glupia_baba_z_bielizniaka
21.02.11, 20:46
Zakamufluję się, bo nie chcę nikogo urazić.
Zastanawia mnie od dawna, skąd się bierze pewna cecha skóry kobiet. Ja tak nie mam, widzę tylko po klientkach. Często zdarza się, że odbierając z przymierzalni czarne i ogólnie ciemne staniki widzę na miseczkach od środka biały nalot. Rozciąga się od pachy do pachy z przodu, ze szczególnym uwzględnieniem misek właśnie. Przyglądałam się takim pozostałościom długo, bo na początku myślałam, że to antyperspirant tak dziwnie stosowany. Okazało się jednak, że są to płatki skóry. Przyglądałam się też paniom, które takie staniki oddawały - miały skórę chyba suchą, sypiącą się przy każdym dotknięciu.
Na początku w takich przypadkach od razu myłam ręce, bo myślałam, że to świerzb albo inna choroba zakaźna, ale ostatnio bardzo dużo pań ma ten problem, więc wyluzowałam. Przy czym problem jest tylko dla mnie, bo staniki nadają się potem tylko do prania, panie tego nie zauważają (jak można nie zauważyć stanika tak brudnego, że skóra się z niego osypuje?).
Czy to skóra może być aż tak sucha, że zostawia ślady nawet na 10 zmierzonych z rzędu stanikach? Czy też tak macie i możecie mi wytłumaczyć, o co chodzi?
Bo mnie się wydaje, e jeśli to tylko sucha skóra, to przecież wystarczy się nakremować. Zwłaszcza, jeśli idzie się do sklepu mierzyć staniki. Jeśli ktoś ma normalną/tłustą skórę to też się przygotowuje do takiego mierzenia, właśnie nie smarując niczym, by nie pobrudzić staników...