszukam tej terapii integracji
                  sensorycznej moze to cos pomoze i czkam na odzew eksperta a moze to poprostu
                  taki wiek pozdrawiam trzymajcie sie cieplutko i zycze sily
                  • annakate Re: Ku pokrzepieniu serc 16.12.08, 20:24
                    moje dziecko pierwszą noc przespało mając 2 lata i 4 miesiące. ja wyglądałam
                    już jak zombie i podpierałam się nosem - ile mozna nie spać? Najpierw były
                    dzikie harce z zasypianiem, w nocy było twarde żądanie - "mlećko" - żadna tam
                    woda czy herbatka, bo dopiero robiła sie granda. Budziła się tez koło piatej jak
                    mąz szedł do pracy i juz nie było zmiłuj, żadnego spania. Dziecko było
                    najzupelniej zdrowe. jeszcze przez całe przedszkole w nocy bywały "wędrówki
                    ludów" do naszego łózka. Teraz ma 14 lat, średnią w szkole 5,0 i rano trudno ją
                    docucić, żeby wstała do szkoły. Ku pokrzepieniu serc;)
                    • nat.wroclaw Ja wiem, ze to kiedyś minie, ale co robić DZIŚ? 16.12.08, 21:52
                      Wiecie, żyje naprawde od dlugiego czasu ta mysla, ze to sie wreszcie kiedys
                      skonczy.

                      Ale na dzis, nie wiem co robic, stad ten post i te pytania. Co robic, gdy mala
                      rzuca sie, wije w lozku w polsnie, gdy sie prezy jak dziecko w Egzorcyscie, gdy
                      placze i placze trzy godziny i nic poza pojeniem ja mlekiem lub zabawa tego
                      placzu nie konczy? A poic ja mlekiem nie moge cala noc, natomiast na zabawe dla
                      swietego spokoju tez nie moge sie zgodzic. Noc jest od spania.

                      help.. :(

                      • mikas73 Re: Ja wiem, ze to kiedyś minie, ale co robić DZI 22.12.08, 13:21
                        Nie wiem tak przyszło mi do głowy... :
                        Może spróbować połozyć małą dużo, dużo później niż zwykle i to
                        porzadnie wymęczoną (np. po wieczornym basanie albo po długim
                        spacerze). Może wtedy - organizm nie będzie miał siły na takie harce
                        po nocach. Mojemu starszemu synkowi pomogło to przesypiać noce i nie
                        budzić się do karmienia (nie było takich kaszmarów i krzyków jak u
                        Was). Kiedy nauczył się przesypiać noce wróciłam do wcześniejszych
                        pór zasypiania.
                        Może też spróbować ją delikatnie obudzić przed tą godziną.3:00 -
                        kiedy to przeżywa te koszmary, dać wtedy pić, jakoś utulić.Chodzi mi
                        o to żeby jakby uprzedzić tak gwałtowne budzenia.
                        Mało wymyslne te rady ale "a nuż" pomogą, bo jak widzę próbowliście
                        wszystkiego a problem rzeczywiście duży. Pozdrawiam
                        • nat.wroclaw Re: Ja wiem, ze to kiedyś minie, ale co robić DZI 22.12.08, 18:40
                          Hej, Mikas,

                          dzięki wielkie za odzew. Czasem tak jest - niespecjalnie, ale tak wychodzi, że
                          Hania kładzie sie spac pozniej i jest dosc zmeczona no i nie ma reguly. Czasem
                          spi lepiej a czasem po 2-3 godzinach zaczyna sie jazda.

                          Wybudzac jej wczesniej nie probowalismy, szczerze mowiac dziekujemy Bogu za
                          kazda sekunde snu, wiec do glowy nam nie przyszlo, zeby ja specjalnie wybudzac
                          wczesniej. Ale kto wie, moze na zasadzie wyprzedzenia faktu, hmm Swieta to dobra
                          okazja, zeby sprobowac.

