Dodaj do ulubionych

Pani Barbara, praca, Warszawa

10.09.11, 14:24
Pani Barbara lubiła snuć marzenia o swoim magazynie i jak to dorobiłaby się na krawiectwie. Widzi siebie w miejscu gdzie musiałaby nadskakiwać klientkom, pozyskiwać ich przychylność, może upokarzać się. A Niechcicowa była dumną, niezależną kobietą.
Zaraz po ślubie planowała, że pójdzie do Winczewskich i powie, że zrzeka się dworku. Czy w Warszawie równie chętnie zrzekałaby się klientek na rzecz innych pracowni krawieckich? Tak się bała, że Winczewscy sądzą, że Niechcicowie wygryźli ich z Krępy. Czy w Warszawie też bałaby się, co konkurencja o niej powie, pomyśli? Jeśli tak, to ta pracownia długo by nie pociągnęła.
Pani Barbara, mimo demokratyzacji, miała w sobie szlachecką dumą. Atawizm dawał o sobie znać. Nebelski w Krępie chwalił się swoim szlacheckim pochodzeniem, Niechcicowa czerwieniła się z upokorzenia, że taki prostak śmie się z nią równać. W Serbinowie narzekała, jak chłopi mają szanować dwór, skoro widzą Tomaszka pijanego na weselu w czworakach.
A jak ją bolało, że znajomi w Kalińcu mają ją i Bogumiła za ekonomów.
Miała więc w sobie dumę wielkiej pani, którą inni powinni szanować. Jak z tym pogodzić marzenia o pracowni krawieckiej w Warszawie? Gdzie może nieraz trzeba byłoby płakać po obsłużeniu arystokratek( jak znajoma pani Misiewiczowej)?
I skąd to narzekanie na Serbinów, skoro tylko tu jej atawizm może wyżyć się i znaleźć zaspokojenie. Wszak dla służby, chłopów, to Barbara jest jaśnie panią dziedziczką, a nie jakaś Mioduska mieszkająca za lasami, za górami.
Obserwuj wątek
    • monikate Re: Pani Barbara, praca, Warszawa 10.09.11, 20:02
      Dobrze piszesz, Barbara to marzycielka. Już ją widzę w pracowni krawieckiej, akurat. Jakby spróbowała tego miodu, to szybko by uciekła.
      • monikate Re: Pani Barbara, praca, Warszawa 10.09.11, 20:04
        ... ona tak marzy o tej pracowni, jak o Toliboskim :) Barbara to osoba, która marzeniami o tym, jakby jej było lepiej, gdyby to lub tamto - rekompensuje sobie szarą codzienność
    • minerwamcg Re: Pani Barbara, praca, Warszawa 17.09.11, 17:40
      A bo ona jest jak ten kot z Eliota:

      Ramtamtamek jest dziwny niesłychanie:
      Gdy mu dajesz bażanta, on cietrzewia mieć chciałby,
      Kiedy domek dostanie, to wolałby mieszkanie,
      Gdy dostanie mieszkanie, wtedy domek wolałby,
      Za myszami go słałbyś, on na szczury ma manie,
      A gdy szczur przed nim stanie, za mysz wszystko oddałby
    • niebieskie.oko Re: Pani Barbara, praca, Warszawa 26.09.11, 17:06
      Barbara wieczna marzycielka, zawsze marzyła o czymś co było w jej sytuacji kompletnie poza zasięgiem: zycie z Toliboskim, krawiecki biznes w Warszawie. Pochodziła ze szlacheckiej, ale zubożałej rodziny w której otrzymało się w wianie jedynie resztki szlachetnej dumy oraz patriotyczne wychowanie. Małżeństwo z Bogumiłem, który w skutek udziału w powstaniu styczniowym został pozbawiony rodzinnego majatku Jarosty, skazało ich na życie poza typowymi grupami społecznymi w XIX wiecznej Polsce. I tak z jednej strony oburzenie, ze dla znajomych i rodziny w Kalińcu są " ekonomami", z drugiej strony sytuacja, ze pracują dla Mioduskiej i dla Dalenieckiego w pewnym sensie jak pańszczyżniani chłopi jedynie na nieco wyższym poziomie, była dla niej trudna do zaakceptowania. Sytuacje "osładzał" fakt, ze na codzień byli panami na Serbinowie i dla okolicznych mieszkańców byli ich "panami", bo przecież Mioduska nie pojawiała sie w Serbionowie często, raz na jakiś czas jedynie Daleniecki "wpadał" sprawdzać księgi. Jak daleko zostali oni wyizolowani od własnej grupy społecznej widac wyrażnie w ostatnich latach Bogumiła, kiedy osiadają w Pamiętowie i zaczynają wreszcie bywać w sąsiednich dworach ziemiańskich. Pamiętacie przyjęcie u Ksawuni? Byli zupełnie wyobcowani, nie mogli znależć wspólnego języka z innymi. Bogumił milczący, palił swoją fajkę. " Nic tu po nas"- myśli Barbara.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka