Gość: matka
IP: *.chello.pl
28.04.08, 13:57
Czy szkoła p. Jopka jest dobra czy zła niech każdy decyduje sam. Ja
napiszę o niej kilka zdań z własnego doświadczenia.
Moje dziecko było uczniem tej szkoły od zerówki do piatej klasy
włacznie. 6 lat!!! czyli na tyle długo abym mogła wyrobić sobie
zdanie i o szkole i o nauczycielach i o dyrektorze.
Wszystko zaczęło sie od sprawdzania telefonicznego nazwiska dziecka
na dłuuuuuuuuuuuuuuuugiej liście ozekujących. Za każdym razem
posuwalismy się o 1 pozycje do góry, ale szansa na znalezienie sie
na liście przyjetych była niewielka. W końcu hura!!! jestesmy.
Zostalismy przyjęci na ostatnie wolne miejsce. Jak się później
okazało co najmniej 15 osób było własnie na ostatnim miejscu. ale to
detal. Zainkasowano czesne i wpisowe, nikt z nas nie zadawał
zbędnych pytań, bo a nuż pan dyrektor się obrazi, zmieni zdanie,
rozmyśli, a przeciez za nami chetnych na miejsce w tej szkole jest
bardzo, bardzo wielu. Nikt nie domagał sie umowy oświatowej, nie
sprawdzał warunków, czystości szkoły, nie pytał o kwalifikacje
nauczycieli.I to był błąd.
We wrzesniu moje dziecko zostało uczniem zerówki, a ja uznałam, że
szkoła jest bezpieczna, przyjazna, zawiadomi mnie o kłopotach,
trudnościach czy problemach. i to był kolejny błąd.
Przez kilka lat borayłam sie z logistyką kto kiedy odbierze dziecko
( świetlica okazała się byc mieszanina fikcji ze skandalem), nikt
nie zatelefonował do mnie z informacją, że dziecko źle się czuje (
odbierałam je ze szkoły z wysoką gorączką), nikt nie powiedział
dziecku, żeby siedziało spokojnie w szatni i czekało, bo stoje w
korku ( choc telefopnowałam do dyrektora i prosiam go o to).
Przymykałam oczy na te niedogodności - i to był kolejny błąd. Miałam
nadzieje, że może z nauka będzie lepiej. O święta naiwności!!!!!
Moje dziecko plasowało sie w czołówce klasy. To nic, że pisało
koślawo, i - jak nam sie wydawało- umie mniej niż powinno. Pytani
nauczyciele - najpierw nauczania początkowego a nastepnie kilku
przedmiotów twierdzili, ze wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Wierzyłam - popełniajac niewiadomo juz który błąd. Na początku V
klasy , gdy moje dziecko zaczęło w sposób wyraxny narzekac na
szkołe, na kolegów, na nauczycieli, na sposób prowadzenia lekcji -
postanowiłam udac się na powazna rozmowe z dyrektorem. Nie była to
miła rozmowa, bo właściciel szkoły zamiast wysłuchac moich racji i
próbowac pomóc.... zrobił mi karczemną awanture tak jakby
zapominając, że jednak nie jestem jego uczennicą. Krzyczał także
wtedy, gdy do gabinetu wchodzili interesanci - inni rodzice i....
uczniowie. Po tym zapaliło mi sie czerwone światełko i postanowiam
działać. Nabyłam w księgarni testy dla uczniów klasy IV i V i dałam
dziecku do rozwiązania. Wynik był porażający. Pomyślałam, że
widocznie mam niezdolne dziecko ) nic miłego dla rodziców, ale tak
bywa)i zaczęłam systematycznie nadrabiać braki. Moje dziecko
chłonęło wiedzę. I choć nie jestem nauczycielką udało mi się
częściowo nadrobic braki. Pod koniec klasy V pomyslałam - to nie
jest szkoła dla nas, trzeba szukac innej.
Jak pomyślałam tak zrobiłam i była to genialna decyzna dotycząca
edukacji mojego diecka. VI klasa upłynęła na wyrównywaniu braków
wiedzy. Zaległości były ogromne - zwłaszcza z polskiego, przyrody,
angielskiego ( sztandarowy przedmiot tej szkoły), az strach pomysleć
co by było, gdybym w klasie V nie zabawiła się w nauczycielkę. Z 5 i
6 u pana Jopka moje dziecko spadło na 3 i 4, ale sprawdzian po VI
klasie udało mu się zdać na ....40 punktów ( 100%). A więc
rewelacja. Ciekawe ilu uczniów szkoły na Świętojerskiej osiągnęło
takie wyniki?
Po klasie VI moje dziecko trafiło do dobrego ambitnego i przyjaznego
gimnazjum, a jego koledzy ze szkoły pana Jopka kontynuowali nauke w
jego zespole szkół. 3 lata minęły jak jednej dzień. I oto nastapił
egzamin gimnazjalny, który w 50% decyduje o przyjęciu do dobrego
liceum. Moje dziecko i znakomita jego gimnazjalnych kolegów znalazło
się w renomowanych liceach pierwszego wyboru, absolwenci gimnazum ze
Świętojerskiej raczej dostawali się do gorszych szkół. Dzis po dwóch
latach nauki w liceum wiem, że część młodych ludzi po gimnazjum na
Świętojerskiej nie radzi sobie nawet w tych średnich ( nomen omen)
szkołach ponadgimazjalnych . Część musiała zmienić szkoły na te
jeszcze mniej ambitne.
I choc od chwili gdy moje dziecko opuściło mury szkoły pana Jopka
minęło 6 lat dobrze pamietam tę szkołę i mam o niej jak najgorsze
zdanie.