                          Wielkie dzieki
                          Nata

    • Gość: marys Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.08, 23:52
      jestem mama 15 letniej córki, która nigdy nie lubiła spać. Już jako
      noworodek bardzo mało spała, inne dzieci 2-3 godziny, moja córka
      maksymalnie 1 godzinę. Gdy miała 2 miesiące gruntownie ją
      przebadałam bo myślałam, że coś jej dolega skoro nie może spać.
      Późnije było jeszcze gorzej. Gdy w końcu zasnęła po godzinie bujania
      wózkiem, budziła się regularnie codzinnie po pół godzinie snu i
      wyła.... Jak miała 2,3,4 ,5 6 lat co noc budziła się, wyła, i
      biegała po mieszkaniu. Byłam wykończona, tym bardziej, że miałam już
      drugie dziecko. Co wieczór bardzo dużo problemy z zasypieniem.
      poprawiło się trochę gdy nauczyła się czytać. Wieczorne czytanie
      działało na nią uspakajająco. Obecnie ma 15 lat. Spi bardzo mało.
      Często zasypia o 2 lub 3 w nocy....ale tak poza tym jest normalnie
      rozwijąącym się dzieckiem. Obecnie kończy gimnazjum. Po tylu tatach
      walki z brakiem snu u mojej córki doszłam do wniosku, że tak jak
      ludzie różnią się kolorem włosów, tak róznia się też potrzebami w
      zakresie snu.... Nie ma innej rady, trzeba zaakceptować ten stan
      rzeczy. pozdrawiam mama ewy co nie lubi spać....
    • Gość: joanna Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s IP: 80.72.34.* 28.12.08, 00:56
      Mi to wygląda na lęki nocne związane z rozwojem układu nerwowego. Mój syn miał coś podobnego w wieku trochę ponad 2 lata, ale krócej i dużo mniej gwałtownie niż u was. My natychmiast wybudzaliśmy, gdy zaczynał się płacz przez sen, często nie dało się utulić ponownie do snu - bawiliśmy się z nim i zasypiał po 2 godzinach jak Wasza córka (my do pracy niedługo później niestety). Ponieważ w pewnym momencie też już byliśmy zmęczeni (a nerwowy nastrój rodziców udziela się dziecku) podzieliliśmy się, tylko jedno zajmowało się synem, drugie spało ze stoperami, albo nawet poza domem jak było trzeba. Koniecznie prześledźcie rutynę dnia córki,trzeba ograniczyć niepotrzebne bodźce (telewizor odpada, tylko znane już bajeczki na dvd i niezbyt żywe), ograniczyć dostęp obcych osób do córki, poinstruować opiekunkę/rodziców, nie przesadzać ze spaniem w ciągu dnia (np. 2 godziny to może być za długo, ale jak nie śpi w ogóle i wcześnie idzie spać typu 19.00 to nocne życie macie zapewnione), no i przeczekać. U nas minęło po jakichś 3 miesiącach (ale nie było codziennych pobudek - raczej raz/dwa razy w tygodniu). Ostatnio czytałam też o nocnym życiu 3-latków, to taki etap rozwojowy który mija i nie jest oznaką żadnej choroby.
      • nat.wroclaw Maryś, Joanna .. 28.12.08, 11:56
        Dziękuję Wam bardzo za wsparcie i podzielenie się doswiadczeniem. Zwłaszcza, że
        to stary wątek i troche straciłam juz nadzieję, że wypowie się w nim Pani Ewa ..
        wiem były Święta, ekspert też musi pobyć z rodziną.. no nic, ale do rzeczy.

        Maryś: hmm może cos jest na rzeczy, bo... ja jestem dosc podobna do Twojej corki
        :) W żłobku i przedszkolu leżakowanie to był dla mnie koszmar, który dobrze
        pamietam do dzis, nie lubilam spac, wieczorami "nypałam" jak mawiala moja mama
        do pozna, lbie pracowac w nocy, czytanie nocne - czasem do rana, no wszystko jak
        u Ciebie od najmlodszych lat. Hm, moze mala ma to po mnie? :)


        Joanna: od wakacji mala ma bana na telewizję, zadnych bajek zwłaszcza!(duzo
        bardziej stymulujący jest jeden rozkrzczany i pelen gwałtownych scen odcinek
        Smurfów, czy Globtrottera Grovera, niż puszczany wczoraj "Masz wiadomosc" z Meg
        Ryan)

        Jedyne co czasem jej puszczamy to Marsz Pingwinow i tez tylko lightowe sceny,
        jak pisklaki bawia sie na sniegu.

        Hania ma poukladany dzien, zajmuje sie nia babcia, kazdy dzien podobny,
        telewizji niet, spokój grabarza, drzemki dzienne w miare regularne, do 1,5 godziny.

        Sama widzisz - wszystko wydaje sie ok, Hania w dzien jest cudownym pogodnym
        rozesmianym bąblem, jest fantastyczna. A w nocy zaczyna sie jakiś koszmar. Dzis
        plakala, przysypiala i znow bardzo krzyczala na przemian od 10 do 3 nad ranem.
        Wybudzalam ja, chwila spokoju, przysypiala, i znow nagle wicie sie, rzucanie,
        kopanie nogami, krzyk i placz. Masakra :((
        Kolo 3 dostala butle mleka (wczesniej nie chciala)i wreszcie przysnela do
        jakiejs 5. Dziś w nocy tak sie balam, ze myslalam, ze wezwe pogotowie, nie
        mialam z nia kontaktu, patrzyla w bok i tylko plakala ... Jezu, straszny to
        widok :((

        W tym tygodniu zaczniemy serie wizyt w poradni gastroentorologicznej - tam nas
        skierowal pediatra.. beda szukac przepukliny, niedomykania sie wpustu zoladka,
        nadwrazliwosci na rozne pokarmy .. echh zobaczymy.
        Na razie Mala jak nie spała, tak nie śpi.

        dziekuje Wam i pozdrawiam!
        Natalia
        • iwpal Re: Maryś, Joanna .. 28.12.08, 17:44
          I masz rację, ze do gastroenterologicznej
        • mooh Re: Maryś, Joanna .. 28.12.08, 18:35
          Nat, też mam córkę alergiczkę. Trochę dziwną alergiczkę, bo na
          niektóre alergeny reaguje silnymi bólami głowy i zmianami
          zachowania. Zanim dosżłam, że przyczną bólu głowy u mojej 1,5
          rocznej wówcas córki jest mleko, przeszliśmy całą serię
          skomplikowanych badań, z tomografią i rezonansem głowy w
          znieczuleniu ogólnycm włącznie. Potem przypadek sprawił, że udało mi
          s się skojarzyć dziwne zmiany w zachowaniu dziecka ze zjedzonym u
          znajomych jogurtem i wtedy posżło już górki.
          Moja córka na niektóre pokarmy reaguje pokrzywką, na niektóre
          reakcjami ze strony układu nerwowego, na niektóre dusznością. Gdy
          pojawiły się pokrzywki i duszności, zaistaniała konieczność
          podawania regularnie jakiegoś środka antyhistaminowego. Padło na
          Zyrtec. I wtedy problemy zaczęły się na nowo. Mała zaczęła się
          zachowywać histerycznie, czasem wręcz agresywnie, była pobudzona
          ruchowo, nie potrafiła skupić uwagi na niczym nawet przez 3 minuty.
          Gdy powiedzałam lekarce, że według mnie przyczyną jest sam Zyrtec,
          widziałam jak mnie mentalnie postukała po głowie, informując z
          paternalistyczną wyższością lekarza nad pacjenem, że to absolutnie
          niemożliwe. ALe lek zmieniła :) Odkąd córka dostaje Claritine, jest
          spokój. Studiowałam wprawdzie kierunek medyczny, ale lekarzem nie
          jestem. Nie wiem, jaki jest związek między agresywnymi zachowaniami
          mojej córki a przyjmowanym Zyrteciem, ale wiem, że odkąd Zyrtecu nie
          podaję, mała nie rzuca się na mnie z pięściami, jest spokojna,
          pogodna, doskonale współpracuje, potrafi długo zająć się zabawą.
          Dlatego nie obchodzi mnie, że w mojej przychodni uchodzę za
          stukniętą matkę :)
          Wiem, że to zupełnie inny przypadek, ale wymiany doświadczeń nigdy
          dość. Może na wszelki wypadek poproś o zmianę tego Fenistilu na coś
          innego?
          • nat.wroclaw mooh :)) 29.12.08, 00:04
            góra z górą! Jak ja Cie miło wspominam z Niemowlakow! Dzieki za wsparcie i tutaj.

            Poczytalam o tych 3 lekach, wydaje sie ze fenistil to niemal dokladnie na to, co
            ma Hania.

            Ale mysle, ze dobrze byloby te jej "zgadywana" alergie ( dotychczas tylko po
            objawach i probnym odstawianiu roznych pokarmow) zbadac testami (2latkom juz
            chyba mozna?).

            Dziekuje za podpowiedz - bede pamietac, zeby zagadnac nasza alergolog o to!

            Usciski
            nat
            • mooh Re: mooh :)) 29.12.08, 12:00
              Nat, faktycznie, kopę lat się nie widziałyśmy :) :) :)

              Testy oczywiście możesz zrobić, ale ich wartości referencyjne u
              dzieci są mało miarodajne. Szczególnie panele wykonywane na próbce
              krwi. Testy skórne stosunkowo często wychodzą fałszywie ujemne,
              ponieważ brak reakcji skórnej potwierdza jedynie brak alergii Ig-E
              zależnej na dany alergen, nie wyklucza pozostałych dwóch mechanizmów
              Ig-E niezależnych. Według najnowszych wytycznych wykonywanie testów
              skórnych u dzieci nie jest błędem i może mieć dużą wartość
              diagnostyczną pod warunkiem, że nie jest to jedyna metoda, na
              której się opieramy. Tak czy inaczej, podstawą jest dokładna
              obserwacja. Niestety.
        • Gość: joanna Re: Maryś, Joanna .. IP: 80.72.34.* 30.12.08, 01:44
          Jak dla mnie to mało prawdopodobne, że akurat tylko w nocy objawiają się alergie, problemy gastrologiczne itd. Gdyby miała tego typu problemy - musiałoby coś być w dzień. A może dajcie sobie spokój z lekarzami - zamęczacie ją tymi wizytami? To właśnie te wizyty mogą być żródłem stresu odreagowywanego w nocy. Jesteście pewni, że mała nie przeżyła nic traumatycznego co objawia się lekiem przed ciemnością i samotnością? Czy ma zapaloną lampkę w pokoju, a jeśli tak to czy lampka lub inne przedmioty nie rzucają niepokojących cieni? Może ona boi się jakichś potworów? Jakie bajki/historie opowiada jej babcia? Czy rozważyliście zmianę łóżka na takie, żeby któreś z Was mogło spać z nią w jej pokoju (mój syn też nie lubi zabierania do naszego łóżka). Może trzeba usunąć z pokoju duże zabawki, pluszaki - moze coś na co patrzy przy usypianiu śni jej się potem, przeraża ją. Jedyny lekarz do którego wybrałabym się i to sama - bez dziecka to psycholog dziecięcy - opisałabym wszystko. i jeszcze jedno w stanach niepokoju podawałam czasami małemu lekkie syropki uspokajające - Sedalia lub Sonna - może coś pomogą Waszemu dziecku.
          • iwpal Re: Maryś, Joanna .. 30.12.08, 19:48
            >>>Gość portalu: joanna napisał(a):
            > Jak dla mnie to mało prawdopodobne, że akurat tylko w nocy
            objawiają się alergie, problemy gastrologiczne <<<

            To, co dla Ciebie jest mało prawdopodobne, dla osób pracujacych z
            dziećmi może być standardem :-D

            W dzień dziecko jest aktywne, pewne nieprzyjemne odczucia sa mniej
            zauważalne albo nie zwraca sie na nie takiej uwagi (wzdęty brzuszek,
            częste gazy, bekanie, nadmierne chrząkanie, przewlekła chrypka,
            przewlekły katar, szorstka, sucha skóra, łuszczące sie płatki uszu
            itp.itd.). W nocy "jeżdżenie" w brzuszku czy palenie w przełyku jest
            dużo bardziej dokuczliwe.
            A u niemowląt z nietolerancją pokarmową - kazda pozycja leżąca może
            być nieprzyjemna, dlatego wiele bardzo nerwowych i niespokojnych (z
            powodów gastrycznych)dzieci uspokaja sie w okresie, gdy zaczyna
            siedziec lub wstawać.

            Pewnie, ze inne przyczyny zaburzeń snu też mogą być, ale nie
            przesadzajmy z tym psychologizowaniem, bo kiedyś, gdy była inna
            wiedza, wiele objawów przypisywano czynnikom psychologicznym, nie
            mając pojecia ze podłoze moze być somatyczne.
          • iwpal Re: Maryś, Joanna .. 30.12.08, 19:51
            >>>Gość portalu: joanna napisał(a):
            i jeszcze jedno w stanach niepokoju podawałam czasami małemu lekkie
            syropki uspokajające - Sedalia lub Sonna - może coś pomogą Waszemu
            dziecku.<<<

            Bez konsultacji z lekarzem???
            Znaczy - lepiej podać leki uspokajające niż wziąc pod uwagę
            nietolerancję pokarmową ?

            A moze coś mocniejszego, np.relanium czy hydroxyzynę - też niektórym
            pomagały
            • Gość: joanna Re: do iwpal IP: 80.72.34.* 30.12.08, 20:40
              Jakoś nie widzę żebyś coś tu doradziła, tylko krytykujesz. Proponuję więcej życzliwości w stosunku do ludzi. To nie sztuka ciągać dziecko po lekarzach w poszukiwaniu coraz to nowych chorób - proponuję wziąc to pod uwagę. I jeszcze raz podkreślam - psycholog dziecięcy będzie tu przydatny, dzieci to nie są małe głupie zwierzątka pozbawione uczuć. a wiele chorób czy objawów ma właśnie podłoże psychosomatyczne. Syropki zaleciła moja pediatra w podobnych stanach lęku, dlatego o nich wspominam. Generalnie jestem niechętna faszerowania dziecka lekami, syn jeszcze nigdy nie brał antybiotyku, sterydów i innych silnych lekarstw (ma 3 lata). Niemniej jednak są takie sytuacje kiedy farmakologia może pomóc i nie widzę powodu aby z tego nie korzystać.
              • iwpal Re: do iwpal 30.12.08, 21:43
                >>>Gość portalu: joanna napisał(a):

                > Jakoś nie widzę żebyś coś tu doradziła, tylko krytykujesz.
                Proponuję więcej życzliwości w stosunku do ludzi. To nie sztuka
                ciągać dziecko po lekarzach w poszukiwaniu coraz to nowych chorób -
                proponuję wziąc to pod uwagę. I jeszcze raz podkreślam - psycholog
                dziecięcy będzie tu przydatny, dzieci to nie są małe głupie
                zwierzątka pozbawione uczuć. a wiele chorób czy objawów ma właśnie
                podłoże psychosomatyczne.<<<

                Masz rację.
                A co do krytyki - nie zauwazyłam, abym wyłącznie krytykowała.
                Jestem psychologiem dziecięcym, wiec to, co napisałam, to nie
                wyssane z palca bzdury bez znaczenia, tylko to, co z wiem z praktyki
                z małymi dziećmi. Na początek trzeba rozeznać sie w przyczynach
                somatycznych, bo można zabrnąć w ślepą uliczkę. Nieraz mam dzieci, u
                których bez zrobienia dokładnych badań gastro- stwierdzano
                psychosomatyczne podłoze np. bólów brzucha, a okazywało sie ze to
                stan zapalny jelita, candida czy inne psakudztwo.
                Dlatego przestrzegam przed psychologizywaniem tak, gdzie najpierw
                trzeba rozwazyć cos innego.
                • Gość: joanna Re: do iwpal IP: 80.72.34.* 30.12.08, 22:51
                  A jak wytłumaczysz fakt, że w czasie drzemki dziennej w pozycji leżącej (która jak piszesz jest obciążająca przy nietolerancji pokarmowej) - nic się nie dzieje i dziecko wybudza się bez wicia, płaczy i zdzierania ubrania. Trochę to nielogiczne.
                  • iwpal Re: do iwpal 30.12.08, 23:02
                    Bardzo Cie przepraszam Jonno, ale wróżką nie jestem, podaję tylko
                    możliwe przyczyny.
                    Moze drzemka dzienna trwa na tyle krótko, ze nie zdażą sie rozwinąc
                    nieprzyjemności, a może po prostu nie dostaje przed nią swojej
                    ulubionej butli z mleczkiem (które moze być głównym winowajcą).
                    Poza tym typowe lęki nocne (wynikajace z przestrachu, wyobraźni,
                    skoku rozwojowego, dużych zabawek czy cieni za oknem, stresu itp.)
                    zwykle nie wiązą sie z wiciem i zdzieraniem ubrania.
                    • Gość: Joanna Re: do iwpal IP: 80.72.34.* 31.12.08, 00:15
                      No może faktycznie to wicie i zdzieranie ubrania to nietypowe - syn tego nie miał. Drzemka pisali że 1,5h - nie tak krótko. Autorzy wą tku piszą też że zrobili już praktycznie wszystkie badania i nic nie wykryto (jak rozumiem badania kału też). Miałam kiedyś zapalenie jelita - człowiek nie jest nigdy pogodny i wesoły przy tej dolegliwości (a to dziecko w dzień jest). Zastanawiam się jak tak małemu dziecku pomoże gastroenterolog - usg brzucha nie jest w stanie wykryć wszystkiego, a nie wiem czy u tak małego dziecka robi się gastroskopię.
                      Co do candidy to znalazłam to
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30155
                      • nat.wroclaw gastroskopia 31.12.08, 00:40
                        ano podobnież sie robi maluszkom w znieczuleniu ogolnym (nie mylic z tradycyjna
                        narkoza) podaje sie kroplowke usypiajaca dziecko tylko na tyle, ile trwa badanie
                        czyli ok 3 minuty.

