nat.wroclaw
15.12.08, 10:55
Pani Ewo, drodzy Rodzice,
długo zbieram się do napisania tego postu, myslac, ze bardzo trudno nasz klopot zwiezle opisac, ale jestesmy z mezem juz bezsilni. I pewnie nie dostaniemy tu odpowiedzi na wszystkie nasze pytania, to jednak bardzo prosimy o jakies wskazowki, czy chocby wsparcie od tych rodzin, ktore maja podobny "zbior problemow".
Napisze o tym, co jest teraz, potem co (tak nam sie wydaje) moglo sie do tego przyczynic) a potem co z tym (bezskutecznie niestety) robimy.
Nasza córka (2 lata) od wielu miesiecy kazdej nocy budzi sie mniej wiecej kolo 3 i przez jakies 2-3 godziny placze, krzyczy, wije sie w lozku, drapie, kilka tygodni temu zaczela zdzierac z siebie ubranie, jakby ja "bolalo". Krzyczy przy tym "nie nie" i "ała". Robi to zawsze w półśnie. Nawet po wybudzeniu jej, przewinieciu, zmianie koszulki, bądź nawet rozebraniu całkowicie, gdy juz jest zupełnie obudzona, po kilku minutach spokojnego przysypiania - dzieje sie to samo - placz, wicie sie, prezenie, krzyk. W tym czasie domaga sie na zmiane: picia, mleka, na nocnik, zaniesienia do naszego lóżka, lub przeniesienia do swojego łóżeczka, no a gdy sie juz zupełnie wybudzi, bo np. zapalimy swiatlo - to oczywiscie chce sie bawic, jakby nie bylo tych godzin płaczu przed chwila . Około 5.30 (gdy ja wstaje do pracy) mała jakby nigdy nic, ładuje sie pod kołdre, przytula pieska i zsypia słodkim snem, budzac sie w jak najlepszym humorze.
Didaskalia sa takie: Hania to alergik i niejadek. W okresie wczesnoniemowlecym jadla bardzo, bardzo malo w ciagu dnia, ja wczesnie stracilam pokarm (ok 4 mca), i byl taki okres kilku miesiecy, ze jadla praktycznie wylacznie w nocy - wtedy przez sen wydudlala ze 2 butle humany bananowej, gdybysmy nie karmili jej w nocy, nie jadlaby wcale. Wiec z pediatra zdecydowalismy, ze z dwojga zlego lepiej ja karmic nocami .. moze tak jej sie utrwalilo, ze bez mleka, posilku, nie wiem, nocnej przerwy na lunch nie moze spac normalnie?
Hania alergik - gdzies kolo 5 mca zycia mloda dostala typowych objawow skazy bialkowej (gdy karmilam ja piersia nie jadlam nabialu zadnego), ale zanim ja dobrze zdiagnozowano - mloda przeplakala pare miesiecy drapiac sie strasznie (zwlaszcza w nocy), nie spiac przez to z bolu, a my zrozpaczeni nie wiedzielismy jak jej pomoc. Przejscie na diete dla alergikow pomoglo, skora wydobrzala, mala drapala sie tylko, gdy zjadla za duzo bialka, albo dostala cos "niedozwolonego". No ale znowu - byc moze utrwalilo jej sie to nocne przebudzanie na placz, bol i drapanie i teraz, mimo, ze skore ma fajna, praktycznie bez zadnych krostek, nie dostaje nic co ja uczula - ciagle nie potrafi przespac spokojnie nocy przez tamten okres niespokojny??
Hania jest nadrwazliwcem (gdy czytam o zaburzeniach integracji sensorycznej widze troche elementow wspolnych, ale bez paranoi, nie chce przypisywac jej wszystkich chorob, o ktorych czytam). Faktem jest jednak, ze wylaczenie telewizora (niestety wczesniej ogladala bajki na mini mini i jakas muzyke na kanalach muzycznych) - bardzo BARDZO ja wyciszylo, wlasnie wtedy zaczela przesypiac po raz pierwszy cale noce, lepiej jesc, no naprawde kolosalna zmiana, jednym slowem, nie przetwarzala bodzcow z TV. Poza tym, mloda bardzo nie lubi glosnych dzwiekow, niepokoi sie gdy ktos krzyczy, placze, biega, nie lubi tlocznych glosnych miejsc, zamieszania, po kazdej rodzinnej imprezie widzimy od razu, ze odchorowuje ja w nocy (nie moze zasnac, wiecej sie przebudza, placze, krzyczy przez sen).
Mimo tego wszystkiego gdzies w okolicach wakacji nastapila znaczna poprawa, Hania przesypiala noce, ladniej jadla, wszystko bylo ok. No i gdzies wrzesien - październik - abarot, tylko teraz te jej przebudzenia nabraly takiej regularnosci, nawet co do godziny, jak opisane powyzej.
Jestesmy z mężem okrutnie zmeczeni. Z małą przerwa, nie spimy praktycznie od dwoch lat, nie ma chyba lekarza, ktorego bysmy nie prosili o diagnoze: neurolodzy, laryngolodzy, usg brzucha, chirurg, kurcze, wszedzie bylismy. No i nikt nic (tfu tfu na szczescie) nie wyszukal. Hania jest zdrowym fajnym pogodnym, bardzo kontaktowym, ruchliwym, rozbieganym bardzo ładnie fizycznie rozwinietym dzieciakiem (uwielbia plywanie, łyzwy, wspinanie sie na wszystko, taniec).
Dzis w nocy poplakalismy sie ze zmeczenia .. echh
Jeszcze tylko - dla pelnego obrazu, co robimy w nocy z mala: gdy zaczyna juz bardzo glosno i przeciagle plakac biore ja z jej lozeczka i klade z nami (byl czas, ze to pomagalo, spala do rana spokojnie), po chwili mloda zaczyna znowu plakac i - to, co powyzej - dostaje pic. Chwila ciszy - krzyk, placz, wicie - przewijam ja, troche wybudzam z tego amoku, prztulam kolysze - to zaczyna krzyczec i pokazywac raczka ze chce mleka, chwile czekam, ze moze przysnie bez tego, ona krzyczy coraz bardziej - dostaje mleko, chwile przysypia, po parunastu minutach - krzyk, wicie, zdzieranie ubrania, wolanie na nocnik, albo znowu picia, a my jak durni - latamy i usilujemy zrobic cokolwiek, zeby ona zasnela.
To bardzo długi post, dlatego krotko na koniec BARDZO PROSIMY O POMOC, i dziekujemy za wszystkie wskazowki
Natalia i Maciek - rodzice 2-letniej Hani