mala200333
07.12.19, 06:31
Tokarczuk była pytana o bieżące życie polityczne w Polsce. Dziennikarze w pytaniach podkreślali, że ogłoszenie Nagrody Nobla zbiegło się w czasie z wyborami parlamentarnymi w Polsce.
- Mieliśmy wiele entuzjazmu idąc do tych wyborów - przyznawała Tokarczuk. - Spontanicznie zadedykowałam tę nagrodę temu, co działo się wtedy w Polsce. Prosiłam, by głosować na demokrację, a przeciwko totalitaryzmowi. Ten apel został ciepło przyjęty - podkreślała pisarka.
Tokarczuk stwierdziła, że ma wrażenie, że otrzymana przez nią nagroda przyniosła Polsce wiele dobrej energii. - W Polsce jesteśmy społeczeństwem podzielonym, wiele się tu dzieje w kwestiach politycznych. Mamy obniżone poczucie wartości jako wspólnota. A ta nagroda przyniosła nam trochę nadziei.
Kolejne polityczne pytanie dotyczyło ministra Glińskiego, który powiedział, że nie przeczytał żadnej z książek Tokarczuk. Noblistka została poproszona o wskazanie tej z powieści, od której polityk mógłby zacząć poznawanie jej książek.
- Nigdy nie zakładałam, że moje książki są dla wszystkich - powiedziała Tokarczuk. - Literatura wymaga kompetencji kulturowych, a ludzie dziś chętniej obcują z obrazem i innymi środkami przekazu. Czytanie dziś jest przywilejem - zaznaczyła.