andrzej585858
10.02.17, 10:18
Ważny tekst:
"Specjalizujący się w analizie „dobrej zmiany” portal internetowy OKO.press (towarzysko powiązany z „Gazetą Wyborczą”) opublikował tekst prof. Andrzeja Friszke szumnie zatytułowany: „Friszke rozbija 14 mitów Cenckiewicza o Wałęsie: to oszczerstwa, insynuacje i manipulacje”. Starałem się przebić przez gąszcz powtarzanych wielokrotnych obelg, niekulturalnych form i „psychologicznych” analiz mojego umysłu, próbując wyłuskać z chaotycznego i emocjonalnego przekazu Friszkego jakieś nadające się do dyskusji argumenty. Niestety, moje usilne poszukiwania zakończyły się niepowodzeniem. Ponieważ jednak rzecz dotyczy „naszego dobra publicznego” - jak o Lechu Wałęsie mówił Donald Tusk, a, co ważniejsze, wielu skądinąd przyzwoitych ludzi nadal tak uważa - więc uznałem za swój obowiązek skreślić choćby krótkie podsumowanie elukubracji człowieka, który poświęcił ćwierć wieku pracowitego życia na lakierowanie „okrągłego stołu” i układu postkomunistycznego, który tam się uformował.
Przejdźmy więc ad rem:
Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska1. Friszke tak przekręca moją analizę: „Cenckiewicz twierdzi, że Lech Wałęsa został wysłany przez władze (dostarczony motorówką), by kontrolować wydarzenia”
Odpowiedź Cenckiewicza: w moim tekście nie ma takiego twierdzenia! Wręcz przeciwnie - pisałem następująco:
„Sprzeczne wersje, „amnezja” i niejasne wypowiedzi Wałęsy na temat „skoku przez płot” przed długie lata wzmacniały hipotezy o „motorówce” Marynarki Wojennej, którą miał on przypłynąć do stoczni. Nie ma na ten temat żadnych dokumentów, trudno więc pokusić się w tej sprawie o jakiś jednoznaczny osąd...”.
2. „Powraca sprawa skoku Wałęsy przez płot (nie było) i jego domniemanej agenturalności”
Nigdy nie twierdziłem, że Wałęsa był w sierpniu 1980 r. agentem SB. Jako gdańszczanin i naoczny lustrator miejsc związanych z Sierpniem ’80 i Stocznią Gdańską, stanowczo twierdzę natomiast, że był „płot” (Friszke pisze, że go „nie było”!), ale też mur i ogrodzenie z blachy na różnych odcinkach okalające Stocznię Gdańską. Wymieniam je wszystkie w takiej kolejności, gdyż w zależności od nastroju Wałęsa opowiadał o ich sforsowaniu w dniu 14 sierpnia 1980 r. jednocześnie (w tym samym czasie) choć znajdują się w odległych od siebie miejscach.
3. „Tymczasem, gdy strajk wybuchł 14 sierpnia 1980 r. Sekretarz KC Stanisław Kania informuje towarzyszy po rozmowie z kierownictwem PZPR w Gdańsku: „komitet strajkowy rozmawia z dyrektorem. Próbują wyłączyć z rozmów Wałęsę.” Wyłączyć, a nie włączyć”
Friszke uderza cytatem, że niby Kania bał się Wałęsy, ale pomija następne ważne zdanie: „Stocznia pracuje.”, które obnaża manipulację historyka (ale też ujawnia rolę Kani jako dezinformatora Biura Politycznego). Podczas posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR z 14 sierpnia 1980 r. Kania, który w tym czasie wspólnie z Jaruzelskim należał do „politycznych zabójców” przebywającego na Krymie Gierka (istnieje interpretacja, według której kierownictwo sowieckie specjalnie wyprowadziło I sekretarza z kraju, żeby ułatwić działanie swoim zaufanym ludziom), uspokajał zwolenników Gierka, że kierownictwo Stoczni panuje nad sytuacją i że działacze Wolnych Związków Zawodowych, którzy rozpoczęli strajk, nie dadzą rady opanować Stoczni. Poznawczo cytat z Kani jest tak samo wiarygodny, jak zawarte na wcześniejszej stronie protokołu zdanie, że Wałęsa jest „związany z grupą Kuronia” („Tajne dokumenty Biura Politycznego. PZPR a „Solidarność” 1980–1981”, oprac. Z. Włodek, Londyn 1992, s. 24).
4. „Cenckiewicz powinien wiedzieć, że wicepremier od przemysłu maszynowego [Aleksander Kopeć] nie mógł mieć wiedzy tak tajnej, jak operacyjne dokumenty SB. A negocjacje prowadził ze strajkującymi na Śląsku (czego S.C. nie zauważa), więc tym bardziej nie było powodu, by znał takie tajemnice dotyczące Gdańska. Cały wywód Cenckiewicza oparty jest więc na niczym”
Powiem tak: Friszke „nie zauważa”, że Kopeć przybył do Gdańska 20 sierpnia 1980 r. A więc nieprawdą jest, że w sierpniu 1980 r. wicepremier Kopeć cały czas przebywał na Śląsku. Wywód Friszkego, że członek elity władzy, prowadzący negocjacje ze strajkującymi w najważniejszym regionie Polski, które są koordynowane w skali całego kraju, nie ma dostępu do informacji SB, to opinie - moim zdaniem - nieuprawnione.
5. „Najważniejszym dokumentem dotyczącym przebiegu sierpniowego strajku i roli w nim Wałęsy jest stenogram negocjacji z dyrektorem Stoczni, opublikowany przez Andrzeja Drzycimskiego i Tadeusza Skutnika w książce pt. „Gdańsk. Sierpień ’80. Rozmowy” (Editions Spotkania, Paryż 1986, Gdańsk 1990)”
We wszystkich swoich książkach poświęconych Sierpniowi ’80 odwołuję się do tego fundamentalnego źródła. Jednak wiem, o czym jest mowa we wstępie do tej książki, że zapis nie obejmuje najważniejszej fazy rozmów z 16 sierpnia 1980 r., kiedy to Wałęsa wbrew stanowisku działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża „położył” strajk. Jeśli Friszke - konsultant historyczny filmu Wajdy - przywołuje to źródło w kontekście wydarzeń z popołudnia 16 sierpnia 1980 r. to należy zaznaczyć, że opublikowany zapis rozmów z tego dnia dotyczy jedynie godzin porannych (po godz. 7.30)!
6. „Dlaczego Wałęsa ogłosił koniec strajku? Bo wynegocjował porozumienie we wszystkich punktach. Dopiero wówczas [16 sierpnia] [Wałęsa] dowiedział się, że trwania strajku żądają też inne zakłady Trójmiasta”
To słowa tak kompromitujące historyka, że trudno je pozostawić bez komentarza! Z dostępnych dokumentów gdańskiej PZPR, ale i publikacji (np. A. Paczkowski, Strajki, bunty, manifestacje jako „polska droga” przez socjalizm, Poznań 2003, s. 110) wiemy, że już po pierwszym dniu strajku w stoczni do protestu dołączały kolejne zakłady pracy Trójmiasta. 15 sierpnia 1980 r. na Wybrzeżu Gdańskim strajkowało ponad 50 tys. pracowników, zaś w samym tylko Gdańsku strajkowały aż 54 zakłady pracy, w tym stocznie, port, komunikacja miejska i rafineria. Zadziałał efekt „kuli śniegowej”, o którym marzyli organizatorzy strajku, a o sytuacji w Trójmieście Wałęsa był na bieżąco informowany. Zresztą Friszke odważnie poprawia samego Wałęsę, który w „Drodze nadziei” (Kraków 1990, s. 132) pisał zgodnie z prawdą, że „od drugiego dnia strajku stanęła komunikacja miejska. (...) Pod bramy przybywało coraz więcej ludzi. Gdańsk przyszedł pod stocznię zobaczyć na własne oczy, co sie tam dzieje. Stanęły porty...”.
Ignorując takie świadectwa Friszke może wkrótce stwierdzić, iż w 48 godzin po zatrzymaniu całej komunikacji Wałęsa nadal widział, jak „Hienia Łamistrajka” zajeżdża tramwajem nr 5 pod stoczniową Bramę Nr 2.
>7. „W żadnym z dokumentów nie ma sugestii, że Wałęsa to „nasz człowiek””
Być może, ale Wałęsa mógł być wówczas traktowany (stąd późniejsza propozycja rozmów z SB w Pruszczu Gdańskim) jako potencjalne narzędzie służb nadzorowanych przez Kanię, o czym Kania nie miał interesu się chwalić wobec słuchających go zwolenników/obrońców Gierka. Należy w tym kontekście zaznaczyć, że spóźnienie się Wałęsy na strajk 14 sierpnia 1980 r. oraz późniejszy sygnał, by jak najszybciej wszedł na teren stoczni, przekazany mu przez znajomego - Jerzego Kozłowskiego czyli czynnego (aż do końca istnienia SB) tajnego współpracownika ps. „Kolega” (z akt agenturalnych Wałęsy wiemy, że to „Bolek” ułatwił SB werbunek Kozłowskiego w 1971 r.) mógł być kombinacyjną grą SB. "