Dodaj do ulubionych

Citizens Advice Bureau

30.09.05, 14:44
Czy komuś udało się kiedykolwiek do nich dodzwonić?
Na razie próbuję od dwóch dni i nic.
Jak chciałam porady w kwestiach mieszkaniowych (co zrobić, jak nie chcą mi
wynając mieszkania, bo mam dzieci), to zachęcili mnie, bym poszukała
prywatnych landlordów w lokalnej gazecie (ale odkrycie, jakbym ja robiła coś
innego; to właśnie prywatni nie chcieli słyszeć o dzieciach).
Słyszałam, że to niby pomocna organizacja, ale jak na razie mam odmienne
zdanie. Ktoś ma inne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • jagienkaa Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 14:51
      ja mam dość dobre doświadczenia ale byłam osobiście...może zadzwoń to innego?
      • effata Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:08
        No właśnie nie wiem, czy mogę dzwonić "poza council"?
    • agoos1 Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:07
      Ja dzwonilam jakis rok temu, gdy pracodawca cofnal mi czek i pan mi bardzo jasno i rzeczowo wyjasnil co zrobic w takiej sytuacji, jakie mam prawa itp. itd. Tak wiec ja mialam jak najbradziej pozytywne wrazenia. Moze faktycznie sprobuj z innym. A swoja droga to, choc to niesprawiedliwe i dyskryminujace, to pewnie tylko od wlasciciela zalezy komu chce dom wynajac. Sama jak szukalam ogloszen rok temu to widzialam klejnociki w stylu "no pets, no children". No tak - to pewnie jedno i to samo :)
      • bobby5 Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:15
        Moze poszukaj mieszkania przez agencje i zaznacz, ze masz dzieci. My tak
        zrobilismy, tylko zamiast dzieci mamy psa i pokazywali nam mieszkania, ktorych
        wlasciciele nie mieli nic przeciwko temu.
      • effata Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:22
        W jednym z mieszkań mieszkały przed nami dwie pracujące kobiety. Mieszkanie
        było w stanie opłakanym (niestety mąż musiał wynająć, bo ja przyjeżdżałam z
        dziećmi za dwa dni, mając przed sobą tak bogatą ofertę mieszkań w Londynie, nie
        przypuszczał, ż może mieć takie problemy mówiąc, że ma dzieci - na szczęście
        mieszkaliśmy tam tylko miesiąc). Na podłodze ślady intensywnego imprezowania. W
        sofie znalazłam (głęboko wciśnięte pomiędzy poduszki) trzy pary stringów,
        szminkę i perfumy, wszystko się lepiło. Szkoda gadać. Sądzę, że gdyby tam
        mieszkała rodzina z dwójką dzieci to na pewno byłoby czyściej. Czy to takie
        trudne do pojęcia, że jak ktoś ma dzieci, to pragnie raczej by w domu było
        czysto (i o to dba), że pragnie spokoju, miłych układów z sąsiadami itp? Same
        zalety!
        • sylvia6 Effata... 30.09.05, 19:12
          to jest po prostu tak, ze prywatni wlasciciele mieszkan nie chca dzieci, gdyz w
          razie nieplacenia przez lokatorow czynszu, rodzine z dziecmi jest b. ciezko
          usunac. moja kolezanka wynajela mieszkanie rodzinie z jednym dzieckiem - po
          kilku miesiacach przestali jej placic i mieszkali jeszcze przez rok nie placac
          (takie prawo - landlord nie ma prawa usunac lokatorow jezeli nie placa).
          Oczywiscie, nie podejzewam, ze macie takie zamiary tylko probuje usprawiedliwic
          landlordow. Musze sie przyznac, ze sama mam mieszkanie i kiedy je
          wynajmowalismy rowniez zaznaczylismy 'no children. professional couples only'.
          Mieszkala tam para przez dwa lata i zostawila mieszkanie tak jak znalazla.
          Pozniej wrowadzila sie para, ktorej urodzilo sie dziecko (abosolutnie nie
          moglismy im dac wypowiedzenia z tego powodu, po prostu nie fair) i kiedy
          odeszli po 2 latach, mieszkanie bylo,, co tu duzo mowic, uszkodzone - drewniane
          podlogi zdarte, sciany obrysowane. Dziele sie wlasnym doswiadczeniem...z innego
          punktu widzenia...
          powodzenia
          sylwia
    • steph13 Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:13
      Mozesz dzwoinic do kazdego CAB. Niestety faktem jest, ze prywatny landlord moze
      sobie zastrzec no smokers, no children, no pets, no students etc i ma do tego
      pelne prawo.
      • effata Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:25
        Wiem, że ma do tego prawo, niestety :(
        Bobby, co do agencji, to już to kiedyś szeroko opisywałam w różnych wątkach, że
        oni owszem są bardzo chętni, ale mówią, że przepisy są takie, że z trójką
        dzieci kwalifikujemy się tylko na 3 bedrooms, co oznacza że czynsz miesięczny
        bez opłat i council tax wynosi co najmniej 1000 funtów :((
    • gosiash Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:23
      To ja powiem, zebys sie nie czula osamotniona, ze moj tesc (Anglik) jak poszedl
      na umowione spotkanie do CAB, to sie ze dwie godziny naczekal, az go przyjma,
      bo w pewnym momencie wszyscy na lunch wyszli!!! Nie wiem jakiej mu porady
      udzielili, ale sadzac po pozniejszych wynikach, to chyba zadnej. Juz ja bym mu
      chyba lepiej doradzila, chociaz nie jestem z tad. Wiec, wprawdzie nie
      sprawdzone na wlasnej skorze, ale mam niezbyt dobre zdanie o Cit. Ad. Bu.
      Moze poszukaj w Internecie, moze znajdziesz jakas inna bardziej pomocna
      organizacje.
      A swoja droga, Dziewczyny kochane, moze macie jakies sprawdzone adresy
      internetowe, gdzie mozna szukac mieszkan. Ja wczoraj (az wstyd sie przyznac)
      odkrylam Gumtree, a moze znacie jakies inne jeszcze? Slyszalam o ludziach,
      ktorzy wynajmuja bezposrednio-prywatnie, ale jakos nie moge nic znalezc. Ja jak
      effata wlasnie szukam i wkurzaja mnie agenci, ktorzy chca nam wepchnac dom
      powyzej naszego budzetu, wiec mam wrazenie ze prywatnie moze byc taniej. Moze i
      effacie sie przyda?
      Z gory wielkie dzieki,
      Gosia
      PS. Jeden z agentow powiedzial mojemu mezowi, ze jak juz jakies ogloszenie jest
      w internecie (takie z agencji), to znaczy ze cos z nim nie tak, albo juz
      wynajete. Nie wiem czy to prawda i czy nie probowal nas sciemniac, ale moj
      malzonek wlasnie zadzwonil w sprawie takiego mieszkania i rzeczywiscie bylo juz
      nieaktualne.
      • effata Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:33
        To wam jeszcze powiem, humorystycznie raczej, bo ogarnia mnie już tylko pusty
        śmiech, że zapisaliśmy się na listę do housing association w councilu, gdzie
        pracuje mój mąż. Pięknie, ładnie, przysłali nam list, że jesteśmy na family
        list oczekujących na 3 bedrooms flat (wiadomo, przepisy!). Mój mąż poszedł tam,
        żeby się dowiedzieć, ile mniej więcej możemy czekać (żeby sobie jakoś ten rok
        szkolny zaplanować) i czy to jest kwestia miesięcy, czy lat :)))
        Pani powiedziała, że lat oczywiście, bo ... oni nie mają mieszkań
        czetropokojowych!
        Wyobrażacie sobie?! Jesteśmy na liście i czekamy na coś, czego nie ma! (Tzn.
        może ktoś kiedyś zwolni takie mieszkanie, ale szanse sa bliskie zeru,
        szczególnie że takich mieszkań mają kilka).
        A mniejszego nam za żadne skarby świata dać nie mogą, bo to niezgodne z prawem.
        Czyli wg nich mieszkanie w 1 bedroom jest ok. ale mieszkanie w 2 bedroom jest
        bezprawne. Nie, jak chyba jednak długo nie zrozumiem angielskiej logiki.
      • agoos1 Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 15:46
        Ja bardzo lubie www.rightmove.co.uk - duzo ofert a strona jest kilka razy dziennie aktualizowana.
    • jennifer_e Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 16:34
      też kiedyś chciałam skorzystać z porady, ale przez telefon nic mi nie mogli
      powiedzieć (sprawa dotyczyła mojego pracodawcy, nie sądzę, że to było aż tak
      skomplikowane, chciałam się tylko upewnić jakie mam prawa)
      Kazali przyjść osobiście na spotkanie i od razu uprzedzili, żeby przyjść
      wcześnie i zająć kolejkę bo oni wydają tylko ileś tam numerków i ludzie stoją
      od 7 rano.
      Dałam sobie spokój, ale może to rzeczywiście specyfika konkretnego biura w jaki
      sposób załatwiają interesantów. Ja się szczerze mówiąc zniechęciłam i nie
      próbowałam więcej a informacji zasięgnęłam gdzieś indziej.
    • jaleo Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 20:07
      Agencje a juz tym bardziej Housing Association bedize sie balo wynajac 5-
      osobowej rodzinie mieszkania mniejszego niz 3 sypialnie, bo bedzie to
      overcrowding. Prywatni wlasciciele tez sie znaja czesto na rzeczy i rowniez
      beda sie bali wynajac tak duzej rodzinie male mieszkanie.
      W przypadku np. pozaru, jesli sie okaze, ze mieszkanie bylo overcrowded,
      wynajmujacy moze zostac pociagniety do odpowiedzialnosci. Tak wiec to nie jest
      takie "glupie" i "nielogiczne" z ich strony, ze Was "zmuszaja" do wynajecia
      odpowiednio duzego mieszkania.

      Wspolczuje trudnej sytuacji, ale naprawde nie wiem, jak Housing Association
      moze Wam powiedziec, nawet orientacyjnie, ile trzeba czekac na mieszkanie.
      Skoro we wszystkich mieszkaja w tej chwili rodziny, to skad oni moga wiedziec,
      kto podejmnie kiedy decyzje o wyprowadzce. Jesli to jest Londyn, to musisz
      wziac pod uwage, ze to miasto ma chyba najwiekszy w Europie problem z social
      housing, niedlugo w Londynie nie bedzie pielegniarek, nauczycieli, strazakow
      ani policjantow, bo ci ludzie nie maja gdzie mieszkac, a na zakup w Londynie
      nie stac nikogo na budzetowej pensji. Staraja sie budowac roznie bloki
      dla "key workers", ale to wszystko bardzo wolno sie toczy.
      • jennifer_e zupełnie nie na temat 30.09.05, 21:33
        jaleo napisała:

        > Staraja sie budowac roznie bloki
        > dla "key workers", ale to wszystko bardzo wolno sie toczy.
        >

        a z drugiej strony przerażające jest jak się popatrzy ile budynków, domów stoi
        pustych w centrum miasta. Wystarczy popatrzeć na słynny Centre Point, który
        przez wiele lat po wybudowaniu stał kompletnie pusty. Na tak potworne
        marnortawstwo w samym centrum miasta oburzali się wszyscy ale długo zajęło aby
        zmusić firmę, która go wybudowała, aby coś z nim zrobiła. Bo im się to po
        prostu nie opłacało.
        To samo miało miejsce na Vauxhall, tam gdzie obecnie buduje się kompleks bloków
        mieszkalnych. Ziemia ta przez wiele lat przechodziła z rąk do rąk. Developerzy
        zarabiali krocie tylko na tym, że ją kupowali i potem sprzedawali parę lat
        później, nie musieli wcale tam nic budować.
        Wystarczy przejechać się 10 minut na północ od Liverpool Street, finansowego
        centrum miasta aby zobaczyć mnóstwo opuszczonych, rozwalających się budynków, w
        których królują squatersi. Przecież ludzie pracujący w City muszą dojeżdżać do
        pracy czasem godzinę albo i dłużej a tymczasem w promieniu 10-20 minut jest
        mnóstwo opuszczonych, niszczejących budynków. No ale to już jest w gestii
        Hackney Council a to jak wiadomo jedna z najbardziej nieudolnych i
        skorumpowanych gmin w tym kraju.
        I chyba to właśnie dziwi mnie najbardziej, że przecież to nie jest biedny kraj,
        że pieniądze są w tym mieście. Ale wydaje się je na budowanie nowego, zamiast
        uporządkowanie i zrobienie użytku z tego, co już jest.

        sorry za dygresję i zboczenie z tematu, ale tak jakoś mi się nasunęło...
        • balbi6 CAB 30.09.05, 23:05
          Bylam kiedys w potrzebie skorzystania z takiej instytucji. Pierwszy raz poszlam
          dowiedziec sie w jakie dni mozna tam isc. Dostalam "rozklad jazdy". Zaczynaja o
          10tej. Tak profilaktycznie poszlam o 8;30 ale mialam pecha bo bylam siodma a
          bylo tylko szesc numerkow. Nastepnym razem ( juz w ciazy ) poszlam przed osma i
          bylam pierwsza ku zdziwieniu innych osob, ktore czekaly na zewnatrz podobno
          jeszcze wczesniej niz ja ( mowa o CAB w Hounslow) ale w poczekalni ja bylam
          predzej ( sposobem).
          Dom tez wynajmowalam. Szukalam w agencjach ale nic mi nie pasowalo (wszedzie
          smierdzialo cury). Zwiedzilam chyba z 10 domow. Wreszcie trafilam do kolejnej
          agencji gdzie klucze od domu mial wlasciciel. Babka z agencji zadzwonila do
          wlasciciela , ze chcemy wejsc do domu i ten przyjechal. Jak uslyszal , ze to
          dla rodziny to bylo mu tak na reke , ze zalatwilismy wszystko pomijajac agencje
          i z cena tez troche zjechal. Mialam farta. Pzdrawiam.
    • jaleo Re: Citizens Advice Bureau 30.09.05, 23:14
      Ja tylko chcialam dodac, ze w CAB-ie pracuja czesto wolonatriusze (nie zawsze,
      ale duzy procent), i ze jest to z zalozenia poradnia bardzo ogolnikowa. CAB
      spelnia bardzo wazna (i czesto niedoceniana) role jako pierwsza pomoc dla
      ludzi, ktorych nie stac na porade prawnika, i ktorzy z roznych powodow nie sa w
      stanie dotrzec samemu do pomocnych informacji. Moim skromnym zdaniem "postawa
      roszczeniowa" wobec CAB (nie przyjeli, dlugie kolejki, na lunch sobie poszli!
      skandal!) jest troche nie na miejscu.
      • glasscraft Re: Citizens Advice Bureau 01.10.05, 00:38
        Effata,
        pewnie glupio sie zapytam ale czy nie byloby rozsadniej rozejrzec sie za
        kupnem? Nikt by wam wtedy nie dytkowal ile pokoi itp? Jezeli glupie pytanie to
        przepraszam i zignoruj.
        Pozdrowienia,
        Ania
      • jennifer_e Re: Citizens Advice Bureau 01.10.05, 01:03
        CAB nie jest dla ludzi, których nie stać na prawnika. CAB jest dla WSZYSTKICH
        ludzi w tym kraju, którzy potrzebują porady w różnych "drobnych" sprawach
        obywatelskich. Trudno, żeby effata ze swoim problemem wynajmowała sobie
        prawnika. Trudno, żebym ja biegała po prawnikach, żeby dowiedzieć się jak mam
        od pracodawcy wydobyć swoje P45. Do tego właśnie służy CAB, aby wspierać i
        doradzać obywatelom w "starciach z systemem"

        I nie rozumiem dlaczego zaraz postawa roszczeniowa. Autorka wątku zapytała o
        doświadczenia z CAB i osoby odpowiadające podzieliły się swoimi
        doświadczeniami. Czy to coś złego?
    • effata Odpowiadam wszystkim... 01.10.05, 01:40
      1. Sylwia, też się zetknęłam z tym argumentem i go rozumiem, poniekąd.
      Poniekąd, ponieważ wydaje mi się to trochę nieprawdopodobne, że w państwie
      prawa (tzn. gdzie prawo jest jednak przestrzegane), za jaki uważam Anglię
      wyegzekwowanie pieniędzy może być niemożliwe. Szczególnie, że tzw. socjal też
      jest na przyzwoitym poziomie. Nie rozumiem więc dlaczego ci lokatorzy nie
      starali się o jakiś zasiłek. Poza tym wiadomo, że każdy patrzy przez pryzmat
      własnych doświadczeń. Ja jestem osobą, która wolałaby ograniczyć wszystkie
      możliwe wydatki, żeby tylko zapłacić rachunki (nienawidzę mieć długów) i boli
      mnie, że ktoś mnie z góry traktuje jako osobę nieuczciwą. Fakt, że potencjalny
      landlord tego nie wie. Czasami komuś tak ładnie z oczu patrzy :)))

      2. Jaleo, wiem że to 'overcrowding', ale chyba mniejszy 'overcrowding' byłby w
      2 bedroom niż w 1 bedroom (jak na moją logikę). No a poza tym powiedzmy sobie
      szczerze, nie jesteśmy jedyni w Londynie, którzy żyją niezgodnie z prawem
      (metrażowym). I ktoś to sprawdza?
      A co do agencji, to może nawet i zgodzilibyśmy się płacić trochę więcej, ale
      niestety przy większym mieszkaniu zwiększa się nie tylko czynsz, ale też koszty
      agencji i eksploatacja też jest droższa. A poza tym chwilowo mam już dość
      szukania, bo szkoda mi pieniędzy na telefony, gazety i dojazdy. Strategicznie
      mam dobry punkt (szkoła za rogiem, sklepy blisko, mąż ma blisko do pracy), więc
      zawieszam sprawę do końca roku szkolnego (sytuację z CAB i landlordami podałam
      tylko jako przykład)
      Jeżeli chodzi o czas oczekiwania, to myślę, że jest to możliwe (orientacyjnie),
      bo oni mają pewną pulę mieszkań, a ponadto współpracują z innymi housing
      associations (wiem to, bo powiedzieli tak koleżance z pracy męża). Poza tym ma
      się numer w kolejce. Więc jak się ma numerek np 20 to można mieć jakąś
      nadzieję, a jak się ma np. 1234 to wiadomo, że przed upływem co najmniej roku
      nie ma szans.

      3. Glasscraft. Propozycja nie głupia, tylko ... nikt nam nie da kredytu. Musimy
      poczekać aż ja pOjdę do pracy :)
    • tw52 Re: Citizens Advice Bureau 01.10.05, 02:29
      CAB jest dostepny dla wszystkich, ale zwlaszcza jest dla ludzi, ktorych nie
      stac na prawnika.
      raz korzystalem z uslug CAB zaraz po przyjezdzie i owszem udzielili mi porady,
      ale zapytali czy moglbym dac voluntary donation.
      to sa wolontariusze i nie sa placeni z naszych podatkow
      • jaleo Re: Citizens Advice Bureau 01.10.05, 18:21
        tw52 napisał:

        > to sa wolontariusze i nie sa placeni z naszych podatkow

        Ciezko jest wykorzenic postawe "nalezy mi sie i oni sa od tego" niestety.
        • ukejka Re: Citizens Advice Bureau 03.10.05, 00:07
          typowo polskie...

          ciekawe ze ludzie nie potrafia docenic rzeczy, ktorych nie ma w PL. i nawet zyjac w lepszych warunkach (socjalnie, materialnie i edukacyjnie) znajda cos na co mozna ponarzekac :)))
          • effata Re: Citizens Advice Bureau 03.10.05, 10:25
            A słyszałaś kiedyś zagraniczniaków przebywających w Polsce, narzekających
            dosłownie na wszystko?
            No i oczywiście Anglicy W OGÓLE nie narzekają na funkcjonowanieswego państwa!
            Sorry, ale to, że pod wieloma względami powodzi mi się tu lepiej niż w Polsce
            nie znaczy, że mam się wszystkim zachwycać i mieć czołobitną postawę
            wobec "zachodu".
            • jennifer_e Re: Citizens Advice Bureau 03.10.05, 10:52
              przyznam szczerze, że doprawdy nie pojmuję o co chodzi autorkom kilku ostatnich
              wpisów. Nie wnoszą one absolutnie nic do tematu a tylko ofukują tych, którzy
              ośmielili się napisać coś nie tak na nową ojczyznę.
              Obserwuję już od jakiegoś czasu to dziwne zjawisko. Polacy, którzy tylko
              wylądują po tej stronie kanału zachowują się tak bezkrytycznie w stosunku do
              nowego kraju, jakby Pana Boga za nogi złapali a wszystko co związane z Polską i
              polskością jest nagle złe, beznadziejne i w ogóle beee.
              Myślicie, że to też jest takie typowo polskie?
              • thesad Re: Citizens Advice Bureau 03.10.05, 15:02
                Odpowiem tak troche nie na temat, ale co tam.
                Ja tez po przyjezdzie tu zaczalem nagle uwazac, ze Polska jest beee, ze tuitaj
                jest lepiej. Ale jak czlowiek tu troche pomieszka (mowie w swoim imieniu), to
                stwierdza, ze i tutaj cie zaczynaja denerwowac rozne rzeczy i wcale nie jest
                tak rozowo. W tej chwili zdarza mi sie psioczyc na Polske (dlatego ze moja
                rodzina tam mieszka i od czasu do czasu maja pod gorke), ale tez i psiocze na
                Anglie, gdzie sam mieszkam.
                Pozdrawiam Pawel
            • ukejka Re: Citizens Advice Bureau 04.10.05, 02:54
              oczywiscie ze Anglicy tez narzekaja. nie ma idealnego kraju i nie ma idealnego systemu, niezaleznie od tego co probuja nam wmowic politycy ;)
              ze zagraniczniacy przebywajacy w PL narzekaja na wszystko wcale mnie nie dziwi. tam jest na co narzekac. tak jak i tu...
              nigdzie nie napisalam ze nalezy sie wszystkim zachwycac - UK ma wiele minusow,ale narzekanie na CABy jest troche nie na miejscu. volontariuszy jest malo, a ludzi, ktorzy potrzebuja porady - mase, niestety. w wiekszych miastach sa kolejki, w mniejszych niekoniecznie, ale tez czasem trudno zalatwic cos w jeden dzien. jest jak jest. ale dobrze ze jest.

              kwestia mentalnosci i punktu widzenia.

              nie trzeba podziwiac, ale czasami trzeba docenic.

              :))



    • gosiash Re: Citizens Advice Bureau 03.10.05, 15:40
      To ja na temat postawy roszczeniowej.
      Jezeli jest jakas organizacja, ktora ma pomagac obywatelom i obywatel sie tam
      wybiera zeby zasiegnac informacji, to ma prawo oczekiwac, ze mu pomoga i nie
      bedzie tam musiala spedzac tygodnia.
      Przepraszam, ale nie obchodzi mnie, ze akurat obsluguje mnie wolontariusz. To
      jego sprawa, ze jest wolontariuszem. Jak ja pomagalam przy organizacji zabaw
      dla dzieci, to pomagalam tyle ile trzeba bylo. NIe wyszlam sobie w trakcie
      zabaw na kawe, bo pracowalam za darmo. W koncu jak sie czlowiek zdecydowal, ze
      cos bedzie robil, to wiedzial na jakich warunkach. Chwala mu za to ze jest
      wolontariuszem, ale jak wszyscy na raz na lunch wychodza to to taka troche
      dziecinada.
      • ukejka Re: Citizens Advice Bureau 04.10.05, 02:32
        i tak wlasnie wyglada postawa roszczeniowa :)))

        ...skoro jest taka organizacja to MUSI mi pomoc!


        zenujace. naprawde.

        juz pomijam fakt, ze CABy nie zajmuja sie szukaniem ludziom mieszkan, bo chyba od tego post sie zaczal?
        • steph13 Re: Citizens Advice Bureau 04.10.05, 08:27
          ukejka, podpisuje sie calkowicie pod Twoja opinia. Tez drazni mnie taki
          stosunek ze wszystko mi sie nalezy i tyle. Z doswiadczenia wiem, ze idac do
          adwokata lub, lekarza, ktoremu placisz duze pieniadze za porade, tez czasami
          musisz poczekac, przelozyc czy dostosowac sie do niego. Anglia to nie jakies
          utopijne Eldorado tylko normalny kraj, w moim odczuciu dalej jeszcze lepszy od
          wielu innych pod wieloma wzgledami, i potrzeba tylko troche bardziej realniej
          na wszystko spojrzec i moze nie zapominac tak szybko jak 'latwo i dogodnie'
          bylo zalatwiac cokolwiek w Polsce. Dla mnie, nie ma porownania i Anglia zawsze
          wyjdzie on top.
          • effata Re: Citizens Advice Bureau 04.10.05, 10:49
            Skłamałambym gdybym powiedziała, że polskie urzędy i instytucje są doskonałe.
            Też jest tam biurokracja, dużo bezsensownych działań (rekordy bije oczywiście
            mój ukochany ZUS), ale spodziewałam się, że w Anglii wygląda to inaczej. Może
            stąd moje rozczarowanie, bo właśnie oczekiwałam nie wiadomo czego, idealnego i
            nienagannego funkcjonowania instytucji państwowych. Tymczasem (może mam pecha),
            spotakłam się z takim poziomem niekompetencji, odsyłaniem mnie od Anasza do
            Kajfasza, murem przepisów, które wg mnie są bezsensowne (choć wiadomo, że to
            subiektywne) i przede wszystkim trwającym tygodniami załatwianiem wszystkiego
            począwszy od założenia broadband a skończywszy na założeniu pieca, że stąd może
            wynika moja frustracja. Myślałam, że Anglia jest bardziej cywilizowanym krajem
            w tej kwestii. Niestety w temacie 'urzędnicy i instytucje użyteczności
            publicznej' jestem totalnie rozczarowana (szczególnie "wąskim zakresem
            doinformowania każdego z nich, co właśniem kończy się łażeniem, a raczej
            dzwonieniem od jednej pani do drugiej) i Anglia nigdy "nie wyjdzie on top" (co
            najwyżej znak równości)
            PS. Nie mam stosunku, że wszystko mi się należy!
            Po prostu uważam, że jeśli coś leży w gestiach i kompetencjach danego urzędnika
            i jest zgodne z prawem, to powinno być to załatwione i mam prawo tego oczekiwać
            tak samo jak każdy obywatel (tu oczywiście odeszłam trochę od tematu CAB). Też
            uważam, że w Anglii wiele rzeczy jest lepszych (dlatego zdecydowałam się na
            przeprowadzkę), ale wiele rzeczy mnie naprawdę zaskakuje. Ale cóż, również
            dzięki waszym opiniom weryfikuję swoje poglądy i oczekiwania.
            • effata Re: Citizens Advice Bureau 04.10.05, 10:59
              Dodam jeszcze, że rzeczywiście większość moich angielskich znajomych otwiera
              oczy ze zdumienia, jak im opowiadam różne historie z serii 'Jak to w urzędzie
              było", więc może to ja mam jakiś niefart do załatwiania spraw.
              I pewnie trzeba jeszcze wziąć poprawkę na Londyn ...
              • jaleo Re: Citizens Advice Bureau 04.10.05, 11:10
                effata napisała:

                > Dodam jeszcze, że rzeczywiście większość moich angielskich znajomych otwiera
                > oczy ze zdumienia, jak im opowiadam różne historie z serii 'Jak to w urzędzie
                > było", więc może to ja mam jakiś niefart do załatwiania spraw.

                Wiesz, mi sie wydaje, ze duzo wynika z nieznajomosci realiow, braku
                doswiadczenia i nieznajomosci zakresu dzialania niektorych instytucji i
                urzedow. Np. ta cala sprawa z CAB-em. Ja np. z Twoim problemem (tzn. czy
                prywatny landlord ma prawo odmowic wynajecia mieszkania rodzinie z dziecmi -
                czy raczej mieszkania zbyt malego na 3 dzieci), nie szla bym do CAB-u. CAB z
                zalozenia nie rozpatruje indywidualnych przypadkow, a nawet nie wolno im
                oceniac "merits" indywidualnych spraw w swietle prawa (nie wiem jak to wyrazic
                po polsku). Oni moga tylko przedstawic duch i litere prawa oraz przepisy w
                danej dziedzinie. Natomiast w lokalnym councilu jest cos takiego, jak Housing
                Support Officer, ktory wbrew pozorom nie jest tylko od mieszkan komunalnych,
                ale w ogole od udzielania porad w sprawie przepisow mieszkaniowych itp.

                Natomiast w przypadku Jennifer, trzeba bylo zadzwonic na Employment Rights
                Helpline, prowadzona przez ACAS.

                Co od internetu, to ja tez sie dziwie, bo sama wypelnilam aplikacje on-line u
                Service Provider, dwa dni potem dostalam poczta modem i jeszcze tego samego
                wieczoru mialam broadband. Co do tego ma BT? Absolutnie nic.

                Ja nie twierdze, ze wszystko wszedzie dziala idealnie. Sa firmy, ktore sa do
                d..., sa rowniez urzedy do d..., ale znam swoje prawa, w razie jakies jatki
                pisze complaint letter.
        • effata Re: Citizens Advice Bureau 04.10.05, 10:16
          > juz pomijam fakt, ze CABy nie zajmuja sie szukaniem ludziom mieszkan, bo
          chyba
          > od tego post sie zaczal?
          ------
          Chyba nie ...

          Don't guess.
          --
          Always look on the brigh side of life.
          • ukejka Re: Citizens Advice Bureau 05.10.05, 00:39
            w przyblizeniu ;-)

            • ebola_zaire Re: Citizens Advice Bureau 31.10.05, 21:25
              Witam
              Mam raczej pozytywne doswiadczenia z CAB-em. Moze to kwestia tego ze biuro w ktorym bylem znajduje sie w malym miasteczku (Exmouth) i bylem w nim osobiscie.
              Fakt ze czekalem ok. godziny az z kims porozmawiam i za pierwszym razem nie trafilem na zbyt kompetentna osobe to nie zrazilo mnie to. Za drugim razem rozmawialem z menagerem CAB (poszczescilo mi sie) a moja sprawa do zbyt prostych nie nalezy. Chodzilo o to ze moim pierwszym pracodawca byla agencja ktora jest mi winna sporo pieniedzy - takze mojej narzeczonej jak i ludziom ktorzy dla tej agencji dalej pracuja. Z problemem w CAB-ie pojawilismy sie w marcu a juz (dopiero?) na poczatku grudnia mamy (ja i narzeczona) przesluchanie w Employment Tribunals. Dzieki pomocy CAB-u nasza sprawa jest nie tylko w trybunale ale zajal sie nia rowniez Inland Revenue. Jesli wygramy to innym imigrantom latwiej bedzie odzyskac skradzione pieniadze od nieuczciwych agencji. CAB takze postaral sie o doswiadczonego prawnika z Londynu ktoremu nie musimy placic.

              A odchodzac od tematu: Jesli chodzi o BT to na przydzielenie numeru tel. czekalismy 2 tygodnie, gdy sie przeprowadzilismy obiecali nam przydzielic nowy numer (Exeter) i uaktywnic "gniazdko" w ciagu tygodnia - czekalismy dwa.
              Za zmiane numeru policzyli nam 200 funtow kiedy zadzwonilem przeprosili za pomylke i dzien pozniej pobrali z mojego konta ponad 200 funtow (zmiana numeru kosztuje niecale 8 funtow). Kolejny telefon, ponowne przeprosiny :> tym razem nie musze placic rachunkow przez najblizsze kilka miesiecy bo mam u nich "kredyt". Niby zalatwione ale ile nas to nerwow kosztowalo...
              KTO TAM PRACUJE???
              • jagienkaa Re: Citizens Advice Bureau 31.10.05, 21:35
                Hindusi:)
              • jaleo Ebola_Zaire 31.10.05, 22:57
                Az ciarki przechodza na widok Twojego nicka ;-)
                • effata Re: Ebola_Zaire 31.10.05, 23:21
                  Właśnie też mu mówiłam, że mam nadzieję, że nie będzie miał śmiertelnego wpływu
                  na forum.
                  Nie odpowiedział ...
                  --
                  Don't guess.
                  • annamaria0 Re: Ebola_Zaire 02.11.05, 13:27
                    Tak, udalo mi sie z nimi porozmawiac,nawet pare razy, ostrzegam jednak, ze ich
                    rady nie zawsze i nie w kazdej sprawie sa wyczerpujace, poza tym, jedno CAB
                    drugiemu nie rowne. Jesli chodzi o cos naprawde powaznego, warto jednak
                    konsultowac sie z prawnikiem (solicitor).
              • ebola_zaire Re: Citizens Advice Bureau 18.12.05, 11:05
                ebola_zaire napisał:

                > Witam
                > Mam raczej pozytywne doswiadczenia z CAB-em. Moze to kwestia tego ze biuro w kt
                > orym bylem znajduje sie w malym miasteczku (Exmouth) i bylem w nim osobiscie.
                > Fakt ze czekalem ok. godziny az z kims porozmawiam i za pierwszym razem nie tra
                > filem na zbyt kompetentna osobe to nie zrazilo mnie to. Za drugim razem rozmawi
                > alem z menagerem CAB (poszczescilo mi sie) a moja sprawa do zbyt prostych nie n
                > alezy. Chodzilo o to ze moim pierwszym pracodawca byla agencja ktora jest mi wi
                > nna sporo pieniedzy - takze mojej narzeczonej jak i ludziom ktorzy dla tej agen
                > cji dalej pracuja. Z problemem w CAB-ie pojawilismy sie w marcu a juz (dopiero?
                > ) na poczatku grudnia mamy (ja i narzeczona) przesluchanie w Employment Tribuna
                > ls. Dzieki pomocy CAB-u nasza sprawa jest nie tylko w trybunale ale zajal sie n
                > ia rowniez Inland Revenue. Jesli wygramy to innym imigrantom latwiej bedzie od
                > zyskac skradzione pieniadze od nieuczciwych agencji. CAB takze postaral sie o d
                > oswiadczonego prawnika z Londynu ktoremu nie musimy placic.
                >

                Wygralismy ! :]


                ---
                Ostatni wyjezdzajacy z kraju gasi swiatlo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka