jottka
04.05.11, 12:48
gdyż ten aspekt dyskusji światopoglądowych bądź to umyka rozmówcom, bądź jest celowo pomijany, a mnie (i o ile dobrze pamiętam słotną) żywo zainteresował w kontekście tutejszych rozmów.
otóż - zgrubnie - andrzej zaapelował był do rozmówców, że kwestia dopuszczalności aborcji jest zasadniczo poza dyskusją, czy to prowadzoną z pozycji religijnych. czy ateistycznych, ponieważ życie jako takie jest święte. bądź też, nie używając terminologii religijnej, nienaruszalne z racji tego właśnie, że jest "czymś, co zaistniało" i z tej racji należy mu się respekt i szacunek.
i to twierdzenie pociąga za sobą pytanie istotne - jeśli tak, to w takim razie należy natychmiast zrezygnować z zabijania zwierząt (w celach konsumpcyjnych i wszelkich innych, łącznie z eutanazją tych śmiertelnie chorych), a w każdym razie oczekiwałabym tego od reprezentanta podobnego stanowiska. chyba że owa "świętość życia" dotyczy li i jedynie człowieka, ale w takim razie poproszę - zgodnie z powyższym apelem andrzeja - o argumenty spoza obszaru religii, dlaczego ten akurat gatunek ma być w taki sposób traktowany? a raczej - dlaczego innym istotom żywym wolno robić to, czego nie wolno robić jemu?
od razu zastrzegam - argument typu "bo jesteśmy ludźmi, więc nie możemy działać na szkodę własnego gatunku" jest nieadekwatny, bo to zachowanie jest wspólne wszystkim stworzeniom, nie tylko ludziom, a problem tkwi właśnie w definicji owej "szkody".