                        Kal badany, pasozytow niet, krwi utajonej niet, lamblii niet, na grzyby
                        (candide) nie badali. Teraz bedziemy powtarzac przed wizyta u gastroento znowu
                        kupe / mocz i krew + badanie TSH.

                        Joanna, dotknelas sedna sprawy - bo ja jej drapanie, bole zebow, cuda somatyczne
                        jakos jeszcze ogarniam umysłem, ale ekspresje w nocnych rzucawkach (ubranie,
                        etc) juz nie. Moze taki ma temperament (b. zywiolowa, po matce, heh..) i dlatego
                        tak robi to wszystko, bardzo intensywnie przezywajac?
                  • nat.wroclaw iwpal / Joanna 31.12.08, 00:32
                    dobry wieczór,

                    czytam z uwagą wszystko, co piszecie i Waszą rozmowę też - DZIĘKUJĘ!

                    iwpal - na razie z somatycznych rzeczy, o których wiemy, to sprawy z jedzeniem. Teraz jest gorzej, znowu wyskoczyły jej swedzace krostki - wiec wczoraj noc przeplakana na drapaniu sie (dostaje masc i Fenistil, ale jak zje coś, co ją mocno uczuli (stawiam na brokuł, dawno wycofany z diety, ostatnio na probe dodany do zupy kilka razy), to nie pomagają raczej).

                    Do gastroente pediatra wysyła Hanie bo no wlasnie poza alergiami od jakichs 2 m-cy mloda albo ma zaparcia (do 7 dni - raz skonczylo sie lewatywa u chirurga) albo rozwolnienie. Nie ma okresu zwyklej nudnej kupy. Wiec ewidentnie cos jest nie-halo z brzuchem. Do tego od czasu do czasu wymiotuje wieczorami, tuz po zasnieciu cala kolacja laduje na podlodze wielkimi chlustami. Wiec podejrzewaja niedomykanie wpustu z refluksem, albo Bóg wie co ..

                    no i takie atrakcje brzuszno-skórne Hanna posiada.. na pewno nie sprzyjaja one spokojnym nocom (ciagle jednak nie widze zwiazku z histeriami, rzucaniem sie i brakiem kontaktu z nia).


                    Joanna: Jak sobie tak poczytam z boku moj pierwszy wpis, to faktycznie, takie mozna odebrac wrazenie, ze my nic tylko lekarze. Hmm, ostatni raz przebadalismy ja porzadnie w maju (ale to byla jedna wizyta u pediatry i potem tylko latanie z kupą na pasozyty do laboratorium). Potem był pediatra w wakacje (ten, co kazał wylączyc TV (niech go Bóg błogosławi za ten pomysł!) i koniec, poza jedna alarmowa wizyta na ostrym gdy nie robila kupy 7 dni. Wiec 3 wizyty na pol roku to nie tak wiele.

                    Asiu, piszesz o waznych rzeczach na pewno i bardzo zwracam uwage, dokladnie, jak mowisz, cienie, duze zabawki, etc. I jest ok, ma malą lampke, nie ma cieni, zabawki pochowane, babcia jest super kochana i fajna i Hania zakochana w niej tez, najstraszniejsza z bajek, to chyba spotkanie Gąski Balbinki z Pyzą. Babcia jest bardzo kumata, wszystko wie o przebodzcowaniu, wiec Hania ma z nia, jak juz pisalam wyżej - spokój grabarza całkowity.

                    Traumatycznych zdarzen niet, gdyby były to pewnie polaczyłabym fakty.

                    A co do dziennych drzemek, to faktem jest ze czesciej budzi sie z placzem niz bez. Placze wtedy dluuugo, dluugo, trudno ja uspokoic, w sumie podobnie jak w nocy, z tym, ze nie codziennie.


                    Napisalam na forum z cicha nadzieja, ze ktos (Pani Ewa?) powie: ten typ tak ma. No i troche sie potwierdzilo - ze spanie to niełatwy temat u wielu dzieci.

                    najtrudniejsze jest to, ze nie wiemy co robic, dzialamy z Mackiem po omacku, najczesciej nieskutecznie, Juz sama nie wiem, czy ona te kilka godzin musi w nocy przeplakac .. nie wiem. Chcialabym, zeby ktos madry podpowiedzial: gdy Hania to - to wy to. Echh, kto by nie chcial takiej instrukcji do dziecka :)

                    Pozdrawiam was
                    N.
                    • mooh Re: iwpal / Joanna 31.12.08, 12:19
                      nat.wroclaw napisała:

                      takie atrakcje brzuszno-skórne Hanna posiada.. na pewno nie
                      sprzyjaja one spokojnym nocom (ciagle jednak nie widze zwiazku z
                      histeriami, rzucaniem sie i brakiem kontaktu z nia).
                      >
                      >
                      Pozwolę sobie troche się rozpisać, bo dyskusja między Iwpal i Joanną
                      przywołała wspomnienia :)
                      Gdy moja córka miała 19 misięcy, wylądowała w szpitalu z zakażeniem
                      układu moczowego. Przypętało się licho nie wiadomo skąd, na dodatek
                      do spółki z rotawirusem. Do tej pory mam wyrzuty sumienia, bo
                      uniknęlibyśmy traumy szpitalnej, gdybym nie zignorowała jedynego
                      objawu zum - nieco za mocno przepełnionej pieluchy w nocy.
                      Następnego dnia w dzień był spokój, zabawa, wygłupy, a w nocy
                      histeria i wymioty. Kolejny dzień - powtórka z rozrywki - cały dzień
                      pogodna, rozbrykana. Tym razem jednak pofatygowałam się do lekarza,
                      bo te nocne brewerie wydały mi się podejrzane. Lekarz popatrzył,
                      posłuchał, popukał i posłał do domu z zaleceniem, żeby po weekendzie
                      na spokojnie i bez pośpiechu zrobić ogólne badania, jeśli nadal coś
                      nam nie będzie dawać spokoju. Niestety, tej samej nocy byliśmy już w
                      szpitalu, z 40 stopniową gorączką i drgawkami. Jaki z tego morał,
                      poza tym, żeby nie zagłuszać intuicji logicznymi argumentami? Otóż
                      taki, że dla dziecka dzień i noc to dwa rózne światy. Nie wierzę, że
                      moja córka nie odczuwała dolegliwośći związanych z zum w ciągu dnia,
                      tylko w dzień miała "ważniejsze" sprawy. W nocy były na tyle
                      dotkliwe, że nie dawały spać. Ale nie na tyle dotkliwe, żeby się
                      uspokoić prze czytaniu książki, czego się mocno domagała. Trzeba
                      mieć naprawdę dar jasnowidzenia, żeby z tej mieszaniny symptomów
                      wyciągnąć prawidłowy wniosek.
                      Potem był szpital, dożylny antybiotyk, rotawirusowa biegunka i
                      wymioty. Jedyny pokarm, który córka przyjmowała chętnie i bez
                      prostestu po tym, jak już wolno jej było jeść, to był jogurt oraz
                      rozgotowane jabłka zagęszczone kaszą manną. Mleko i jabłka stały się
                      też pierwszymi pokarmami, na które córka się uczuliła (zapewne w
                      wyniku uszkodzenia błony śluzowej jelita przez rotawirusa).
                      PO powrocie ze szpitala zaczęła się gehenna. Problemy ze spaniem,
                      ataki agresji i histerii w ciągu dnia, chwile zupełnego braku
                      kontaktu z dzieckiem. Wszyscy mówili - musi odreagować szpital.
                      Czyli, jak pisze Iwpal - psychologizowali. Ja jednak postanowiłam
                      wyciągnąć naukę z nieprzyjemnych doświadczeń i już nigdy nie
                      lekceważyć sygnałów, choćby tych najmniej oczywistych, które dziecko
                      mi wysyła, ani też własnych intuicyjnych odczuć. Po każdym ataku
                      histerii, choćbym nie wiem jak była zirytowana, prosiłam córkę, żeby
                      mi pokazała lub powiedziała, co jej dolega. I się doczekałam. Po
                      trzech dniach mała spokojnie pokazała na ucho i powiedziała "bolo
                      oko" :) Po godzinie byłam z nią u laryngologa i rzeczywiście -
                      bezobjawowe zapalenie ucha. Prawdopodobnie zaczęło się już w
                      szpitalu, bo już tam zaczęła mieć napady histerii, szczególnie w
                      nocy. I tam też psychologizowano - mała zaczyna pani wchodzić na
                      głowę, musi pani zacząć od niej więcej wymagać.
                      Po przeleczeniu ucha trochę się polepszyło, ale wkrótce zaczęło się
                      zrywanie z krzykiem w środku nocy. Tym razem dziecko było dokładne w
                      określaniu przyczyny - bolała głowa. O drodze, która doprowadziła
                      nas do odszukania przyczyny i o tym, co przeszliśmy zanim się to
                      udało, pisałam kilka postów wyżej. Dodam jeszcze tylko, że objawy
                      stricte somatyczej dolegliwości, którą jest nietolerancja pokarmowa,
                      były u mojej córki natury psychologicznej (i też nasilały się nocą.
                      Bo własnie przed snem dostawała swoją kaszkę).
                      Po kontakcie z alergenem zaczynała się dziwnie zachowywać. Z
                      początku wyglądało to niewinnie, zabawnie nawet, bo dokazywała
                      bardziej niż zwykle. Potem coraz bardzej sie rozkręcała, do stopnia,
                      który już ewidentnie wskazywał, że dziecko jest nadmiernie pobudzone
                      ruchowo, a nie po prostu rozbrykane. Widać było, że chciałaby już
                      przestać, że jest zmęczona, ale nie potrafi. Miała nawet trudności z
                      załatwieniem swoich potrzeb na nocniku, bo jednocześnie próbowała
                      stawać na głowie i lizać podeszwy papci. Kontakt z nią bywał wtedy
                      mocno ograniczony. Była w swoim świecie, niewiele do niej trafiało.
                      Po jakimś czasie robiła się agresywna, rzucała się na podłogę,
                      histeryzowała. I znowu - nie było to właściwie nic, czego niektóre
                      dzieci nie miałyby w swoim repertuarze zachowań. Udało się jednak to
                      wszystko połączyć w całość i odkąd z diety wykluczone zostały mleko,
                      seler, pomidory, brokuły, jaja kurze i banany (i z Zyrtecu przeszła
                      na Claritine) wszystko jest mniej więcej w porządku. Niestety na
                      indeks produktów zakazanych od czasu do czasu dołącza coś nowego,
                      ale teraz już potrafię rozpoznać pierwsze objawy nietolerancji, więc
                      nawet skóra mimo azs, jest w całkiem dobrym stanie.
                      Myślę, że u dzieci, w większym stopniu niż u dorosłych, psyche jest
                      splecione z soma, a charakter objawów może być bardzo daleki od
                      natury dolegliwości. Mam też odczucie, niepotwierdzone żadnym
                      szerszym, wykraczającym poza własne doświadczeniem, że u
                      wielu "trudnych" dzieci dałoby się znaleźć somatyczne źródło
                      dolegliwości, która leży u podłoża nieporządanych zachowań. Trafiłam
                      kiedyś na publikację, w której lekrze ze szpitala uniwersyteckiego w
                      Yale opisywali swoje sukcesy w łagodzieniu zaburzeń zachowania
                      związanych z ADHD poprzez wykluczenie z diety dzieci barwników
                      żywnościowych. Jak sami przyznali, nie jest im znany, nawet w
                      przybliżeniu, patomechanizm tych procesów, ale pozytywne efekty
                      widoczne sa gołym okiem. Gdybym dawno temu nie trafiła na ten
                      artykuł, nigdy nie powiązałabym bólu głowy i zmian zachowania u
                      mojej córki, ze zjadanym przez nią mlekiem czy odrobiną selera w
                      rosole.
                      Dlatego jeszcze raz polecam wnikliwą obserwację, jeśli trzeba
                      robienie dokładnych notatek. Wiem, że to bardzo żmudne. Na mleko
                      wpadłam na drodzeni epifanii, ale seler znalazłam dzięki zapiskom. W
                      każdym razie nie bardzo wierzę, że przy tak spektakularnych objawach
                      sprawa da się sprowadzić do diagnozy, że "ten typ tak ma" albo że
                      boi się cieni na ścianie.
                      • iwpal Re: iwpal / Joanna 31.12.08, 12:59
                        >>>> nat.wroclaw napisała:
                        > > takie atrakcje brzuszno-skórne Hanna posiada.. na pewno nie
                        > sprzyjaja one spokojnym nocom (ciagle jednak nie widze zwiazku z
                        > histeriami, rzucaniem sie i brakiem kontaktu z nia). <<<

                        Substancje opiatowe (np.kazomorfiny, gluteomorfiny itp), na ktore
                        rozkładane sa niektóre składniki pokarmów i dzieci z podziurawionymi
                        jelitami (np. u dzieci alergicznych czy uszkodzonych w innyc sposób)
                        przechodza do krwi w dośc duzej ilosci i wpływają na układ nerwowy.
                        To tak, jakby dziekco było atakowane przez halucynogeny - ja widzę
                        związek :-)

                        Jezeli psycholog powie "ten typ tak ma" tylko po samym opisie, bez
                        zobaczenia dziecka, a co gorsze bez rozważenia różnych możliwości -
                        to znaczy, ze popełnił bład w sztuce.
                        Mnie nie interesuje nigdy powiedzenie "on/ona tak ma" "te dzieci tak
                        mają" "niektóre dzieci leiej a inne gorzej", mnie interesuje
                        odpowiedź na pytanie "dlaczego".

                        Do mooh: bardzo Ci dziękuję za te dokładne opisy i duży wgląd w
                        dziecko. Gdy moja starsza córka była mała i miał ierwszy raz
                        zapalenie ucha - obudziła sie o 3.00 w nocy kompletnie
                        zdezorientowana (bólem i szumem w głowie) i oznajmiła, ze chce sie
                        bawić, a ze nie potrafiła dobrze zlokalizować bólu, pokazywała na
                        szczękę, w którą dzień wczesniej ukłuła sie słomką. I bądź tu
                        człowieku mądry; przy następnych razach i pobudce w nocy - od razu
                        wiedziałam, ze to ucho.
                      • iwpal Re: ADHD i inne 31.12.08, 13:03
                        >>>mooh napisała: Trafiłam kiedyś na publikację, w której lekrze ze
                        szpitala uniwersyteckiego w Yale opisywali swoje sukcesy w
                        łagodzieniu zaburzeń zachowania związanych z ADHD poprzez
                        wykluczenie z diety dzieci barwników żywnościowych. Jak sami
                        przyznali, nie jest im znany, nawet w przybliżeniu, patomechanizm
                        tych procesów, ale pozytywne efekty widoczne sa gołym okiem. <<<

                        Patomechanizmy sa juz znane
                        www.milowykrok.republika.pl/_private/konferencja%202007%20materialy.htm
                        poza tym też w książce J.McCandless "Dzieci z głodującymi mózgami"
                        • mooh Iwpal, bardzo, bardzo dziękuję 31.12.08, 14:26
                          za namiar na publikację. Rozmawiając z lekarzami mam czasem wrażenie
                          walenia głową w mur. Wyposażona w wiedzę nie jestem tak bezbronna,
                          jak wówczas, gdy jako argument mam jedynie własne odczucia i
                          obserwacje.
                          Mojej córce zdarzyło się ostatnio "widzieć" wokół siebie
                          przerażające ilości owadów. Wiem, że dzieci w jej wieku boją się
                          różnych potworów i innych niewidzialnych dla nas postaci,
                          przerabiałam już kilka razy wypraszanie potwora lub dinozaura z
                          sypialni, ale te owady to było jednak coś innego. Po tygodniu minęło
                          i na razie się nie powtórzyło, ale znowu zdarzają się agresywne
                          zachowania, które trudno czemukolwiek przypisać. Poczytam, pomyślę,
                          może na coś wpadnę. Jeszcze raz dziękuję.
                        • nat.wroclaw Bardzo, BARDZO Wam dziękuję 01.01.09, 18:27
                          Mooh, kochane, bardzo wielkie dzięki za tyle wnikliwych myśli i doświadczeń,
                          ktorymi sie dzielicie.

                          Mialam bardzo podobne przejścia w odkrywaniu kolejnych pokarmow, po których
                          Hania dostaje wysypki i drapie się mocno. Teraz postaram się bacznie obserwować
                          jej zachowanie dzienno-nocne i korelować z tym, co zjadła w ciagu dnia.

                          To nie będzie trudne, bo ona i tak bardzo malutko je (mało "niejadkowo" ale tez
                          mało zróżnicowanie, bardzo nawet. 3-4 warzywa
                          (marchew, ziemniak, pietruszka, czaaaasem kalafior w zupie), 4 owoce (jabłko,
                          banan, gruszki i śliwki - suszone ze słoiczkow Gerbera), chleb, kurczak/indyk,
                          makaron, kaszka jaglana, ryż (rzadko, bo ja zatwardza, codziennie Sinlac z
                          Humaną SL - czyli sojową. I tyle, do picia woda i herbatka ziołowa lub jabłkowa
                          Hippa. Nie je słodyczy, ani cytrusow. Innych pokarmow, ktore ja nie uczulają (np
                          buraki, chuda wędlinka) nie je bo nie chce ich wziac do ust niestety.

                          Domyślam się, że w tych słoiczkach albo herbatkach mogą być jakieś barwniki tak?
                          Bo reszta albo surowa albo gotowana ze świeżych, wiec barwników tam chyba brak
                          (kurcze nie znam się).

                          Pozdrawiam Was bardzo serdecznie noworocznie i jeszcze raz BARDZO dziękuję za
                          wsparcie i pomoc
                          Natalia

                          PS. O ironio - noc sylwestrową z petardami huczącymi tuż przed naszym oknem
                          Hanna przespała jak suseł prawie do rana :)
                          • iwpal Re: Bardzo, BARDZO Wam dziękuję 01.01.09, 20:39
                            Nat, humana sojowa ! Zdarza sie dośc często (ostatnimi czasy baardzo
                            czesto), ze soja uczula, daje podobne reakcje jak kazeina.
                            • mooh Re: Bardzo, BARDZO Wam dziękuję 01.01.09, 22:47
                              Mnie pani alergolog przestrzegła od razu, żeby nie zastępować mleka
                              soją, bo jeśli nawet dziecko w tej chwili nie jest uczulone na soję,
                              to za chwilę będzie.
                              Powiedziała też, że w tej chwili uczulenie na jabłko zdarza się
                              wielokrotnie częściej niż uczulenie na cytrusy.
    • asicag Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 30.12.08, 22:12
      Zróbcie badania na candida
    • mskaiq Re: Bezradni rodzice proszą o pomoc! (znow brak s 01.01.09, 14:46
      Napisalas ze w okolicach wakacji nastapila poprawa, zaczela spac i
      jesc.
      Czy w tym czasie bylas w domu, razem z Hania ? Napisalas ze
      dzieckiem zajmuje sie babcia. Przy jej wrazliwosci (podatnosci na
      strach) rozstanie z toba moze byc bardzo duzym stresem, moze pojawic
      sie utrata poczucia bezpieczenstwa ktore odreagowuje w nocy. Nie
      wiele napisalas jak wyglada jej dzien, jakie ma problemy, jak je
      rozwiazuje i czy je rozwiazuje. W wieku dwoch lat dziecko bardzo
      wielu rzeczy nie rozumie a to oznacza strach i stres.
      Napisalas ze kiedys pomagalo branie dziecka do lozka a teraz to juz
      nie pomaga. To moze oznaczac ze nastapila utrata poczucia
      bezpieczenstwa nawet kiedy jestes blisko, pewna utrate zaufania do
      ciebie.
      Serdeczne pozdrowienia



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka