Dodaj do ulubionych

wspomnienia

19.08.09, 18:12
w czasach mojego dziecinstwa w Polsce (duza litera dla ciebie
Metodiw, tak apropos moja tesciowa to emerytka - byla nauczycielka i
metodyk smile)

wracajac do tematu...kiedys wpolsce, w czasch mojego dziecinstwa
zbierano stare szmaty, gosc jezdzil autem i zbieral dajac w zamian
(wagowo chyba) garnki emaliowane z fabryki w olkuszu
ile razy widze te dywaniki kolorowe na forum wnetrza mieszkan to mis
ie te sceny z dziecinstw aprzypominaja, takie za dwa grosze dywaniki
z pakul ....byly podobne pakuly do czyszczenia maszyn...
pozdrawiam kolorow dywaniki!
Obserwuj wątek
    • felinecaline Re: wspomnienia 19.08.09, 18:31
      U nas jezdzil specjalnym pojazdem bedacym skrzyzowaniem trojkolowego roweru z
      malym , podrecznym warsztatem "szlajfiyrz"i wolal: nooooZe - nooozyCZKI do
      ostrzenio, paraZole do napraWYyyyyyyy!!!!!!!!!!!!Wszystko przy glosnym
      akompaniamencie dzwonka, ktorym dziarsko wymachiwal.
      A nieco pozniej zaczal jezdzickonna "fura" facet wolajacy: zieeeemniaaaKI -
      ziemniAAki! albo: jagodY- jagoooody.
      Raz mu Babcia powiedziala: "co pan wolasz, zes pan mlody, jakzes pan stary?
      Facet sie wscik i potem niechetnie jej te jagody sprzedawal - ale sprzedawal bo
      wiadomo, ze "pecunia non olet".
      • metodiw Re: wspomnienia 19.08.09, 21:35
        Szlifierz z nożami jeździł u nas chyba jeszcze ostatnio, tam, gdzie poprzednio
        mieszkałam. Faceci sprzedający produkty z ciężarówki też. Oprócz tego co tydzień
        dzwonili do mieszkań z jajkami sad Ja tak nie lubię kupować, więc tylko sobie
        słuchałam tego wydzierania pod oknami...
        Tutaj nie jeżdżą, ale mam niedaleko do targowiska (owoce i warzywa w lecie
        kupuję) i do hurtowni jajek smile

        Feline, gdybym jako dziecko miała czasami cyrk i karuzelę niedaleko domu, to bym
        szalała ze szczęścia smile
        Tymczasem wychowałam się na niepięknym podwórku kamienicy i mam wspomnienia
        "plompki" i nocników pod łóżkami wink A potem brukowanego kostką podwórka z jedną
        huśtawką oraz trzepakiem. Największą radość mieliśmy podczas tynkowania domu, bo
        śmigaliśmy po rusztowaniach, narażając życie i zdrowie.
        A nieopodal była górka, gdzie zimą zjeżdżaliśmy na sankach. Kiedyś zjechałam
        prosto "na pysk" na jakieś drzewo czy mur i nabawiłam się krwiaka pod okiem,
        który zszedł mi po kilku miesiącach. Zamiast prosto do domu, poszłam z sankami
        do piwnicy i siedziałam ze dwie godziny w strachu przed mamą, która mnie tam w
        końcu znalazła. Czułam się winna, bo zabraniano mi zjeżdżać "na śledzia", co
        właśnie było przyczyną rozbitego policzka smile
        Zresztą ja zawsze w lecie miałam odciski na dłoniach od trzepaka i rozbite
        kolana, a dla urozmaicenia a to wkręciłam dłoń w drut kolczasty, rozwaliłam
        brodę, to ktoś mnie dziabnął sierpem i zakładali mi jakieś klamerki...
        W najlepszym przypadku siadałam w nowiutkiej sukience na smole smile
        Na szczęście pokolenie powojenne miało twarde kości i mocne głowy. Zważywszy, że
        nikt nas na tych podwórkach szczególnie nie pilnował, nie pamiętam u nikogo
        złamań ani wstrząsów mózgu smile
    • metodiw Re: wspomnienia 19.08.09, 20:09
      Ha! To mamy coś wspólnego z Twoją teściową smile

      Szmacianych dywaników z dzieciństwa nie pamiętam, choć może też coś w
      rodzicielskiej kuchni lub u babci zalegało smile Natomiast generalnie nie mam nic
      przeciwko tym dywanikom ikeowskim, ba! sama mam jeden...
      Ogółem nie lubię dywanów, znielubiłam je od czasów sikających/rzygających psów
      sad Moja suka rzadko miała problemy trawienne, ale jak już, to wymiotowała TYLKO
      na dywan sad Wywaliłam po jej śmierci prawie wszystkie dywany i wykładziny i
      odzwyczaiłam się, nie potrzebuję, nie uważam, że posiadanie dywanu świadczy o
      statusie mieszkającego, boso po mieszkaniu nie chodzę, tylko w kapciach...
      Dywanik za jakieś 7 zł mam pod fotelem komputerowym, coby mi nie rysował
      podłogi, bo jeszcze bardziej niż dywanu nie lubię takiego plastikowego
      ochraniacza podłogowego pod obrotowe krzesło, fuj! Do siermiężnego wystroju
      pokoju pasuje, jeszcze go w pralce piorę smile
      A w ogóle uważam, że u jednych pasuje, u drugich nie. Np. u Kajak w kuchni
      pasuje, bo tworzy plamę koloru pod białą ścianą z szafkami i jest przeciwwagą do
      strony bibliotecznej.
      U tej, którą skrytykowałaś dzisiaj, nie pasuje do podłogi, a mieć dywan po to,
      żeby łapał brudy, chlapiące w okolicy zlewu i blatu roboczego, to jak dla mnie
      niehigienicznie. Ale co kto lubi, nie zawsze się czepiam wink
      • felinecaline Re: wspomnienia 19.08.09, 20:27
        Ja mam jeszcze inne sympatyczne wspomnienia zwiazane z"przyjezdnymi -
        przejezdnymi" na moim podworku.
        A wlasciwie nie na podworku, tylko na dosc sporych parcelach
        niezagospodarowanych z tylu naszego domu.
        Co rokprzed "odpustem" w naszej parafii przyjezdzaly karuzele - z pieeeeknymi
        malunkami przed ktorymi najbardziej kiczowaty kicz sie chowa: byly rozne damskie
        pieknosci, czesto w sytuacjach nieco hmmm..., byly rozne mniej lub bardziej
        egzotyczne zwierzeta, postacie legendarne lub historyczne, pejzaze nie wiedziec
        czemu glownie alpejskie ;-D
        Na mojej ulubionej karuzeli byly wspaniale rumaki, moj ulubiony byl oczywiscie
        "masci" wronej, choc czasami go "zdradzalam" z bialym "jablkowatym".
        A co uwielbialam najbardziej? Wodne lody kokosowe, ktore byly mi zakazane i do
        handlarza musialam sie przedostawac przez krzaki, zeby Mama nie dojrzala z okna,
        Otwieral on pojemnik nakrytu srebrna kopulka, wyjmowal lodowy blok, odkzawal (!)
        plaster loda i podawal w 2 waflach.
        Boskie to bylo!
        2 czy 3 razy w czasie mojego dziecinstwa zawital do nas cyrk, pamietam, ze byl
        to Cyrk Bosch'a i byly slonie i ich Hinduscy opiekunowie, ktorych (Hindusow)
        namiot byl tuz pod naszymi oknami i moglam obserwowac Ich zycie i zwyczaje
        (bajeczne wrecz misterium zakladania sari przez Pania i zawijania glowy w turban
        i czesania brody przez Pana.
        Slonie mialy namiot obok i tez widywalam ich karmienie, pojenie i ablucje z weza.
        Minusem bylo, ze po sowitych posilkach slonie rowniez obficie s..y i obserwacja
        sprzatania byla az nader ...zromatyczna ;-D
        • tralalumpek Re: wspomnienia 19.08.09, 23:03
          a propos podworka albo ulicy...

          www.youtube.com/watch?v=ld1fRUuLXFs&feature=related
    • metodiw Re: wspomnienia 19.08.09, 22:24
      Hej, dziewczyny!
      Czekam na dalsze wspomnienia smile
      • tralalumpek Re: wspomnienia 19.08.09, 22:29
        z dziecinstwa ogolnie czy tematycznie ;?
        • metodiw Re: wspomnienia 19.08.09, 22:34
          Może być ogólnie smile
          • tralalumpek Re: wspomnienia 19.08.09, 22:52
            ogolnie powiadasz....
            wspomnienie z dziecinstwa a dzisiejszy dzien:
            na swierku w ogrodzie u mnie,zagniezdzily sie dzikie golebie,
            nedawno znosily galezie na gniazdo, slychac codziennie ich
            gruchanie, koty hipnotyzuja drzewo starajac sie wypatrzec skad
            to...a kiedy zamykam oczy widze majowe, pozne popoludnie, ogrod w
            niesamowitej, soczystej zieleni, kwitnace drzewa i gruchanie
            golebi..a ja skads wracam do domu i tak sie dziwie jak zmienl sie
            ogrod przez pare dni kiedy mnie nie bylo....dzikie
            golebie...gruchanie...ogrod i dom rodzinny...wiosna...zielen....
            • azalijazaza Re: wspomnienia 19.08.09, 23:23
              Ha! Golabki! Nie mam na drzewie ale oto moje dwa wlasne zakochane, rezultatem czego wysiedzialy mi 2 mlode na moim osobistym balkonie - w czasie podobnej kanikuly w lipcu 2003 roku.

              Ich sympatyczne wspomnienie spowodowalo niedawno, ze postanowilam nie przyrownywac ....nikogo do "golebicy" .

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/UnaxlSNcbzSCyJaHjX.jpg
              • tralalumpek Re: wspomnienia 19.08.09, 23:26
                fajne dwa a joanka?
                no coz, kazdemu daje bozia ponoc mozg ale nie kazdemu instrukcje
                obslugi do niego dodaje...w sumie co ona winna ze taka jaka jest, to
                tylko geny smile
                • felinecaline Re: wspomnienia 19.08.09, 23:38
                  O nie! To nie wina genow, tylko tresury. Tresury a nie edukacji.
                  • tralalumpek Re: wspomnienia 20.08.09, 08:54
                    niekoniecznie, tresowac tez trzeba miec co
                    albo sie jest inteligentynym albo nie, wyuczyc sie inteligencji,
                    wytresowac,nabyc, dokupic.... nie da (tak w skrocie rzecz ujmujac)
                    • metodiw Re: wspomnienia 20.08.09, 09:03
                      ralalumpek napisała:

                      > niekoniecznie, tresowac tez trzeba miec co
                      > albo sie jest inteligentynym albo nie, wyuczyc sie inteligencji,
                      > wytresowac,nabyc, dokupic.... nie da (tak w skrocie rzecz ujmujac)

                      W przypadku Joanki zgadzam się z Tobą smile
                      A przecież ma podobno wykształconego męża i sama dużo czyta...
                      • felinecaline Raj utracony 20.08.09, 12:46
                        czyli piekna, malenka wioska na Mazowszu, gdzie spedzalam wakacje - teoretycznie
                        u Dziadostwa (ze strony Mamy), ale, ze 3/4 mieszkancow bylo ze soba
                        skoligaconych to praktycznie wszedzie bylam "w rodzinie", jadalam pierogi
                        autorstwa conajmniej 10 gospodyn, golabki z baranina, ktorej "u nas" sie nie
                        tykalo u kuzynko, u innych kuzynow kradlam swiniakom kartofle prosto po
                        "uparowaniu" ((do dzis najbardziej lubie ziemniaki gotowane na parze i w
                        "mundurkach").
                        Sypialam na snopkach (albo przed ich zwiezueniem na zeszlorocznej slomie w
                        stodole, razem z rzesza kociakow naszych 3 "domowych" kotek, zaczytywalam sie
                        przedwojennymi, ocalalymi cudem mimo ucieczek i tulaczek rodziny "Plomykami" -
                        te powojenne, choc niezle juz nie mialy tamtej klasy i tak nie necily, mimo, ze
                        juz kolorowe. Co jeszcze? Powozenie fura jadaca wlasnie na pole po snopki,
                        czasami - yjatkowo, rowniez zaladowana snopkami ws drodze do styodoly, ale to
                        niebezpieczne bylo, bo ladunek mogl przewazyc i wywrocic woz, stawianie "sterty"
                        z owych snopkow, kiedy stodola byla juz pelna, "poganianie" konia za kieratem,
                        robienie masla ze smietany zebranej z zsiadlego mleka - warstwa smietany miala
                        ze 3 cm a mleko mozna bylo kroic na kawaly - uwielbialam je z owymi kradzionymi
                        ziemniakami.
                        Lubilam tez inny przysmak: pajde chleba, taka ogromna, przez caly bochen, wiec
                        grubo i krzywo krojona posmarowana owa smietana i posypana grubym cukrem.
                        Nie cierpialam glutowatego kisielu z wisni "szklanek" ktore uwielbialam na
                        surowo, prosto z drzewa i oczywiscie niemyte, tak, jak jadly wszystkie wioskowe
                        dzieciaki przychodzace do dziadkoweog wisniowego sadu "na grande", tzn krasc owe
                        wisnie, ktore Dziadek dzieci uwielbiajacy dalby im z njwieksza checia za darmo,
                        ale te darmowe juz by tak nie smakowaly...i tyle jeszcze wspomnien z tej wioski...
                        np jak sie "topilam" ;-P
            • metodiw Re: wspomnienia 19.08.09, 23:51
              Kiedy tak piszecie o ptakach i ogrodach, uświadomiłam sobie, że w dzieciństwie miałam tego strasznie mało sad
              W podwórku tej mojej kamienicy stały komórki na węgiel dla lokatorów, na które nam - dzieciakom - nie wolno było wchodzić, więc oczywiście właziliśmy... Widać było stamtąd sąsiadujący z naszym domem czyjś prywatny, zamknięty ogród... Wydawał nam się rajem do zabawy.
              Jedni tylko znajomi rodziców mieli dom z ogrodem, trójkę dzieci w moim wieku i nie przejmowali się porządkiem i czystością... Jak mi się tam świetnie bawiło! Tylko tam właziłam na drzewa i jadłam czereśnie prosto z drzewa smile
              Dopiero potem, gdy byłam już prawie dorosła, poznałam rodziców mojego przyszłego i byłego obecnie męża, którzy mieli dom z ogrodem. Teściowa dawniej sadziła nawet ziemniaki i bób, ogórki, pomidory, miała na drzewach i krzakach owoce wszelakie... Wszystko to po śmierci teściów wyciął i zdewastował ich niemądry syn, a dom odziedziczyły nasze dzieci... Z ogrodu nic nie zostało, żadnego nawet drzewka owocowego, tylko te piękne świerki niedaleko ogrodzenia. A miała babcia najlepszą na świecie zieloną fasolę - mamuta, którą nam przyrządzała na niedzielne obiady - była przepyszna, taka świeżo oberwana przed ugotowaniem smile
              • tralalumpek Re: wspomnienia 20.08.09, 08:51
                ja wychowalam sie w domu z duzym ogrodem a dla nas wtedy, dzieci ten
                ogrod byl niesamowicie wielki
                w wakacje robilismy w krzakach snieguliczki warownie, produkowali
                drewniane miecze i toczyli wojny podjazdowe z kuzynami ktorzy do nas
                na wakacje przyjezdzali
                w ogrodzie byl staw ktory w zimie zamarzal, wycinalo sie olbrzymia
                karuzele z niego czyli olbrzymie kolo, w srodku wbijalo sie kawal
                drewna ktory slozyl za os obrotowa wink i byla jazda .....
                byla ptactwa duzo roznego, zima jedne latem inne ptaki
                budowalo sie karmniki dla sikorek, gonilo za nitoperzami, ktore
                nawiasem mowiac strasznie smierdza...do dzis pamietam
                pies wilczur wozil nas w zimie na sankach ...
                dziecinstwo bylo bogate w wydarzenia smile
    • tralalumpek Re: wspomnienia 19.08.09, 22:54
      wspomnienia z mlodosci, czasow studenckich....

      www.youtube.com/watch?v=3Rb3XKj2ARU
      • tralalumpek Re: wspomnienia 19.08.09, 23:12
        tu jest wlasciwa wersja piosenki, z oryginalnym tekstem piosenki


        www.uio.no/studier/emner/hf/ilos/POL1120/v06/undervisningsmateriale/pensumtekster/janekw.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka